Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Tomasz Witczak: Inne piękno

Inne piękno

Adam Tomasz Witczak

Przyznam, że dotychczas trochę bojkotowałem te kompozycje Oliwera Messiaena, które zawierają partie głosu ludzkiego – niezależnie od płci śpiewaków. Trudno to racjonalnie wyjaśnić – ot, kwestia jakiegoś urojonego uprzedzenia i przeświadczenia, że owe głosy są drażniące. Coś mnie jednak w końcu tknęło i zabrałem się za trzy cykle messiaenowskich pieśni przy akompaniamencie fortepianu.

Mam tu na myśli Poèmes pour Mi i Harawi, a także Chants de Terre et de Ciel. Pierwsze dzieło powstało w latach 1936-1937, drugie w roku 1938, a trzecie (z podtytułem Pieśni miłości i śmierci) w roku 1944 (a więc już po słynnym Kwartecie na koniec czasu, jeśli miałby to być jakiś punkt odniesienia).

Nie chciałbym tu wchodzić w teoretyczne elaboraty i szczegółowe didaskalia (polecam w tym względzie książkę Tadeusza Kaczyńskiego o Messiaenie). Warto w każdym razie wiedzieć, że Harawi nawiązuje do gatunku boliwijskich pieśni miłosnych, kończących się zwykle śmiercią obojga zakochanych bohaterów. Messiaen oczywiście zrealizował temat po swojemu i ostateczny efekt nie ma zapewne wiele wspólnego z muzyką Ameryki (ale też nie taki był cel kompozytora). Ciekawe jest to, że same teksty są w dużej mierze surrealistyczno-symboliczne, z frazami onomatopeicznymi, wziętymi np. z języka keczua.

Poèmes pour Mi to (podobnie jak Chants de Terre et de Ciel) utwór dedykowany pierwszej żonie Messiaena, Klarze Delbos. Drugą małżonką, jak wiemy, była Iwona Loriod, słynna interpretatorka jego dzieł, wybitna pianistka. Poèmes… mają także swoją aranżację orkiestralną, ale to nie o niej będziemy mówić.

Zresztą… cóż tu mówić? Nie będąc muzykologiem, czy choćby kimś o podstawowym wykształceniu muzycznym, niewiele będę wam w stanie powiedzieć o akordach, rytmach, harmoniach, modi (wynalazek Messiaena), taktach i seriach – chyba że miałbym ograniczyć się do przepisania encyklopedycznych wiadomości z rozmaitych fachowych źródeł. Ale proponuję coś innego – spójrzmy na tę muzykę z pozycji laika, z pozycji kogoś, kto opisuje kolejne płyty głównie przy pomocy tak niejasnych, nacechowanych emocjami sformułowań, jak „mroczna”, „ostra”, „nostalgiczna”, „szalona” etc.

A jaka jest muzyka Messiaena, jakie są w takim ujęciu Harawi i Poèmes…? Dobrym określeniem byłoby chyba słówko „abstrakcyjne”. Większość z nas przyzwyczajona jest do pewnych standardowych współbrzmień, łatwo kreujących określone nastroje i obrazy. Odruchowo wiemy, że coś „brzmi” pompatycznie, zawadiacko, posępnie etc. Tymczasem w kompozycjach Messiaena mamy swego rodzaju abstrakcję – oderwanie od tych prostych skojarzeń. Zapewne to skutek specyficznej rytmiki, długich pauz i – przede wszystkim – ochoczego szafowania dysonansami. Dźwięki wyłaniają się tu trochę jak pojawiające się i znikające gwiazdy w jakiejś czarnej przestrzeni. Układają się w dziwne, atonalne struktury, nie pozwalają “potupać nogą” do rytmu, zanucić fraz melodycznych itd. Śpiew również ma tu mało z tym wszystkim wspólnego.

Całość jest po prostu rodzajem surrealistycznego, onirycznego piękna, może wręcz Piękna przez duże P. A jednak jest to piękno L’Au-delà, from beyond, gdzieś spoza naszego normalnego postrzegania. Z innego wymiaru. Przydałyby się tu jakieś porównania czy metafory matematyczne – analogie z dziwnymi przestrzeniami, w których wszystko układa się harmonijnie, pomimo iż np. każdy punkt kuli jest jednocześnie jej środkiem (liczby p-adyczne). Podobnie tu: wszystko przepojone jest pięknem, które jednak uchwycimy dopiero po wyjściu poza klasyczne konwencje.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.