Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » Król Tajlandii na celowniku demokratów

Król Tajlandii na celowniku demokratów

Niech żyje król!

W cieniu wielkiej polityki, z jej najnowszą, tragiczną odsłoną – wojną na Ukrainie, nie ustają mniej dostrzegalne i rzadko komentowane działania zmierzające do osłabienia znaczenia i prestiżu monarchii. Dotyczą zwłaszcza tych państw, w których panujący pozostają suwerenami i mimo licznych wysiłków nie można ich zredukować do rangi celebrytów podpisujących się pod cudzymi decyzjami. Na czarnej liście demokratów jest również Jego Królewska Mość król Maha Vajiralongkorn, znany także pod imieniem Rama X.

Najjaśniejszy Pan, który przed wstąpieniem na tron mieszkał w Bawarii, zachował sentyment do tego królestwa pozostającego pod republikańską okupacją. Jego często odwiedzaną rezydencją pozostaje Grand Hotel Sonnenbichl w Garmisch-Partenkirchen, król poza tym jest właścicielem domu w miasteczku Tutzing nad jeziorem Starnberg. Przywiązanie monarchy do kraju swojej młodości jest od dawna wykorzystywane przez tajskich i niemieckich „miłośników ludu”. Artykuł opublikowany przez Deutsche Welle donosi o kolejnej odsłonie starań mających na celu pozbawienie go immunitetu przysługującego władcy.

Nękanie króla, którego ówczesna berlińska administracja najchętniej pozbyłaby się z kraju, by „nie robił polityki z niemieckiej ziemi”, rozpoczęło się w październiku 2020 roku, kiedy Tajlandia od wielu miesięcy zmagała się z rebelią wywołaną przez demokratów. W wyniku nacisków władca na dłuższy czas opuścił Bawarię i powrócił do niej dopiero w listopadzie 2021 r. Mimo że rewolta nie powiodła się i setki buntowników zostały aresztowane w związku z próbą obalenia monarchii, na terenie Niemiec cykl wydarzeń zdaje się powtarzać.

Król pozostaje pod obserwacją mediów, które informują o zakupie przez niego nowego samolotu i spekulują na temat domniemanego przewiezienia królewskiego skarbca do Europy. Nowy rząd w Berlinie domaga się, żeby monarcha nie zajmował się sprawami własnego państwa, kiedy przebywa w Bawarii. Wśród atakujących wyróżnia się Sevim Dağdelen, skrajnie lewicowa posłanka do Bundestagu, która zuchwale żąda, żeby monarcha zapłacił prawie trzy miliardy dolarów jako podatek od majątku odziedziczonego po ojcu. Najjaśniejszemu Panu rzekomo nie przysługuje międzynarodowy immunitet w odniesieniu do prawa spadkowego, nikczemnego narzędzia do łupienia wdów i sierot. Parlamentarzystka oczekuje poza tym od federalnej minister spraw zagranicznych, pani Annaleny Baerbock, że uzna tajskiego suwerena za persona non grata, aby uniemożliwić mu nakazywanie masowych naruszeń praw człowieka w Tajlandii podczas pobytu w Bawarii. Uprzywilejowane traktowanie króla musi się skończyć.

Żądania finansowe nie są jedyną formą walki z tajskim suwerenem. Zbuntowani poddani z organizacji Act4Dem – Akcji na rzecz Demokracji Ludowej, dowodzeni przez genderową aktywistkę, Junyę Yimprasert, od lat prowadzą antymonarchistyczną kampanię, która ma zmusić berlińską administrację, by pozbawiła króla należnych mu przywilejów i postawiła go przed sądem. Podczas rebelii w Bangkoku Junya Yimprasert i jej ludzie wyświetlali wymierzone w niego hasła na ścianach budynków w Niemczech, również na hotelu Sonnenbichl.

Jakie będą efekty pomówień i żądań pod adresem monarchy – nie wiadomo, gdyż bawarski urząd skarbowy nie ugiął się pod presją i odmówił komentarza w tej sprawie.

opracowanie: Adrian Nikiel

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2022 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.