Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Metternich: Monarchistyczne refleksje na temat Dnia Konstytucji (17 maja)

Monarchistyczne refleksje na temat Dnia Konstytucji (17 maja)

Metternich

Dzisiaj Norwegia obchodzi Dzień Konstytucji. Oznacza to parady i uroczystości w całym kraju, z których największe odbywają się w Oslo, a w których uczestniczyłem dzisiaj.

Obchody upamiętniają rok 1814, rok podpisania Konstytucji Norwegii, ruch inspirowany przez bardzo gwałtowny i radykalny bunt, który miał miejsce kilka dekad wcześniej we Francji i w Ameryce. Z tego można wywnioskować, że norweski Dzień Konstytucji nie jest niczym innym, jak tylko celebracją konstytucyjnego konstruktywizmu, liberalizmu i parlamentarnej demokracji, i — w teorii — jest to prawdą. Ale nawet Amerykanie mają swoich Ojców Założycieli za pozytywne, narodowe ikony i ignorując ich anarchistyczne przekonania polityczne, po prostu, oddają im cześć jako symbolicznym figurom ojcowskim. Norwegowie obchodzą swoje święto narodowe poprzez rytualne oddawanie czci tradycji i monarchii. Kiedy kolejne grupy dzieci i dorosłych przechodzą przed rodzina królewską, która pozdrawia ich z balkonu Pałacu Królewskiego w Oslo; ich flagi są skierowane w stronę Pałacu, jakby przyciągane do niego jakąś nieznaną i niematerialną siłą. To nic dziwnego, ponieważ siła wywierana przez członków rodziny królewskiej jest niemal elektryzująca; w nich można dostrzec ducha całego narodu — jego krajobrazu, jego praw, jego niepisanej konstytucji. Nigdy wcześniej piękno i konieczność rytualnego symbolizmu nie były tak oczywiste; wszak nie można bez pośredników złożyć pokłonu prawu, ani pozdrowić krajobrazu czy uhonorować ludzi. Taki akt uznania może być osiągnięty tylko wtedy, gdy jedna osoba jest upoważniona do reprezentowania narodu — nie, jak wybrana głowa państwa, w sposób warunkowy, ale jako dana temu narodowi przez Boga. Opowiada się o tym, jak Norwegowie są wierni swojej narodowej tradycji nawet w tych, ślepych na sacrum, czasach — norweska flaga, dla przykładu, nigdy nie dotyka ziemi, ani nie jest podnoszona po zachodzie słońca. Praktycznie dla wszystkich zrozumiałe jest, że potępianie takich przejawów czci wobec „marnego kawałka tkaniny” ma taki sam sens, jak dowodzenie tego, że czerwony, biały i niebieski na fladze nie są tak naprawdę kolorami, ale odbitym promieniowaniem elektromagnetycznym.

Monarchia inspiruje poświecenie, które w innych systemach politycznych jest nie do pomyślenia, ponieważ nie pozwala na stosowanie półśrodków. Jeśli wierzy się, że niewybieralna monarchia dziedziczna powinna mieć uprawnienia i obowiązki we wszystkim, nawet jeśli są one tylko symboliczne i przedstawicielskie, to wynika to nieuchronnie z tego, że władza monarsza dysponuje boskim mandatem. Podsumowując, monarcha nie jest wybierany przez ludzi, ani przez żadną inną ziemską instytucję. Władza monarchy mogła być mu powierzona jedynie przez siły transcendentne.

Tłumaczenie i opracowanie: Tomasz Panek i Adrian Nikiel

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.