Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » Odezwa Głowy Domu Romanowów do Rodaków

Odezwa Głowy Domu Romanowów do Rodaków

imperialhouse.ru

Od Redakcji: Jesienią 2012 r. na Portalu Legitymistycznym ukazał się wywiad z panem Mikołajem Truszałowem, liderem tego nurtu rosyjskiego monarchizmu, który dystansuje się od roszczeń emigracyjnej cesarzowej Rosji Marii Władymirownej, a wybór kolejnego monarchy uznaje za zadanie Soboru Ziemskiego. Chcemy pokazać różne oblicza tego sporu, który ostatecznie może przesądzić o prawowitości władzy w Rosji, dlatego też zdecydowaliśmy się na publikację odezwy wydanej przez Jej Cesarską Wysokość w 2012 roku. Jest to dokument szczególnie interesujący dla Polaków, ponieważ uświadamia nam, jak monarchini ocenia jeden z zapalnych punktów naszej wspólnej historii – czasy Wielkiej Smuty, w których zarówno polityka wschodnia władz Rzeczpospolitej, jak też działania poszczególnych magnatów odegrały niebagatelną rolę. Wystarczy przypomnieć, że bezpośrednim poprzednikiem cara Michała I, tytułującym się „carem wybranym”, był późniejszy król Polski Władysław IV Waza.

Odezwa Głowy Domu Romanowów do Rodaków

w sprawie obchodów 400-lecia przezwyciężenia Smuty i restauracji Państwowości Rosyjskiej

Drodzy Rodacy!

Czterysta lat temu straszna, niespotykana dotąd Smuta dręczyła naszą Ojczyznę. Wszystko, co uzyskano w ciągu wieków kosztem nieprawdopodobnych trudów i ofiarnych czynów narodu, znalazło się na granicy całkowitego zniszczenia. Pozbawione przywódcy państwo marniało w wyniku wojny domowej i zewnętrznych inwazji, niezdecydowania i zdrady warstwy rządzącej, a także obojętności, okrucieństwa, podejrzliwości, wzajemnej nienawiści, tchórzostwa, kłamstw, podłości i interesowności, które ogarnęły wszystkie bez wyjątku warstwy.

Wtedy wśród powszechnego chaosu i szaleństwa rozległ się mężny głos zwierzchnika Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, świętego patriarchy Hermogena. Odwołując się do Sumienia oraz wskazując pierwszeństwo najważniejszych dla ludzkości wartości — Wiary, Nadziei, Miłości, Praworządności, Obowiązku i Honoru — wskazał on właściwą drogę przezwyciężenia kryzysu.

Wezwanie patriarchy zostało wysłuchane przez patriotów rosyjskich, a walka wyzwoleńcza zaczęła nabierać coraz bardziej wyrazistych rysów. Nie od razu i z trudnością przyszły właściwe działania. Pierwsze pospolite ruszenie1 rozpadło się tuż po zawiązaniu wskutek wewnętrznej wrogości między stronnictwami. Również później nawet największe, najznamienitsze i najbardziej heroiczne czyny nie były wolne od błędów, wahań i grzechów poszczególnych uczestników. Ogólny kierunek podjętych działań okazał się jednak słuszny, dzięki czemu nawet przykre koleje losu przyniosły korzyść, oczyszczając ruch patriotyczny z przypadkowych i niepewnych ludzi oraz przywodząc do rozsądku tych, którzy jawnie pobłądzili.

We wrześniu 1611 roku w Niżnym Nowogrodzie rozpoczęła się zbiórka drugiego pospolitego ruszenia pod przywództwem kupca Kuźmy Minina oraz kniazia Dymitra Pożarskiego. W połowie lutego 1612 roku zaczęło ono zwycięski marsz z Niżnego Nowogrodu do Jarosławia, podczas gdy w lochach monasteru czudowskiego w Moskwie święty patriarcha Hermogen, główny inspirator walki ze Smutą, umierał wskutek duchowych i fizycznych mąk, a ostatnie chwile swojego ziemskiego żywota poświęcił na płomienną modlitwę w intencji Rosji. W kwietniu w Niżnym Nowogrodzie została powołana Rada całej ziemi jednocząca patriotyczne siły na zasadach soborowości.

