Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Magdalena Marzec: Inspiracja bretońską kulturą duchową w malarstwie przełomu XIX i XX stulecia

Inspiracja bretońską kulturą duchową w malarstwie przełomu XIX i XX stulecia

Magdalena Marzec

Bretania jest tą francuską krainą, której mieszkańcy wraz z Wandejczykami stali się synonimem walczących z Republiką, walczących w obronie Kościoła i Króla. W 1985 r. powstała tu Bretońska Federacja Legitymistyczna, która aktywnie działa w ramach Unii Kół Legitymistycznych Francji.

W związku ze zbliżającym się 8. Dniem św. Ludwika w Bretanii, organizowanym właśnie przez Bretońską Federację Legitymistyczną, chciałabym podzielić się wiedzą na temat regionu, tworząc tę małą „bretońską publikację”. Zamierzam przedstawić pokrótce historię regionu; zaprezentować bretońskie zwyczaje związane z katolicyzmem, załączając esej omawiający je przez pryzmat malarstwa przełomu XIX i XX stulecia; zabrać czytelników do Sainte-Anne-d’Auray – wziąć udział w tutejszych słynnych pardons oraz we wrześniowych pielgrzymkach legitymistycznych (w tym roku odbędzie się już setna!); a także podzielić się interesującymi tytułami publikacji dotyczących Bretanii. Mam nadzieję zabrać wszystkich zainteresowanych w podróż do tego jakże pięknego, a przede wszystkim interesującego ze względów historycznych, regionu.

W Rozważaniach o wojnie domowej Paweł Jasienica zamieszcza fragment pewnego artykułu z dziennika „Le Monde” z 31 stycznia 1969 r.: Bretania to nie tylko inwestycje i praca, to ponadto jeszcze osobowość, odrębność, szczególnego rodzaju wrażliwość wobec życia… Żadnego zamiaru rozrywania tkaniny narodowej. Lecz trzeba zrozumieć jedno: Bretania ma duszę. Problem bretoński to także problem szacunku. Słowami tymi autor wskazuje na osobowość regionu, którego chłopi przyłączyli się do powstań wandejskich – na lokalny patriotyzm oraz na szacunek do tradycji. Na wyjątkowość Bretanii składa się historia (dopiero od 1532 roku nieodłączna z francuską1), krajobraz, zajęcia miejscowej ludności oraz przywiązanie mieszkańców do religii katolickiej – wszystkie te składniki tworzą właśnie ową duszę, o której wspomniano w artykule. Na uroki zachodniej części Francji nie pozostali obojętni malarze – za pierwszego artystę, który je odkrył, uważa się Wilhelma Turnera. Następnie, od lat 30. XIX wieku, Bretania przeżywa istny najazd malarzy poszukujących inspiracji dla swych płócien (liczba mieszkańców Pont-Aven w latach 80. XIX wieku wynosiła ok. 15002, przy której to liczbie setka malarzy spędzających tu letnie wakacje w 1886 r. [gdy przybywa Gauguin] wydaje się znaczna). Do tego szczególnego regionu kieruje artystów rozwijająca się fascynacja kulturą celtycką, która pociąga zarówno artystów, jak i uczonych tajemniczością i pierwotnością. Od Galów – jak nazywali Celtów Rzymianie – wyprowadzano rodowód człowieka, a w języku bretońskim upatrywano podstaw każdego innego. W 1804 roku Jakub Cambry, bretoński i francuski pisarz, zakłada Akademię Celtycką3, która ma trudnić się odkrywaniem przeszłości Francji4. Kilka lat później ukazuje się publikacja Galerie des mœurs, usages et costumes des Bretons de l’Armorique5 – ryciny Oliviera Perrin i opisy Alexandra Boueta przedstawiające zwyczaje i stroje Bretończyków, które stanowią świetną dokumentację życia w zachodnim regionie Francji w tych czasach. Wydanie pieśni Barzaz Breiz i słownika francusko-bretońskiego przez wicehrabiego de la Villemarqué czy baśni bretońskich przez Emila Sovestre’a jest dowodem licznych studiów nad tradycją tego regionu oraz rosnącego nim zainteresowania. Tym, co ułatwia odkrywanie regionu jest budowa linii kolejowych w latach 60. XIX wieku. Od tego czasu Bretania staje się modna, staje się nieskończonym źródłem inspiracji dla malarzy przełomu wieków.

