Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Co utraciliśmy

Co utraciliśmy

Adrian Nikiel

W niezniszczonym wojną pałacu po 1945 r. urządzono mleczarnię. (…)

Po pałacu pozostały jedynie fragmenty sklepionych piwnic (10.11.2001). (str. 88)

Tak jak Wrocław bywa nazywany „Wenecją Północy” (co tylko dla osób nieznających historii i położenia miasta brzmi paradoxalnie)1, tak Śląsk porównywany jest z Doliną Loary. Różnica – o której już tak głośno się nie mówi – polega na tym, że o ile bezcenne zabytki położone wokół francuskiej królowej rzek są częścią narodowego dziedzictwa i ważną atrakcją turystyczną, o tyle piękne poniemieckie pałace i ogrody na Ziemiach Odzyskanych przez długie lata padały ofiarą kolejno: działań wojennych, barbarzyńskiej furii Sowietów (celowo niszczących obiekty, które przetrwały pierwszą połowę 1945 r.), komunistycznej polityki „repolonizacyjnej”, PRL-owskiej biedy i tragicznej w skutkach ludzkiej bezmyślności. Niestety, w wielu przypadkach rok 1989 nie stał się punktem zwrotnym – liczne (byłe) perły architektury pozostają w fazie powolnej agonii, a jedynie część zabytków ratowana jest dzięki staraniom i pieniądzom nowych właścicieli. Są też tacy właściciele, którzy chyba tylko czekają, aż będą mieli pustą działkę na sprzedaż…

O stanie mniej znanych, czasami wręcz zapomnianych zabytków na terenie Dolnego Śląska napisano już wiele xiążek i artykułów. Wśród uczonych specjalizujących się w tej tematyce jest pan dr hab. Romuald M. Łuczyński, prof. Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, autor m.in. publikacji pt. Rezydencje i majątki szlacheckie w powiecie legnickim do 1945 roku, wydanej nakładem Oficyny Wydawniczej ATUT. Tę solidnie wydaną pracę naukową powinien znać każdy zainteresowany historią Śląska i tamtejszej szlachty, a także kwestią ochrony zabytków (czy raczej jej braku).

Główną część xiążki, która ma charakter encyklopedycznego, ilustrowanego fragmentami archiwalnych map, zdjęciami i herbami zestawienia aktualnego stanu informacyj o poszczególnych, istniejących i nieistniejących już rezydencjach na terenie obu powiatów legnickich (ziemskiego i grodzkiego), poprzedza poruszająca przedmowa autorstwa barona Zygmunta von Zedlitz und Neukirch (potomka rodu pojawiającego się na kartach historii już w XII wieku) poświęcona śląskim związkom polsko-niemieckim i roli niemieckiej warstwy przodkującej na tej ziemi. Następnie zapoznać się można z autorskim wprowadzeniem na temat zakresu terytorialnego pracy, a także pruskiej szlachty jako grupy społecznej i jej znaczenia ekonomicznego.

Choć w XIX wieku udało się na pewien czas stawić tamę rewolucji antyfrancuskiej, której tragiczne skutki były nieszczęściem całej Europy, można jednak zastanawiać się, ilu europejskich monarchów tamtego stulecia panowało jeszcze w pełnej samowiedzy z Łaski Bożej, a ilu przestało już wierzyć w ponadludzką legitymizację swojej władzy. Historia warstwy przodkującej w Królestwie Pruskim to równocześnie bowiem ponury zapis odgórnie narzuconej, „białej rewolucji”, czyli stopniowego rozmontowywania hierarchii społecznej i państwa stanowego. W efekcie szlachta, gwałtownie tracąca na znaczeniu w erze społeczeństwa masowego i postępującej demokratyzacji, nie była w stanie powstrzymać zagłady państwa w 1918 roku ani tym bardziej przeciwstawić się uzurpacji hitlerowskiej. Dzieje wielu śląskich zabytków po 1945 r. to symboliczne zwieńczenie tego procesu – pałace popadły w ruinę, gdy upadły resztki hierarchii wynikającej z urodzenia.

Zasadnicza część xiążki to, jak wspomniałem, obszerny zbiór wiadomości o blisko stu zamkach, pałacach i skromniejszych rezydencjach z okolic Legnicy. Pracę uzupełnia i zamyka wykaz omawianych obiektów oraz miejscowości, a także herbarz. Bogata bibliografia ułatwi dociekliwym czytelnikom dalsze zgłębianie tematu.

Co zatem utraciliśmy? Przede wszystkim bezcenny krajobraz kulturowy: unikalną śląską kulturę szlachecką i poczucie ciągłości, nieruchomości, xięgozbiory i dzieła sztuki — piękno, które mogło wzbogacić kolejne pokolenia. To wszystko straciliśmy, nawet jeśli dziś niektóre rezydencje odzyskują swój urok dzięki staraniom nowych właścicieli.

Ta ważna, choć przygnębiająca lektura, to kolejny materiał dowodowy w procesie, jaki powinien zostać wytoczony komunizmowi. Komunizm zabija, nawet jeśli nie wszystkie zniszczenia były celowym działaniem nowych okupantów. Komunizm odpowiedzialny jest za upodlenie i zdziczenie ludzi, za epokę nowego barbarzyństwa, w którym nie ma już miejsca dla bezinteresownego zachwytu nad Pięknem.

Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. (…) Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie (Jan Donne, Medytacja XVII).

Romuald M. Łuczyński, Rezydencje i majątki szlacheckie w powiecie legnickim do 1945 roku, Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2012, str. 249.

www.atut.ig.pl


1 A Wenecja to oczywiście „Wrocław Południa”.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.