Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Tomasz Gabiś: Aforyzmy Michaela Klonovsky’ego (II)

Aforyzmy Michaela Klonovsky’ego (II)

Tomasz Gabiś

Potęga myśli jednego Heideggera starcza za dziesięciu Adornów i dwudziestu Sartre’ów.

Skłonić głowę przed ofiarami narodowych socjalistów – zawsze. Ale nigdy na rozkaz tych łobuzów, którzy ustawicznie tego od człowieka żądają.

Sukces wyemancypowanych kolektywów pozostaje w odwrotnej proporcji do ich publicznego autowizerunku jako prześladowanych.

Biolodzy odkryli „gen wiary”, teraz – miejmy nadzieję – odkryją „gen nauki”, którego usunięcie przywróci równowagę.

Kolektywy wyemancypowanych jednostek są zbiorowościami nałogowców: im więcej im się daje, tym więcej żądają.

Tak zwany postęp ludzkości polega przeważnie na tym, że – mniej więcej od czasu amerykańskiej wojny domowej – mają go na ustach odnoszący największe sukcesy polityczni oszuści.

To, co nazywano do tej pory dyskursami, w żadnej mierze nie zrodziło działającego komunikacyjnie nowego Adama, lecz skłoniło jedynie starego Adama do opatrzenia swoich gierek o władzę nowymi etykietami.

O żyjących współcześnie należałoby mówić tylko dobrze lub wcale. „Nędzne zajęcie negowania” (Goethe) jedynie psuje człowiekowi życie, a w końcu styl.

Dyskurs jest z reguły prowadzony po to, by coś oczywistego po szachrajsku przysłonić.

Demoskopia traktuje o absolutnej nieważności jednostki. Dlatego jest ulubioną dziedziną nauki wśród polityków.

Autentyczny antysemita czuje się osobiście urażony, jeśli jakiś Żyd jest głupszy, niż przypuszczał.

Zdrowy rozsądek uczy, że nie bardzo można na niego liczyć.

Niegdyś za rasizm uchodziło powiedzenie, że czarne jest złe. Dzisiaj za rasizm uchodzi odkrycie, że czarne jest czarne.

Gdybyśmy kiedyś natrafili na istoty pozaziemskie, jedną z pierwszych reakcji lewicy byłoby zapewne ogłoszenie pojęcia „ludzkość” wyrazem utajonego rasizmu względnie gatunkowego szowinizmu.

„Długa droga na Zachód” – tak sobie niemiecki profesor historii wyobraża Opatrzność.

Im bardziej Trzecia Rzesza oddala się w czasie, tym gęściej od swastyk na festiwalu w Bayreuth.

Kiedy kilka stron z Habermasa włożymy na noc do wody z cukrem, otrzymamy rano kazanie postępowej pastorki.

Nie wierzyć w siłę modlitwy, a jednocześnie wrzucać kartkę z listą życzeń do urny wyborczej, raczej nie świadczy o poczuciu rzeczywistości.

Imponująca droga zachodniego mężczyzny wiodła od odkrycia Ameryki do odkrycia w sobie kobiecości.

Naturalnie, że artyście wolno „uprawiać krytykę społeczną”. Ale tylko wówczas, kiedy nie ma nic bardziej sensownego do roboty.

Jeśli ktoś publicznie mu się sprzeciwi, lewicowiec natychmiast krzyczy, że nastąpiło przesunięcie na prawo.

Wielu imigrantów nie ceni się aż tak nisko, żeby po tym, jak niemiecka lewica przedstawiła im niemiecką kulturę jako godną pogardy, uczyć się jeszcze jej rodzimego języka.

Niemiecki chrześcijański demokrata uśmiecha się wzruszony, kiedy chwali go lewicowiec.

Prędzej orgazm dziwki będzie autentyczny, niż przemówienie polityka wolne od obłudy.

Prawdziwi sadyści wsadzają dzieci do obozów koncentracyjnych, utajeni sadyści dziesiątki lat później wysyłają tam klasy szkolne.

U wielu ludzi demokratyczna postawa zdradza, że w innych czasach nadawaliby się na narodowych socjalistów.

W osiemnastym stuleciu ateizm był elegancki jak list miłosny, dzisiaj jest tak prymitywny, jak esemes.

Do fundamentalnych mitów demokracji należy ten, że ona istnieje.

Państwo socjalne jest ulubionym państwem osobników asocjalnych.

Nad tym, że żydowskie instytucje w tym kraju wyglądają jak twierdze, lamentują najgłośniej ci, którzy swoimi wstępniakami i programami telewizyjnymi pracowicie przyczyniali się do imigracji niezliczonych antysemitów.

Zwolennicy krucjat w imię demokracji żądają od Kościoła, aby się pokajał za krucjaty w imię Chrystusa.

Wiele się dziś mówi o inteligencji roju; jednak normalny przypadek ciągle jeszcze brzmi: kretynizm roju.

