Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Natalia Dueholm: Meksykańscy palikociarze

Meksykańscy palikociarze

Natalia Dueholm

Prezydent Plutarch Elías Calles, znany polskim czytelnikom głównie dzięki filmowi „Cristiada”, jest chyba jednym z najbardziej rozpoznawalnych wojujących antyklerykałów Meksyku. Zanim został prezydentem, swoje pomysły wcielał w życie jako gubernator stanu Sonora. Jemu podobnych było wielu.

W pierwszej połowie XX wieku pozycja lokalnej władzy gubernatorów w Meksyku była mocna. Jako przedstawiciele rewolucji nierzadko działali w obliczu powstań i buntów, posługiwali się przemocą, korupcją, nepotyzmem, a nawet zamawiali polityczne zabójstwa. Dla wielu stanowisko gubernatora było laboratorium do uprawiania polityki, którą mogli później wcielać na szczeblu krajowym jako prezydenci. Wśród nich byli prawnicy, edukowani w Stanach Zjednoczonych lub Europie, jak również uciekinierzy ze szkół bez żadnego formalnego wykształcenia. Wielu z nich było ateistami i masonami o poglądach komunistycznych i socjalistycznych, wcielającymi najbardziej radykalne i bezsensowne pomysły, doprowadzające podległe im stany do kompletnej ruiny. Nieodłącznym elementem rewolucyjnych reform była walka przeciwko Kościołowi katolickiemu. Lewica określa tych ludzi mianem reformatorów, demokratów lub liberałów. Nic bardziej błędnego.

„Oświecony mason” Calles

Zanim Plutarch Elías Calles (1877-1945) stał się prezydentem Meksyku i założył Partię Rewolucyjno-Instytucjonalną, która pod różnymi nazwami rządziła krajem przez 71 lat, był generałem i od 1915 r. gubernatorem północno-zachodniego stanu Sonora. A co bardzo istotne — był również masonem. Urodził się w biednej rodzinie. Jego matka umarła, gdy miał trzy lata. Porzucony przez ojca, został wychowany przez brata matki, który zaszczepił w nim ateizm i nienawiść do Kościoła katolickiego. W młodości imał się różnych zajęć, był m.in. nauczycielem i pracował w hotelu, jednak zawsze marzył o nieograniczonej władzy. Kiedy został gubernatorem, domagał się władzy radykalnej, swoim przeciwnikom powiedział zaś, że nie ma co od niego oczekiwać miłosierdzia. Jego oficjalnym zamiarem było wcielenie w życie socjalistycznego programu prezydenta Carranzy. Wprowadził najbardziej restrykcyjną wersję prawa antyalkoholowego w całym Meksyku, zakazując produkcji, importu i dystrybucji alkoholu, choć sam lubił sobie popijać (jego ojciec zapił się na śmierć). Dla umocnienia tego prawa nakazał również przeprowadzić w Cananea publiczną egzekucję pijaka. Zakazał także hazardu i zalegalizował rozwody. Toczył wojnę nie tylko z tymi, którzy pili alkohol, ale również z ludnością z plemienia Yaqui. Odebrał im obywatelstwo i własności ziemskie, gdyż posiadali najbardziej żyzną ziemię w Sonorze. Docelowo chciał ich eksterminować, podobnie jak księży, których zamierzał wyeliminować. W marcu 1916 r. wyrzucił wszystkich duchownych ze stanu Sonora, gdyż uważał ich za „szpiegów” i „zły element” mieszający się do polityki. Po kilku latach lekko złagodził swoją politykę wobec Kościoła, pozwalając w 1919 r. na funkcjonowanie jednemu księdzu na 10 tysięcy ludzi (czyli dwudziestu sześciu w całym stanie), którzy przez pewien czas mogli udzielać chrztów i innych sakramentów. Kiedy został prezydentem, powrócił do swojej walki, pozbawiając księży praw i wolności, a Kościół majątku, wcielając w życie podobną politykę, jaką prowadził w stosunku do ludności Yaqui. W 1926 r. doszło do wybuchu katolickiego powstania Cristeros — znanego z filmu „Cristiada” — w którym siły rządowe masakrowały świeckich katolików i księży. Nie był to jedyny zbrojny sprzeciw katolickiej ludności. Ludzie buntowali się przeciwko zamykaniu kościołów i usuwaniu księży w różnych stanach Meksyku. Natężenie i formy antyklerykalizmu były różne, w zależności od władających lokalnie gubernatorów.