18 sierpnia (31 sierpnia wg nowego stylu) 1612 roku po odprawieniu w monasterze Świętej Trójcy nabożeństwa2 przed relikwiami ihumena ruskiej ziemi, świętego mnicha3 Sergiusza z Radoneża, pospolite ruszenie Minina i Pożarskiego ruszyło w celu wyzwolenia stolicy. Już na trzeci dzień stanęło pod murami Moskwy.

22 października (4 listopada wg nowego stylu) 1612 roku — w dniu uroczystości ku czci kazańskiej ikony Najświętszej Bogurodzicy — po krwawych walkach rosyjskie wojsko odniosło decydujące zwycięstwo nad okupantami, zdobywając Kitaj-Gorod, a 25 października (7 listopada wg nowego stylu) oczyściło z zagranicznego panowania serce rosyjskiej ziemi — moskiewski Kreml.

Narodowi dowódcy i wojewodowie po tym, jak uzyskali prawo bycia dumnymi ze swoich zasług, mogli spróbować samodzielnie zadecydować o dalszym losie Ojczyzny. Potrafili jednak wznieść się ponad własne ambicje i zrozumieć, że dla rzeczywistego i całkowitego zakończenia Smuty należy kierować się nie własnymi sądami, nie interesami stronnictw, a wolą narodu wyrażoną przez swobodnie wybranych przedstawicieli regionów i warstw społecznych.

1 lutego (14 lutego wg nowego stylu) 1613 roku w atmosferze niezwykłego duchowego i patriotycznego uniesienia zaczął się Wielki Sobór, którego uczestnikami zostali wszyscy hierarchowie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i przeorowie4 ważniejszych rosyjskich monasterów, możnowładcy i dowódcy, ludzie służebni5 i Kozacy, przedstawiciele różnych narodów Rosji, kupcy, mieszczanie i chłopi z wszystkich części Ojczyzny. Posługując się współcześnie stosowaną terminologią, bezsprzecznie możemy nazwać Sobór 1613 roku, jako że określił na wieki wprzód rozwój Rosji, połączeniem Lokalnego Soboru Cerkiewnego6 oraz Ziemskiego, a także uznać i uszanować zarówno państwowe, jak i duchowo-kanoniczne znaczenie jego działań.

Rezultat Soboru nie był przez nikogo z góry rozstrzygnięty. Mimo jednomyślności w podstawowym pragnieniu przywrócenia dobrobytu państwa wybrańcy narodu wiedli między sobą zażarte spory odnośnie do wielu tak ogólnych, jak i szczegółowych zagadnień. Ostatecznie przeważyło wśród nich wyraźne dążenie do odbudowy suwerennej państwowości rosyjskiej oraz niepodległej, prawowitej, dziedzicznej władzy.

21 lutego (6 marca nowego stylu) 1613 roku Wielki Sobór ostatecznie utwierdził się w przekonaniu, że głównym i niezbędnym warunkiem rządzenia rosyjskim mocarstwem nie jest ani krasomówstwo, ani przemijająca popularność, ani nawet doświadczenie i bohaterstwo — nieważne, jak bardzo te cechy byłby ważne dla władcy — ale niekwestionowana prawowitość oraz bezspornie żywa więź z poprzednimi epokami historii ojczyzny.

Najbliższym prawowitym spadkobiercą wymarłego Domu Rurykowiczów był Michał Fiodorowicz Romanow, syn cierpiącego w polskiej niewoli metropolity rostowskiego Filareta, ciotecznego brata świętego władcy7 Fiodora I Iwanowicza, ostatniego cara z pierwszej, rosyjskiej dynastii. Szesnastoletni Michał Romanow nie zasłużył się jeszcze niczym, za co można by go było „wybrać” w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Bezsporność jego praw do spadku nadała mu jednak unikalny i bardzo cenny status. Pozwoliła mu bowiem zostać ponadpartyjnym, ogólnonarodowym Sędzią uspokajającym cierpiące państwo, a w przyszłości przekazać tę rolę swoim potomkom.

W uchwalonym akcie Wielkiego Soboru 1613 roku o powołaniu na tron Domu Romanowów w prostych i jasnych słowach zostały wyrażone tradycyjne i pozostające w zgodzie z duchem naszego narodu zasady dotyczące rządzenia państwem oraz wyrażono zrozumienie dla wzajemnej odpowiedzialności państwa i społeczeństwa.

