Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Małkiewicz: Jezuicki epizod

Jezuicki epizod

Adam Małkiewicz

Rozważany przez jezuitów u schyłku XVI wieku, lecz niezrealizowany pomysł wzniesienia nowego domu profesów w Krakowie na zachodniej połowie bloku przyrynkowej zabudowy, ograniczonego obecnymi ulicami Wiślną, Gołębią i Bracką, jako interesujący, choć niezbyt istotny epizod „prehistorii” kościoła Świętych Piotra i Pawła, dotychczas był zwięźle omawiany tylko w pracach poświęconych tej świątyni. Jako pierwszy w ten sposób pisał o tym w roku 1952 badacz dziejów zakonu w Polsce Jan Poplatek SJ w nieopublikowanej niestety rozprawie1. Po dekadzie temat podjęli po nim dwaj historycy sztuki: autor niniejszego tekstu i jezuita Jerzy Paszenda.

Studia nad pojezuickim kościołem Świętych Piotra i Pawła w Krakowie rozpocząłem w latach sześćdziesiątych XX wieku. Ich wstępne wyniki przedstawiłem w roku akademickim 1963/1964 na seminarium doktorskim profesora Adama Bochnaka, a 10 grudnia 1964 roku pod jego auspicjami prezentowałem je na posiedzeniu Komisji Teorii i Historii Sztuki oddziału PAN w Krakowie2. Ukończona i złożona w wydawnictwie w następnym roku pełna wersja rozprawy drukiem ukazała się dopiero w czerwcu 1967 roku3. O koncepcji budowy domu profesów w narożniku Rynku i ulicy Wiślnej krótko wspomniałem już w streszczeniu referatu, a szerzej przedstawiłem ją w ostatecznej wersji pracy.

Jerzy Paszenda, w roku 1965 przeniesiony przez przełożonych zakonnych do Krakowa z zadaniem ukończenia podjętych przez księdza Poplatka prac nad Słownikiem jezuitów artystów, utworzył tu znakomity warsztat badawczy do studiów nad architekturą jezuitów w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, którym poświęcił całe swoje dojrzałe życie naukowe. Ich pomysł zbudowania domu profesów w Rynku przedstawił w roku 1966 w swojej pierwszej publikacji naukowej, dotyczącej krakowskiej działalności architekta-jezuity Józefa Britiusa4.

Obie nasze rozprawy, dotyczące tej samej budowli, różnią się zakresem, a w części także wynikami; w obu jednak pracach przedmiot niniejszego tekstu został przedstawiony niemal identycznie, co jest wynikiem wykorzystania tych samych materiałów źródłowych, toteż rozważanie chronologii naszych wypowiedzi w celu ustalenia autorstwa poszczególnych stwierdzeń nie ma większego sensu. Z tego powodu w głównej części pracy przedstawiam jednolity ciąg wydarzeń, rzadko tylko – zwykle w przypadku różnicy zdań między nami bądź wykorzystania ustaleń z późniejszych prac – odwołując się w przypisie do miejsca sformułowania danej opinii.

Zatwierdzone przez papieża Pawła III w roku 1540 Towarzystwo Jezusowe (Societas Jesu), ze wszystkich zakonów chyba najlepiej dostosowane do działań w służbie kontrreformacji, szybko odniosło wyjątkowy sukces organizacyjny. Założone przez dziesięciu współbraci, już w roku 1556, kiedy zmarł jego twórca, Ignacy Loyola, liczyło 938 członków, pod koniec stulecia zaś miało swoje domy w niemal wszystkich krajach Europy, a także placówki misyjne w Indiach, Japonii, Chinach oraz w Ameryce Południowej i Środkowej. W Europie zapotrzebowanie na nowe placówki jezuitów, zwłaszcza służące działalności dydaktycznej (kolegia), przewyższało ówczesne możliwości kadrowe zakonu, którego władze często musiały z tego powodu odmawiać przyjęcia fundacji5.

Do Polski jezuitów sprowadził w 1564 roku biskup warmiński kardynał Stanisław Hozjusz i osadził ich w Braniewie. Tę peryferyjną lokalizację zainteresowani zaakceptowali nie tylko ze względu na osobę fundatora, lecz także jako pierwszy krok do podjęcia szerszej działalności w ogromnym i liczącym się politycznie państwie. Kolejne fundacje przyjmowali chętnie w wielkich miastach (Wilno, Poznań), dających dobre pole do ich aktywności, próbowali natomiast odrzucać, powodowane ambicją możnych właścicieli, propozycje tworzenia kolegiów w małych miastach prywatnych, a w perspektywie dążyli do osiedlenia się w Krakowie. To miasto było dla nich atrakcyjne ze względu na położenie przy drodze z Rzeczypospolitej do Rzymu, spośród wielkich miast polskich usytuowane najbliżej stolicy papieskiej i cesarskiego Wiednia, co czyniło z niego dogodną stację postojową w częstych podróżach polskich jezuitów do władz zakonu w Rzymie. Równie istotna była stołeczna funkcja miasta, w którym sąsiedztwo dworu królewskiego i urzędów państwowych ułatwiało ingerencję w politykę wewnętrzną i międzynarodową, a także dawało pewne ułatwienia, takie jak możliwość korzystania z usług poczty królewskiej. Nie bez znaczenia był też większy tutaj niż w innych miastach udział wśród mieszkańców ludzi wykształconych, co pozwalało mieć nadzieję na rekrutację do zakonu kandydatów o wysokich walorach intelektualnych i zawodowych, przydatnych w realizacji misji Towarzystwa. Z tych powodów jezuici zamierzali założyć centrum zarządzania prowincją polską właśnie w Krakowie.