Najważniejszą datą historii Bretanii jako „obiektu malarskiego” jest rok 1888. Kilku malarzy tworzy grupę o nazwie Szkoła z Pont-Aven i rozsławia tę bretońską wioskę. Dzięki urokowi Bretanii powstają takie dzieła z kręgu Szkoły jak Żółty Chrystus Pawła Gauguina, Pardon w Pont-Aven Emila Bernarda czy Dwie Bretonki z koszem jabłek Władysława Ślewińskiego. Region ten wydaje się prymitywny, prosty, złożony z prostych barw, co pozwala malarzom rozwijać zasady syntetyzmu i cloisonizmu. Znajdują tutaj to, co w 1794 r. Jakub Cambry opisywał jako mały port morski leżący pośród wody na skałach, u stóp dwóch gór6… To szczególne połączenie gór i morza fascynuje artystów. Bretoński pejzaż nieraz staje się przedmiotem obrazów – na jego tle pojawiają się chłopi wykonujący swe codzienne powinności: wypasają owce (Pejzaż bretoński ze świniami Pawła Gauguina) czy zbierają wodorosty (Bretończycy zbierający wodorosty tego samego autora). Obok tego typu pejzaży czy scen rodzajowych pojawiają się liczne przedstawienia dotykające sfery religijnej: postaci zdążające do kaplicy, modlące się, czy tradycyjne pardons. Głęboka religijność mieszkańców Półwyspu przeplata się na płótnach (jak i w rzeczywistości) z jego celtycką tradycją – miejscowości osnute są legendami, które wspominają króla Artura i jego rycerzy, magiczny napój miłosny Tristana i Izoldy czy czary druidów. Przykładem jest obraz Czarowanie lub święty las Pawła Sérusiera, który na tle dziewiczej natury przedstawia kobiety zajęte jakimś tajemniczym obrządkiem. Artyści oddają piękno i wyjątkowość pejzażu bretońskiego, interesują się miejscami pierwotnymi, dzikimi; Bretania pełna jest lasów, dzikich wybrzeży, ale i krajobrazów wiejskich, pełnych charakterystycznych łupkowych dachów i iglic kościelnych czy kaplicznych. Malarze pokazują nam, jak wyglądają stroje, szczególnie kobiece, charakterystyczne dla konkretnych miejscowości, rejonów. Dzięki tak szerokiemu spektrum motywów, którymi inspirowali się artyści, możemy dobrze poznać kulturę bretońską i to, co wyróżniało (i nadal wyróżnia) ją na tle innych regionów francuskich. Chcąc scharakteryzować Bretanię, nie można pominąć tego, co wyróżnia ją na tle laickiej Francji – silnego przywiązania do katolicyzmu. Zauważy to współczesny turysta, tak jak zauważyli malarze sprzed 100 lat. To bretońscy chłopi walczyli u boku Wandejczyków m.in. o to, by przywrócić pozycję Kościoła – wątłą już przed rewolucją, a zupełnie złamaną w jej trakcie. Wiara Bretończyków poza udzieleniem się w historii pozostawiła też po sobie wiele zabytków – jedynych w swoim rodzaju. Podążając za malarzami z Pont-Aven oraz innymi, odkryjemy tradycje, które kultywowane są od wieków, a które nie zanikają nawet w XXI stuleciu. W tym krótkim eseju podejmę się próby wyróżnienia kilku elementów bretońskiej kultury religijnej popularnych wśród malarzy przełomu XIX i XX wieku. Sądzę, że poznanie tradycji, wiary, obyczajów rejonu Masywu Armorykańskiego pozwoli spojrzeć na twórczość malarzy trochę innym okiem – stanie się ona może bardziej malarstwem dokumentalnym?

