Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » Monarchia dla Serbii

Monarchia dla Serbii

JKM Król Serbii Aleksander II

Przez całe swoje życie przyglądam się i śledzę wydarzenia zachodzące w kraju mojego pochodzenia i przeznaczenia. Przez ponad pół wieku robiłem to zza jego granic, a przez dziesięć ostatnich lat już w nim. Z natury jestem optymistą, i muszę pozostać nim zarówno z powodu mojego pochodzenia, jak i powodu przyszłości.

Serbia przebyła długą drogę od 1 grudnia 1918 roku, kiedy to powierzyła swoją suwerenność unii narodów południowosłowiańskich zwanej Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców, do 21 maja 2006 roku, kiedy w następstwie referendum w Czarnogórze została zerwana unia pomiędzy nią a Serbią. Obecnie Serbia znowu jest niepodległym krajem, nie ma potrzeby udzielania żadnych koncesyj innym składowym narodom czy krajom. Działamy teraz na własny rachunek, a odpowiadamy tylko za nasze własne przeznaczenie i czyny. Na chwilę obecną jesteśmy zdezorientowani pomiędzy tym, czym jesteśmy, czym chcemy i możemy być, a tym, czym bezalternatywnie oferuje nam się być. Czasami uważam, że wybieramy pomiędzy rzeczami, pomiędzy którymi właściwie nie ma wyboru.

Oni mówią „chcemy iść do Europy”, co nie dotyczy formalnego członkostwa w jakimś stowarzyszeniu, ale wyboru wartości czyniących Europę tym, czym jest. Kto powstrzymuje nas przed przyjęciem tych wartości, jeśli uważamy je za własne? Dalece ważniejsze jest to, które wartości przyjmiemy jako pierwsze – te łatwe, czyniące nas europejskimi tylko powierzchownie, czy zasadnicze, którym trudno sprostać. Kto powstrzymuje nas przez zintegrowaniem się z nami samymi, jeśli chcemy integracji? Kto powstrzymuje nas przed zjednoczeniem się z nami samymi, zanim zjednoczymy się z Portugalią, Maltą czy Finlandią?

Mówiąc o historycznym wyobrażeniu niepodległego państwa serbskiego, musimy stwierdzić, że mówimy głównie o monarchii. Od roku 1830, kiedy Serbia uzyskała pewien stopień niepodległości jako Xięstwo, do 1 grudnia 1918, mówimy o osiemdziesięciu ośmiu latach stałego postępu i rozwoju, wyzwalaniu terytoriów i byciu postrzeganym jako część Europy. Nie ma potrzeby porównywania z ostatnimi czteroma latami, ani pod względem długości, ani jakości. Bez znaczenia, czy to Xięstwo Serbii pod panowaniem dynastii Obrenowiczów, czy też Królestwo odnowione w 1882 roku przez króla Milana, podtrzymane następnie przez jego syna Alexandra oraz króla Piotra I, [Serbia] zawsze była krajem europejskim. Nie z powodu swojego położenia geograficznego, nic się nie zmieniło i wciąż jesteśmy w tym samym miejscu, ale z powodu jej postrzegania, od wewnątrz i z zewnątrz. Już od pierwszego serbskiego powstania Jerzy Czarny i jego powstańczy towarzysze wiedzieli, że walczą za wolność europejskiej Serbii. U zarania niepodległościowych wojen lat 1876-78 rząd serbski wyznaczył francuskiego dziennikarza do publikowania miesięcznie jednego przychylnego artykułu w dwóch paryskich wiodących magazynach. Czy uważacie, że to coś, co możemy osiągnąć dzisiaj? Problemem jest to, że ludzie wpadają w pułapkę myślenia, że wszystko zaczyna się od nich, i to jest naszym kolejnym problemem. Twierdzimy, że znamy naszą historię i szanujemy tradycję, ale obawiam się, że nie jest to prawdą. Kiedy o tym mówię, na równi chwalę osiągnięcia obu naszych dynastyj, które utorowały drogę dla nowoczesnej Serbii. Mówiąc o tym wszystkim, muszę powiedzieć: nie jestem ani u władzy, ani w opozycji! Przyszłość opiera się na historii! Przyszłość bez historii jest jak dom bez fundamentów!

Mówiąc o wyobrażeniach, dziś używamy symboli państwowych – flagi, godła oraz hymnu – Królestwa Serbii. Ich ponowne wprowadzenie nie było łatwe, ale obecnie, po paru latach, ludzie stanowiący najbardziej zaciętą opozycję wobec tego „wprowadzania monarchii konstytucyjnej tylnymi drzwiami” są największymi entuzjastami [tych] naszych symboli. To dobrze, ale niewystarczająco. Jeśli chcemy wiedzieć, kim jesteśmy i co jest naszym celem, to musimy zdefiniować te rzeczy, zanim przystąpimy do Unii Europejskiej, zanim będzie za późno, by potem o tym myśleć. Potrzebujemy tego rodzaju przewagi w stosunku do pozostałych krajów tzw. „Nowej Europy”.