Kiedy interwenci dowiedzieli się o tym, że Rosja wybrała prawowitego cara, chcieli pozbawić go życia. Wiekopomny czyn kostromskiego chłopa Iwana Susanina pomieszał jednak nieprzyjaciołom plany. Bardzo symboliczne i opatrznościowe jest to, że w naszej historii ocalenie młodego Monarchy, a w jego osobie nadziei całego narodu na uwolnienie Ojczyzny od spotykających ją nieszczęść, związane jest nie z głośną bitwą, nie z imionami ludzi sławnych i potężnych, a z poświęceniem jednego, prostego człowieka.

14 marca (27 marca wg nowego stylu) 1613 roku w monasterze troicko-ipatiewskim w Kostromie przed cudowną, fiodorowską ikoną Najświętszej Bogurodzicy poselstwo, które przybyło z Moskwy, przekazało Michałowi Fiodorowiczowi Romanowowi i jego matce, zakonnicy Marfie, postanowienie Wielkiego Soboru. Monarcha przyjął tę wiadomość nie z radością, a ze smutkiem i obawą. Władza nie stanowiła bowiem dla niego upragnionej zdobyczy, lecz ciężki Krzyż, wątpił także, czy starczy mu sił wziąć na siebie tak wielką odpowiedzialność. Tylko namowy i napomnienia świętego biskupa8 Teodoreta z Riazania zmusiły Michała Fiodorowicza do pogodzenia się z myślą, że nie ma prawa wyrzec się świętego obowiązku, który został na niego nałożony przez Boską Opatrzność i wolę narodu.

W maju monarcha przybył do Moskwy, a 11 lipca (24 wg nowego stylu) 1613 roku zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, metropolita kazański Efrem, koronował go na cara w soborze uspieńskim na moskiewskim Kremlu. Tak zaczęło się panowanie Naszego Domu.

Praca Wielkiego Soboru 1613 roku i wcielenie w życie jego postanowień stało się kulminacją walki wyzwoleńczej narodu. Pełne jednak przezwyciężenie Smuty i jej bezpośrednich następstw dokonało się dopiero w przyszłości. Znaczna część terytorium państwa znajdowała się nadal pod kontrolą zagranicznych interwentów oraz band rozbójników. Dopiero w latach 1617-1618 rosyjskie wojsko zdołało oczyścić z nieprzyjaciół ojczystą ziemię, a dyplomacji udało się zawrzeć traktaty pokojowe z Polską i Szwecją.

Symbolicznym końcem wydarzeń okresu Smuty jest powrót z polskiej niewoli ojca cara Michała I, metropolity Filareta (Romanowa), 14 czerwca (27 wg nowego stylu) 1619 roku. Po zgodnym z prawem wybraniu go na tron patriarszy Rosyjska Cerkiew Prawosławna odzyskała Sternika. Wielki, chrześcijański ideał Symfonii, niezłączonej, a zarazem nierozdzielnej współpracy duchowej i świeckiej władzy9, w restytuowanej Rosji zaistniał w sposób, który jest jednym z najlepszych.

***

Od tamtego czasu Nasz Dom rządził Rosją 304 lata. W tragicznym 1917 roku w ciągu tych samych dni lutego, podczas których kończył niegdyś swoje obrady Wielki Sobór 1613 roku, w Ojczyźnie zaczęła się Rewolucja, która przysporzyła wszystkim niezliczonych cierpień. Nie tylko swoim pierwszym ofiarom, ale także swoim twórcom.

W ciągu trzech wieków panowania Domu Romanowów osiągnięto wiele sukcesów i zwycięstw. Możemy z czcią wspominać wkład Naszej Dynastii w dzieje Ojczyzny. Popełniono jednak także wiele poważnych pomyłek, przykrych błędów i ciężkich grzechów. Żałujemy ich przed Bogiem i błagamy Naród o przebaczenie dla siebie i swoich Przodków.

Cesarska Rosja w roku 1917 nie była, rzecz jasna, państwem powszechnego dobrobytu. Rewolucja jednakże nie zlikwidowała bynajmniej ani biedy, ani niesprawiedliwości, ani okrucieństwa, ani też zepsucia obyczajów. Wręcz przeciwnie, to właśnie ona wielokrotnie spotęgowała podłe instynkty i przywary, rozsławiła przemoc oraz bez litości zniszczyła religijne, moralno-etyczne fundamenty i dobre obyczaje stanowiące wcześniej ograniczenie dla tryumfu zła.

