Jesteś tutaj: Multimedia » Muzyka » Transmisja nr 5 — Elektryczność

Transmisja nr 5

Elektryczność

W środowiskach konserwatywnych i narodowych ocena okresu Polski Ludowej jest ambiwalentna, a w każdym razie zróżnicowana. Są tacy, którzy oceniają ten czas wyłącznie negatywnie, wychodząc z pryncypiów niepodległościowych i antykomunistycznych. Stąd kult Żołnierzy Wyklętych czy kilku oddolnych zrywów antyrządowych – takich jak wydarzenia poznańskie, demonstracje lat 70. czy eksplozja „Solidarności”.

Po drugiej stronie są ci, którzy w PRL doceniają granice na Odrze i Nysie, otwarcie (prawdziwych czy rzekomych) ścieżek awansu społecznego dla mas, pewnego rodzaju „patriotyzm szkolnej akademii” czy relatywną surowość obyczajową. Z konserwatywnego punktu widzenia można przyjmować zarówno postawę „szuańską”, jak i „trójlojalistyczną” (choć w tym przypadku chodziłoby raczej o monolojalizm, tj. względem moskiewskiej centrali bloku wschodniego). Podobnie wygląda to u narodowców, oscylujących pomiędzy radykalną konspiracją a „endokomuną” PAX-u i Grunwaldu.

Nie chcemy jednak w tym momencie wchodzić w te spory. Chodziło nam jedynie o przybliżenie pewnych zjawisk, o ogólne zarysowanie kontekstu. Dzieło, które prezentujemy czytelnikom, lokuje się jednoznacznie po stronie antykomunistycznej. Projekt Elektryczność to przedsięwzięcie muzyków wrocławskiej grupy industrialnej Panic Bedroom, a przede wszystkim jednego z nich, pana Szymona Borodziuka. Pod tą nazwą ukazało się już kilka kompozycji, przy czym ta najnowsza jest chyba najlepsza formalnie i merytorycznie.

Rzecz opowiada o wydarzeniach radomskich roku 1976, o buncie tamtejszych robotników. Bunt ten za punkt wyjścia miał niezgodę na politykę gospodarczo-społeczną władz, ale oczywiście można mu nadawać także i szerszy kontekst patriotyczny.

Elektryczność w swojej Transmisji nr 5 opowiada o tych wydarzeniach językiem muzyki industrialnej. I jest to, chciałoby się rzec, industrial par excellence – dosłowny. Istotnie, to dosłownie dźwięki przemysłowe i fabryczne, to głos zakładów, kopalń, hut (jak śpiewał pewien znany zespół rockowy, który jednak do PRL ma zupełnie inny, mocno przychylny stosunek). Artysta buduje narrację w oparciu o monotonny, poszarzały rytm przywodzący na myśl obcowanie z taśmociągiem przemysłowym czy podobnym urządzeniem. Wokół tego szkieletu rozmywają się niejasne, naładowane – nomen omen – elektrycznością plamy dźwiękowe: rozmaite świsty, szmery i syntetyczne piski. Dominuje jednak duszna atmosfera monotonnej pracy, potęgowana przez zastosowane sample, tj. próbki dźwiękowe z przemówieniami komunistycznych dygnitarzy. W finale perspektywa staje się jednak nieco inna – bardziej duchowa czy zgoła religijna. Dobro ostatecznie zwycięża, zapewne – ale o tym niech przekona się już sam słuchacz.

Adam Tomasz Witczak

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2009 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.