Mimo przychylności króla Stefana Batorego, a później jego następcy Zygmunta III Wazy realizacja tych zamiarów nie była łatwa; osiedlenie się jezuitów w Krakowie naruszało interesy wielu osób, grup i instytucji, musiało zatem budzić silny opór. Własność Kościoła nie była opodatkowana, a zatem każdorazowe pojawienie się kolejnego zakonu i pozyskanie przezeń nieruchomości drogą zakupu bądź darowizny uszczuplało dochody miasta, co wywoływało sprzeciw jego władz i wielu mieszkańców. Również niektórzy biskupi krakowscy, spora część diecezjalnego kleru i chyba większość od dawna czynnych tu zakonów obawiali się konkurencji ze strony jezuitów, tak umiejętnie gromadzących wokół siebie wiernych, w miarę możliwości starali się więc utrudniać realizację ich planów. Najostrzejsza jednak walka o utworzenie w Krakowie jezuickiego kolegium, nie zawsze uczciwie prowadzona, rozgorzała między Towarzystwem Jezusowym a krakowską Akademią, mającą w Rzeczypospolitej monopol na kształcenie uniwersyteckie6. Sieć takich bezpłatnych szkół zakonu, zwykle dobrze nauczających, niekiedy nawet na poziomie akademickim, i stopniowo unowocześniających program dydaktyczny, poprzez dostosowanie go do potrzeb i wymagań słuchaczy, zmniejszała zainteresowanie studiami w Akademii. Pełne kolegium zakonne powołane w Krakowie byłoby więc dla niej zbyt silną konkurencją, a przyjęcie ewentualnej propozycji nauczania przez obie strony konfliktu we wspólnej uczelni zapewne skończyłoby się – tak jak w wielu miastach Europy – całkowitym przejęciem uniwersytetu przez jezuitów.

Dopiero w 1579 roku, dzięki staraniom Antonia Possevina SJ, papież Grzegorz XIII wysłał dwóch włoskich jezuitów jako własnych delegatów do pracy misyjnej wśród włoskiej kolonii w Krakowie. Tymczasowo zamieszkali oni przy parafialnym kościele Świętego Szczepana. Członkowie misji, której zespół stopniowo się powiększał, w roku 1583 uzyskali na siedzibę kościół Świętej Barbary i zakupili sąsiedni dom narożny, dłuższą elewacją zwrócony w stronę Małego Rynku, a krótszą do ulicy Siennej. Jezuici dążyli do nadania krakowskiej rezydencji wyższej rangi; wieloletni spór wewnętrzny toczył się o to, czy ich naczelnym i najpilniejszym celem ma być utworzenie w Krakowie kolegium, czy domu profesów. Początkowo przeważała pierwsza koncepcja, mająca poparcie nawet generała zakonu Claudia Acquavivy, znający jednak lokalną sytuację jezuici krakowscy wiedzieli, jaką falę wrogości wywołałoby przyznanie się do takich zamiarów – godzących w prawa i przywileje Akademii. Informowali o tym swoje rzymskie władze i, niezależnie od własnych poglądów w tej sprawie, na zewnątrz mówili tylko o niebudzącym takich emocji domu profesów – siedzibie dla około trzydziestu zakonników, którzy złożyli wszystkie śluby i zajmują się pracą kapłańską i działalnością intelektualną; każda prowincja zakonna powinna posiadać taką placówkę. Krakowska rezydencja przy kościele Świętej Barbary zyskała godność domu profesów dopiero w 1597 roku.

Niezależnie od przyszłego użytkowania rezydencja misji, korzystnie usytuowana pośrodku miasta, była zbyt ciasna – zarówno jej kościół, jak i dom mieszkalny; dodatkową niedogodność stwarzały hałasy i odory dochodzące z targu na Małym Rynku. Dlatego od początku podejmowano różne próby zmiany tej sytuacji. Myślano więc o zamianie kościoła na większy. Wspominany po kilku latach przez Garcię Alabiana absurdalny pomysł przejęcia w ten sposób fary Mariackiej rychło został zarzucony jako zupełnie nierealny, pozyskany w roku 1589 na własność kościół Świętego Szczepana wraz z sąsiednimi zabudowaniami przeznaczono na zakonny nowicjat, a w całym mieście nie udało się już znaleźć żadnej innej odpowiedniej świątyni nadającej się do zamiany.