Duch Benito Juáreza — masoneria oczekuje…

Benito Juárez Maza, gubernator południowego stanu Oaxaca, nie należał do najbardziej rewolucyjnych, jednak historia związana z jego życiem, dobrze pokazuje ducha czerwonej meksykańskiej rewolucji. Był on bowiem synem Benito Juáreza, prezydenta Meksyku, uważanego za patrona „meksykańskiego liberalizmu”, który uosabiał wściekły antyklerykalizm XIX w., realizowany później przez Callesa i jemu podobnych w wieku XX. W ramach walki z katolicyzmem Juárez senior skonfiskował kościelny majątek i pozmieniał wszystkie religijne nazwy ulic. Zarówno ojciec, jak i syn należeli do masonerii (loża „Toltecas”). Jak czytamy w State Governors in the Mexican Revolution, 1910-52 (2009), było to dość typowe. Na początku XX wieku „liberałowie” Meksyku (wielu z nich było wolnomularzami) organizowali się „w odpowiedzi na rosnącą siłę Kościoła katolickiego”. Jedna z takich organizacji — Liberalny Klub im. Ponciano Arriage — licząc na zaangażowanie Juáreza juniora w zwalczenie Kościoła, napisała do niego, że „nosi najznakomitsze imię, imię najznakomitszego geniusza Ameryki, który pokazał klerowi, gdzie jego miejsce”. Tym razem masonom nie udało się namówić swojego człowieka na bardziej agresywną politykę antykościelną. Kandydatów do niej jednak nie brakowało.

Kult świeckiej religii i feminizmu Alvarado

Jednym z najbardziej radykalnych był Salwator Alvarado z południowego Jukatanu, ateista, który pozamykał kościoły, wyrzucił księży i skonfiskował relikwie. Budynki kościelne kazał wykorzystywać do przechowywania materiałów konstrukcyjnych, oddał w użytkowanie zespołom muzycznym, przerobił na muzea. Jak tłumaczył, chciał walczyć z „religijnym fanatyzmem”, ale sam wprowadził fanatyzm świeckiej edukacji. Zastąpił kult świętych kultem patriotów i postaci historycznych. Wydarzenia historyczne i nowoczesne festiwale wprowadził w miejsce świąt religijnych. W szkołach organizował wykłady na temat „dlaczego religia jest zła?”. Podobnie jak Calles chciał walczyć z alkoholem, którego sprzedaż dla kobiet była zakazana. Każda kobieta musiała również przejść reedukację (szczególnie ludność Majów). W 1916 r. Alvarado zorganizował ściśle kontrolowany pierwszy w kraju kongres feministyczny, z opłaconym dojazdem i zakwaterowaniem dla ponad 600 kobiet (zwolnionych na ten czas z pracy), w którym jednak kobiety pochodzenia indiańskiego nie mogły brać udziału. W jego organizację była zaangażowana (sama nie przybyła) kontrowersyjna feministka Hermila Galindo, z „obsesją na punkcie nowoczesności i edukacji”. Jej poglądy, zaprezentowane na kongresie, wzbudziły zarówno aplauz, jak i sprzeciw przybyłych tam kobiet. W 1916 r. domagała się ona praw seksualnych dla kobiet, edukacji seksualnej w szkołach i legalizacji rozwodów. Podobne do niej kobiety na kongresie dyskutowały o zakazie nauczania religii dla osób w wieku poniżej 18 lat. Po spokojnych protestach i bardziej gwałtownych buntach ludności stanu Jukatan (zwłaszcza kobiet, np. Magdaleny Mediny w Valladolid), Alvarado pozwolił na otwarcie kilku kościołów i powrót niektórych księży. Ostatecznie zginął od kuli.