CHAPELLES, FONTAINES, ENCLOS PAROISSIAUX, CALVAIRES

Nieodłącznym elementem krajobrazu bretońskiego są malownicze budowle religijne. Tutejsze chapelles, czyli kaplice, fundowane były w większości między XIV a XVIII wiekiem, kiedy region cieszył się dobrą sytuacją ekonomiczną. Najczęściej jednonawowe (rzadko zdarzają się trzynawowe, np. w Locmaria niedaleko znanego z menhirów Carnac), przekryte łupkowymi dachami, rozsiane po nawet najmniejszych wioskach, są dziś nadal „oczkiem w głowie” mieszkańców, którzy dobrowolnie je odbudowują, dbają o wnętrza czy organizują turystyczne trasy szlakiem najpiękniejszych chapelles. Budowle te zazwyczaj ożywają tylko z okazji pardon, podczas gdy przez resztę roku stanowią tajemniczy dodatek do krajobrazu. We wnętrzach często odnajdziemy barwne witraże przedstawiające sceny z życia świętych (głównie świętych bretońskich) czy dary wotywne – modele statków darowane przez rybaków. Większość chapelles posiada w swoim sąsiedztwie fontaine – źródło, fontannę. Ich powstawanie wiąże się z dawnym kultem wody, który został schrystianizowany. Wiek XVI i XVII to czas, kiedy kwitnie handel morski oraz związane z nim zapotrzebowanie na len i konopie, których uprawa stała się żyłą złota dla tutejszych manufaktur. Wtedy szczególnie powstają większe ośrodki kultu niż kaplice – enclos paroissiaux, których nazwy nie sposób przetłumaczyć, by oddać sens tych grup architektonicznych. Enclos składa się z kilku elementów – powinno zawierać (choć nie zawsze wszystkie te elementy naraz): baptysterium, cmentarz, ossuarium, łuk triumfalny (nazywany po bretońsku pors ar maro – brama śmierci) oraz calvaire. Tutejsze calvaires to jednak nie tylko to, co w Polsce nazywamy kalwarią. Calvaire bretoński może być także zwykłym przydrożnym krzyżem, choć często jest to piękna rzeźba przedstawiająca ukrzyżowanie lub sceny Męki Pańskiej, która może zawierać nawet setkę postaci. Wszystkie te budowle są w Bretanii tak powszechne, że nie sposób ich pominąć – ich wyjątkowość w skali świata, a powtarzalność w skali regionu musiały zaintrygować artystów. Chapelles często pojawiają się w tle obrazów, a calvaires stanowią ich temat. Najbardziej znanym przykładem jest oczywiście gauguinowski Zielony Chrystus, który jest niczym innym jak właśnie przedstawieniem omszałej kalwarii (z Nizon). Obraz ten jest bardzo ciekawy ze względu na swoją niejasność. Co chciał przekazać malarz, portretując bretońską kobietę siedzącą przed rzeźbą przedstawiającą zdjęcie z Krzyża? Dlaczego przeniósł tę calvaire na jedną z bretońskich plaż? Co kobieta trzyma w prawej ręce i co oznacza czarne jagnię, które siedzi przy jej lewej ręce? Podobno malarz miał nie ukończyć dzieła ze względu na zbyt skomplikowaną formę rzeźby! Być może obraz jest więc niepełny. Cokolwiek Gauguin chciał przekazać, niewątpliwie inspirował się elementem bretońskiego folkloru – widział w calvaires coś więcej niż tylko przydrożną rzeźbę. To one, stojąc przy najmniejszej polnej ścieżce, tworzą niepowtarzalną atmosferę Bretanii – atmosferę mistyczną, pełną czegoś niedopowiedzianego, jak np. Zielony Chrystus. Same chapelles zaś często stanowią element krajobrazu budującego tło dzieła – nie znajdują się tam jednak bez przyczyny. Wszechobecność kapliczek wskazuje na religijność Bretończyków, która jest widoczna po dziś dzień. Stary Bretończyk z około 1910 r. – dzieło Meli Muter – to piękny portret modlącego się człowieka. Mężczyzna znajduje się u stóp schodów prowadzących do kaplicy, odwrócony jest do niej plecami, z czego można wnioskować, że Msza Święta się zakończyła. On jednak wciąż znajduje się w stanie zadumy, modlitwy. Widać tu, jak wielką rolę odgrywa wiara dla mieszkańców Bretanii. Interesującym jest też Lucjan Simon, nazywany „malarzem krainy Bigouden” przez swoje zamiłowanie do departamentu Finistère. Jego obraz Kaplica de la Joie w Penmarc’h pokazuje kapliczkę usytuowaną nad brzegiem morza – malarz łączy dwie najważniejsze sfery życia Bretończyków: ocean i religię. Na tle budowli Bretonki zbierają wodorosty, a cała scena zwraca uwagę czystymi kolorami i ich wyraźnym rozdzieleniem. Specyficzne budowle sakralne regionu bretońskiego już same potrafią poruszyć wiarę, ale raz w roku stają się dodatkowo tłem dla pardons. Są uzupełniane przez pochód Bretończyków w tradycyjnych strojach, ludzi niosących bannières, śpiewających, wspólnie przeżywających to święto przebaczenia.

