Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Drogi ciemności

Drogi ciemności

Adrian Nikiel

Searching but not for a home
A restless soul all on its own

King Diamond, Dressed in White1

Lektura Potworów stała się niezaplanowanym i niespodziewanym ciągiem dalszym rozmyślań o meandrach życiorysu Tadeusza Boya-Żeleńskiego, tak poruszająco oddanych przez panią Monikę Śliwińską na kartach Księcia. Sam tytuł biografii tego twórcy, którego my, legitymiści, pamiętamy zwłaszcza jako autora przekładów dzieł Honoriusza Balzaka, jest jak aluzyjne przypomnienie, że od szlachty, zwłaszcza w czasach porewolucyjnego zdziczenia, możemy i powinniśmy wymagać więcej2. XX wiek to dla stanu drugiego czas egzaminu: był szlachcicem, miał więc obowiązki szlacheckie. Z drugiej zaś strony – już bez żadnych metafor, aluzyj czy nawiązań – można stwierdzić, że Boy mógłby być bohaterem nienapisanego rozdziału rozważań pani Klary Dederer o potworach grasujących w kulturze. Oto bowiem wspominamy przyswojenie geniuszu Balzaka polskiej literaturze, dokonane przez wręcz wzorcowego demoliberała, który ostatecznie – pozwolę sobie na niezbędne uproszczenie – podanie dziecku szklanki mleka i zabicie dziecka stawiał na tym samym diapazonie jako metody rozwiązywania problemów społecznych. Życie między kulturą wysoką a diabelskimi podszeptami.

Życie ułatwione, ideał nakreślony przez Boya w dwudziestoleciu międzywojennym, wydaje się nie odstręczać pani Śliwińskiej, która sympatyzuje ze swoim bohaterem, nie komentując jego wystąpień publicystycznych czy udziału w inicjatywach na rzecz rewolucji sexualnej. Ostrze krytyki jest raczej wymierzone w jego polemistów. Przykro to pisać, bo świetna autorka mogłaby dostrzec, że doświadczane pomówienia, obelgi i wyzwiska – niewątpliwie kompromitujące dla posługujących się nimi publicystów szeroko rozumianej prawicy – nie mogą być traktowane jako usprawiedliwienie dla Boya jako piewcy chaosu. Mówiąc wprost: cytowane w Księciu antysemickie insynuacje Kazimierza Mariana Morawskiego nie czynią z autora Słówek człowieka godnego naśladowania. Jest bowiem, być może subtelna, lecz jednak dostrzegalna, różnica między przyjęciem do wiadomości, że grzech istnieje i pozostaje zapewne nieusuwalną częścią doczesnej egzystencji, i entuzjastyczną afirmacją obrazy Boga jako fundamentu życia społecznego.

Podobno Tadeuszowi Żeleńskiemu chodziło o to, że uwolnieni od niechcianych zobowiązań będą wreszcie szczęśliwi. Być może są „wyzwoleńcy”, którzy tego stanu dostępują. A jednak życie ułatwione można realizować wyłącznie czyimś kosztem: zabitych dzieci, zdradzonych małżonków, porzuconych kochanek, rozbitych rodzin, nieustannej wymiany partnerów, a w końcu atrofii społeczeństwa, w którym rodziców zastępują zmieniające się „ciocie” i wciąż nowi „wujkowie”. Monogamia? Dopuszczalna – ale tylko seryjna. Bóg? Owszem – lecz jedynie taki, który niczego nie wymaga. Psychoterapeuci zamiast spowiedników. Boy zapowiadał nadejście szarej, demokratycznej masy pogrążonej w wiecznym orgazmie, być może również usprawiedliwiając siebie przed sądem sumienia. Tej samej skłębionej masy, której wybitnym reprezentantem, swoistym teoretykiem i jednocześnie praktykiem LGBTQIA, był przez parę dekad po śmierci Boya Marian Henel. Przypominał, że diabeł jest postacią androgyniczną. Ideologia LGBTQIA źródło miała właśnie w szpitalu w Branicach, lecz żeby mogła zaistnieć i dojrzeć, już znacznie wcześniej musiała pojawić się na przykład taka myśl, że w aktach sodomickich właściwie nie ma nic złego3.

