Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » Między monarchizmem a parlamentaryzmem

Między monarchizmem a parlamentaryzmem

Wojciech Gatz

Monarchiści w Polsce i w Austrii mają na pewno jedną cechę wspólną. Jest to brak rzetelnej informacji o nich samych i ich organizacjach w tzw. mainstreamowych mediach. (To ostatnie określenie jest trochę dziwaczne, ponieważ polskich odpowiedników jest bez liku.) Dominujące na rynku media demoliberalne zastosowały najlepszą metodę: o kim się nie mówi (lub nie pisze), tego nie ma. A jeśli już się pisze, to tylko w kategoriach śmiesznostek, czegoś w rodzaju ciekawostek — potwora z Loch Ness lub innego yeti.

W Austrii monarchiści zrzeszeni są w kilku organizacjach, z wiodącym Schwarz-Gelbe Allianz, tj. Czarno-Żółtym Przymierzem. Nazwa pochodzi od kolorów flagi Habsburgów. Szacuje się, że poparcie dla monarchistów w Austrii sięga ok. 13 procent. Dla monarchistów, bo dla idei monarchii (jakkolwiek ją rozumieć) poparcie jest z pewnością wyższe. Szczególnie w konserwatywnych landach — takim jest np. Tyrol. SGA obecnie walczy o możliwość startu w wyborach parlamentarnych i na razie bezskutecznie ubiega się o  status partii politycznej (jest stowarzyszeniem) — konstytucja Austrii od lat pięćdziesiątych XX wieku zabrania krzewienia idei monarchizmu na forum parlamentarnym.

Główne założenia programu SGA:

— kompleksowe reformy i modernizacja państwa,

— monarcha, jako mediator pomiędzy głównymi partiami, gwarant równowagi,

— monarcha może zarządzać ogólnokrajowe referenda,

— doinwestowanie systemu edukacji,

— powstrzymanie procesu niekontrolowanej prywatyzacji, „stop” dla dzikiego kapitalizmu,

— powołanie konfederacji państw naddunajskich /Mitteleuropa — Austria, Czechy, Słowacja, Słowenia, Węgry/ celem przeciwstawienia się hegemonii UE, cesarz byłby reprezentantem tych państw.

Ostatnio mimo wszystko nad Dunajem coś się zmienia. Media coraz częściej poruszają ten temat, który jeszcze nie dawno był tabu. Przykładem jest np. austriacki główny program radiowy Ö1, który tylko w bieżącym roku wyemitował trzy audycje na temat członków Domu Austrii. Monarchiści w Austrii są, tak jak w Polsce, podzieleni. Podłożem sporu jest legitymizm i stosunek do Kościoła (Vaticanum II). Zasada jest prosta: im dalej na zachód od Wiednia, tym nastroje są bardziej konserwatywne.

JCiKM Regina

Arcyksiężna Regina von Habsburg (de iure cesarzowa i królowa, żona Ottona I) w klasztorze cystersów w Stams. „Ostatnia cesarzowa” zmarła w lutym 2010 roku.

Habsburg ponownie w Hofburgu?

Jest powód do radości — na razie tylko dla monarchistów w Austrii i zwolenników Domu Habsburgów. Rządząca w Austrii koalicja partii SPÖ i ÖVP przyjęła pod koniec kwietnia wspólny projekt ustawy, który umożliwi powrót członkom dynastii Habsburgów do życia politycznego. Projekt wejdzie pod obrady parlamentu latem tego roku. To może być swoisty kamień węgielny do restytucji monarchii w Austrii. Nie nastąpi to jednak szybko, bo być może zajdzie potrzeba zmiany konstytucji i przeprowadzenia referendum.

Przypomnijmy, że na łamanie zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa skarżył się podczas ostatnich wyborów sześćdziesięciosiedmioletni Ulryk Habsburg-Lothringen, polityk Zielonych z Karyntii. Ponieważ jest dalekim krewnym cesarza, nie wolno mu było kandydować na urząd prezydenta. Od upadku monarchii austro-węgierskiej w 1918 r. członkom rodów niegdyś panujących zabrania tego art. 60 konstytucji (bez względu na stopień pokrewieństwa z dawnymi monarchami).

Tzw. ustawy antyhabsburskie z 1919 roku zabraniały również Habsburgom wjazdu do kraju, jeżeli nie zrzekną się roszczeń do tronu. Syn ostatniego panującego monarchy Austro-Węgier, prawowity cesarz i król Otton /99 lat/ uczynił to dopiero w 1962 roku. Zwolennicy monarchii nie uznają jednak tego faktu, gdyż uważają, że Otton uczynił to pod przymusem, a w takich przypadkach abdykacja nie jest uznawana za ważną. Gwoli prawdy należy również zauważyć, że jego ojciec Karol I też nigdy formalnie nie abdykował. Pod koniec I wojny światowej oznajmił jedynie, że wycofuje się z życia publicznego i politycznego.

Zakończeniem niech będzie maksyma Rivarola: Władca absolutny może być Neronem, lecz bywa niekiedy Tytusem lub Markiem Aureliuszem. Lud często jest Neronem, nigdy zaś Markiem Aureliuszem (Aforyzmy, przeł. W. Kunicki, „Stańczyk” 1994, nr 2, str. 38).

rocznica 1908

Tablica upamiętniająca sześćdziesięciolecie panowania cesarza Franciszka Józefa (Flaurling, Tyrol).

Od Redakcji: Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że powroty na warunkach uzurpatorów i próby udziału w republikańskim życiu politycznym zwykle kończą się akomodowaniem dynastów do systemu demokratycznego. Jeżeli potomek i krewny cesarzy i królów staje do wyborów na równi z każdym, kto się zgłosi, jeżeli w dodatku rzuca w tłum slogany lewicowe, przekreśla to, co jest najważniejszą częścią jego dziedzictwa, co w rzeczywistości jest jego jedyną legitymacją do udziału w sprawach państwa. Można by w tym kontekście przypomnieć opinię odnoszącą się do nieudanych prób wyborczych monarchistów II RP: rzucono w błoto królewskie hasło. Również, gdyby oceniać jedynie po streszczeniu programu Przymierza Czarno-Żółtego, wydaje się, że wierni poddani cesarza Ottona I mentalnie stali się już częścią systemu i o ile są monarchistami, trudno byłoby przyjąć, że są reakcjonistami. Chcą zmieniać i reformować stan porewolucyjny, lecz nie zamierzają zawracać koła historii.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.