Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Koncepcje ustrojowe Stanisława Kutrzeby

Koncepcje ustrojowe Stanisława Kutrzeby

Adam Danek

Prof. Stanisław Kutrzeba (1876-1946) należy do długiego szeregu zapomnianych polskich myślicieli politycznych. Zapomnianych niesłusznie i krzywdząco, gdyż zasłużonych dla polskiej nauki i kultury, a także dla Polski samej. Najbardziej wsławił się jako historyk ustroju Polski. Napisana przezeń synteza tego przedmiotu w pierwszej połowie dwudziestego wieku miała osiem wydań, stając się pozycją klasyczną. Po II wojnie światowej komuniści wycofali to dzieło z polskich uczelni z powodu niezgodności jego treści z marksistowską ideologią1. W historiografii był Kutrzeba krytycznym kontynuatorem krakowskiej szkoły historycznej; podobnie jak jej twórcy, zaliczał się do konserwatystów. Drugim obok historii ustroju obiektem swoich zainteresowań naukowych uczynił istotę i dziejowy rozwój polskiej kultury. Współpracował w tej materii z historiozofem prof. Feliksem Koniecznym (1862-1949), będąc współautorem głębokiej książki „Polska w kulturze powszechnej”, która ukazała się pod redakcją Konecznego w Krakowie w 1918 r.

Prof. Kutrzeba zajmował się mechanizmami władzy państwowej przez około czterdzieści lat. Namysł nad nimi sporadycznie owocował wychodzącymi spod jego pióra interesującymi studiami, takimi jak m.in. „Charakterystyka państwowości polskiej” (1916), „Elita jako czynnik w technice rządzenia państwem” (1935) czy „Państwo totalne. Światła – cienie – przyszłość” (1937). W okresie międzywojennym nigdy nie przedstawił jednak skończonej propozycji ustrojowej, choć publicystykę polityczną uprawiał przez całe międzywojnie. Próbę sformułowania takiej propozycji podjął dopiero w wyjątkowo ciężkich warunkach niemieckiej okupacji, kiedy kierował Polską Akademią Umiejętności oraz Wydziałem Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obie instytucje działały w konspiracji, a sam uczony miał już wówczas za sobą uprowadzenie przez Niemców w operacji Sonderaktion Krakau i kilkumiesięczny pobyt w obozie koncentracyjnym. Wiosną 1942 r. naszkicował dwa zarysy projektów przyszłej, powojennej polskiej konstytucji. Oba pozostały nieukończone. Dokumenty te różnią się od siebie postulowanymi rozwiązaniami oraz objętością: jeden jest kilkakrotnie dłuższy od drugiego. Poniżej omówimy obszerniejszy z tekstów, zawierający wizję ustroju bardziej szczegółową i lepiej wykrystalizowaną niż tekst alternatywny, stanowiący jedynie krótką notatkę.

Fundament normatywny

W projekcie konstytucji prof. Kutrzeby przejawia się świadomość jego twórcy, że Państwo Polskie (Rzeczpospolita) musi posiadać fundament normatywny wcześniejszy i głębszy od przepisów prawa stanowionego, a tym samym ograniczający swobodę piastunów władzy. Fundamentu tego dostarcza chrześcijaństwo, co znajduje odzwierciedlenie w dwóch punktach projektu. Jeden z nich, wyliczający obowiązki prezydenta Rzeczypospolitej (który, jak zobaczymy, odgrywa w proponowanym ustroju zasadniczą rolę), stanowi, że prezydent „kieruje Państwem i narodem w myśl zasad solidarności narodowej, poszanowania tradycji historycznej i chrześcijańskiego ujmowania obowiązków społecznych”. Drugi, poświęcony szkolnictwu, stwierdza: „Szkoła powszechna, jak i średnia ma obok zapewnienia wykształcenia wychować młodzież na wzorowych obywateli Państwa, kształcić ich charakter, rozwijać umysł, przygotowywać do życia społecznego i państwowego w duchu miłości Ojczyzny i zasad chrześcijańskich”. Kutrzeba postulował więc, by konstytucja wiązała działania prezydenta etyką chrześcijańską (niezależnie od jego prywatnego stosunku do chrześcijaństwa), a także wprowadzała nakaz uwzględniania jej – obok patriotyzmu – w procesie szkolnej edukacji.