Nic bardziej nie zdobi człowieka niż mundur (wyjąwszy błazeńskie ubiory Bundeswehry). To były pod względem estetycznym szczęśliwe czasy, kiedy wojskowi upiększali widok ulicy.

Poglądy są uwarunkowane biograficznie i niemal zawsze do ścierpienia. Niewybaczalna pozostaje jedynie denuncjacja.

Ostatecznym skutkiem feminizmu dążącego do równości płci jest bójka pomiędzy kobietami i mężczyznami o miejsca w łodziach ratunkowych.

Już dziś odczuwamy przedsmak radości, jaka napełni nas w dniu, w którym nasi pederaści, lesbijki i feministki wystąpią do ostatniego boju przeciw muzułmańskim machos.

W muzyce potoczyło się dokładnie tak samo, jak w pozostałych dziedzinach życia społecznego: ledwie dysonans się wyemancypował, natychmiast zapragnął panować.

Kiedy lewicowiec publicznie zaatakuje werbalnie prawicowca i prawicowiec przypadkowo znajdzie obrońcę, media doniosą, że zaatakowany został lewicowiec.

W naszych czasach najgorsze spustoszenia dokonują się w składni.

Niechodzenie na wybory to – w obliczu tego, co jest do wyboru – mniej decyzja polityczna, a bardziej estetyczny imperatyw.

Według Tacyta Germanie byli dumni, wojowniczy, leniwi, kochający wolność, wspaniałomyślni i aż do przesady gościnni. Zatem nie możemy od nich pochodzić.

Wśród weteranów „68 roku” autoironiczne spojrzenie na własną egzystencję jest prawie tak samo rozpowszechnione, jak wśród naczelników afgańskich klanów.

Prawicowiec może być równie jednostronny i ograniczony jak lewicowiec – ponieważ jednak głoszenie jego poglądów nie przynosi mu społecznego prestiżu, to przynajmniej jest mniej zakłamany.

Po wybrzmieniu ostatniego taktu Pasji Mateusza zawsze sobie wyobrażam, jak Bach odwraca się do Pana Boga ze słowami: „No, teraz Twoja kolej”.

Bycie konserwatystą bynajmniej nie polega na trwaniu przy rzeczach uświęconych tradycją, ale na tym, że nie dajemy sobie wcisnąć, iż ciągłe zmiany dekoracji to właściwa sztuka.

Jeszcze głupsze niż antysemityzm są niekiedy badania nad antysemityzmem.

Osobliwe, że nie słyszy się jeszcze poglądu, iż wskazywanie na zbrodnie Hitlera bagatelizuje lub relatywizuje zbrodnie Stalina.

Populista uosabia nieufność demokraty wobec demokracji.

To, co odróżnia Wikipedię od starych leksykonów, to smutna pewność, że nigdy nie natrafi się tam na elegancko sformułowane zdanie.

W dyktaturach cenzuruje się prasę. W demokracjach ona sama chętnie cenzuruje.

„Kobieta niechaj milczy w zgromadzeniu” – to zdanie Pawła należy, pamiętając o nadwyżce kobiet we wczesnym chrześcijaństwie, pojmować nie jako władcze polecenie, lecz jako pełne poirytowania westchnienie.

Emancypacja w dół: równe prawa! Emancypacja w górę: równe obowiązki!

Liberalny historyk nie zna pobłażania dla przeciwników dyktatora, jeśli nie byli demokratami.

„Społeczeństwo cywilne” jest najwidoczniej pojęciem przeciwnym do „cywilizowanego społeczeństwa”.

Jedyne, co jest interesujące w bogactwie, to kobiety, które przyciąga.

Demokracje stały się z czasem polityczną formą organizacyjną wielkich, chciwych rojów uprawnionej do głosowania szarańczy. Kiedy pewnego dnia prawie ogołocą planetę, automatycznie utworzą znowu ściśle hierarchiczne struktury.

Partia Zielonych chce znieść stare paragrafy zakazujące bluźnierstwa. W sumie to logiczne, wszak sama wprowadziła już dość nowych.

Ludzkość – samotne dziecko czekające w ciemnej nocy wszechświata na przyjście rodziców.

To, że można „wyciągnąć nauki z historii”, jest bezustannie głoszonym marketingowym sloganem tych, którzy ciągną z tego przynajmniej część swoich dochodów.

Dopóki istniał grzech, psyche była przynajmniej interesująca. W dzisiejszych czasach zawód psychoanalityka musi być niesłychanie nudny.

Nadejdzie kiedyś dzień, kiedy liczba ludzi zamordowanych przez demokratów przewyższy liczbę zamordowanych przez dyktatorów.

W dzisiejszych czasach „ikonami” nazywa się obiekty wspomagające masturbację.

