Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Paweł Sztąberek: Miejsce „Demona” jest w rynsztoku

Miejsce „Demona” jest w rynsztoku

Paweł Sztąberek

Gdy się czyta listę produktów i marek koncernu Agros Nova, które objęte są bojkotem zorganizowanym pod hasłem „Satanizm nie przejdzie”, to żal serce ściska. Czego tam nie ma…

Zresztą zobaczmy sami, bo może nie wszyscy jeszcze wiedzą:

Łowicz – dżemy, konfitury, powidła, syropy owocowe, sosy, koncentraty, dania gotowe;

Garden – napoje i nektary owocowe;

Krakus – warzywa konserwowe, marynaty, zupy;

Dr Witt – soki, nektary i napoje;

Kotlin – keczupy i warzywa konserwowe;

Fortuna – soki owocowe i warzywne;

Pysio – przecierowe soki warzywno-owocowe dla dzieci;

Tarczyn – soki i nektary owocowe;

Włocławek – keczupy i koncentraty pomidorowe.

O co chodzi? O pewien nieszczęsny produkt, który firma Agros Nova zdecydowała się niedawno wypuścić na rynek, a mianowicie o napoje energetyzujące „Demon”. Może nie byłoby aż takiego szumu, gdyby Agros Nova wybrała inną strategię marketingową. Niestety, postąpiono dość prymitywnie i bez polotu. Bo cóż to za „rewelacja” oprzeć kampanię na skandaliście, przyznającym się i otwarcie afiszującym się ze swoim diabolizmem, Nergalu? Strategia, choć prymitywna, to jednak utwierdza organizatorów bojkotu i wszystkich, którzy go popierają, iż ów prymitywizm połączony jest jednak z pewną wizją świata, którą Agros Nova postanowiła nam tu zaserwować. Wizja ta niczego dobrego nie wnosi do ludzkiego życia.

Zdarzyło mi się raz zobaczyć Nergala w jakimś show w państwowej telewizji, w którym był on jurorem, gdzie wyraźnie naigrywał się z katolicyzmu i Kościoła. Tym samym próbował dać pstryczka w nos Panu Bogu. Po występie młodej dziewczyny Nergal powiedział coś takiego (cytuję z pamięci, więc może nie być dosłownie): „Jakoś tak kościelnie się zrobiło po twojej piosence. Myślałem, że zaraz kolędę tu zaśpiewasz. No, chyba że «Wśród mrocznej ciszy…»”. Publika zaczęła oczywiście szaleć z zachwytu, panienki zaczęły piszczeć ze szczęścia, a prezes telewizji państwowej, p. Juliusz Braun, zapewne w zaciszu swojego gabinetu wił się z rozkoszy, że mu „skoczyło”… w słupkach oglądalności oczywiście. Choć powinien w tym czasie palić się ze wstydu i biec do spowiedzi, prosząc o wybaczenie, że pozwolił na coś takiego. Ale mniejsza z tym…

Wracając do produktów… Któż nie pamięta puszek Krakusa (słynna „Polish Ham”) z czasów komuny? Marzenie do zrealizowania tylko w Pewexach, albo dostępne m.in. dla polskich marynarzy wypływających w dalekie rejsy (sam widziałem, w Stoczni Szczecińskiej w 1985 roku, jak ładowano PH na statek, a ja się tylko oblizywałem :-D). Któż nie jadł smacznych dżemików „Łowicz”, w których nie brakowało całych kawałków owoców? Któż nie popijał soczków „Tarczyn”, albo nie używał do kiełbaski na ciepło ketchupu „Kotlin”?

Sam do niedawna korzystałem z tych produktów. Przyznam się, że nawet nie wiedziałem, że to jakaś Agros Nova. „Krakus” to był „Krakus”, a „Łowicz” to był „Łowicz”. Ale teraz już wiem. I odkąd obok tych produktów, zacnych i z bogatą tradycją wpisaną w polską historię i kulturę, pojawił się „Demon”, z twarzą Nergala, czyli coś, co reprezentuje antykulturę, antytradycję i jest – że zacytuję Rafała Ziemkiewicza – „ciałem obcym”, z żalem, bo z żalem, ale postanowiłem rozstać się z tymi markami. Podobnie jak w przemyśle farmaceutycznym, na rynku znajdują się tzw. leki zamienniki, tak i w przemyśle spożywczym znaleźć można wiele tego typu zamienników. Ja znalazłem.

W związku z bojkotem produktów Agros Nova pojawiają się niekiedy zarzuty, że uderza on w zasady wolnego rynku. Otóż większej bzdury nie słyszałem. Bojkot, owszem, uderzałby w zasady wolnego rynku, gdyby został narzucony odgórnie przez władze, gdyby nagle miłościwie nam panujący Donald Tusk (oby jak najkrócej!) wyskoczył na konferencji prasowej i zapowiedział, że „zaraz uchwalimy ustawę i zakażemy sprzedaży «Demona»”. Tak, takie działanie uderzałoby w wolny rynek. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z inicjatywą oddolną, z ruchem obywatelskim, który w żadnym jeszcze momencie nie apelował do władzy „żeby coś z tym zrobiła” (i mam nadzieję, że nigdy tego nie zrobi), lecz apeluje wprost do sumień Polaków: „Zastanówcie się, co kupujecie”… „Kupując soczek «Tarczyn» wspierasz równocześnie nie tylko demoralizację swoich dzieci (np. hasło reklamowe: „Odkryj w sobie demona seksu”), ale także podejrzanego jegomościa, który kiedy tylko może, pokazuje, jaki jest jego stosunek do naszej tradycji, naszej wiary i naszej kultury”. Bojkot Agros Nova w żaden sposób nie godzi w wolny rynek, wykorzystuje on jedynie możliwości, jakie wolny rynek tu podsuwa. Jeśli koncern od „Demona” dostanie „po kieszeni”, wówczas – daj Boże! – zapewne zmieni strategię marketingową. To jest chyba jedyna najuczciwsza forma demokracji, czyli – jak to określił Ludwig von Mises – „demokracja konsumentów”. Mam nadzieję, że przyjdzie mi jeszcze kiedyś zagłosować za „Łowiczem” czy „Krakusem”.

Liczę na to, że Agros Nova jak najszybciej się otrząśnie z tego diabelskiego amoku i podziękuje Nergalowi za współpracę, a „Demona” spuści tam, gdzie jego miejsce, czyli do rynsztoka.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.