Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Mieszko Pierwszy Tajemniczy — rozmowa z prof. Przemysławem Urbańczykiem

Mieszko Pierwszy Tajemniczy — rozmowa z prof. Przemysławem Urbańczykiem

Wojciech Pastuszka

My zbyt długo przyjmujemy pewne rzeczy za oczywiste i nie prowadzi się żadnych badań, ani rozważań alternatywnych interpretacji. Jeżeli w matematyce dwa plus dwa jest cztery i nie ma z czym dyskutować, to myślę, że w humanistyce naszym obowiązkiem jest zadawanie trudnych pytań i sprawdzanie, na ile one są sensowne – mówi prof. Przemysław Urbańczyk z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, autor wydanej właśnie książki „Mieszko Pierwszy Tajemniczy”.

W swojej książce wysunął Pan hipotezę, że przodkowie Mieszka mogli należeć do elity państwa wielkomorawskiego, a być może nawet do rządzącego nim rodu Mojmirowiców. Co skłoniło Pana do podważania relacji Galla Anonima o rodzimym pochodzeniu Piastów i szukania ich korzeni poza ziemiami polskimi?

Gall Anonim pisał prawie dwieście lat po okresie, o którym ja piszę. Jego przekonanie o swojskości Piastów to rezultat zabiegów propagandowych, by jakoś uporządkować przeszłość tej dynastii.

Co mnie skłoniło do szukania gdzie indziej? Prosta logika kontekstu historycznego. Mianowicie jakoś nikt nie próbował odpowiedzieć na pytanie, skąd Mieszko I wiedział, jak stworzyć państwo. A właściwie skąd to wiedział jego poprzednik, gdyż dzięki archeologii wiemy, że to jakiś jego poprzednik – jeśli wierzyć Gallowi, jego ojciec Siemomysł – zbudował w środkowej Wielkopolsce zręby państwa.

Nikt nie próbował wytłumaczyć, skąd ci ludzie mieli środki na to, skąd mieli wiedzę legistyczną, techniczną i organizacyjną, Te wszystkie pytania pozostawiano bez odpowiedzi, zakładając, że państwo pojawiło się po prostu ewolucyjnie z plemion, które tam mieszkały, a najlepiej z Polan. Zakładano, że władcy tego plemienia byli coraz silniejsi, aż wreszcie zdobyli władzę i stworzyli państwo. No, ale to są wszystko takie wymysły natury romantyczno-patriotycznej, które nie mają żadnego umocowania źródłowego.

A dlaczego akurat z Moraw miałaby przybyć ta wiedza?

Należy odrzucić te tereny gdzie w drugiej ćwierci X w. państw jeszcze nie było, a nie było ich w tym czasie ani na północy w Skandynawii, ani na Połabiu, ani na wschodzie. Jedynym kierunkiem, z którego mogła przyjść wiedza, czym jest państwo, oraz ludzie ją posiadający, było południe.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.