Naród

Wspólnota polityczna, jaka wyłania się z projektu krakowskiego jurysty, to państwo narodowe. Świadczy o tym nie tylko konieczność przestrzegania przez jej głowę w polityce „zasad solidarności narodowej”, ale również fakt, że prawa polityczne przysługują w nim wyłącznie Polakom. Obywatele polscy nie będący Polakami praw politycznych zaś nie posiadają, niemniej są na równi z nimi chronieni prawem. Litera konstytucji wskazuje, kogo powinno się zaliczać do narodu: Za Polaków uważani są ci, którzy w ostatnim spisie ludności podali narodowość polską, oraz ich nieletni w czasie tego spisu potomkowie, o ile w czasie ostatniej wojny nie wyrzekli się jej lub w inny sposób nie sprzeniewierzyli się obowiązkom obywateli Państwa. Za Polaków będą też uważani wraz z nieletnimi dziećmi ci, którzy w dwóch następnych spisach ludności podadzą narodowość polską jako swoją, o ile przeciw nim nie będą podniesione i udowodnione wobec sądu narodowego zarzuty uchybiające spełnieniu przez nich obowiązków wobec Państwa Polskiego”. Naród nie zostaje tu zatem sprowadzony do zbioru obywateli, jak w ustroju demoliberalnym. Zarazem o przynależności do narodu nie decydują czynniki antropologiczne, lecz pozamaterialne: poczucie narodowe i lojalność względem Państwa Polskiego.

Oprócz praw, konstytucja rozróżnia też obowiązki Polaków i pozostałych obywateli Polski – ci pierwsi mają ich znacznie więcej. „Obowiązkiem każdego Polaka jest wierność w stosunku do Państwa i narodu polskiego, sumienne przestrzeganie praw, uznawanie dobra Państwa i narodu za dyrektywę działalności, której muszą być podporządkowane wszystkie osobiste interesy, aż do oddania w razie potrzeby majątku i życia. W razie niespełnienia tych obowiązków może im być przez sąd narodowy odebrane prawo Polaka. Obywatele Państwa Polskiego nie będący Polakami obowiązani są do wierności wobec niego i sumiennego przestrzegania praw”.

Niezmiernie istotną dla narodu funkcję spełniają wspomniane „sądy narodowe” – to one w wątpliwych przypadkach decydują o uznaniu przynależności danej osoby do narodu oraz o odebraniu praw politycznych winnym wykroczeń przeciw obowiązkom Polaka. Projekt prof. Kutrzeby ogranicza się jednak w ich kwestii do stwierdzenia, iż zasiadać w nich mogą jedynie „osoby, których zasługi narodowe zostały uznane”.

Ustrój polityczny

Najważniejszą instytucją w ustroju projektowanym przez Kutrzebę pozostaje niewątpliwie prezydent, skoro bowiem „kieruje Państwem i narodem”, to należy go uważać nie tylko za zwierzchnika aparatu państwa, ale i za przywódcę narodu polskiego. Jego kadencja liczy sobie lat siedem, a wyboru dokonuje Zgromadzenie Narodowe – specjalne ciało zbierające się wyłącznie w tym celu. W jego skład wchodzą: arcybiskup i biskup, pięciu rektorów wyższych uczelni, dwudziestu senatorów (wybranych przez senat), dwudziestu posłów (wybranych przez izbę poselską), dwudziestu członków izby gospodarczej (przez nią wybranych), prezydenci i burmistrzowie miast liczących ponad sto tysięcy mieszkańców, wreszcie czterdzieści osób wybranych przez wojewódzkie rady samorządowe.

Prezydent odgrywa w państwie ogromną rolę z jednego przede wszystkim powodu: to on – a nie żadne ciało zbiorowe – posiada władzę prawodawczą. Akty prawodawcze wydawane przez prezydenta dzielą się na dwa rodzaje – statuty organiczne i ustawy. Statuty organiczne głowa państwa wydaje samodzielnie i mogą one później ulec zmianie jedynie w drodze ustawy; regulują one „ustrój władz ustawodawczych rządzących i samorządowych, oraz prawa polityczne i obywatelskie”, a ponadto precyzują procedurę wyboru składu Zgromadzenia Narodowego. Ustawy normują pozostałe dziedziny; „w sprawach wojska i obronności kraju” prezydent wydaje je samodzielnie, zaś w jakichkolwiek innych kwestiach – „ze współudziałem organów ustawodawczych”. Aby jednak wyjaśnić, na czym polega ich współudział, musimy wpierw scharakteryzować owe organa ustawodawcze.

