Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Tomasz Kaśkiewicz: Bagno demokracji

Bagno demokracji

Tomasz Kaśkiewicz

Ostatnio zastanawiałem się nad tym, co jest gorsze: narodowy socjalizm, komunizm/socjalizm, czy może demokracja? Otóż, jeżeli zadać to pytanie pierwszemu lepszemu napotkanemu człowiekowi, możemy spodziewać się, że odpowie — narodowy socjalizm i komunizm. Chociaż tego, czy wymieniłby komunizm, już nie byłbym taki pewny. Ale czy tak naprawdę jest? Nie będę na nowo przytaczał historii i założeń wyżej wymienionych ideologii, bo w jakimś stopniu każdy je zna. Bardzie chciałem się skupić na stosunku ludzi do tych nienaturalnych tworów.

Narodowy socjalizm, komunizm, w ogóle jakikolwiek socjalizm, w pierwszych chwilach porywały za sobą tłumy, obiecując im równość, dobrobyt i dominację nad innymi rasami, czy klasami. Jednak w miarę upływu rewolucyjnej, wojennej zawieruchy robotniczo-aryjskie ideologie pokazywały swoją prawdziwą, zbrodniczą twarz. Wtedy okazywało się, że „szczytne” hasła tak naprawdę nic nie miały wspólnego z rzeczywistością, były jedynie klapkami na oczy wykorzystywanych społeczeństw. Obecnie, słusznie zresztą, czerwoni i brunatni doczekali się potępienia. Szkoda tylko, że nie w jednakowym stopniu.

Dzisiaj społeczeństwa Zachodu cieszą się „sielanką i spokojem” w demokratycznych i „wolnych” państwach. Żyją ze świadomością, że te okropności, eksterminacje i gwałty są już daleko za nimi. Problem w tym, że w rzeczywistości zbrodnia, eksterminacja trwa dalej, jednak nikt tego nie zauważa. Inaczej, ludzie widzą to, jednak uważają, że jest to jakaś norma. Zresztą trochę trudno się dziwić: skoro prawo na coś zezwala, to co w tym złego? Jednym z przykładów takiej zbrodni jest aborcja. Mało kto wie, że zebrała większe żniwo niż komunizm i narodowy socjalizm razem wzięte - i to w majestacie demokratycznego prawa. Poprzednie socjalizmy bardzo szybko okazywały swoją zbrodniczą i agresywną naturę, co powodowało, że część społeczeństwa buntowała się. Z demokracją jest trochę inaczej, jest bardziej cierpliwa. Twórcy tego systemu wyciągnęli pewne wnioski i garściami czerpali i nadal czerpią z doświadczenia starszych kolegów. Nauczyli się czekać i w tzw. międzyczasie urabiać społeczeństwo jak ciasto. Rezultaty są obecnie widoczne, wielu ludzi postrzega demokrację jako wolność. Co gorsza, nawet duża część środowisk „prawicowych” widzi w niej idealny ustrój państwowy. Hitler, Lenin itd. gdyby mieli jeszcze jedną szansę, zapewne oparliby się właśnie na demokracji. Kiedyś rasa aryjska, klasa robotnicza, dziś zboczeńcy, nieroby i złodzieje cieszą się największymi przywilejami.

Po takich przemyśleniach pojawia się pytanie, czy da się wyjść z tego bagna? Trudno powiedzieć, większość ludzi uważa demokrację za przeciwieństwo złego komunizmu itd. Społeczeństwo zostało do takiego stopnia zmanipulowane, że nie potrafi podnieść głowy powyżej chmury trujących ideologicznych oparów. Każda krytyka „rządów ludu” określana jest faszystowskim atakiem. Sytuacja jest o tyle ciężka, że narkotyk podawany jest regularnie przez igłę, którą każdy z nas posiada w domach: TV. Jedyną szansą na prawdziwie wolne społeczeństwo jest chyba upadek obecnego. Środowiskom narodowym, konserwatywnym, ogólnie: prawdziwie prawicowym pozostało jedynie czekać na tą chwilę, a w tzw. międzyczasie budować swoje szeregi i umacniać je.

Tomasz Kaśkiewicz — ur. 1980, absolwent Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, mieszkaniec Świdnicy. Wieloletni członek Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Zafascynowany ruchem narodowym, a od jakiegoś czasu monarchizmem.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.