PARDONS

By zrozumieć bretońską duchowość, najlepiej uświadomić sobie, jak wielu świętych jest tu czczonych. Tylko nieliczni z nich zostali oficjalnie uznani przez Kościół katolicki, a życiorysy wielu nie zostały potwierdzone, tj. nie jesteśmy nawet pewni ich istnienia. Dowodem na szczególną cześć, jaką otacza się świętych, niech będzie cmentarz w Lanrivoaré w departamencie Finistère, na którym pochowanych zostało 7777 świętych X- i XI- wiecznych7! Zgodnie ze zwyczajem do enclos, w obrębie którego leżą święci, można wchodzić jedynie boso i z odkrytą głową. A podczas tutejszego pardon pochówki okrąża się na kolanach. Pardons to święta rozgrzeszenia, przebaczenia grzechów, przypisane i adresowane konkretnemu świętemu. Odbywają się niemal w każdym miejscu, które może się poszczycić choćby maleńką kapliczką. W „Le Gaulois” z 1868 roku8 ukazał się artykuł Karola Le Goffica, w którym autor pisze: Wszystkie wioski w Bretanii mają własne pardon, właściwie nie tyle one, co wszystkie kaplice, także te najmniejsze, czasem aż po zwyczajne calvaires9 – potwierdzając powszechność pardons. W dalszej części tekstu opowiada zaś historię, jaka przydarzyła się panu Le Braz: pewnego razu zauważył spory tłum, a gdy spytał, co robią ci wszyscy ludzie, dowiedział się, że obchodzą właśnie pardon. Zaczął więc rozglądać się za kaplicą, lecz znalazł jedynie fontaine ze statuą, na której nie znajdował się żaden symbol religijny… Historia ta potwierdza, jak ważne dla Bretończyków jest posiadanie własnego świętego i obchodzenie jemu przypisanej uroczystości. Powszechne w XIX i XX wieku pardons nie straciły na ważności i dziś. Najważniejsze tego typu święto – pardon świętej Anny z Auray przyciągnęło w tym roku 20 000 pielgrzymów10! Odbywa się ono od 1625 r., a upamiętnia objawienie się babki naszego Pana Jezusa Chrystusa jednemu z bretońskich chłopów – Iwonowi Nicolazicowi. Zdarzyło się blisko tutejszej fontaine, a Ker-Anna poinformowała chłopa o poświęconej Jej kaplicy, która niegdyś znajdowała się w okolicy, a którą należało teraz odbudować. Co więcej, za radą świętej odkopano na jednym z okolicznych pól jej posąg. Wspomniany chłop, z pomocą innych, odbudował kaplicę i zorganizował pielgrzymkę. Zyskała ona duże powodzenie i zapoczątkowała serię corocznych spotkań, które odbywają się po dziś dzień. Współczesny neogotycki kościół w Sainte Anne d’Auray – następca tego z 1628 – wybudowany został w 1827 r. i to z niego wyrusza coroczna procesja podczas słynnego pardon de Sainte-Anne-d’Auray.