Projekt prof. Kutrzeby wymienia trzy ciała zbiorowe, współuczestniczące w stanowieniu prawa: izbę poselską, izbę gospodarczą oraz senat. Nie ma mowy o ujęciu tych trzech instytucji w jakieś wspólne ramy – nie tworzą one razem trójizbowego parlamentu. Izba poselska liczy dwustu posłów, wybieranych na cztery lata w pięcioprzymiotnikowym głosowaniu. Elektorzy oddają głosy na listy kandydatów. Mandaty poselskie rozdziela się między listy proporcjonalnie, jeżeli zaś dana lista nie uzyska co najmniej trzydziestu mandatów, traci wszystkie głosy, które zostają rozdzielone – również proporcjonalnie – pomiędzy pozostałe listy. Izba gospodarcza natomiast liczy stu członków, wybieranych na czteroletnią kadencję przez Polaków zrzeszonych w organizacjach gospodarczych. „W razie istnienia organizacji pracodawców i pracowników mają być one uwzględnione na równi”. W senacie wreszcie zasiadają przez czas nieokreślony w projekcie „osoby, zajmujące naczelne stanowiska w Państwie, lub wybrane przez organizacje społeczne, naukowe i inne”, a przez cztery lata „osoby mianowane” (można domniemywać, że przez prezydenta, choć projekt tego wprost nie artykułuje).

Głowa państwa „mianuje najwyższych urzędników i sędziów”. Powołuje też rząd, który odpowiedzialność polityczną ponosi wyłącznie przed nią. Tylko w wypadku złamania prawa członkowie rządu odpowiadają przed inną instytucją – przed sądem. Izbie poselskiej przedstawia rząd jedynie sprawozdania „z działalności w zakresie stosunków międzynarodowych”, lecz nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji.

Stanowienie przez prezydenta ustaw ze współudziałem powołanych do tego ciał zbiorowych wygląda następująco. Projekt ustawy przygotowywany jest „z upoważnienia Prezydenta” przez rząd bądź przez konkretnych ministrów. Następnie rząd wnosi projekt do izby poselskiej, a jeżeli dotyczy on spraw ekonomicznych, to do izby gospodarczej lub obu izb naraz. Wyjątek stanowi projekt budżetu (rocznego lub dwuletniego), wnoszony przez rząd jedynie do izby poselskiej. Dana izba, po przeprowadzeniu dyskusji, „wyraża opinię co do przyjęcia projektu, odrzucenia lub zmian” (tzw. wprowadzenia poprawek), ale sama nie jest władna zrobić żadnej z tych rzeczy. Po opuszczeniu izb projekt ustawy trafia do senatu, który „wyraża opinię” w identyczny sposób, po czym przekazuje projekt z powrotem rządowi. „Rząd przedkłada projekt Prezydentowi, który ostatecznie decyduje o brzmieniu ustawy. Rząd może wyznaczyć izbom i senatowi termin do nadesłania propozycji”.

Ustrój ekonomiczny

W swym zwięzłym projekcie konstytucji stosunkowo dużo miejsca poświęcił prof. Kutrzeba stosunkom ekonomicznym. Akapity poświęcone tej sferze opisują niezwykle rozległy interwencjonizm państwowy. Przytoczymy je in extenso:

„Wymiar pracy, zwłaszcza mechanicznej, w fabrykach, przemyśle, górnictwie, będzie ograniczony tak, by robotnikowi zapewnić poza jego pracą na chleb możność zaspokajania potrzeb umysłowych i zdrowotnych.

Każdemu obywatelowi, którego dochód nie przenosi oznaczonej przeciętnej, zapewni Państwo pełną opiekę nad jego zdrowiem, utrzymanie w razie inwalidztwa i w starości przez pracodawców, ubezpieczenie społeczne lub z funduszów państwowych.

Państwo zorganizuje dokształcanie fachowe dla nie mogących znaleźć pracy w swoim dziale pracy. W razie niemożności w ogóle znalezienia pracy zapewni odpowiednie zasiłki ze strony pracodawcy, przez ubezpieczenie społeczne lub z funduszów państwowych.

Państwo będzie oznaczać przez swoje władze minimum zarobków we wszystkich dziedzinach pracy najemnej i kontrolować ścisłe przestrzeganie tych postanowień.

(…)

Państwo zobowiąże pracodawców i związki samorządowe do akcji w celu budowy domów dla zapewnienia każdej rodzinie odpowiedniego mieszkania, oraz samo taką akcję podejmie. Państwo umożliwi na dogodnych warunkach kredyt dla tych, którzy zechcą zapewnić sobie mieszkania bądź we własnym domu, bądź w domach zbiorowych.

Minimum zarobku określi Państwo tak, by wystarczał dla utrzymania żony i nieletnich dzieci do lat 16, lub w inny sposób zapewni żonie pracownika możność zajmowania się gospodarstwem i dziećmi bez oddawania się pracy zarobkowej poza domem.

