Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » Apel króla Jakuba III (VIII) do papieża

Apel króla Jakuba III (VIII) do papieża

Dziedzictwo jakobitów

14 marca 1715 r. król Jakub III (VIII) — w liście do papieża Klemensa XI napisanym w Bar-le-Duc w Xięstwie Lotaryngii — zaapelował o pomoc dla powstania jakobickiego: To nie tyle wierny syn, ciemiężony niesprawiedliwością swych wrogów, ile prześladowany Kościół, zagrożony zniszczeniem, apeluje o ochronę oraz pomoc swego czcigodnego papieża.

Tak więc powstanie jakobickie z 1715 roku — którego rozpoczęcie tak często przypisywane jest Janowi Erskine, szóstemu lub dwudziestemu drugiemu earlowi Mar, działającemu, oczywiście, bez porozumienia odnośnie do swoich zamiarów z królem znajdującym się w Rzymie — zostało faktycznie zaplanowane przez samego króla. Zanim jacykolwiek „konserwatywni” i „wierni anglikanizmowi” konspiratorzy lub malkontenci, którzy dawniej byli szczęśliwi, popierając uzurpatorski reżym, poróżnili się z nowoprzybyłym elektorem Hanoweru (lub raczej z supremacją wigów), który objął panowanie, to król Jakub III (VIII) — będąc praktycznie odsuniętym na bok przez ponad dekadę — przejął inicjatywę, by odzyskać swój tron.

Jeden po drugim, dawni „ministrowie” i „mężni obrońcy” uzurpatorki, żony xięcia Jerzego z Danii, [tacy jak] Bolingbroke, Ormonde, Grenville, Wyndham, Wentworth, North, biskup Atterbury, zwrócili się do dworu jakobickiego w Lotaryngii, pragnąc zapewnić sobie przyszłość jako lojalni słudzy prawowitego króla, którego zgodzili się uznać dopiero w tym kluczowym momencie. Każdy z nich na długo przedtem stwierdził, że jedna tylko rzecz stanęła na drodze ich ambicji, by powrócić do władzy jako prominentni torysi i anglikanie — mianowicie katolicka wiara króla Jakuba III (VIII). By odzyskać swój tron, który prawnie mu się należy, musi on zostać protestantem. Już w roku 1710 Harley zapewnił ministra Ludwika XIV, markiza de Torcy, iż jego ostateczną ambicją jest przywrócenie „Pretendenta”, jeżeli będzie z nami jednomyślny w kwestiach religii. Ten sam Harley, razem z Bolingbroke’em, zainicjował pokój w Utrechcie, który, oprócz zdecydowanie antyfrancuskich postanowień, wyrażał usilne naleganie, by Ludwik XIV zaniechał — w królestwach znajdujących się pod jego koroną — gościnności wobec króla Jakuba III (VIII).

Podczas gdy król Jakub III (VIII) początkowo myślał o przyjściu z pomocą swoim katolickim poddanym w jego trzech królestwach — znajdującym się nadal w obliczu zagrożenia [antykatolickimi] prawami karnymi, jakie stosowano z całą ich surowością nawet w czasach panowania królów Karola I i Karola II, którzy mieli katolickie małżonki — martwił się, iż po śmierci Ludwika XIV, zastąpionego przez jego prawnuka Ludwika XV pod regencją xięcia Orleanu, jego głównym sojusznikiem podczas wygnania był [tylko] sam papież. W tym samym czasie otrzymywał on listy od Bolingbroke’a i Ormonde’a, sugerujące, iż południowy zachód Anglii był gotów do powstania pod jego sztandarem, o którym to fakcie poświadczyły niezależne służby wywiadowcze jego przyrodniego brata, marszałka xięcia Berwick, który jednakże wyraźnie dał do zrozumienia, iż jako poddany francuski nie miał pozwolenia regenta Orleańskiego, by stanąć na czele powstania. Co dziwne, zasugerował, iż jego wuj, Jan Churchill, tzw. xiążę Marlborough, który odzyskał część wpływów podczas dominacji wigów, może być gotowy, by działać na rzecz króla Jakuba III, prowadząc powstanie na zachodzie Anglii.

Podczas gdy król Jakub często podkreślał, iż jego katolicka wiara jest nienegocjowalna, wielokrotnie zapewniał też buntowników, których podstawowym zmartwieniem było zabezpieczenie supremacji ustanowionego Kościoła Anglii, iż zrobi wszystko, co w jego mocy, by go chronić i zagwarantować mu wolność. Zbiorczy krzyk prostego ludu Londynu oraz angielskich hrabstw brzmiał: Wysoki Kościół i Ormonde, i rasa Stewartów na zawsze, co pokazuje samo w sobie, jakie priorytety przeważały w umysłach ludności. Po pierwsze, pragnęła ona, by Kościół anglikański dominował w angielskim życiu społecznym oraz by nie był zależny politycznie. Po drugie, pokładała większą wiarę w xięciu Ormonde, był on bowiem raczej przywódcą wojskowym, aniżeli politycznym. „Marlborough” osłabił swą pozycję bohatera ludowego, zostawszy uznanym za politycznego intryganta oraz zdrajcę. Po trzecie, [ludność] rozumiała jakobityzm, lojalność wobec prawowitego króla z Domu Królewskiego Stuartów, jako najodpowiedniejszy środek zagwarantowania jej „protestanckich wolności” pod [kontrolą] jej preferowanego „przedstawiciela”, Jakuba Butlera, drugiego xięcia Ormonde.

Jednakże, podczas gdy Bolingbroke i Ormonde wciąż negocjowali z królem posłanie żołnierzy (i opłacenie ich przez papieża!) w celu wypędzenia hanowerskiego uzurpatora oraz wigów, którzy byli odpowiedzialni za sprowadzenie go do Anglii, earl Mar podjął działania z własnej inicjatywy, zwołując tylu szkockich szlachciców, ilu mógł przekonać, by zebrali się w Braemar i powstali w obronie suwerenności Szkocji przeciwko „fałszywej unii” z 1707 r., którą on, co pewne, oraz większość szlachciców akceptowali — z różnym stopniem niechęci lub przychylności — przez ostatnie osiem lat.

Tak więc, mimo iż król Jakub III (VIII) nigdy nie zyskał legendarnej i niemalże mitycznej sławy, jaką potomność obdarzyła jego syna, Karola Edwarda, za powstanie jakobickie z roku 1745, on sam, ni mniej ni więcej, rozpoczął powstanie z 1715 roku, nie poprzez lądowanie incognito na zachodnim wybrzeżu Szkocji, lecz poprzez stworzenie warunków, dzięki którym inni, działając w jego imieniu, realizowali swoje własne plany.

tłumaczenie: Dawid Świonder, opracowanie: Adrian Nikiel

Za: Stelios Rigopoulos, King James III & VIII’s appeal to the Pope na jakobickiej liście dyskusyjnej.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.