Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » O historii Grenlandii w obliczu działań Donalda Trumpa

Początki osadnictwa Normanów na Grenlandii datowane są na czasy Eryka Rudego, wikinga wygnanego z Islandii za nieumyślne zabójstwo, który u schyłku X wieku założył pierwszą osadę na wyspie. Nazwa Grenlandia odnosi się do roślinności, która kwitnie wokół południowych fiordów tego lądu, ale ‒ jak podaje Michał Runge Olesen z Duńskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych ‒ wybór nazwy mógł mieć również na celu zachęcenie większej liczby osadników do wyruszenia na północ. Od tamtej pory ziemie te wchodziły w skład Królestwa Norwegii.
Na początku XV wieku Normanowie zniknęli z Grenlandii. Przyczyn zaniku ich siedzib należy upatrywać w ochładzającym się klimacie i konfliktach z Innuitami, którzy zaczęli wtedy pojawiać się na tych terenach.
W 1721 r. Jan Egede ‒ norweski pastor i misjonarz, poddany zjednoczonych wówczas koron Danii i Norwegii ‒ wyruszył na wyprawę celem ponownego nawiązania kontaktu z ludami zamieszkującymi Grenlandię. Spodziewał się zastać tam katolickich wikingów, lecz natrafił na Innuitów, których zaczął zachęcać do przyjęcia luteranizmu.
To zetknięcie uznawane jest za symboliczny początek okresu kolonialnego, w którym Skandynawowie musieli konkurować o tereny głównie z obywatelami Niderlandów. Po rozwinięciu stosunków handlowych i religijnych Grenlandia została trwale związana z monarchią duńsko-norweską, a kiedy ta rozpadła się w roku 1814 r., cały obszar trafił pod panowanie Danii, która przez następne lata dbała o to, by kolonia przynosiła korzyści. W 1916 r., przy okazji zakupu od Danii Indyj Zachodnich, Stany Zjednoczone potwierdziły dotychczasową przynależność Grenlandii, wszystkie zaś pretensje Norwegii do tych ziem odrzucił w 1933 r. Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej, działający przy Lidze Narodów.
Po II wojnie światowej Organizacja Narodów Zjednoczonych zabiegała o dekolonizację Grenlandii, czego skutkiem były inkorporacja wyspy przez Danię w 1953 r. i zagwarantowanie dwóch miejsc w parlamencie jej przedstawicielom. W 1979 r. Grenlandia dostała szansę na utworzenie własnego parlamentu, a już 30 lat później ‒ możliwość samostanowienia: od tego czasu decyzja, czy Grenlandia będzie niepodległa, spoczywa na jej mieszkańcach.
Jak wynika z raportów opublikowanych w 2025 r.1, większa część obywateli chciałaby niepodległości od Kopenhagi, lecz chęć ta maleje wraz z wyliczeniem, że ceną za niezależność mógłby być spadek poziomu dobrobytu. Ten zaś zależy od pomocy Danii. Grenlandia jest ogromnym lądem (2 166 000 km2) z niewielką liczbą mieszkańców (ok. 56 000 osób), którzy muszą zmagać się z surowym klimatem, szczególnie na północy. W obliczu tych trudności grenlandzki rząd pozostaje zależny od pomocy ze strony Kopenhagi, która co roku przekazuje dotacje w wysokości 600 milionów dolarów, a także uczestniczy w zapewnieniu ochrony wybrzeży czy egzekwowaniu prawa.
Amerykańskie zainteresowanie Grenlandią sięga XIX wieku, choć zdecydowanie zwiększyło się w trakcie II wojny światowej, wraz z niemiecką inwazją na Danię. Te wydarzenia przesądziły o dalszych losach Grenlandii. Władze w Waszyngtonie żywiły obawy, że wyspa może zostać wykorzystana przez narodowych socjalistów w konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi. Z tego względu Amerykanie zareagowali pozytywnie, gdy duński ambasador Henryk Kaufmann zaoferował Stanom – w imieniu monarchii, jak twierdził – prawda do zakładania baz wojskowych na terenie Grenlandii na czas wojny.
Tym samym zapoczątkował stałą amerykańską obecność na tych ziemiach. Gdy wojna dobiegła końca, Dania uhonorowała działania Kauffmanna i od 1949 r. zaczęła współpracować z USA poprzez członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim. W trakcie zimnej wojny i później Stany Zjednoczone umacniały wpływy na Grenlandii na mocy specjalnych relacyj amerykańsko-duńskich, które zakładały, że bazy wojskowe na północy są istotnym wkładem Królestwa w bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych oraz całego Sojuszu.
Ten stan rzeczy uległ zmianie przez działania Donalda Trumpa, który posługując się hasłem America First (Najpierw Ameryka), zaczął wymuszać na europejskich sojusznikach coraz więcej działań i ustępstw. Waszyngton nie był już usatysfakcjonowany dotychczas przysługującymi mu prawami do Grenlandii i oskarżył Danię, że w kontekście ochrony wyspy nie bierze odpowiedzialności za amerykańskie bezpieczeństwo. W narracji Trumpa stanowiłoby to usprawiedliwienie zajęcia terytorium grenlandzkiego, co według prezydenta Stanów Zjednoczonych mogłoby się także wiązać z użyciem siły.
Według sondażu przeprowadzonego wśród Amerykanów w lutym 2025 r.2 zaledwie 11% ankietowanych wspierało taką opcję, podczas gdy aż 69% było jej bezwzględnie przeciwnych. Takie nastroje społeczne mogą być powodem, dla którego administracja Donalda Trumpa skupia się raczej na użyciu perswazji wobec obywateli Grenlandii. Do tej pory jednak i te działania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Badanie ze stycznia 2025 r. wykazało, że zaledwie 6% Grenlandczyków wspiera połączenie się z USA, natomiast aż 85% opowiada się przeciw takiemu rozwiązaniu. Tamtejsi politycy wielokrotnie już odrzucili taką opcję.
Pozostaje zadać pytanie: jak daleko posuną się Stany Zjednoczone w swoim imperializmie?
opracowanie: Szymon Radwan
1 C. Kann Fjeldsøe, Opinion poll in Greenland, January 2025, 29.01.2025 [dostęp: 8.05.2026].
2 F. Richter, Americans Broadly Oppose Taking Greenland by Force, 24.03.2025 [dostęp: 8.05.2026].