Potworny eksperyment budowy nowego społeczeństwa na fundamencie bezbożnictwa i totalitaryzmu poniósł nieuniknioną klęskę. Mimo to nasiona materializmu, które ateusze obficie siali przez dziesięciolecia, nadal przynoszą zatrute plony, a ich płody często okazują się nie mniej groźne niż za czasów komunistycznego reżimu. Dzisiaj znajdujemy się dopiero na samym początku drogi do przezwyciężenia drugiej Wielkiej Smuty.

Nie można obrać właściwego kursu bez zwrócenia się ku doświadczeniu poprzednich pokoleń. Rocznice rozmaitych wydarzeń historycznych zostały nam dane nie tylko po to, żeby urządzić kolejną uroczystość, a po to, żeby zinterpretować przeszłość i wyciągnąć z niej naukę.

Sto lat temu, w 1913 roku, świętowano z rozmachem i przepychem rocznicę zakończenia okresu Smuty XVII wieku głównie jako 300-lecie rządów Domu Romanowów. Wydawało się, że uroczystości dobitnie pokazały niewzruszoność Cesarstwa oraz autentyczną jedność Cara i Narodu. Przed upływem jednak czterech lat Rosję spotkała nowa, jeszcze straszniejsza, przewlekła i wszechogarniająca Smuta. W XX wieku nasza Ojczyzna dwukrotnie przeżyła całkowite załamanie się państwowości, integralności terytorialnej oraz całego systemu fundamentów i ideałów.

Interpretacja tych wydarzeń powinna przywieść nas, ludzi Trzeciego Tysiąclecia, do właściwych wniosków.

Musimy w pełni zrozumieć to, że świętujemy 400-lecie czynu naszego wielkiego, umęczonego Narodu. Przede wszystkim nie jest to uroczystość na cześć dynastii, hierarchów, dowódców, dyplomatów i arystokratów, jakiejkolwiek wagi byłby ich wkład w ogólnonarodową walkę, lecz gloryfikacja męstwa, ofiarności i miłości prostych ludzi, chłopów, mieszczan, mnichów, ludzi służebnych i Kozaków, którzy z Bożą pomocą oswobodzili i wskrzesili nasze państwo.

Dlatego szczególnie ważne jest, żeby uroczystości 400-lecia zakończenia Smuty zostały przeprowadzone na najwyższym państwowym poziomie, w sposób piękny, odważny i zdecydowany. Współczesna władza Rosji mądrze postąpiła, gdy ustanowiła święto Narodowej Jedności w dniu zwycięstwa pospolitego ruszenia kupca Kuźmy Minina i kniazia Dymitra Pożarskiego, które zostało pobłogosławione przez kazańską ikonę Matki Boskiej. Tym samym uznano kluczową rolę wydarzeń okresu Smuty dla wszechrosyjskiej cywilizacji. Wierzę, że żadne przesądy, zewnętrzne ingerencje i fałszywe, ideologiczne dogmaty nie przeszkodzą władzy zwracać się w przyszłości ku ożywczym źródłom patriotycznej świadomości.

Żadne wielkie mocarstwo nie może lekceważyć chwały Ojczyzny. Jakkolwiek bardzo byłaby pozytywna postawa działaczy państwowych i instytucji względem obchodów 400-lecia zakończenia Smuty, pozostaną one martwe, jeśli inicjatywa nie będzie pochodzić od samego Narodu. Nawet przy najlepszych chęciach jedynie oficjalny charakter może pozbawić dowolną uroczystość treści i autentycznego znaczenia dla Narodu. Jedynie, gdy wszyscy rodacy uświadomią sobie wagę historycznego dziedzictwa, rocznica wydarzeń sprzed czterech wieków może przemienić się w służbę Ojczyźnie dzisiaj i w przyszłości.

Słusznie przynależy się Świętej, Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej kluczowa rola w obchodach 400-lecia zwycięstwa całego Narodu nad Smutą, ponieważ mimo spełniania swojej głównej i uniwersalnej misji zbawienia duszy pozostaje ona niewzruszonym bastionem obrońców Ojczyzny. Każde nabożeństwo upamiętniające wydarzenia tamtej epoki sławi Zbawiciela, łączy nas za pośrednictwem modlitwy z przodkami, którzy bronili swojego państwa z Jego Imieniem na ustach, oraz napełnia nasze dusze uwielbieniem wobec tajemnicy wskrzeszenia Rosji. Powodem do wielkiej, duchowej radości dla wszystkich wiernych dzieci Prawosławnej Cerkwi, jeśli Bóg tak zechce, może stać się zaliczenie przez nasze Święte Kierownictwo w poczet świętych uczestników walki ze Smutą, którzy łączyli w sobie heroizm i obywatelskie cnoty z niewątpliwą, chrześcijańską pobożnością.