Innym sposobem poprawy sytuacji stały się próby rozbudowy zespołu budynków rezydencji. Jednak zarówno fachowy projekt architekta zakonnego Józefa Britiusa, jak i skrajnie dyletancki pomysł jezuity Stanisława Grodzickiego wymagały zajęcia sporej części Małego Rynku (w tym drugim przypadku aż około jednej czwartej jego powierzchni i zburzenia kilkunastu jatek mięsnych)7, na co miejska rada nie mogła wydać zgody. Sprawę rozwiązano później w dwóch etapach: najpierw, w roku 1608, ćwierć wieku po objęciu przez zakon kościoła Świętej Barbary, zakupiono dwie kamienice przy ulicy Siennej, tworzące z już posiadaną kamienicą narożną zwarty blok zabudowy, a dopiero sto lat po powstaniu rezydencji, w latach 1683–1684, przebudowano te domy, przekształcając je w jednorodną całość z wewnętrznym dziedzińcem i dodając im wyższe piętra; wreszcie w roku 1687 do świątyni dobudowano mało wydatną apsydę8. Dopiero wtedy kompleks zabudowań, mimo niezbyt wielkiego kościoła, mógł służyć jako wygodna siedziba domu profesów.

Rozważano też trzecie rozwiązanie: budowę nowego domu zakonnego. Tą sprawą gorliwie zajął się Garcia Alabiano SJ, który jako spowiednik kardynała Jerzego Radziwiłła, powołanego na biskupstwo krakowskie, przybył z nim z Wilna w roku 1593 i objął tu stanowisko prepozyta rezydencji przy kościele Świętej Barbary (a po przekształceniu jej w roku 1597 w dom profesów – jego superiora). Prace rozpoczęto od wyszukania odpowiedniego miejsca. Już w roku 1582 lub 1583 przebywający wówczas w Polsce jako dyplomata papieski jezuita Antonio Possevino zwrócił uwagę na słabo zabudowany teren wokół dworu Joachima Ocieskiego przy ulicy Grodzkiej, przylegający od północy do klasztoru klarysek. Rozległość terenu, jego położenie na uboczu, we względnie cichym i spokojnym otoczeniu, zdają się wskazywać, iż Possevino myślał o budowie w tym miejscu kolegium dla uczniów z Polski i Węgier, co uważał za najważniejsze przedsięwzięcie zakonu w stołecznym Krakowie. Zwolennikiem utworzenia w Krakowie takiej jezuickiej uczelni stał się dziesięć lat później Alabiano, uprzednio profesor i rektor zakonnej Akademii w Wilnie. Gdy jednak kongregacje prowincjalne w latach 1593 i 1594 zatwierdziły tu budowę nowego domu profesów, sprawa jego lokalizacji znów stała się nagląca.

Wiosną 1593 roku Alabiano pokazał ówczesnemu prowincjałowi Lodovicowi Masellemu częściowo zrujnowane kamienice na rogu Rynku i ulicy Wiślnej, na których miejscu można by wybudować nowy dom profesów. Projekt tego domu, zachowany w dwóch egzemplarzach w Bibliothèque Nationale w Paryżu (dalej: BN) i ujęty w katalogu jej zbiorów jako niezidentyfikowany wśród projektów przeznaczonych dla asystencji polskiej, lecz bliżej niezlokalizowanych, przez Paszendę został trafnie rozpoznany i przypisany Britiusowi oraz datowany na drugą połowę roku (ściślej: między sierpniem 1593 a 18 stycznia 1594)9. Propozycja tej lokalizacji spodobała się wielu wpływowym jezuitom, gdy jednak wczesną wiosną 1594 wiceprowincjał Paweł Boksza powrócił do pomysłu budowy nowego domu profesów przy ulicy Grodzkiej, uzyskał dla niego niemal pełne poparcie współbraci, i to rozwiązanie w kwietniu 1594 roku zatwierdził generał zakonu.

Pozostała jeszcze kwestia finansowania budowy. W roku 1594 funkcji fundatora podjął się za namową Alabiana biskup krakowski kardynał Jerzy Radziwiłł, ogromne długi nie pozwoliły mu jednak wywiązać się z takich zobowiązań, toteż w roku 1595 fundację wielkiego kościoła przejął Zygmunt III Waza. Status oficjalnej fundacji królewskiej podnosił rangę nowej siedziby zakonu, a zwłaszcza jej kościoła Świętych Piotra i Pawła, czego przejawem było wyjątkowe wówczas wśród świątyń jezuitów świadome wzorowanie jego formy na kościele Gesù rzymskiego domu profesów10. Nie tu jest jednak miejsce na szczegółowe przedstawienie dziejów budowy całego tego zespołu oraz na omówienie problemów dyskusyjnych, odnoszących się zwłaszcza do świątyni. Prace budowlane rozpoczęto w roku 1597, a już w roku 1608 we wnętrzu odbyło się pierwsze nabożeństwo. Wzniesioną w roku 1610 kopułę musiano jednak rozebrać z powodu wad konstrukcyjnych, grożących katastrofą; ukończenie nowej kopuły w roku 1619 po dokonaniu niezbędnych zmian wzmacniających strukturę budowli wyznacza datę zamknięcia jej bryły. Prace wykończeniowe trwały nadal i konsekracja kościoła nastąpiła dopiero w roku 1635.

