Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Publicystyka » „El rey soy yo”

„El rey soy yo”

Jacek Bartyzel

Powszechne jest dziś pośród monarchistów utyskiwanie na to, że demokracje pozbawiły królów rzeczywistej władzy, czyniąc z nich bezsilnych notariuszy decyzji podejmowanych przez „reprezentantów suwerennego ludu”, a tak naprawdę przez oligarchie partyjne, finansowe i te ukryte.

Jest to oczywiście prawda, ale niecałkowita. Niemała część odpowiedzialności za ten stan rzeczy spada na samych nominalnych monarchów, którzy za cenę utrzymania się w roli „symboli” czegoś tam – bo już nikt nie wie i nie zastanawia się nad tym, czego – w istocie zatem symulakrów owych zagubionych symboli, pozwolili sami sprowadzić się do tak żałosnego położenia. To oni sami skwapliwie – z oportunizmu, gnuśności, a może i ze strachu – chwycili się, jak tonący brzytwy, owej nikczemnej zasady wymyślonej przez tego ohydnego karła, tej kwintesencji mieszczańsko-liberalnego płazu, Adolphe’a Thiersa: „król panuje, ale nie rządzi”.

Przypomnijmy więc, co mówi prawdziwy król, w słynnym tekście ówczesnego sekretarza Karola VII, Francisca Navarro Villoslady (1818-1895), Człowiek, którego potrzebujemy (El hombre que se necesita).

Przybywajcie do mnie wszystkie klasy, z których składa się mój lud: duchowieństwo, szlachta, wojsko, handel i przemysł oraz klasa najliczniejsza i najbardziej konieczna ze wszystkich – klasa uboga, lub lepiej powiedziawszy, klasa ubogich; przybywajcie, aby przedstawić swoje skargi i swoje potrzeby; ale miejcie na uwadze, że tutaj nie rozkazują ani duchowni, ani szlachcice, ani wojskowi, ani prawnicy, ani bankierzy, ani handlowcy, ani przemysłowcy, ani robotnicy: królem jestem ja (el rey soy yo).

(„El Pensamiento Español”, 11 XII 1868)

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.