Bretońskimi uroczystościami religijnymi inspirował się między innymi Juliusz Breton, francuski malarz zajmujący się szczególnie tematyką chłopską (jego twórczość krytykowana była przez Emila Zolę jako idealizującą życie chłopskie: Z kolei Juliusz Breton zdobył popularność malując wyidealizowane chłopki. Trzeba zobaczyć na Polach Marsowych piękności, które ubiera w grube tkaniny i które sprawiają wrażenie bogiń11). Podczas podróży do Bretanii zainteresowało go to szczególne święto, dzięki czemu powstaje obraz Pardon w Kergoat. Widzimy tu doskonale tradycyjne bannières – sztandary, tradycyjne stroje, kobiece czepki, rzeźbę obnoszoną w procesji. W tle malarz zaznaczył fragment kaplicy, którą okrążają wierni oraz jej fontaine. To wszystko, co odmalował Breton, można zobaczyć i dziś. Szczęśliwie tradycje te przetrwały – z okazji pardon sztandary wyprowadzane są z kościołów, wyciąga się z szafy tradycyjne stroje, kobiety układają na głowach czepki z misternych koronek, a statua, jak co roku, wędruje pośród wiernych niesiona na lektyce. Pardon inspirował się także Paweł Sérusier (Pardon de Notre-Dame-des-Portes w Châteauneuf): tutaj pielgrzymka Bretonek zbliża się do kościoła, przechodząc przez bramę w formie łuku triumfalnego. Jednak to pardon jest mniej barwne; Sérusier pokazał zadumę, modlitwę i skupienie kobiet. Malarz zwrócił więc uwagę nie na malowniczość pochodu i jego tradycyjną oprawę, ale na esencję tego wyjątkowego święta. Znów dzieło Bretonki podczas pardon Emila Bernarda pokazuje grupę kobiet spędzających razem czas, rozmawiających. Pardon to też czas spotkania z bliskimi, z sąsiadami, moment, w którym wszyscy mieszkańcy wsi czy miasteczka mieli okazję podyskutować.

Bretania była świadkiem przemian w myśleniu artystów i ważnym przystankiem na drodze sztuki biegnącej ku nowoczesności. Pomogła im spojrzeć w tył i zaangażować do malarstwa tradycje, pierwotność, to, w czym odnaleźli dziewiczość. Tutaj artyści odkryli doskonałe współgranie wiary katolickiej z dawnymi obrządkami – ze zwyczajami celtyckimi, ludowymi. Przywiązanie do wiary artyści odnajdywali tak w duszach mieszkańców, jak i w malowniczym krajobrazie, co pozwoliło na powstanie mnóstwa morskich widoków i scen z życia Bretończyków, jak np. piękny obraz Roberta Delaunaya Bretonka i dziecko na tle krajobrazu z 1905 roku, który łączy charakterystyczne stroje z równie ciekawym i specyficznym wiejskim pejzażem, a obok nich całego szeregu scen religijnych. Współcześnie wszystkie wymienione elementy życia religijnego w Bretanii nie zaniknęły – nadal praktykuje się pardons, mieszkańcy dbają o kaplice, a calvaires i fontaines malowniczo uzupełniają krajobraz. Wszystko to wciąż intryguje i inspiruje – śladami malarzy szkoły z Pont-Aven i innych kroczą artyści, tak rodzimi, jak i przyjezdni. Walory Bretanii każą organizować plenery, by odkrywać jej malarskie tajemnice. Mówi się, że tutejsze uroczystości nie mogły stracić nic z autentyczności, ponieważ są to święta duszy. Są to święta duszy nie tylko ludzkich, ale i duszy regionu, który może szczycić się tym, że nie stracił nic ze swej tajemnicy, ze swej pierwotności, która inspirowała i nadal inspiruje artystów. Warto poznać zwyczaje religijne Bretończyków, by obrazy, jak Widzenie po kazaniu Gauguina czy W kościele Eugeniusza Żaka, nie tylko zajmowały istotne miejsce na drodze kształtowania się sztuki nowoczesnej, ale stały się też dokumentem na temat życia w ówczesnej zachodniej Francji. Dzięki wymienionym artystom oraz innym im współczesnym możemy poznać krainę jedyną w swoim rodzaju: o bogatej historii, bogatych tradycjach i równie bogatych legendach – krainę o bogatej duszy.