Po zatwierdzeniu przez generała zakonu decyzji o budowie nowego domu profesów przy ulicy Grodzkiej podniosły się głosy krytyczne ze strony przeciwników opuszczenia domu Świętej Barbary, kwestionujące słuszność tej decyzji. Zwłaszcza Stanisław Grodzicki w obszernym liście do generała z 1 lipca 1594 roku podkreślał wady tej lokalizacji, zwracając uwagę na położenie na uboczu, poza ścisłym centrum miasta, na małą liczbę mieszkańców w najbliższej okolicy, w znacznej części duchownych związanych z katedrą, mających swe domy przy ulicy Kanoniczej, i na konkurencję ze strony pobliskich kościołów zakonnych (dominikanów, franciszkanów i bernardynów), co poważnie ograniczało jezuitom możliwość działalności duszpasterskiej11. Te zarzuty odpierał Alabiano w obszernym memoriale wysłanym do generała zakonu w lipcu 1594 roku12. Uzupełnieniem jego tekstu i ilustracją problemu jest plan Krakowa (najstarszy istniejący!) z zaznaczeniem usytuowania nowego miejsca, wyrysowany przezeń w przybliżeniu w tym samym czasie, około połowy roku 13. Aby osłabić siłę argumentu o peryferyjnym usytuowaniu wybranej lokalizacji, Alabiano posłużył się manipulacją, rysując na planie jako integralną część urbanistycznego organizmu Stradom, leżący przecież za bramą miejską i będący przedmieściem odrębnego miasta – Kazimierza, a pomijając powiększające aglomerację od północy miasto Kleparz i ludne przedmieścia Krakowa: Garbary od zachodu i Wesołą od wschodu. Być może świadomym zabiegiem była też „modyfikacja” proporcji miasta – powiększenie jego południowej części przy ulicy Grodzkiej w porównaniu z główną częścią wokół Rynku.

Niespodziewanie pod koniec następnego roku Alabiano zmienił zdanie i powrócił do swojej wcześniejszej koncepcji. W obszernym liście do generała, datowanym na 23 i 24 listopada 1595 roku, ukazał wady lokalizacji przy ulicy Grodzkiej, używając tych samych argumentów, z którymi uprzednio tak stanowczo polemizował14. Zaproponował więc budowę domu profesów w Rynku, to bowiem miejsce ma wszelkie zalety, których brakuje zatwierdzonej lokalizacji, a ponadto cztery domy, które tu trzeba by wykupić, kosztują mniej niż sam dwór Ocieskiego przy ulicy Grodzkiej, wreszcie w razie potrzeby możliwy jest dodatkowy zakup trzech sąsiednich domów przy ulicy Wiślnej. W liście Alabiano zamieścił szkic sytuacyjny Rynku z zaznaczonymi domami, o których mowa, i z komentarzami15; ten dyletancki rysunek pozwala też lepiej zrozumieć wspomniany wyżej wcześniejszy projekt Britiusa, od niego więc – wbrew chronologii – zacznę analizę.

Plan, zwrócony południem (meridies) ku górze, obejmuje Rynek (opisany jako forum), z którego naroży wybiegają ulice (każda określona jako platea lub platea publica). Alabiano pominął natomiast ulice biegnące ze środka każdej pierzei (Bracką, Szewską, Świętego Jana i Sienną), a biegnącą południkowo ulicę Grodzką wyrysował – podobnie jak na wcześniejszym planie miasta – jako równoległą do Wiślnej; jedynie w południowej części jest zaznaczona przecznica (obecna ul. Gołębia) i tylko ją i ulicę Wiślną wyróżnia nazwa platea publica. Kwadrat wyrysowany pośrodku Rynku (forum) autor planu opisał jako pretorium et officinae mercatorum (ratusz i Sukiennice wraz z przyległymi kramami), a dwie splecione arkady (?) w północno-wschodnim narożniku – jako templum B. Mariae (kościół Mariacki).

