Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » Naród, ekologia, prawica i lewica – relacja z dyskusji

Naród, ekologia, prawica i lewica – relacja z dyskusji

Adam Tomasz Witczak

17 lutego 2010 r. w lokalu wrocławskiego oddziału Civitas Christiana odbyła się dyskusja, której celem było przeanalizowanie relacji, jakie zachodzą pomiędzy szeroko pojętą „ideą narodową” (a także – równie szeroko pojętą – „prawicą”) a tzw. ekologią oraz „ekologizmem” (gdzie ten ostatni rozumiany jest jako pewna mniej lub bardziej sprecyzowana ideologia, odnosząca się do zagadnień politycznych, społecznych, ekonomicznych, kulturowych etc.). Istnieje bowiem mocno ugruntowane przekonanie, że obszar walki o ochronę środowiska jest nieomal wyłączną domeną lewicy, w szczególności zaś tzw. Nowej Lewicy. Warto zatem zweryfikować ten pogląd, spojrzeć na kwestię z różnych stron i – być może – dojść do jakichś wniosków, albo nawet wypracować koncepcję „ekologii z prawej strony”, czy też „ekologii patriotycznej”, „ekologii narodowej” etc.

Tak się złożyło, że autor tej relacji był osobą, która spotkanie zorganizowała i rozpoczęła. Starając się wysławiać możliwie zwięźle (by zostawić jak najwięcej czasu na dyskusję) przedstawiłem pokrótce kilka koncepcji stosunku człowieka do środowiska naturalnego, opartych na fundamentach innych niż radykalnie lewicowe.

Oczywiście wziąłem pod uwagę popularne na tzw. „prawicy” (w szczególności wolnorynkowej) przekonanie, że postęp technologiczny to zasadniczo rzecz godna największej pochwały, podobnie jak kapitalistyczny ustrój gospodarczy, a co za tym idzie działania „ekologów” są co najmniej podejrzane i stanowią nic innego jak tylko maskę dla prądów socjalistycznych i totalitarnych, czy w ogólności destrukcyjnych. W ramach tego poglądu głosi się także, że w istocie tenże ustrój kapitalistyczny, rynkowy – jest najlepszą gwarancją ochrony przyrody i że wynika to m.in. z obecnego w nim poszanowania praw własności.

Z drugiej jednak strony przywołałem punkty widzenia przeciwne, choć też nie z obszaru lewicy. Pierwszym była postawa radykalnych konserwatystów (reakcjonistów, tradycjonalistów), takich jak Ludwik von Haller, Justus Moser, Adam Muller, czy – w wieku XX – Mikołaj Gómez Dàvila – którzy krytykowali zarówno liberalną koncepcję gospodarki, jak i industrializację, a robili to z pozycji kontrrewolucyjnych, z pozycji ludzi marzących o powrocie do czasów feudalnych, życia możliwie powolnego, spokojnego, zorganizowanego poprzez hierarchię i obyczaj. Tacy konserwatyści zarzucali liberalizmowi (ale – rzecz jasna – także socjalizmowi) atomizację społeczeństwa, destrukcję tradycyjnych więzi, zakucie człowieka w kajdany stresu i pośpiechu oraz nastawienie wyłącznie na zysk i zaspokajanie potrzeb materialnych.

Co ciekawe, podobne głosy pojawiają się wśród różnego rodzaju „tercerystów” w drugiej połowie XX wieku – a to np. u narodowych radykałów (w Polsce NOP), narodowych anarchistów czy w kręgach francuskiej Nowej Prawicy. A ponieważ w kręgach tercerystycznych często jest się jednocześnie przeciwko klasycznej prawicy, a zarazem jako „prawicę” postrzega się nurty liberalne, liberalno-konserwatywne, pro-kapitalistyczne, mieszczańskie – to skutkiem tego zwrot w stronę ekologii widziany jest jako zaczerpnięcie „tego, co dobre” z programu lewicy, bądź po prostu jako wyjście poza schemat prawica-lewica.

Wspomniałem także o swoiście „lewicowo-prawicowych” pomysłach na „ekologię”, które pojawiały się w publicystyce takich autorów, jak np. Remigiusz Okraska czy Jarosław Tomasiewicz (i ogólnie w środowisku dzisiejszego „Obywatela”). Łączyli oni postulaty zaczerpnięte ze „starej lewicy” z patriotyzmem, zakorzenieniem, etnopluralizmem, poczuciem tożsamości narodowej, ale i regionalnej.

Zwróciłem uwagę również na inne aspekty zjawiska – a to np. podkreślane przez wielu publicystów „z prawej strony” przeinaczanie, wyolbrzymianie czy wręcz fałszowanie danych w środowiskach „ekologicznych” (lewicowych) – w sposób taki, by „nakręcić paranoję” (lęk przed rychłą katastrofą związaną np. z globalnym ociepleniem). Zasugerowałem także, że być może lewicowi ekologowie zbyt mało interesują się przyrodą jako taką, kontemplowaniem jej piękna, rozpowszechnianiem wiedzy na jej temat – a zamiast tego egzystują de facto w rzeczywistości wielkomiejskiej, skupiając się przede wszystkim na xerowaniu ulotek, organizowaniu pikiet etc. Oczywiście, jest to tylko pewne wrażenie i mimo wszystko nie chciałbym tu nikomu (nawet przeciwnikom politycznym) nic imputować bez dowodów (jakkolwiek pewne przesłanki tu istnieją).

Tyle było mojego wstępu. Później rozpoczęła się dyskusja. Na spotkanie przyszły bodaj 24 osoby, część z nich reprezentowała (raczej nieoficjalnie) określone środowiska (Młodzież Wszechpolską, Civitas Christiana, Obóz Narodowo-Radykalny, Narodowe Odrodzenie Polski, Unię Polityki Realnej, Organizację Monarchistów Polskich). Co ważne, większość z nich włączyła się do rozmowy. Poruszono bardzo wiele wątków, m.in. relację pomiędzy ochroną przyrody a patriotyzmem i przywiązaniem do Ojczyzny; kwestię tego, na ile prawdziwe są katastroficzne wizje szerzone przez lewicowych ekologów; związek pomiędzy stanem przyrody, rozwojem technicznym, a ustrojem gospodarczym; postępujący proces przekształcania się niektórych hipotez naukowych (jak ta o globalnym ociepleniu) w swego rodzaju „świeckie religie” z nienaruszalnymi dogmatami; sprawę elektrowni atomowych; koncepcję małych, oddolnych działań na rzecz przyrody (jak np. dokarmianie zwierzyny leśnej) i to, czy jest sens wiązać je z określonymi organizacjami i ideami politycznymi.

Uczestnicy przedstawiali różne poglądy: niektórzy bronili np. wolnego rynku, inni zaś przystępowali do rewizji założeń gospodarki liberalnej, atakując ją z pozycji endeckich czy korporacjonistycznych. Podnoszono także zarzut, że „prawicowcy” (w szczególności środowiska konserwatywno-liberalne) często zbyt pochopnie odrzucają wszelkie postulaty „ekologów”, z góry przyklejając im łatkę „lewackich” i przez to bezwartościowych.

W ogólności spotkanie można uznać za udane i myślę, że nie tylko ja odniosłem takie wrażenie. Pewnym mankamentem jest fakt, że nie pojawiły się żadne bardziej sprecyzowane pomysły na to, jakie działania „ekologiczne” z prawej strony mogłyby zostać podjęte, tzn. takie pomysły, które odnosiłyby się do konkretnych miejsc, problemów etc. Cóż, być może w przyszłości pojawią się na ten temat jakieś przemyślane koncepcje.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.