Państwo zapewni specjalną opiekę dla kobiety ciężarnej i karmiącej lekarską i żywnościową przez pracodawców, w drodze ubezpieczenia społecznego lub ze swoich funduszów”.

Powyższe fragmenty nie wymagają chyba komentarza. Do tego dochodzi powszechny przymus szkolny dla dzieci i młodzieży do szesnastego roku życia.

W projekcie prof. Kutrzeby znajduje się również rozdział traktujący o stosunku państwa do własności prywatnej. „W wykonywaniu prawa własności każdy obywatel obowiązany jest kierować się zasadą dobra publicznego.” – w tym zapisie nie ma jeszcze nic niebezpiecznego, gdyż stanowi on jedynie postulat moralny. Zdecydowanie niepokojąco brzmią natomiast kolejne punkty:

„W razie zarzutów przeciw sposobowi wykonywania prawa własności przez osobę fizyczną lub prawną, stwierdzonych przez sąd narodowy, może być nadzór nad zarządem majątku oddany powiercy, który ma prawo wglądu we wszystkie zarządzenia właściciela i może je zmieniać.

W razie utrudniania pracy powiercy może sąd narodowy orzec zajęcie na określony czas lub konfiskatę majątku na rzecz Państwa.

Państwo dążyć będzie do sprawiedliwego rozdziału dochodu społecznego między obywateli Państwa. Może w tym celu przeprowadzać wywłaszczanie majątków rolnych, łączenie przymusowe przedsiębiorstw itd.

Państwo będzie poddawać rewizji wysokość płac pracowników w prywatnych majątkach i oznaczać ich maksymalną wysokość z uwzględnieniem wieku i kwalifikacji”.

W projektowanym przez Kutrzebę ustroju ekonomicznym widzimy całkowite odejście od konserwatyzmu, jaki ów uczony reprezentował przed wojną. Ustrój ten sprowadza się do daleko idącego etatyzmu. Jego źródeł wypada zapewne poszukiwać w przedwojennych kontaktach profesora ze środowiskiem Chrześcijańskiej Demokracji (często publikował na łamach chadeckiego dziennika „Głos Narodu”), gdzie socjalne koncepty dominowały; przejęte stamtąd, w warunkach wojennych przypuszczalnie uległy jeszcze radykalizacji.

***

Szkic projektu konstytucji nakreślony przez prof. Kutrzebę łączy chrześcijańskie państwo narodowe z silnie zhierarchizowaną, niedemokratyczną republiką, to zaś wszystko z dogłębnym etatyzmem w sferze ekonomicznej. Ujęta całościowo, ustrojowa propozycja krakowskiego jurysty bardzo przypomina programy formacji narodowo-rewolucyjnych działających w okresie międzywojennym: polskiego Ruchu Narodowo-Radykalnego (Falangi) czy belgijskiego Christus Rex, którego wódz Leon Degrelle (1906-1994) wprost oznajmił kiedyś: „O, społecznie Rex jest z lewicy…”.

Koncepcja Kutrzeby wzbudza także skojarzenia z niemiecką Rewolucją Konserwatywną. Myśliciele do niej zaliczani, aktywni już po zniszczeniu wielkich europejskich monarchii przez monstrualny pożar I wojny światowej, wytrwale poszukiwali syntezy nowoczesnej formy państwa z tradycyjną zasadą monarchiczną. Na ogół upatrywali jej w oczyszczonej z demokracji republice, w której głowie państwa – niewybieralnej w wyborach powszechnych – przysługiwałyby monarsze de facto prerogatywy. Nader często prowadzili też eksperymenty ideowe, polegające na mieszaniu konserwatyzmu z elementami mu obcymi, m.in. z socjalnymi lub po prostu socjalistycznymi wyobrażeniami o gospodarce. Wojenny projekt konstytucji profesora Kutrzeby dokładnie wpisuje się w te tendencje. Zresztą, jak wskazuje wybitny znawca (i praktyk) konserwatyzmu prof. Jacek Bartyzel, prądy rewolucyjno-konserwatywne nie występowały wyłącznie w Niemczech, lecz stanowiły owoc ogólnoeuropejskich fluktuacji myśli konserwatywnej po wielkim przewrocie lat 1914-1918. Stanisław Kutrzeba jawi się w świetle swoich późnych poglądów właśnie jako polski eksponent rewolucji konserwatywnej.


1 Wznowienie „Historii ustroju Polski” prof. Kutrzeby nastąpiło potem dopiero w 2001 r.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.