Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » Na urodziny Organizacji Monarchistów Polskich

Na urodziny Organizacji Monarchistów Polskich

Kamil Kisiel

Truizmem byłoby mówić, że żyjemy w trudnych dla konserwatysty czasach. Seanse ideologicznego bicia pałką są codziennością na Zachodzie, gdzie demokracja, prawa człowieka i pokrętnie pojmowana wolność osobista stały się niepodważalnymi dogmatami. Niepodważalnymi, bo doprawdy, gdyby ktoś spróbował „podnieść rękę” na nie, wykluczyłby się z politycznego dyskursu na całe życie. Szczelność systemu demoliberalnej demokracji okazuje się nieporównywalnie bardziej betonowa niż monarchie i republiki z czasów, które przeminęły. Całość pogarsza styl życia w telewizyjnym equilibrium, najskuteczniejszym narzędziem do prania słabych umysłów.

W Polsce sytuacja jest zła, ale nie tak tragiczna. W mediach głównego nurtu pojawiają się od czasu do czasu osoby, które bez ogródek demaskują wspomniane wyżej dogmaty. Co ma zrobić człowiek, który od początku swojego życia został umieszczony w tym medialno-demokratycznym matrixie? Musi liczyć na te osoby, swoistych Morfeuszy naszych czasów, którzy robiąc w nim hałas, zwrócą uwagę młodych ludzi. Nie będę udawał — tak było i ze mną. Po czasie wiem jednak, że była to chyba jedyna ścieżka.

Do Morfeuszy w Polsce można zaliczyć pp. Janusza Korwin-Mikkego, Wojciecha Cejrowskiego, Krzysztofa Bosaka, Romana Giertycha, a nawet Roberta Gwiazdowskiego. Kiedy sam jeszcze nie pozbyłem się dawki telewizyjnego prozium (lek na otępienie zmysłów z filmu „Equilibrium”), te osoby bez ceregieli wypowiadały się o demokracji, w dodatku wypadały dużo bardziej autentycznie niż ich rozmówcy.

Nie wiem, kiedy odkryłem OMP, ale chyba wiem, jak — poprzez drążenie polskiego Internetu i całego środowiska opozycyjnego do skompromitowanej polskiej demokracji. Internet to nowa „bibuła”, drugi obieg i odtrutka na demoliberalne i lewicowe media, bezlitośnie bombardujące każdego, kto choć odrobinę zechce skrytykować dzisiejsze dogmaty. To właśnie w OMP znajduję najlepszą odtrutkę.

***

Panuje wśród dzisiejszych konserwatystów jakieś fatalistyczne przekonanie, że przywrócenie monarchii to rzecz mało prawdopodobna i dlatego „trzeba ratować, co się da” w demokracji… Spójrzmy na Chiny, które już wkrótce mogą zagrozić równowadze sił na ziemskim padole — Chiny, rządzone autorytarnie i twardą ręką, wzbudzają w demoliberalnych demokracjach potężny strach połączony z życzeniami rychłej śmierci (to niemożliwe, żeby Chiny dalej się tak rozwijały, w końcu powinie im się noga, bo nie mają… demokracji!) — ale także na nasze podwórko, gdzie w sześciu miastach przeszły 11 listopada Marsze Niepodległości, a największy, blisko dwudziestopięciotysięczny przeszedł w stolicy wzbudzając furię i panikę zarówno wśród bananowej lewicy, jak i wśród liberalnych mediów.

Można być pewnym, że tak jak organizacje organizujące Marsz, tak i maszerujący nie są fanami demokracji, wręcz przeciwnie. Ale jak nie demokracja, to co? Jakaś alternatywa musi istnieć.

To jest właśnie wymarzona rola dla OMP (i KZ-M, jeśli wyleczy się z „katechonizmu”) oraz innych monarchistów. Stworzyć alternatywę dla demokracji, a właściwie pokazać, że to demokracja jest nędznym ersatzem właściwej władzy, jaką jest monarchia. Nie trzeba przecież przypominać, że Polska po raz ostatni potęgą była za panowania królów, dopóki ta potęga nie została pożarta przez demokratyczny republikanizm szlachty? I my możemy liczyć na to, że „nasza” socjalistyczna demokracja w końcu się skompromituje — a w czasach kryzysu gospodarczego jest o to zdecydowanie łatwiej.

My chcemy króla! Skoro Bóg może wszystko, to może odwrócić też niekorzystny bieg wydarzeń i przywrócić nam króla, czego sobie i całej OMP — z okazji dwudziestodwulecia działalności — serdecznie życzę.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.