Uwaga widza skupia się na bloku zabudowy między Rynkiem a ulicami Grodzką, Gołębią i Wiślną (ul. Bracka pominięta na planie), a ściślej na jego prawej, zachodniej ćwierci. Obrysowany tu prostokąt, którego dłuższy bok od zachodu ogranicza ulica Wiślna, ma wymiary 130 na 72 łokcie (ok. 76 × 42 m) i został podzielony w poprzek na dwie części grubą linią biegnącą w odległości 45 łokci (ok. 26 m) od południowego boku i 85 łokci (ok. 50 m) od boku północnego. Na większej z nich zaznaczono cztery działki, na których wznosiły się kamienice dostępne z Rynku i oznaczone – poczynając od lewej – literami od A do D; kolejno „Pod Kanarkiem” (obecnie nr 24), wyjątkowo wąska „Kesnerowska” i następnie wielka „Pod Krukiem” – obie przed połową wieku XIX połączone w okazały pałac „Pod Krukami” (nr 25), wreszcie narożna, jako była własność książąt mazowieckich zwana „Książęcą” (nr 26; obecnie „Pod św. Janem Kapistranem”), od połowy wieku XVI popadająca w ruinę, podparta słupami i dlatego określana jako „podparta”, a nawet „obalona”16. Te cztery domy, które zdaniem Alabiana prawie natychmiast można było wykupić, zostały obwiedzione grubą linią i taką samą rozdzielone na dwie części po dwa. Lewa część, szeroka na 28 łokci (ok. 16,5 m), obejmująca domy A i B i podpisana habitationes, może – według Alabiana – niemal od razu zapewnić mieszkanie dla 30 osób, prawa (domy C i D), o szerokości 44 łokci (ok. 25,5 m), nosi podpis templum. Mniejsza, zbliżona kształtem do kwadratu część przedstawionego terenu, usytuowana za domami A, B, C i D, ukazuje trzy poprzecznie wobec nich biegnące działki z domami dostępnymi z ulicy Wiślnej, oznaczone literami E, F i G. Według opisu stanowią one rezerwę przestrzenną; zakupione w przyszłości mogą umożliwić rozbudowę części mieszkalnej z przeznaczeniem dla dalszych dziesięciu osób i założenie ogrodu. Alabiano uzupełnił rysunek legendą w dolnej jego części, zawierającą między innymi wycenę czterech przyrynkowych nieruchomości wyrażoną we florenach: dom A – 1800, B – 3000 („sprawiedliwa cena”, jaką można by zaproponować, rozmawiając o kupnie), C – 5000, D – 1000 florenów. Wydaje się, że Alabiano już prowadził jakieś wstępne, nie całkiem zobowiązujące rozmowy z właścicielami, uzyskując od trzech z nich swoistą promesę akceptacji tej wyceny; zwrot o „sprawiedliwej cenie” sugeruje natomiast, że właściciel świeżo przebudowanego domu B uchylał się od wyrażenia szybkiej zgody na jego sprzedaż, prawdopodobnie chcąc wytargować możliwie najwyższą zapłatę od jezuitów, postawionych w przymusowej sytuacji.

Rysunkowy projekt nowego domu profesów wykonany przez Britiusa w roku 1593, rozpoznany przez Paszendę17, przedstawia rzut poziomy parteru całego zespołu: kościoła i budynków mieszkalnych przy przyległym do jego boku dziedzińcu i gospodarczych (?) przy ogrodzie. To jest to samo miejsce, o którym po dwóch latach pisał Alabiano, co potwierdza opisany na rysunku kontekst urbanistyczny: projektowane budowle od północy ograniczał Rynek (forum), od zachodu i południa ulice (plateae publicae), od wschodu przylegały do nich domy mieszkalne (domus civium). Wielkość terenu zabudowy jest zbliżona. Co prawda jako długość podano 120 łokci, niemniej Alabiano w obszernym dopisku na tym rysunku uzupełnił tę liczbę słowami „co najmniej” i informacją, że kilkakrotnie przezeń dokonane pomiary dawały wynik 130 łokci. Szerokość terenu wynieść miała 54 łokcie, a więc o 18 (ok. 10,5 m) mniej niż na rysunku Alabiana, z czego Paszenda trafnie wnioskował, że w grę wchodził wówczas zakup tylko trzech przyrynkowych kamienic, bez tej oznaczonej na szkicu Alabiana literą A.

Ale różnice między dwiema koncepcjami nowego domu profesów nie ograniczają się do odmienności formy szczegółowego projektu opracowanego przez profesjonalnego architekta (Britius) i ogólnikowego szkicu koncepcyjnego, wymagającego werbalnego objaśnienia, a wykonanego przez dyletanta (Alabiano). Wcześniejsza koncepcja, Britiusa (1593), przewidywała zakup, jak się zdaje równoczesny, sześciu nieruchomości (na szkicu Alabiana oznaczone od B do G), wyburzenie wszystkich zabudowań i wzniesienie od fundamentów funkcjonalnego założenia klasztornego o trzech zróżnicowanych członach: sakralnym (kościół w miejscu trzech frontowych kamienic przyrynkowych), mieszkalnym wokół dziedzińca (w miejscu ich podwórek i oficyn oraz – południowe skrzydło z refektarzem – domu E przy ul. Wiślnej), wreszcie od południa gospodarczym z ogrodem. Ten projekt odznacza się logicznym układem trzech funkcjonalnych członów oraz systemu korytarzy, założonych przy obwodowych murach, ułatwiających komunikację, ale też osłaniających część mieszkalną od miejskich hałasów. W przypadku kościoła natomiast, choć jego usytuowanie pozwoliło zachować tradycyjną orientację, to zwrot bogatszą fasadą z jedynym wejściem ku ulicy Wiślnej, a skromną, „ślepą” elewacją boczną ku Rynkowi stał się przedmiotem krytyki, podobnie jak niezbyt imponująca wielkość świątyni (54 × ok. 37 łokci = ok. 31,5 × 20,5 m).