Niech razem z Cerkwią wzniosą Bogu modlitwy i duchowe dzięki w zgodzie ze swoimi religijnymi zaleceniami wszystkie tradycyjne wyznania, których przedstawiciele dzielnie walczyli ramię w ramię z prawosławnymi.

Rocznica zakończenia okresu Smuty przyczynia się do umocnienia ducha zgody i jedności obywatelskiego społeczeństwa w całej jego rozciągłości. Nie ma wśród nas, niezależnie od wyznania, narodowości, pochodzenia, prawie nikogo, kto by nie miał przodków, którzy nie przyczyniliby się do pokonania niepokojów XVII wieku. Zwycięscy przywódcy okresu Smuty cieszą się poważaniem ze strony ludzi o najróżniejszych poglądach politycznych. Spoglądając na życie świętych i bohaterów przeszłości, wszyscy musimy zdać sobie sprawę z tego, że i dzisiaj niezbędne jest, abyśmy nauczyli się szukać nie tego, co dzieli, a tego, co nas zbliża, oraz szanować, słuchać i rozumieć siebie nawzajem, nie prześcigać się we wzajemnych oskarżeniach, a wspólnie szukać drogi przezwyciężenia trudności i nieszczęść.

Na polu nauki i kultury ogólnonarodowa rocznica jest w stanie dać potężny impuls badaniom i poszukiwaniom, restauracji i rekonstrukcji historycznych i religijnych pomników, narodzinom nowych dzieł poezji, prozy, malarstwa, rzeźby, architektury, muzyki i innych dziedzin sztuki, rozwojowi ludowego rękodzieła oraz sportowym osiągnięciom.

Siły zbrojne oraz wszystkie państwowe instytucje, które zapewniają porządek i utrzymanie zdolności obrony, znajdą w wydarzeniach okresu Smuty przykłady waleczności i honoru, tak niezbędnych dla wzmocnienia wojskowego ducha.

Na arenie międzynarodowej jubileusz 400-lecia odrodzenia się państwowości wzmocni pozytywny obraz państwa, które pamięta i darzy szacunkiem swoich bohaterów. Przyjaciele i sojusznicy otrzymają potwierdzenie siły naszego ducha, a rywale przypomnienie o tym, jak daremne są próby zniszczenia naszego Mocarstwa.

Obchody rocznicy nie są także pozbawione poważnego znaczenia gospodarczego. Rozsądna polityka turystyki historycznej, której intensywność wzrasta w związku ze znaczącymi datami, zawsze sprzyja gospodarczemu rozwojowi regionów, a stosowne posługiwanie się symbolami i obrazami chwalebnej przeszłości wspomoże rozwój każdej gałęzi rodzimej gospodarki.

Powyższe wyliczenie stanowi tylko część tego, co może przynieść naszej Ojczyźnie jubileusz 400-lecia zakończenia Smuty. Nie umniejszając znaczenia symbolicznych gestów państwa, Cerkwi i społeczeństwa, mamy obowiązek dostrzec oraz uznać za kluczowe społeczne i oświatowe znaczenie jubileuszu.

Budowle kommemoratywne, przemówienia i parady, naukowe konferencje i uroczystości nie poruszą serca współczesnych i naszych potomków, jeśli nie zdołamy wyjaśnić znaczenia wydarzeń okresu Smuty i ich związku z życiem wszystkich następnych pokoleń. Należy zatem wykorzystać potencjał mający swoje źródło w naszej historii w celu patriotycznego wychowania młodzieży. Wydawanie książek, tworzenie filmów, działalność edukacyjna w przestrzeni Internetu, ustanowienie ku czci wybitnych jednostek nagród oraz stypendiów w uznaniu za sukcesy uczniów, nauczycieli i naukowców. Takie formy uwiecznienia pamięci wielkich synów i córek Ojczyzny są dzisiaj bardziej w porę niż stawianie brązowych i marmurowych pomników.

