Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Konserwatyści a partie polityczne

Konserwatyści a partie polityczne

Adam Danek

Śledząc biografie dawnych konserwatystów – konserwatystów prawdziwych, a nie tych, którzy bezpodstawnie za takich uchodzą lub się podają w epoce powszechnego zafałszowania pojęć – natrafia się niekiedy na zastanawiający fakt, jakim jest ich działalność w szeregach demokratycznych partii politycznych. Stosunek myśli konserwatywnej do partii politycznych nie będzie przedmiotem niniejszego krótkiego szkicu – wymagałby osobnego, obszernego rozwinięcia. Poprzestańmy na stwierdzeniu, że zazwyczaj konserwatywni myśliciele oceniali partie negatywnie. Postrzegali je jako czynnik rozkładowy i siejący chaos, bo rozniecający sztuczne, egoistyczne konflikty pomiędzy poszczególnymi grupami w społeczeństwie – a więc czynnik szkodliwy dla wspólnoty politycznej jako całości. Co w takim razie mogło skłaniać niektórych spośród nich do osobistego uczestnictwa w działalności partyjnej?

Warto postawić to pytanie i poszukać na nie odpowiedzi, gdyż historyczne przypadki obecności konserwatystów w partiach bywają dziś instrumentalnie wykorzystywane przez prawicowych (w luźnym sensie tego słowa) zwolenników angażowania się w bieżące życie partyjno-polityczne. Ci ostatni próbują pokrywać własne aspiracje autorytetem konserwatystów minionych epok uwikłanych w związki ze stronnictwami politycznymi, utrzymując, iż partyjna aktywność nie tylko nie kłóciła się z konserwatywnymi zasadami wyznawanymi przez wybitnych zachowawców, ale wręcz z nich wynikała. Jak bowiem powtarzają, dla dobra wspólnego można i trzeba działać w każdym ustroju, także w demoliberalnym. Zrozumienie, jakie znaczenie w biografiach politycznych konserwatystów miał ich udział w działalności ugrupowań partyjnych może stanowić cenną pomoc przy ocenie wiarygodności tego typu zapewnień.

To prawda, że wybitni reprezentanci konserwatyzmu w różnych okresach życia podejmowali aktywność w partiach politycznych nie mających z konserwatyzmem nic wspólnego – na co współcześni prawicowcy lgnący do demoliberalnych stronnictw mogliby się powołać w charakterze precedensu. Zachowawca, nacjonalista i monarchista Władysław Studnicki (1867-1953) rozpoczynał swoją polityczną drogę w marksistowskim, terrorystycznym II Proletariacie, co skończyło się dlań aresztowaniem przez carską policję, torturami podczas śledztwa i pięcioletnim zesłaniem na Syberię. Następnie działał kolejno w Polskiej Partii Socjalistycznej (1897-1900), Stronnictwie Ludowym (1901-1902) oraz Stronnictwie Narodowo-Demokratycznym (1904-1905). W latach 1901-1907 z PPS pozostawał blisko związany przyszły konserwatywny filozof prawa i teoretyk państwa, prof. płk Wacław Makowski (1880-1942). Działalność socjalistyczną przypłacił wówczas dwukrotnym aresztowaniem. Przez szereg lat bliskie związki z PPS utrzymywał również prof. Władysław Maliniak (1885-1941), którego późniejsze pozycje ideowe można określić mianem rewolucyjnego konserwatyzmu. W okresie międzywojennym dał się poznać jako radykalny krytyk demoliberalizmu, propagujący solidaryzm i antydemokratyczne rozwiązania ustrojowe, w tym zasadę wodza. Wśród polskich konserwatystów wieloletnią aktywność partyjną miał też za sobą prof. Józef Buzek (1873-1936), autor projektu monarchicznej konstytucji Królestwa Polskiego z 1917 r., a potem projektu konstytucji Polski niepodległej jako federacji rządzonej przez silną głowę państwa. Zanim w listopadzie 1918 r. rozpoczął służbę państwową, jako mianowany przez Radę Regencyjną Królestwa Polskiego dyrektor Głównego Urzędu Statystycznego, długo (1905-1917) pozostawał członkiem endeckiego Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, zwalczającego politycznie galicyjskich konserwatystów i przez nich zwalczanego. W latach 1919-1922 zasiadał natomiast z ramienia PSL „Piast” w demokratycznym Sejmie, który en bloc odrzucił jego propozycje ustrojowe.

Czy w świetle przywołanych przykładów uprawnione wydaje się twierdzenie, jakoby udział zachowawców w demokratycznych (nie-konserwatywnych) partiach politycznych wynikał z ich konserwatywnego stylu myślenia? Otóż – nie, gdyż z reguły miał on miejsce w tych okresach ich biografii politycznych, w których nie uważali się jeszcze za konserwatystów. Czy natomiast udział zachowawców w demokratycznych partiach politycznych wywarł wpływ na ukształtowanie ich konserwatywnego stylu myślenia? Prawdopodobnie – tak, ponieważ poznanie przez nich od wewnątrz patologicznej natury systemu partyjnego owocowało u nich zapewne rosnącą odrazą do partyjnych programów, odwołujących się do egoizmu partykularnych grup społecznych, i – co za tym idzie – krystalizowaniem się konserwatywnego „myślenia całościami” (państwo, naród) – jak np. w przypadku Studnickiego (odrzucenie socjalizmu na rzecz nacjonalizmu) czy Makowskiego i Maliniaka (odrzucenie socjalizmu na rzecz solidaryzmu). Jeżeli nawet konserwatyści podejmowali świadome próby pracy dla dobra wspólnego w ramach zastanych, demokratycznych partii, rezultat był zawsze ten sam: naoczne przekonanie się, iż w systemie politycznym opartym na stronnictwach o sprawach wspólnoty rozstrzygają albo emocje, albo cyniczna interesowność poszczególnych grup i grupek.

Doświadczenia zachowawców (lub przyszłych zachowawców) wiodły więc nieuchronnie do stwierdzenia wzajemnej nieprzystawalności pomiędzy konserwatywnym namysłem nad dobrem wspólnoty politycznej a anarchiczną i pasożytniczą naturą ugrupowań partyjnych. Włączenie się konserwatysty w demoliberalny system partyjny i przyjęcie narzucanych przez niego reguł musi z czasem doprowadzić do punktu granicznego, w jakim z konserwatysty przepoczwarza się on w „dobrze-myślącego” centroprawicowca (którego wypada trafniej nazywać pipi-prawicowcem). Do decyzji o przekroczeniu tego punktu nie powinno się dopisywać naciąganych, dwulicowych usprawiedliwień.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.