Powoli trzeba się zacząć przyglądać matematyce z punktu widzenia krytyki ideologii. W końcu narodowi socjaliści też jej używali.

Dziennikarska autocenzura sprzedaje się dzisiaj najchętniej jako postawa demokratyczna.

Użytkownicy słowa „kreatywny” są z reguły jego przeciwieństwem.

„Chcemy tylko wziąć udział w dyskusji” – mówią lewicowcy, kiedy idą po władzę. „Z prawicowcami nie dyskutujemy” – mówią, kiedy już są u władzy.

Wszystkie nasze teorie świetnie nadają się do trenowania mózgu, ale są całkowicie bezużyteczne do opisywania wyższych prawd.

Zniesienie kary śmierci pozwala mordercy na tle seksualnym przez całe życie przeżywać rozkosz z mordu. Dopóki nie umrze, cierpienie ofiary trwa w świecie. Tylko zimna zemsta wymazuje czyn.

Nie słyszałem żadnej innej trafniejszej definicji śmierć niż ta, że gdy przychodzi, yin i yang rozstają się.

Kiedy Niemiec i imigrant pobiją się i wygra imigrant, chodzi o problem z integracją. Jeśli wygra Niemiec, chodzi o prawicowy ekstremizm.

Przyszli historycy będą się spierać, czy Niemcy upadły w 1918, 1933, 1945 czy 1968 roku, ale w jednym będą zgodni, że swój rozkwit osiągnęły w cesarstwie Hohenzollernów.

Być przeciskaną przez mózg dziennikarza to najstraszniejsza rzecz, jaka może przytrafić się rzeczywistości.

Przynajmniej jeden dzień w roku należałoby zarezerwować sobie na to, aby dla eksperymentu swoje najgłębsze przekonanie obrócić w jego dokładne przeciwieństwo; to dobrze robi dla rozluźnienia umysłowej muskulatury.

Nie znam już żadnych partii, znam tylko winogrodników.

Dla uwypuklenia różnicy pomiędzy etyką a moralnością, o której zdaje się zapomniano: etyczne jest potępienie wszystkich zbrodni wojennych, moralność zna jedynie zbrodnie zwyciężonych.

Istnieją dwa nieprzetłumaczalne niemieckie korpusy tekstów, które być może kiedyś – kiedy dawno już będą zapomniani Eichendorff, Hölderlin, Kleist, Goethe i Nietzsche (a Kanta będzie się uważać za Anglosasa) – będą jedynym powodem, dla którego ludzie zechcą się jeszcze uczyć tego martwego języka: filozofia Heideggera i libretta Wagnera.

Jak to możliwe, żeby ktoś wierzył w Wielki Wybuch, a jednocześnie nie wierzył w magię?

W rysach bezdzietnej kobiety pod pięćdziesiątkę kryje się melancholia, której nie jest w stanie zatrzeć nawet wyłączna konsumpcja śmiesznych rozpraw dżenderowych.

Emancypacja kończy się, gdy chodzi o emancypację embriona.

Żołnierze Wehrmachtu sami są sobie winni. W końcu mogli odbyć zastępczą służbę cywilną.

Teatr reżyserski jest dziś mniej więcej tak samo awangardowy, jak przekłuwanie sutków albo „poroże” na tyłku.

Muzułmański podbój Europy nie miałby jedynie ciemnych stron; bądź co bądź znikłyby feminizm, gender studies i teatr reżyserski.

Pisać należy dla tego samego celu, dla którego śpiewa ptak: na chwałę Boga lub dla zwabienia samiczki.

Zastanawiające jest, dlaczego nowoczesną sztukę ciągle jeszcze omawia się w dziale kulturalnym gazet, a nie od razu w ekonomicznym.

Stalin, Hitler i Mao siedzą w piekle. Stalin i Mao pytają Hitlera: „Jak ty to robisz, że stale jesteś na czołówkach gazet?”.

Pojedynczych ludzi można znieść, środowisk nigdy.

Przejście od pozycji „a tergo” do pozycji „na misjonarza” było aktem kulturotwórczym

Coraz więcej much plujek broni się przed porównywaniem ich z dziennikarzami.

To, że demokracje są jedynie skoncentrowaniem pojedynczych egoizmów, a nie czymś wyższym etycznie, poznać można po niesłychanej brutalności i diabolizacji wroga w wojnie prowadzonej przez demokratów.

Ludzie bez kultury rozprawiają o równocenności kultur.

Proza inżyniera socjalnego uprawiana przez Jürgena Habermasa jest współczesną formą „nieludzkiego języka”.

Państwo, w którym nie ma nawet garści inteligentnych wrogów konstytucji, jest albo totalitarne, albo duchowo spróchniałe.

Artykuł pierwotnie opublikowany w portalu Nowa Debata: http://nowadebata.pl/2015/07/17/aforyzmy-michaela-klonovskyego-ii

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.