Spotykam wielu ludzi w kraju i za granicą. Mam wielu przyjaciół i znajomych. Przyjaźń musi być budowana i pielęgnowana. Rzadko dziedziczy się przyjaciół, ale trzeba ich sobie pozyskiwać, zwłaszcza tam gdzie ich brakuje, gdzie są w mniejszości. Kraje są takie same jak ludzie, [również] potrzebują przyjaciół. Potrzebują przyjaciół, którzy mogą wprowadzić ich w [kolejne] kręgi przyjaciół, których nie mogliby poznać samemu. To jest powodem, dla którego korzystam z każdej sposobności pozyskania przyjaciół, ważnych dla zobaczenia i odczucia Belgradu, poznania ich własnych serbskich doświadczeń. Jestem bardzo dumny z tego, że przyczyniam się do różnych działań mających na celu poprawę wizerunku Serbii, czy to była konferencja City Break, Euro Song, pewne konferencje naukowe lub kandydatura Belgradu na europejskie centrum kultury. Oczywiście zawsze będą niemiłe komentarze w pewnych mediach, w rodzaju „znowu imprezują”, ale oni nie rozumieją podstawowych zasad przyjaźni i więzi między ludźmi.

Jest moim obowiązkiem, jako że wypowiadam się krytycznie, wspomnieć, że rzeczy w wielu dziedzinach znacząco się poprawiły. Jest to trudne do zobaczenia z powodu masy problemów już odziedziczonych, jak i nowopowstałych, ale jest to oczywiście obecne. Nie należy przeceniać tej poprawy, ale również nie doceniać. W innych, bardziej stabilnych i szczęśliwszych okolicznościach, taki postęp zostałby uznany i doceniony, ale aktualnie jest on stale utrzymywany w cieniu innych wydarzeń. Mimo wszystko postęp daje nadzieję oraz przynosi optymizm. Oczywiście, postęp w jednej dziedzinie, któremu nie towarzyszy postęp w innych, jest zawieszony w pustce, ponieważ postęp, tak jak przyjaźń, należy pielęgnować i podtrzymywać.

Jestem stanowczo przekonany o korzyściach płynących z monarchii konstytucyjnej w Serbii. Potrzebujemy stabilności, jedności i ciągłości. Argumenty za tym przemawiające można ujrzeć wszędzie. Rozejrzyj się, a jeśli miałeś na to nadzieję i o to walczyłeś, to jesteś szczęśliwym człowiekiem, czego ci gratuluję! Ale spojrzyj znowu i zobacz ilu ludzi czuje to samo. Obawiam się, że nie zobaczysz ich zbyt wielu. Jeśli uważasz, że republika jest tańsza od monarchii konstytucyjnej, przelicz to. Jeśli uważasz, że obywatel ma większy wpływ [na władzę] w republice niż w parlamentarnej monarchii konstytucyjnej, zastanów się, jaki obecnie ustrój jest w Szwecji, Norwegii, Danii, Belgii, Holandii, Luxemburgu, Hiszpanii, Japonii, Australii, Kanadzie, Nowej Zelandii… Zastanów się, czy Pol Pot był lepszy od Sihanouka, Mengistu od Selasje, Ceauşescu od Michała, Żiwkow od Symeona, albo porównaj dzisiejszy Afganistan z państwem króla Muhammada Zahira!

Nie powinniśmy [ślepo] podążać za kliszami ideologicznymi. Każdy kraj i naród ma lepszą czy gorszą możliwość [prowadzenia] polityki w każdym danym czasie. Dla dzisiejszej Serbii jest nią konstytucyjna demokracja parlamentarna!

31 grudnia 2010 roku

tłumaczenie: Tomasz Wiśniewski, opracowanie: Adrian Nikiel

Od Redakcji: W Polsce słowa władcy Serbii, szczególnie w ostatnich latach, tak trudnych dla jego ojczyzny, zawsze przyjmowane są z należytą uwagą i rozważane przez tych, którzy odrzucają nierzeczywistość systemu demoliberalnego. Z uznaniem obserwujemy walkę króla i jego poddanych o zachowanie integralności historycznej kolebki narodu serbskiego – Kosowa. Można spodziewać się zatem, że kolejne królewskie przesłanie stanie się dla Polaków okazją do debaty o kwestiach ustrojowych.

Stanowisko Najjaśniejszego Pana, niestety, musi budzić poważne wątpliwości i pytania. Z ostatnich dwóch akapitów przesłania wynika jednoznacznie, że ten, który powinien być naturalnym strażnikiem Tradycji, wyobraża sobie, że autentyczna monarchia może zostać skontaminowana z demokracją parlamentarną, czyli ustrojem, w którym o prawdzie i prawie decyduje mechaniczna większość, zwykle wyniesiona do władzy emocjami tłumu, a król podpisuje się pod cudzymi decyzjami. Najjaśniejszy Pan powołuje się przy tym na przykłady państw, w których „panują, ale nie rządzą” albo uzurpatorzy, albo też ludzie, których legitymizm pochodzenia jest niekwestionowany, lecz za to legitymizm celu – ułomny (delikatnie mówiąc). Czy monarcha, który pod presją demokratów dopuszcza w swoim państwie zabijanie dzieci, rozwody, eutanazję, promocję dewiacyj i inne zjawiska wołające o pomstę do Nieba, dobrze wypełnia swoją rolę? Czy król Serbii naprawdę chciałby rządzić ludem w stanie moralnego rozkładu? Czy nie zapomina o tym, że ma być pontifexem, który za swoich poddanych bierze odpowiedzialność przed Bogiem? Jednego możemy być pewni – odpowiedzialność Najjaśniejszego Pana jest większa niż zwykłych ludzi.

W tzw. zjednoczonej Europie, która w ramach Unii Europejskiej wciela w życie paradygmat państwa totalitarnego, królowie Serbii zostaną ostatecznie sprowadzeni do roli atrakcji turystycznej. Dlatego też stwierdzić trzeba, że królewskie przesłanie wpisuje jego autora w poczet tych monarchów, którzy – przejęci ideą dostosowywania swojego panowania do warunków tzw. współczesności – stawali się tylko autorami „szlachetnych utopij”.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.