Powstała dwa lata później druga koncepcja, Alabiana, wyróżnia się praktycznością. Co prawda pomysłodawca zakładał konieczność zakupu czwartej kamienicy przy Rynku (A), co zwiększało koszty, jednak sporą oszczędność miało przynieść zachowanie tej kamienicy i świeżo odrestaurowanej sąsiedniej (B) oraz przeznaczenie ich niemal bez zmian na mieszkania profesów oraz odłożenie na przyszłość ewentualnego zakupu trzech domów przy ulicy Wiślnej. Zburzenie natomiast dwóch wielkich kamienic (C i D), w tym jednej całkowicie zrujnowanej, stworzyłoby działkę o wymiarach 85 na 44 łokcie (ok. 52 × 26 m), pozwalającą na wzniesienie dużego kościoła zwróconego fasadą ku Rynkowi, a więc świetnie spełniającego funkcję propagandową.

Pozornie irracjonalna, nagła zmiana zdania przez Alabiana, uzasadniana argumentacją wcześniej przez niego zwalczaną, była zapewne konsekwencją jego dwoistego stanowiska w całej sprawie. Jako przełożony domu przy kościele Świętej Barbary był zobowiązany do wyszukania miejsca na przyszły dom profesów i realizował to z pełnym przekonaniem; z drugiej strony jako były profesor i rektor jezuickiej Akademii w Wilnie w nauczaniu widział podstawową funkcję Towarzystwa i dążył do założenia w Krakowie wyższej uczelni zakonu. Zmierzał więc do objęcia przez zakon obu wyszukanych miejsc, słusznie sądząc, że lokalizacja na rozległym i spokojnym terenie między ulicą Grodzką (z którą stykałyby się tylko plac przed kościołem i budynek furty) a murem miejskim oraz klasztorem klarysek a dworami magnatów jest odpowiedniejsza na kolegium, natomiast bardziej reprezentacyjna w Rynku – na dom profesów. Z tych też powodów wbrew oczywistym faktom usiłował bronić kardynała Radziwiłła w roli fundatora pierwszej placówki, w której widział przyszłe lokum uczelni, zapewne chcąc w ten sposób zachować Zygmunta III jako potencjalnego dobrodzieja wymarzonej wspaniałej siedziby przy głównym placu stołecznego miasta, będącej centrum organizacyjnym polskiej prowincji zakonu. Ostateczna decyzja o przeznaczeniu miejsca przy ulicy Grodzkiej na dom profesów, podjęta w roku 1594, rozwiała nadzieje Alabiana. Ani bowiem większość krakowskich jezuitów, ani prowincjał polski Bernardino Confalonieri, ani zwłaszcza generał zakonu Claudio Acquaviva nie chcieli wycofać się z podjętych decyzji i wracać do dawnych sporów. Roma locuta – causa finita.

W pierwszych dekadach pobytu w Krakowie jezuici rozważali cztery lokalizacje swych instytucji w obrębie średniowiecznych murów miejskich 18. Tymczasowa, pierwsza ich siedziba mieściła się przy parafialnym kościele Świętego Szczepana, a gdy wkrótce pozyskali go wraz z przyległymi budynkami na własność, założyli przy nim nowicjat. Po kasacie zakonu cały zespół, już wcześniej zaniedbany, popadł w ruinę i w roku 1802 został zburzony, robiąc miejsce dla placu Szczepańskiego.

Pierwszą stałą siedzibą była rezydencja przy kościele Świętej Barbary, niedługo później podniesiona do godności domu profesów. Uważając ją za ciasną i niewygodną, jezuici chcieli gruntownie ją rozbudować bądź pozbyć się jej przez wymianę, albo podjąć budowę nowej siedziby w innym miejscu. Ostatecznie jednak dom profesów tutaj pozostał, a rychły zakup sąsiednich kamienic pozwolił pod koniec XVII wieku przekształcić je w wygodną siedzibę. Po restytucji zakonu sprowadzeni do Krakowa w roku 1875 jezuici wykupili w 1908 roku ten zespół budynków i ponownie pomieścili w nim dom profesów.

