Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Javier M.ª Pérez-Roldán: Bezwarunkowe zjednoczenie to nie jedność, ale poddaństwo

Bezwarunkowe zjednoczenie to nie jedność, ale poddaństwo

Javier M.ª Pérez-Roldán

Od kiedy pandemia „koronawirusa” gwałtownie się rozprzestrzeniła, a raczej gdy rząd ogłosił stan wyjątkowy (hiszp. Estado de Alarma), zaczęto szerzyć hasło: Niezależnie, czy lubimy ten rząd czy nie, to jest to czas, aby stanąć po jego stronie w walce przeciwko wirusowi, nie jest to czas odpowiedni na krytykę czy narzekanie. Uważam, że ta „zasada braku działania” to poważny błąd, za który przyjdzie słono zapłacić. Jest to wynik pewnych nieporozumień wynikających z podstawowych elementów, które należy wpierw wyjaśnić:

  1. Niezależnie od tego, czy podejmiemy działania czy nie, ta pandemia zostanie przezwyciężona. Slogan Pokonamy wirusa nie ma żadnego sensu. Ostatecznie, ten wirus spotka to samo, co inne, nawet groźniejsze choroby. Prawdą jest jednakże to, że w świetle decyzji, które należy podjąć, współczynnik śmiertelności, jak również łączna liczba zarażonych, okaże się niższy bądź wyższy.
  2.  Odnośnie do pochodzenia i [drogi] szerzenia się wirusa powstaje wiele teorii, których nie będę tutaj omawiał, ponieważ brakuje podstaw, aby zweryfikować którąkolwiek z nich. Pomimo to oczywiste jest, że wirus wywiera konsekwencje polityczne, społeczne i ekonomiczne, wybiegające nawet daleko w przyszłość. Globalizm nie zaprzepaści szansy, aby przerzucić winę za kryzys finansowy i gospodarczy, zatomizować społeczeństwo jeszcze bardziej poprzez tzw. home office, ograniczanie pracownikom międzyludzkich i społecznych kontaktów w celu redukcji kosztów, poprzez demontaż politycznej opozycji, forsowanie płatności kartą kosztem gotówki, co z kolei oznacza kontrolę nad wszystkimi naszymi wydatkami, etc.
  3. Stronniczość (która jest zawsze zła, ponieważ przedkłada środki nad cele) jest dalece różna od krytyki politycznej (która jest czymś dobrym, o ile jest konstruktywna).

Teraz mój punkt widzenia może być zrozumiany. Rząd podejmuje środki polityczne, które należy chwalić, o ile te są słuszne. Jednakże jeżeli są niesłuszne, to nie istnieje żaden uzasadniony powód, by milczeć na ich temat. Nie skorzystam z okazji do skrytykowania zbyt późnych działań rządu, gdyż zarzut ten, choć prawdziwy, odnosi się do przeszłości. Niemniej stosowne jest opisać, jak zła jest kontrola granic, która blokuje przepływ materiałów potrzebnych do powstrzymania choroby i leczenia chorych. To samo odnosi się do umiarkowanego stanowiska odnośnie do izolacjonizmu, które prowadzi do łatwiejszego szerzenia się [wirusa]. Słuszne też wydaje się potępić tragiczne działania podjęte w dziedzinie gospodarki, ponieważ te doprowadzą liczne małe i średnie przedsiębiorstwa do ruiny, wliczając w tę liczbę również osoby samozatrudnione. Jeśli te wyrazy krytyki są wyrazem dobrych intencji i są dobrze wyartykułowane (pomimo pewnego rodzaju protestów podczas stanu nadzwyczajnego), pomogą one ocalić [ludzkie] życia, jako że naprostują błędne środki polityczne.

Fakt rozumienia odwrotności bycia lojalnym względem rządu przywołuje na myśl anegdotę o hrabim Rodezno. Gdy z powodu różnicy [poglądów] minister rządu Franco spytał go: Czy nie jest pan bezwarunkowym zwolennikiem Franco?, Rodezno odpowiedział mu, że pozostaje wierny jedynie Chrystusowi.

Uważam, że nasze stanowisko powinno być następujące: uznając działania podjęte przez rząd, nie powinniśmy poddawać się w naszej walce o prawdę. Pomimo że żyjemy w społeczeństwie relatywistycznym, prawdą jest, że istnieje wiele środków politycznych, społecznych i gospodarczych naruszanych przez rząd, który w nieroztropny sposób korzysta ze swojej władzy. Nauczanie tego, który nic nie wie, albo poprawianie tego, który błądzi, są aktem miłosierdzia. Nie istnieje żaden nakaz stanu wyjątkowego, który by nas przed tym powstrzymał.

tłumaczenie: Mateusz Wierzbowski

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.