Wielu ludzi w naszym państwie nadal żyje w niezmiernie trudnych warunkach i zamiast zapału i uniesienia mogą odczuć przykrość, jeśli zobaczą uroczystości przeprowadzone z rozmachem, podczas gdy ich potrzeby są ignorowane. Oczywiście, mylne jest przeciwstawianie sobie działań upamiętniających i rozwiązywania społecznych problemów, ponieważ bez politycznego ustosunkowania się do czynów przodków nie można zachować narodowej godności oraz zabezpieczyć narodowego dobrobytu. Należy jednak zachować pomiędzy symbolicznym i codziennym aspektem życia rozsądną równowagę, która będzie odpowiednia do okoliczności naszego życia. I, jak wynika z doświadczenia dobroczynności w Rosyjskim Cesarstwie, w wielu przypadkach świąteczny, pamiątkowy i społeczny aspekt można pięknie połączyć.

Wzywam wszystkich, którzy mają taką możliwość i pragną dokonać darowizny na odpowiednie świętowanie rocznicy 400-lecia przezwyciężenia Smuty, czy też innych rocznic, aby skierowali dużą część tych środków na pomoc biednym, sierotom, chorym, niepełnosprawnym, osobom starszym i bezdomnym. Każdy spośród świętych ascetów10, monarchów, hierarchów, bohaterów i przywódców, których chcemy uczcić i czyimi imionami nazywamy liczne programy miłosierdzia, o wiele bardziej uraduje się w Królestwie Niebieskim, jeśli wzniesiemy im pomniki nie tylko na ulicach i placach, ale także przede wszystkim w ludzkich duszach.

***

Czterechsetlecie zakończenia okresu Smuty to przede wszystkim rocznica dokonań Narodu i tylko tak powinno być ono postrzegane. Podobnie jednak jak mylne jest sprowadzanie tego święta jedynie do dynastycznych lub szczególnie cerkiewnych uroczystości, tak samo niewłaściwe jest niedocenienie kolosalnego wkładu prawosławnego duchowieństwa w zwycięstwo oraz próby przemilczenia ogólnonarodowego wezwania Prawowitej Dynastii na tron. Musimy teraz zrozumieć, że historii nie można ciągle rozpatrywać z perspektywy politycznej, nie można we wszystkim widzieć jakiegoś drugiego dna i zagrożenia dla swojej pozycji, obawiać się pouczającej roli przykładów i przeinaczać faktów według oczekiwań danej partii.

Święta Cerkiew w reprezentowana przez świątobliwego patriarchę moskiewskiego i całej Rusi Cyryla, arcykapłanów i kapłanów uczyniła już wiele oraz czyni nadal, abyśmy poznali Prawdę i pojęli największy, duchowy sens próby, którą Bóg zesłał naszym przodkom w XVII wieku.

Z mojego punktu widzenia wydaje się szczególnie ważne, aby w związku z wielką Rocznicą powtórzyć moją interpretację misji Domu Romanowów we współczesnym świecie.

Dzięki Bożemu miłosierdziu Rosyjski Dom Cesarski zachował swoje historyczne, duchowe i prawne podstawy. Kiedy po Rewolucji 1917 roku mój dziadek, monarcha Cyryl Władimirowicz, i ojciec, Włodzimierz Kiryłowicz, znaleźli się na przymusowym wygnaniu, nie dali zgasnąć płomieniowi prawowitej, dynastycznej dziedziczności i zabezpieczyli istnienie Domu Romanowów jako historycznej instytucji. Głowa Domu Cesarskiego nie jest „pretendentem do tronu”, jak niektórzy błędnie sądzą, a jest dziedziczną głową rodowej instytucji, która strzeże idei i tradycji tysiącletniego monarchicznego Państwa-Rodziny.

Dom Cesarski, który wyrzeka się zasady monarchicznej, jest równie trudny do wyobrażenia sobie jak Cerkiew, która wyrzeka się wiary w Boga. Z mojej strony zdrada dawnych ideałów naszych Przodków dla dogodzenia takiej czy innej tymczasowej koniunkturze politycznej byłaby podła, obłudna oraz poniżająca. Mam pewność, że zrozumieją to nie tylko ci, którzy podzielają moje przekonania, ale także ci, którym są one obce.