Nowy dom profesów wraz z monumentalnym kościołem Świętych Piotra i Pawła postanowiono wybudować przy ulicy Grodzkiej, ale wkrótce się okazało, że ta lokalizacja zespołu budowli nie pozwala na pełnienie zamierzonej funkcji. Dlatego już w roku 1617 jezuici uzyskali zgodę Zygmunta III, a wkrótce także generała zakonu, na utworzenie tu szkoły połączonej z krakowską Akademią. Powołane do życia w roku 1623 kolegium natychmiast rozpoczęło działalność o poszerzanym z roku na rok zakresie, co od początku wywoływało protesty akademików u króla, w sejmikach i u nuncjusza papieskiego. Proces z pozwu Akademii, toczący się w latach 1625–1630 przed Rotą Rzymską, najwyższym trybunałem papieskim, skończył się sześcioma kolejnymi wyrokami korzystnymi dla zakonu, a wreszcie dekretem nakazującym Akademii dostosowanie się do nich pod groźbą ekskomuniki. Dopiero w roku 1634 Władysław IV, zachowujący raczej niechętny dystans wobec jezuitów, uzyskał u Urbana VIII breve papieskie cofające rozstrzygnięcia Roty. W ten sposób niezależność uniwersytetu została ocalona; można się jednak zastanawiać, czy podporządkowanie uczelni krakowskiej na półtora wieku jezuitom nie byłoby – jak zdają się to sugerować niektóre europejskie przykłady takiego rozwiązania – korzystne dla utrzymania jej naukowego poziomu, wówczas gwałtownie się obniżającego.

Pozostaje jeszcze problem niedoszłej lokalizacji domu profesów na rogu Rynku i ulicy Wiślnej, poważnie branej pod uwagę jako miejsce głównej siedziby zakonu, jedynego terenu w mieście, z którego objęcia jezuici sami zrezygnowali. Trudno teraz rozstrzygać, czy takie usytuowanie głównego krakowskiego domu byłoby dla zakonu korzystniejsze niż ostateczna decyzja o zachowaniu status quo. Niewątpliwie natomiast wzniesienie – zgodnie z propozycją Alabiana – dużego kościoła zwróconego fasadą ku Rynkowi stworzyłoby nową sytuację urbanistyczną z dwiema konkurującymi między sobą sakralnymi dominantami architektonicznymi: farą Mariacką i nową świątynią jezuitów w dwóch przeciwległych narożach wielkiego placu, wyrazistą zwłaszcza po dziewiętnastowiecznych wyburzeniach sporej części śródrynkowej zabudowy. Rezygnację z takiego rozwiązania estetyczno-ideowego może nam dziś przynajmniej w części wynagrodzić, choć tylko w sferze niematerialnej, ulokowanie przed ponad ćwierćwieczem w kamienicy „Pod Krukami” Międzynarodowego Centrum Kultury – ważnej instytucji służącej sprawom ducha i mającej wielki dorobek intelektualny i kulturalny.

Rynek Główny 25. Dzieje jednego adresu, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2019

Adam Małkiewicz

Historyk sztuki, profesor doktor habilitowany. Emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego (od 2007) i Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II (od 2016), były dyrektor Instytutu Historii Sztuki UJ i kierownik Zakładu Historii Sztuki Nowożytnej w tym Instytucie; były wicedyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie (1992–1996). Członek czynny Polskiej Akademii Umiejętności i przewodniczący jej Komisji Historii Sztuki; członek honorowy Stowarzyszenia Historyków Sztuki. Badacz sztuki (zwłaszcza architektury) nowożytnej i jej teorii oraz dziejów polskiej historii sztuki jako dyscypliny naukowej. Były redaktor naczelny „Prac z Historii Sztuki” (seria Zeszytów Naukowych UJ) i „Folia Historiae Artium” (wydawnictwo PAU).

Praca zbiorowa (red. nauk. Jacek Purchla), Rynek Główny 25. Dzieje jednego adresu, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2019, str. 392, oprawa twarda, ISBN 978-83-63463-96-0


1 Jan Poplatek SJ, Początki kościoła ŚŚ. Piotra i Pawła w Krakowie, maszynopis w Archiwum Prowincji Małopolskiej Towarzystwa Jezusowego w Krakowie.

2 Streszczenie referatu zob. „Sprawozdania z Posiedzeń Komisji Naukowych Oddziału PAN w Krakowie”, t. 8, nr 2 (lipiec–grudzień 1964) [1965], s. 435–438.

3 Adam Małkiewicz, Kościół ŚŚ. Piotra i Pawła w Krakowie – dzieje budowy i problem autorstwa, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Historii Sztuki”, t. 5: 1967, s. 43–86; przedruk w: idem, Theoria et praxis. Studia z dziejów sztuki nowożytnej i jej teorii, Kraków 2000, s. 187–236.

4 Jerzy Paszenda, Projekty architekta Józefa Briccio, „Rocznik Krakowski”, t. 38: 1966, s. 79–97; przedruk w: idem, Budowle jezuickie w Polsce XVI–XVIII w., t. 3, Kraków 2006, s. 65–96.

5 Adam Małkiewicz, Między tradycją a nowatorstwem. Wczesna architektura jezuitów, [w:] Amicissima. Studia Magdalenae Piwocka oblata, Cracoviae 2010, t. 1, s. 233–243 (tekst), i t. 2, s. 673–682 (ilustracje); tu s. 233.

