Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Monarchia modernistyczna?

Monarchia modernistyczna?

Adrian Nikiel

Ze słowami „monarchia” czy „monarchizm” można łączyć biegunowo rozbieżne treści – świadczą o tym polemiki pana Jana Lecha Skowery z legitymistami. Przywódca tych polskich monarchistów, którzy akceptują demokrację i model „monarchii zachodnioeuropejskiej”, od wielu lat konsekwentnie proponuje naszym rodakom uwspółcześniony rojalizm – przyjmujący założenia postkatolickiego modernizmu. Jednak ta wizja ma dość oczywiste słabości.

Brakuje w niej przekonującej odpowiedzi na pytanie: czy Bóg jest źródłem prawowitej władzy? Z artykułu – z zaskakującą brawurą zatytułowanego Monarchia nie jest katolicka1– wyłania się wizerunek Boga zbliżony do wyobrażeń deistów: deus otiosus. Owszem, Stwórcy i Zbawiciela, ale stroniącego od ingerencji w doczesność. Nasz Pan Jezus Chrystus w tym ujęciu, zgodnym z modernistycznym kalendarzem liturgicznym, w którym święto Chrystusa Króla przesunięto na koniec roku kościelnego, miałby ferować oceny ludzkich dokonań dopiero na Sądzie Ostatecznym. Do tego czasu mielibyśmy radzić sobie sami.

Konsekwencją takich założeń jest daleko idąca redefinicja roli króla. Monarsze, zamkniętemu za murami pałacu, przeznaczone byłoby specyficznie rozumiane „panowanie”, w praktyce zaś – firmowanie cudzych decyzyj, również takich, z którymi się nie zgadza, i takich, które mogą zmieniać się z kadencji na kadencję nowego, rzeczywistego suwerena: parlamentu (i wyłonionego przez niego rządu, który się nie spowiada). Król – najwyższy urzędnik, król – przecinacz wstęg, król – atrakcja turystyczna. Rodzina panująca – celebryci. Czy to na pewno jest wzór pozostawiony katolikom przez świętych i błogosławionych monarchów? Czy takich władców, koronowanych ręką Boga, rozpoznajemy na kartach ewangeliarzy? Czy tak pamiętamy królów Starego Testamentu?

Jeżeli zatem przyszły król Polski miałby być żyrantem lub – w najlepszym przypadku – szefem władzy wykonawczej, sens zmian ograniczałby się do wprowadzenia nowej tytulatury głowy państwa. Przestałaby mieć znaczenie kwestia pochodzenia i prawowitości władzy oraz niebezpieczeństwa uzurpacji. Władza pozostałaby przecież w rękach liderów partyjnych, którzy pociągają za sznurki w parlamencie.

Król w monarchii modernistycznej to człowiek, który przede wszystkim ma nie przeszkadzać. Jego poglądy na sprawy państwa mają być przezroczyste. Król i jego rodzina nie powinni „wtrącać się do polityki”2. Znaczenie poszczególnych członków dynastii określają sondaże i rankingi popularności. A dzieje niektórych krajów Zachodu dowiodły, że popularność może nawet spowodować zmianę linii sukcesji: mniej popularni dynaści znikają w społecznej niepamięci.

*****

W artykule Monarchia nie jest katolicka pan Jan Lech Skowera uznaje królewską godność Syna Bożego, lecz trudno zorientować się, jakie może mieć ona znaczenie dla przyszłego ustroju Polski. W ostatnim akapicie zawarł bowiem zdumiewającą deklarację: Monarchię współcześnie powinniśmy pojmować i interpretować podobnie, jak odmiennie, dla współczesnego człowieka, rozumiemy i interpretujemy Pismo Święte. Jeżeli wszystko jest względne i podlega reinterpretacji, dotyczy to również społecznego panowania Chrystusa Króla. Żyjemy przecież w czasach, kiedy heretycy otwarcie głoszą, że w nauczaniu Kościoła szukają „szczelin”, aby dzięki nim stworzyć taki „katolicyzm”, który wyjdzie naprzeciw wszystkim oczekiwaniom xięcia tego świata.

Już ludy pierwotne, jakże niesłusznie zwane „dzikimi”, zdawały sobie sprawę z tego, że zmiany w obrębie tradycji nieuchronnie prowadzą do jej unieważnienia i obumarcia3. Rewolucja dokonana zaś przez modernistów w okupowanym przez nich Kościele i zmiany, które są w ich dalszych planach, sprawić mogą jedynie, że dla większości naszych bliźnich – już dziś niezainteresowanych zbawieniem – królewska godność Syna Bożego będzie miała wartość porównywalną z godnością „króla” karnawału. A może nawet mniejszą.


1 Jan Lech Skowera, Monarchia nie jest katolicka, „Gazeta Obywatelska” 2022, 26 sierpnia – 8 września, nr 278, str. 9.

2 Dynaści w krajach skandynawskich mogą afirmować grzechy wołające o pomstę do nieba.

3 Por. Franciszek M. Rosiński, Tradycja w społecznościach pierwotnych, „Literatura Ludowa” 2009, nr 1 (styczeń–luty), ss. 3–20.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2022 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.