Kilka tytułów dla ciekawych Bretanii i jej kultury:

Malarze polscy w Bretanii (1890-1939), red. Barbara Brus-Malinowska, Ewa Micke-Broniarek, tł. tekstów z fr. Anna Głowacka, t. I-II, Warszawa 2005.

Bretania, sztuka i tradycja, red. Barbara Brus-Malinowska, t. I-II, Warszawa 2005.

Są to katalogi wystawy „Polscy malarze w Bretanii”, która odbyła się w 2005 r. w Muzeum Narodowym w Warszawie przy współpracy z Muzeum w Quimper oraz Muzeum w Pont-Aven. Wystawa obejmowała dzieła francuskich artystów dotyczące Bretanii w celu pokazania jej kultury i tradycji oraz dzieła polskich artystów, którzy chętnie przebywali w Bretanii w latach 1890-1939.

Jacques Cambry, Voyage dans le Finistère ou état de ce département en 1794 et 1795, Paris s.d., http://www.tinyurl.pl/?YCgm0v3L [dostęp z 21.04.2012].

Paweł Jasienica, Rozważania o wojnie domowej, Warszawa 2008.

Gazeta Bretońska dostępna w wersji elektronicznej, wydawana przez Dom Bretoński w Poznaniu: http://www.dombretanii.org.pl/pl/gazeta_bretonska.html.

Louis Guilloux, Moja Bretania, Olsztyn 2008.


1 W 1532 r. Stany bretońskie (które w okresie niezależności Bretanii posiadały uprawnienia sądownicze, finansowe oraz polityczne, będąc suwerennym organem Księstwa) wydały edykt o unii Księstwa z Królestwem Francji.

2 http://cassini.ehess.fr/cassini/fr/html/fiche.php?select_resultat=27502

3 W 1813 r. Akademia staje się „Stowarzyszeniem Antykwariuszy Francji” („La Société des Antiquaires de France”), które istnieje do dziś pod nazwą „Narodowe Stowarzyszenie Antykwariuszy Francji” („La Société nationale des antiquaires de France”).

4 Bourguet, Race et folklore. L’image oficielle de la France en 1800, http://www.tinyurl.pl/?bUXe5ImY, str. 819 (fragm.: Retrouver le passé de la France, recueillir les vestiges archéologique, linguistique et coutumier de l’ancienne civilisation).

5 Całość w Internecie: http://www.tinyurl.pl/?4HEkUHnQ.

6 Jacques Cambry, Emile Souvestre, Voyage dans le Finistère, Brest 1835, s. 207, http://www.tinyurl.pl/?rOjaZFvI [dostęp z 15.04.2012].

7 Jacques Cambry, Emile Souvestre, Voyage dans le Finistère, Brest 1835, s. 32. Na cmentarzu 7777 świętych ma być pochowanych 7847 męczenników, którzy, wg lokalnej legendy, zostali zmasakrowani przez pogan. Stąd czasem podaje się liczbę 7847, jako ilość pochowanych tu świętych… Inna wersja legendy mówi o Bretończykach zmasakrowanych przez Normanów.

8 http://gallica.bnf.fr/ark:/12148/bpt6k5288086/f2.r=Le+Faou.langFR

9 Tous les villages, en Bretagne, ont leurs pardons, et non point tous les villages seulement, mais toutes les chapelles, tous les oratoires et quelquefois jusqu’aux simples calvaires eux-mêmes [tłum. autorki].

10 2011 r.

11 Jules Breton, de son côté, s’est acquis une célébrité en peignant des paysannes idéales. Il faut voir au Champ-de-Mars les beautés qu’il habille de toile grossière et qui ont l’allure de déesses. – Emile Zola, Lettres de Paris: L' école française de peinture à l'exposition de 1878. [tłum. autorki].

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.