6 Bronisław Natoński, Jezuici a Uniwersytet Krakowski, [w:] Studia z historii jezuitów, red. Stanisław Nawrocki, Kraków 1983, s. 173–245.

7 Oba projekty reprodukuje J. Paszenda, Projekty…, op. cit., fig. 1 i 2 po s. 80, w przedruku il. 17 i 18.

8 Rysunkowe rozwarstwienie przekształceń zespołu budowli przedstawia J. Paszenda, Budowle jezuickie…, op. cit., t. 3, il. 3 i 4.

9 Jean Vallery-Radot, Le recueil de plans d’édifices de la Compagnie de Jésus conservé a [!] la Bibliothèque Nationale de Paris, Rome 1960, s. 323, poz. 1048 (sygn. BN Hd-4d, 145) i 1049 (sygn. BN Hd-4d, 107); J. Paszenda, Projekty…, op. cit., s. 90–91 i fig. 4 przed s. 81 (reprodukcja drugiego z tych rysunków).

10 Adam Małkiewicz, Układ przestrzenny kościoła Gesù w Rzymie. Problem genezy i oddziaływania, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Historii Sztuki”, t. 8: 1970, s. 70–76; idem, Między tradycją…, op. cit., s. 237–239. Pierwszym naśladownictwem (o uaktualnionych formach stylowych) był rzymski kościół teatynów Sant’Andrea della Valle (proj. Jacopo della Porta, bud. 1591–1667 z długimi przerwami); uproszczony schemat układu przestrzennego chętnie powtarzali karmelici, poczynając od kościoła Santa Maria della Scala w Rzymie (Ottaviano Mascherino, od 1597). Wśród wyjątkowych kościołów jezuickich naśladujących Gesù pierwszym był krakowski, kolejne to Sant’Ignazio w Rzymie (Orazio Grassi SJ, od 1627) i – mniej wiernie – Saint-Louis w Paryżu (Étienne Martellange SJ, od 1627); są to więc dwie fundacje królewskie w stolicach ważnych państw katolickich (Kraków i Paryż) oraz świątynia Collegio Romano, głównej jezuickiej instytucji pedagogicznej, a zarazem pierwsza nosząca wezwanie niedawno kanonizowanego świętego założyciela zakonu, toteż decyzja o tak wyrazistym nawiązaniu do rzymskiego wzoru (na co odmówiono zgody np. w przypadku kościoła w Douai w roku 1583) ma znaczenie symboliczne.

11 Archivum Romanum Societatis Iesu (dalej: ARSI), Germ. 172, f. 270.

12 Anonimowy tekst w ARSI, Pol. 72, f. 45–48v, cytowałem zgodnie z jego oryginalnym tytułem jako Consultatio de transferenda domo S. Barbarae […] 23 iulii 1594, nie podając autora (A. Małkiewicz, Kościół ŚŚ. Piotra i Pawła…, op. cit., przyp. 27 na s. 51 i in. oraz aneks I na s. 80–82), choć w przywołanym tu przyp. 27 wyraziłem opinię, iż analiza tekstu pozwala jego „autorstwo przypisać Garciasowi Alabiano”. Paszenda natomiast podał tytuł za dwudziestowiecznym indeksem zawartości tomu fotokopii, tak cytując dokument: „Alabiano, ‘Memoriale de transferenda Domo professa’ 23 V [!] 1594” (J. Paszenda, Projekty…, op. cit., przyp. 17 na s. 82), rzymski numer miesiąca jest prawdopodobnie wynikiem pomyłki drukarskiej.

13 BN, sygn. Hd-4a, 89 (J. Vallery-Radot, Le recueil de plans…, op. cit., s. 324, poz. 1053). W katalogu Vallery’ego-Radota błędnie rozpoznany jako odnoszący się do założenia domu profesów przy kościele św. Barbary i datowany na ok. 1590.

14 ARSI, Germ. 175, f. 245v–246v. Opis proponowanej przez Alabiana lokalizacji w Rynku zob. aneks II w: A. Małkiewicz, Kościół ŚŚ. Piotra i Pawła w Krakowie…, op. cit., s. 82–83; w przedruku s. 232–234.

15 ARSI, Germ. 175, f. 249.

16 Waldemar Komorowski, Aldona Sudacka, Rynek Główny w Krakowie, Wrocław – Warszawa – Kraków 2008, s. 297–302. W liście do generała z 1 lipca 1594 r. (ARSI, Germ. 172, f. 269–270) Grodzicki wspomniał, że już w czasie jego krakowskich studiów (1557–1561) zawaliła się ściana kamienicy Książęcej, zabijając kilka osób.

17 Zob. wyżej: s. 59 i przyp. 9.

18 Jerzy Paszenda, Cztery wieki jezuitów w Krakowie, [w:] Studia z historii jezuitów, op. cit., s. 135–164; przedruk w: idem, Budowle jezuickie…, op. cit., t. 3, s. 11–40.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2020 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.