Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Tomasz Witczak: Kolory niebiańskiego miasta

Kolory niebiańskiego miasta

Adam Tomasz Witczak

Dwadzieścia dwa lata temu do wieczności przeniósł się Olivier Messiaen, bezsprzecznie najwybitniejszy kompozytor XX wieku wśród rzymskich katolików, a bardzo możliwe, że najwybitniejszy w ogóle, jeśli chodzi o minione stulecie. W każdym razie chyba nikt, kto ma choćby podstawowe pojęcie o muzyce „poważnej” czy też „akademickiej”, nie ma co do tego wątpliwości.

Katolicka religijność Messiaena z pewnością wyróżniała go na tle awangardy – w większej mierze przecież obojętnej religijnie lub wręcz skłaniającej się ku doktrynom i ideologiom sprzecznym z chrześcijaństwem. Istotne jest jednak to, że pozostając ortodoksyjnym katolikiem, Messiaen był równocześnie muzycznym innowatorem – niekiedy prawdziwie radykalnym. Trzeba to jednak rozumieć w specyficzny sposób. Otóż trudno tak w muzyce, jak i w wypowiedziach Messiaena natrafić na wątki, które sugerowałyby, że miał w sobie cokolwiek z niezadowolonego buntownika, burzyciela form i pretensjonalnego autora pompatycznych manifestów wymierzonych w „kulturę Zachodu”, „niewolę tonalności” czy cokolwiek takiego. Przeciwnie – wydaje się raczej, że z autentyczną szczerością i pasją chciał przekazać swoim słuchaczom piękno: śpiew ptaków, wizje „Amen”, kolory niebiańskiego miasta, objawienie Kościoła Wiecznego, spojrzenie na Dzieciątko Jezus i nadzieję zmartwychwstania umarłych.

Jednocześnie przyznać trzeba, że jego język muzyczny był w pewnym sensie trudny – a w każdym razie może zostać tak odebrany przez słuchacza przyzwyczajonego czy to do klasycznej muzyki europejskiej, czy (tym bardziej!) do otumaniających schematów rocka i techno. Nie miejsce tu na muzykologiczne analizy, autor tych słów w żadnym razie nie rości sobie zresztą pretensji do bycia teoretykiem muzyki – powiedzmy więc językiem prostym i obrazowym, godząc się na pewną trywializację, że w większości kompozycji Messiaena nie uświadczymy rytmu, przy którym można „potupać nóżką”, rzewnych melodii dobrych do zanucenia pod nosem, konwencjonalnych współbrzmień czy struktur w rodzaju „zwrotka – refren”.

Przeciwnie: bez większych ogródek Messiaen wykraczał poza klasyczną tonalność i rytmikę, sięgał po wpływy muzyki indyjskiej i japońskiej, po instrumenty elektroniczne (fale Martenota) i rozbudowane perkusjonalia, bez oporów posługiwał się „dysonansami”, odtwarzał w nutach strukturę ptasiego śpiewu, a nawet miał na swym koncie krótką wyprawę w iście egzotyczny obszar „muzyki konkretnej” (kompozycja Timbres Durées). A jednak brak w tym wszystkim jakiejkolwiek rewolucyjnej zawziętości, atmosfery prowokacji czy skandalu – tak często spotykanej u wielu innych twórców awangardowych (Stockhausen, Xenakis, Cage). Dla Messiaena jego język był czymś oczywistym, przyjmowanym przezeń bezpretensjonalnie – i fascynujące jest czytanie jego własnych komentarzy do napisanych przez siebie dzieł. Wówczas dopiero okazuje się, co znaczą, co symbolizują określone dźwięki, pauzy, współbrzmienia, zastosowanie tych czy innych instrumentów. Ba, okazuje się niekiedy, że w pozornie nieprzystępnych, surrealistycznych kompozycjach znajdują się iście klasyczne nawiązania. Tak jest w Couleurs de la Cité Celeste, gdzie – jak pisał Tadeusz Kaczyński – jest także chorał gregoriański, i to w postaci dosłownych cytatów. Okazuje się jednak, że są one wszakże tak zinstrumentowane i tak wtopione w ogólną fakturę dzieła, że u słuchacza prawie nie wywołują skojarzeń chorałowych.

Dwadzieścia dwa lata od śmierci Messiaena warto z jednej strony zapoznać się z jego twórczością (czy też przypomnieć ją sobie), z drugiej zaś – przywołać cytaty, w których on sam mówi o swej muzyce. Zaczniemy od tego drugiego wątku:

Pewna liczba mych dzieł służy wydobyciu na światło dzienne prawd teologicznych wiary katolickiej. Oto pierwszy aspekt mojej twórczości, najbardziej chlubny i niewątpliwie najbardziej użyteczny, najważniejszy, może jedyny, którego nie pożałuję w godzinie mojej śmierci.

Nie ma prawdziwej muzyki świeckiej ani prawdziwej muzyki świętej, lecz jedynie rzeczywistość widziana z dwóch różnych stron.

Moja wiara to wielki dramat mego życia. Jestem wierzący, więc śpiewam słowa Boga tym, którym wiary brak. Daję pieśni ptaków tym, którzy mieszkają w miastach i nigdy ich nie słyszeli, tworzę rytmy dla tych, którzy znają jedynie wojskowe marsze i jazz, i pokazuję kolory tym, którzy ich nie widzą.

Barwy, śpiew ptaków, rytm, muzyka religijna – to rzeczywiście sfery bardzo różne, ale przecież ciągną się one za mną przez całe moje życie, stanowią część mnie samego i są obecne właściwie we wszystkich moich dziełach.

Plusem epoki, w której żyjemy, jest niewątpliwie powszechność dostępu do kultury poprzez Internet, który poza tym oczywiście często staje się składowiskiem odpadów. Dzieła Messiaena to jednak autentyczne skarby w tym chaosie. Poniżej prezentujemy odnośniki do kilku kompozycji, trzeba przyznać, że dobranych dość arbitralnie, choć – miejmy nadzieję – obrazujących różnorodność technik i zainteresowań kompozytora:

Un Vitrail et des Oiseaux (Witraż i ptaki)

Pièce pour le Tombeau de Paul Dukas (Na grób Pawła Dukasa)

Apparition de l’Église éternelle (Objawienie Kościoła Wiecznego)

Oiseaux Exotiques (Ptaki egzotyczne)

Couleurs de la Cité Celeste (Kolory Niebiańskiego Miasta)

Visions de l’Amen – Amen de Jugement (Wizje Amen – Amen Sądu)

Timbres Durées

Oraison (na fale Martenota)

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.