Oskar Wilde4 – Tadeusz Boy-Żeleński – Marian Henel: tymi nazwiskami znaczona jest ewolucja porewolucyjnego świata (czy raczej: padołu łez pomiędzy kolejnymi falami rewolucji). Co warto dostrzec, zachowując współczucie dla wymienionych. A jeżeli jedyna istotna różnica między potworami sprowadza się do tego, że Henel nie był autorem przekładów z języka francuskiego?

Dziś również ten ostatni jest szacowną częścią świata sztuki. Paweł Picasso był komunistą, który gasił papierosy na twarzach kobiet, Marian Henel torturował więźniów Urzędu Bezpieczeństwa. Obaj zostali wyniesieni na piedestał w muzeach najwyższej rangi. Wskaż dziesięć różnic między obrazkami.

Potworem jest ten, kto jawnie gwałci Prawo Boże, jest z tego dumny i innych do tego zachęca. To jest chyba zaginiona definicja, której nieskutecznie poszukiwała pani Klara Dederer, pisząc xiążkę i rekonstruując w niej czynniki, które wyróżniają złych ludzi z tłumu przeciętnych5. I tu się pojawia niewygodne, lecz nieuniknione pytanie, które wiąże się z faktem, że – sądząc po wydarzeniach odnotowanych w Księciu – na Wzgórzach Wuleckich Boya ewidentnie dosięgnęła Nemezis: jeżeli matki mają prawo do ułatwiania sobie życia „usunięciem problemu”, czy do własnego wariantu życia ułatwionego mieli prawo także niemieccy narodowi socjaliści? Towarzysze Adolfa Hitlera „usuwali problemy” najlepiej jak potrafili. A że ich metody komuś się nie podobały? Cóż, wbrew wszelkim oponentom trzeba przecież być sobą. Są ludzie, którzy to zalecenie traktują nader dosłownie, penetrując najciemniejsze zakamarki osobowości: […] zwykłą potworność przeciętnego człowieka, niezbadane głębiny, stłumionego Hyde’a (Potwory, str. 188). Samoubóstwienie, tak typowe dla socjalizmu, uzasadnia przekonanie, że cierpienie można (a nawet trzeba) usunąć tylko wraz z jego przyczynami – innymi ludźmi.

Boy – czarujący i odpychający. Czy z zaświatów Tadeusz Żeleński mógł obserwować tryumf światopoglądu materialistycznego? Tego oczywiście nie wiemy, lecz nikt nie zaprzeczy, że tzw. Polska Ludowa z naddatkiem spełniła jego oczekiwania i marzenia o walce z „kołtunem”, z plastycznej masy formując wolnego od przesądów „nowego (nad)człowieka”, kreatora zasad moralnych.

A każdy cierń wbity w jego czaszkę, każdy gwóźdź w jego ciele daje życie nowym
Duszom, rodzącym się pod potężnym tronem śmierci.

Satyricon, Hvite Krists Død6

(tłumaczenie z języka norweskiego: Anonim)

Monika Śliwińska, Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024, str. 624.

Claire Dederer, Potwory. Dylemat fanki, przeł. Dorota Konowrocka-Sawa, wyd. Filtry, Warszawa 2024, str. 296.


1 King Diamond, Fatal Portrait, Roadrunner Records, 1986.

2 Na aluzji w tytule, być może zresztą niezamierzonej, niestety się kończy. W samej biografii akcentowana jest raczej prodemokratyczna postawa najbliższego kręgu rodzinnego Boya. A przecież bez kapitału kulturowego, jaki jest związany ze szlachectwem, Tadeusz Żeleński nie mógłby stać się xięciem polskiej literatury.

3 Rewolucja zrodziła się wśród dotkniętych obłędem, co przenikliwie zauważył i zaprezentował w swojej twórczości Konrad Swinarski (Marat/Sade).

4 Oskar Wilde, miejmy nadzieję, ocalił duszę, nawracając się i przyjmując sakramenty dzień przed śmiercią.

5 Pani Klara Dederer, nie można tego przemilczeć, uwikłana jest w swoisty paradox, wspierając finansowo tzw. prawa reprodukcyjne. Nie bez powodu pyta samą siebie, czy także jest potworem.

6 Satyricon, The Shadowthrone, Moonfog Productions, 1994.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2026 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.