„Defanatyzacja szkół” i bojówki Tejedy

Służący dwie kadencje jako gubernator wschodniego stanu Veracruz Adalbert Tejeda zyskał miano szczególnie agresywnego i chamskiego, niekompetentnego agitatora. Był nawet określany mianem kanibala wprowadzającego bolszewicki komunizm. Zacięty wróg Kościoła katolickiego, chciał przeprowadzić „defanatyzację szkół”. Popierał Rewolucyjną Ligę Antyklerykalną. Tajeda miał pod sobą nie tylko wojsko, ale również prywatny oddział do ochrony i zbierania informacji. Podczas i po powstaniu Cristeros wprowadzał antykatolickie regulacje. W 1931 r. ograniczył liczbę księży do jednego na sto tysięcy mieszkańców, co dało liczbę trzynastu na cały stan. Nie ugiął się nawet po sugestii prezydenta Ortiza Rubio, który mu proponował złagodzenie prawa. Według Tejedy bowiem „każdego roku Kościół sprzeniewierzał miliony pesos od ludzi na frywolne projekty”. Księża urodzeni poza Meksykiem nie mogli praktykować w stanie Veracruz. Także w 1931 r. w katedrze w Jalapa w tajemniczych okolicznościach wybuchła bomba. Zwolennicy Tejedy bezcześcili kościoły, co w połączeniu z prowadzoną polityką powodowało coraz bardziej gwałtowne reakcje katolików. Podczas jednego z takich konfliktów po podpaleniu kościoła w Tlapacoyan w 1931 r. w trakcie zamieszek zginęło 15 ludzi, a 30 osób zostało rannych.

Tępienie katolickich organizacji w Jalisco

Podobny do Tejedy był gubernator Józef Guadalupe Zuno, uchodzący za jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w środkowo-zachodnim stanie Jalisco, znany z ignorowania prawa, niewyobrażalnej korupcji i antyklerykalizmu (odziedziczonego po dziadku). W młodości został wyrzucony z liceum, później został artystą. Jako gubernator nie uznawał w ogóle katolickich organizacji, stowarzyszeń i związków zawodowych, za to współpracował z komunistami i feministkami. Zakazał funkcjonowania Rycerzom Kolumba. Chciał tworzyć organizacje na wzór kościelnych, które miały pomagać kobietom. Pozamykał szkoły prywatne, seminaria (oficjalnie za „brak higieny”) i zakony, a w nich urządzał stołówki i szkoły publiczne. Ograniczył liczbę księży. Na lata 1925-1926 przypadł okres najsilniejszych represji w stanie Jalisco, a co za tym idzie — konfliktów z władzą. Ostatecznie zrezygnował ze stanowiska.

Garrido Canabal i jego syn Lenin

Podobny los spotkał w końcu Tomasza Garrido Canabala z południowo-wschodniego stanu Tabasco, jednego z najbardziej znanych ateistów, „socjalistycznego tyrana”, który również był gubernatorem przez dwie kadencje (1923-35). Garrido Canabal nazwał jednego ze swoich synów imieniem Lenin. Z wykształcenia prawnik, lubował się w sprawowaniu władzy twardą ręką, posługiwał się przemocą i zapalczywie tępił Kościół. Wszystkim księżom zakazał praktykowania w rządzonym przez siebie stanie. Swoim ludziom nakazał niszczyć kościoły, krzyże cmentarne, a nawet zabijać katolickich aktywistów. Założone przez niego bojówki tropiły wszelkie religijne przedmioty w domach, a w San Carlos podpaliły wypełniony wiernymi kościół. Ostatecznie Garrido Canabal musiał zrezygnować z władzy i wyjechać do Portoryko.

Przegląd powyżej prezentowanych postaci nie wyczerpuje niestety listy meksykańskich antyklerykałów. Warto wspomnieć, że ich pomysły mają również odbicie w Polsce. Przoduje w nich Ruch Palikota, któremu nie podoba się ani krzyż, ani kaplica w sejmie, jak również wspieranie charytatywnej działalności Kościoła. Palikociarze domagali się zerwania konkordatu, wprowadzenia wymogu badań i posiadania książeczki zdrowia dla księży rozdających Komunię św. (nękanie ich z powodów pseudohigienicznych), zakazu noszenia sutann w miejscach publicznych i rugowania księży ze szkół. Wanda Nowicka w jednym ze swoich wyborczych filmów wyraziła niechęć do księży sprawujących posługę wśród chorych w publicznych szpitalach. Bezczeszczenia kościołów w Polsce, drażnienie uczestników procesji w Boże Ciało, atak na Czarną Madonnę, jak również napady na księży zapewne nieprzypadkowo zbiegają się w czasie z obecnością Ruchu Palikota w „wielkiej polityce”. Ludzie, dla których nowoczesność plasuje się, podobnie jak dla ich meksykańskich odpowiedników, w osiemnastowiecznej, rewolucyjnej Francji, stracą w końcu swoje stanowiska i przejdą do historii mniejszych lub większych antyklerykalnych zamordystów.

Źródło: State Governors in the Mexican Revolution, 1910-52. Portraits of Conflict, Courage, and Corruption, Jürgen Buchenau, William H. Beezley, Rowman & Littlefield Publishers, Inc, 2009.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.