Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Publicystyka » Hiszpania pod okupacją

Hiszpania pod okupacją

Jacek Bartyzel

Już nasze podejrzenie stwierdzone dowodem: ojczyzna Cyda, św. Dominika, św. Ignacego Loyoli i Cervantesa od dwóch lat znajduje się pod nową, neobolszewicką okupacją. Nikt już nie może się łudzić, że dokonana dwa lata temu zamiana „prawicowego” gabinetu J.M. Aznara na socjalistyczny rząd J.L. Rodrígueza Zapatero to zwykła w parlamentarnej d***kracji „zmiana warty”. W rzeczywistości to sensu proprio Rewolucja – w celach i działaniu – tyle, że przeprowadzana „od góry”, przez legalne władze, przy wykorzystaniu całej potęgi aparatu nowoczesnego państwa. Dla Hiszpanów nie jest to żadną nowością; wszak to w tym kraju ukuto dawno temu pojęcie revolución desde arriba, a widziano taką rewolucję kilka razy: podczas tzw. Liberalnego Trzylecia w latach 1820-1823, za małoletniości królowej Izabeli w latach 1833-1843, podczas tzw. Demokratycznego Sześciolecia w latach 1868-1874 i oczywiście za II Republiki w latach 1931-1936.

Grubo mylili się ci, którzy w kolejnych eksplozjach politycznego szału premiera Zapatera chcieli widzieć tylko groteskowy spektakl z Jasiem Fasolą w roli głównej, któremu niespodziewanie wpadł w ręce ster rządzenia wielkim, (ongiś) chrześcijańskim narodem. Tak, ten hiszpański klon Jasia Fasoli bywa oczywiście także śmieszny – jak każdy, zadowolony z siebie, wariat – kiedy na przykład przyznaje prawa ludzkie orangutanom i szympansom. Lecz nie ma nic śmiesznego, a jest tylko groza, kiedy wyrzuca religię ze szkół, znosi ostatnie już bariery dla dzieciobójstwa prenatalnego (jak ujawniła ostatnio prasa duńska, w hiszpańskich klinikach publicznych wykonuje się aborcje, niby to nielegalnie, nawet w siódmym miesiącu ciąży!), zezwala na „małżeństwa” par tej samej płci czy na adopcję przez nie dzieci.

Najnowszy wyskok nowego Herostratesa: ustanowienie prawa zakazującego jakichkolwiek publicznych objawów czci dla wodza Krucjaty z lat 1936-1939 i przywódcy Hiszpanii przez następnych czterdzieści lat – generała Francisco Franco y Bahamonde stanowi swoiste „uwieńczenie” nienawistnej walki toczonej dotąd głównie z ostatnimi pomnikami Caudilla, usuwanymi (i przy okazji częstokroć bezczeszczonymi) z placów hiszpańskich miast. Jednakże promulgacja tego prawa akurat o tej porze roku zakrawa na celowe przyłożenie lontu do beczki prochu, albowiem w rocznicę śmierci Caudilla (20 listopada) zawsze fieles jego pamięci oddają mu publicznie hołd, zwłaszcza w miejscu jego spoczynku, w Dolinie Poległych. To nic innego, jak wypowiedzenie wojny na całkowite wyniszczenie Hiszpanii prawdziwej – katolickiej i tradycjonalistycznej przez kolejne – po oświeceniowych „sfrancuziałych” (afrancesados), po XIX-wiecznych masońskich exaltados, po anarchistach z przełomu XIX i XX wieku, po socjalistyczno – komunistycznym Froncie Ludowym – wcielenie rewolucyjnej anty-Hiszpanii. Kacyk Zapatero robi dokładnie to samo, co czyniły zawsze jakobińskie i komunistyczne tyranie, stawiające sobie za cel główny odebranie narodom ich duszy i ich historycznej pamięci, przez zohydzenie bohaterów czczonych przez naród.

Kolejny raz potwierdzają się prorocze słowa Donoso Cortésa o absolutnej niepojednalności „falang katolickich” i „falang socjalistycznych” i równie przenikliwe rozróżnienie Ramira de Maeztu pomiędzy narodowo – katolicką Hiszpanią wieczną a masońsko – komunistyczną „Anty-Ojczyzną” (Antípatria). Ogłuszani demoliberalną propagandą, wynoszącą pod niebiosa rzekome zalety wszelkich „tranzycji” i „transformacji” ku równie rzekomej Ziemi Obiecanej d***kracji, w której zgodnie podadzą sobie ręce czerwoni i biali, rewolucjoniści i kontrrewolucjoniści, „demokratyczna lewica” i „demokratyczna prawica”, zmuszeni jesteśmy teraz spojrzeć prawdzie w oczy i dostrzec fałsz tej celowo sączonej utopii. Albo Marks albo Jezus, albo Lenin albo Sokrates – nie ma i nie może być niczego pośredniego, oprócz „centrowego” bagna, z którego dna zawsze Zły wciąga durniów do piekła. Rzecz jasna, nie jest to jakaś partykularna prawda, odnosząca się li tylko do Hiszpanii, ale uniwersalna, którą aplikować winno się i do naszej ojczyzny.

Co się jednak tyczy Hiszpanii, to trzeba powiedzieć, że możliwości Kontrrewolucji, odrodzeńczej Reakcji, są tam dzisiaj znikome. Na Koronę nie ma co liczyć: król – idiota (jakże słuszna, niestety, była ta obelga niechętnych mu falangistów), który wszystko zawdzięcza Franco, potulnie asystuje wszystkim bezeceństwom swoich czerwonych ministrów, drżąc zapewne ze strachu, że Burboni po raz czwarty mogliby utracić swój papierowy tron. Potężni ongiś tradycjonaliści (zwłaszcza dzielni karliści), politycznie są dziś skansenem. O instytucjonalnej „centroprawicy” szkoda mówić; na jej tle nawet mocno „schadeczała” prawica establishmentu II Republiki (tzw. Konfederacja Autonomicznych Prawic Hiszpańskich) może się jawić jako ideowa i „twarda”. W końcu to jej lider J.M. Gil Robles mianował Franco ministrem wojny. Armia na pewno zapamiętała lekcję udzieloną nieszczęśliwemu pułkownikowi Tejero, który chciał przywrócić królowi suwerenność, a król pozwolił demokratom zamknąć go na trzydzieści lat w więzieniu. Kościół wreszcie dotknięty jest – może nie aż w tym samym stopniu, co inne Kościoły partykularne, ale też poważnie – „dialogicznym” trądem postępowości, i na pewno, jak by przyszło co do czego, prędzej wezwałby do obrony „pluralistycznej demokracji”, niż pobłogosławił nową krucjatę. Prawdziwa Hiszpania dzisiaj jest bodaj odpowiednikiem tej garstki wiernych pasterza – króla Pelayo, która schroniła się przed Maurami w górach Kantabrii po upadku królestwa Wizygotów. I wątpliwe czy ma chociaż tego ducha walki, która tamtym pozwolił już wkrótce rozpocząć Rekonkwistę.

Nowej Cavadongi raczej nie będzie. Może zatem – powiedzmy to otwarcie – byłoby lepiej, gdyby Zapatero posunął się jeszcze jeden krok dalej i posłuchał jakiegoś swojego „płk. Lesiaka”, doradzającego prowokację podczas „nielegalnych” już manifestacji 20 listopada? Wszakże krew męczenników jest posiewem wiary.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.