Wierzę, że prawowita, dziedziczna monarchia jest jedynym ustanowionym przez Boga ustrojem państwowym oraz jestem przekonana o jej zgodności z każdą epoką, o jej naturalności i korzystnym charakterze dla naszego wielonarodowego kraju. Przy tym rozumiem, że zarówno dzisiaj, jak i w przewidywalnej przyszłości przywrócenie monarchii byłoby przedwczesne, a także kategorycznie odrzucam jakąkolwiek możliwość Restauracji wbrew woli narodu. Tylko niewymuszone, przemyślane oraz sformułowane zgodnie z prawem, oświadczenie woli całego narodu w prawomocny sposób może dać nowe życie ustrojowi państwowemu istniejącemu w Rosji od 862 do 1917 roku.

Ja oraz mój syn i dziedzic, Wielki Kniaź Jerzy Michajłowicz, tak jak założyciel Naszej Dynastii, Car Michał I Fiodorowicz, i późniejsi Wszechrosyjscy Monarchowie, nie postrzegamy władzy jako upragnionej zdobyczy, ale jako brzemię, którego dźwiganie oprócz nieprawdopodobnego natężenia wszystkich sił życiowych przysparza mnóstwa mąk, rozczarowań i bólu temu, na którego zostało nałożone. Jeśli w zgodzie z niezbadanymi wyrokami Boga my albo nasi prawowici dziedzice zostaniemy wezwani przez Naród do służby jako monarchowie, nie złamiemy danej przez nas przysięgi i nie wyprzemy się naszego obowiązku. Bardzo niesprawiedliwi są jednak ci, którzy próbują nam przypisać dążenie do władzy.

Dom Romanowów stara się w miarę sił działać na korzyść Ojczyzny w każdym ustroju państwowym, w każdych warunkach i będzie tak czynić także w przyszłości.

Uważając za swój główny cel służbę ogólnonarodowej wspólnocie, Dynastia ze względów zasadniczych nie uczestniczy w żadnych formach walki politycznej, co nie przeszkadza Cesarskiemu Domowi zajmować obywatelskiego stanowiska w bieżących kwestiach.

Będąc ze swej natury pozapartyjną instytucją historyczną, Dom Romanowów otwarty jest na dialog i współpracę ze wszystkimi swoimi rodakami, niezależnie od ich religijnej, narodowej, politycznej czy dowolnej innej przynależności. Rosyjski Dom Cesarski twardo trzyma się swojej wiary i swoich zasad, otwarcie głosi je oraz broni ich, jednak nikomu nie narzuca swoich poglądów i gotów jest utrzymywać stosunki oraz pracować z ludźmi innych przekonań dla dobra Ojczyzny i wzmocnienia międzywyznaniowego, międzynarodowego i ogólnoobywatelskiego pokoju i zgody.

Jeśli nawet ktoś pozostaje uprzedzony w stosunku do nas, to my sami nie uważamy nikogo za swojego przeciwnika. Wszyscy rodacy, nawet sprawiający nam smutek i ból, mimo wszystko są naszymi braćmi, siostrami i dziećmi — członkami wielkiej Rodziny.

W moim głębokim przekonaniu naszą wspólną dewizą powinny stać się słowa świętego cierpiętnika11 Cesarza Mikołaja II, wypowiedziane na samym początku Katastrofy XX Wieku: „To zło, które jest teraz na świecie, będzie jeszcze silniejsze, jednak to nie zło, a miłość zwycięży zło”.

Zawarty w tych słowach światopogląd był żywy w czynach bohaterów okresu Smuty, był również gwiazdą przewodnią w najstraszniejszych dla Ojczyzny momentach oraz na zawsze zostanie głównym sposobem na przezwyciężenie różnorodnych sporów i niezgód.

Oryginał podpisany przez Jej Cesarską Wysokość:

MARIA

Dano w Madrycie, 17 lutego/1 marca 2012 roku, w dzień 400-lecia męczeńskiego zgonu świętego męczennika patriarchy Hermogena

tłumaczenie: Mateusz Wierzbowski


1 Ros. Ополчение.

2 Ros. молебен.

3 Ros. преподобный.

4 Ros. настоятель.

5 Ros. служилые дворяне.

6 Ros. поместный церковный собор.

7 Ros. благоверный.

8 Ros. Святитель.

9 Ros. неслиянное и нераздельное сослужение духовной и светской властей.

10 Ros. подвижники.

11 Ros. страстотерпец.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.