Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Narodowa rewolucja Jana Koźmiana

Narodowa rewolucja Jana Koźmiana

Adam Danek

Przez rewolucję rozumieć można albo metodę działania, albo jego cel. O ile z konserwatywnego punktu widzenia rewolucja pojęta jako działanie nakierowane na wywrotowe cele oceniana była zawsze raczej jednoznacznie, o tyle nie da się już tego powiedzieć o rewolucji pojętej jako działanie za pomocą wywrotowych środków. Czy przeciwko rzeczywistości zastanej, wyrosłej z rewolucyjnych ideologii, zachowawca ma prawo posłużyć się rewolucyjnymi metodami? Czy może przy ich użyciu podjąć próbę restauracji konserwatywnego porządku rzeczy? Albo jego obrony? Czy nie zdradza w ten sposób swoich zasad? Czy nie staje się podobny do swoich przeciwników?

Dylematy zawarte w idei rewolucji konserwatywnej w większości państw Europy zagościły dopiero w wyniku I wojny światowej, która dokonała w nich finalnego zniszczenia konserwatywnego porządku politycznego i społecznego. Konserwatyści w tych państwach znaleźli się wonczas w tym samym problematycznym położeniu, w jakim konserwatyści z pewnego europejskiego kraju znajdowali się od dawna. Krajem tym była oczywiście Polska, gdzie ruch konserwatywny, ze względu na szczególne uwarunkowania historyczne, z postawionymi na wstępie pytaniami musiał się mierzyć właściwie od początku swojego istnienia.

U schyłku XVIII stulecia polskie królestwo zostało zmiecione z mapy świata przez arbitralnie działające mocarstwa ościenne. Tego wielkiego aktu inżynierii politycznej (wartościowanego przez zachowawcę negatywnie) dokonały arystokratyczne cesarstwa o w zasadzie konserwatywnym ustroju (wartościowanym przez zachowawcę pozytywnie). Dawna Rzeczpospolita posiadała ustrój tradycyjny do tego stopnia, że aż archaiczny (co zachowawca wartościuje pozytywnie), ale oparty na indywidualizmie, sobiepaństwie politycznym, z założenia słabej pozycji monarchy i ogólnej wrogości do władzy jako podmiotu mocy politycznej (co zachowawca wartościuje negatywnie). W wyniku rozbiorów wyważył się nowy status quo, wyrosły z wywrotowej przemocy oświeceniowych „filozofów na tronie”, ale chęć przywrócenia status quo ante czyniła odtąd koniecznym sięgnięcie po wywrotowe środki polityczne. Czy wolno było zastosować rewolucyjne metody w celu reintegracji podzielonej państwowości, która wciąż żyła w sercach Lechitów? Oto trudności, z jakimi polski konserwatyzm zmagał się co najmniej od powstania listopadowego, jeśli nie dłużej.

Namysł nad zarysowanymi powyżej problemami podjął między innymi ultramontanin Jan Koźmian (1814-1877). Przez szereg lat świecki „brat zewnętrzny” Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego, w dojrzałym wieku – już jako wdowiec – przyjął święcenia kapłańskie (1860 r.), zaś w okresie Kulturkampfu był w zaborze pruskim więziony za obronę Kościoła i polskości. Koźmian uważał rewolucję za dopuszczalną metodę działania, pod warunkiem, iż są po temu uzasadnione powody. Za uzasadniony powód uznawał wolę przywrócenia tego, co zostało niesprawiedliwie zanegowane – zwłaszcza prawa narodu do istnienia. Nie można jednak wszczynać rewolucji, jeśli przysporzy ona narodowi więcej szkód niż pożytku. Dlatego rewolucja w obronie narodu powinna zostać całkowicie oddzielona od dążenia do rozbicia instytucji zakorzenionych w duchowości i obyczajach narodu – od lewicowej rewolucji społecznej, z którą siły przewrotu po wielekroć próbowały łączyć polską irredentę narodową. Ta druga rewolucja z konieczności musi się cechować „charakterem antykatolickim”. W przeciwieństwie do niej, „rewolucja polska”, o ile ma być usprawiedliwiona, nie może wieść do czynów gwałcących etykę chrześcijańską. Koźmian podkreślał, że „miłość ojczyzny jest najpierwszym obowiązkiem, ale nie religią” – w obronie substancji narodowej wolno naruszyć przemijający, ziemski ład polityczny, ale nie nadprzyrodzony ład moralny.

Naród stanowił w myśli Koźmiana szczególnie istotną kategorię. Obowiązek miłości Ojczyzny przedstawiał ultramontanin jako oczywistą powinność chrześcijanina – przedłużenie nakazu miłości bliźniego. Ideę narodową wyprowadzał wprost z katolicyzmu – który jako idea uniwersalna mieści w sobie wszystkie idee partykularne, w tym i ideę narodową.

„Wszystkie narodowości idą z Bożego ustanowienia i do istnienia niepodległego, a wszechwładnego losami swymi zarządu prawo posiadają. Wolno nam samym w porze stosownej za broń uchwycić, wolno nam też pomagać ruchom narodowym obcym, szczególniej, kiedy te ruchy przeciw naszym bezpośrednim nieprzyjaciołom są wymierzone; gotowość nasza w tym względzie od warunków zwyczajnej moralności i od warunków roztropności zależy”.

Naród to dzieło Boże, dlatego negowanie jego kulturowej osobowości sprzeciwia się woli Stwórcy. Mimo to obowiązki wobec Boga zawsze zachowują pierwszeństwo względem obowiązków wobec narodu. Koźmian zwalczał bałwochwalstwo narodu – tzn. stawianie go w miejsce Boga – na równi z wszelkimi innymi formami bałwochwalstwa. „Bałwochwalstwa narodowości nie chcemy, równie jak i innych bałwochwalstw; to nam przecież nie przeszkadza w postawieniu obowiązku narodowości najwyżej między ziemskimi obowiązkami”. Bóg pozostaje najwyższym przedmiotem wierności człowieka, naród – najważniejszym przedmiotem wierności w planie doczesnym. Co znamienne, identyczna hierarchia celów znalazła się wiele lat później w pierwszym punkcie „Zasad programu narodowo-radykalnego” z 1937 r. – najważniejszym dokumencie ideowym RNR-Falangi.

Współczesne wznowienia pism J. Koźmiana

  • Jan Koźmian „Dwa bałwochwalstwa. Wybór pism”, opr. Ewa Hajdasz, Bogdan Szlachta, wyd. Ośrodek Myśli Politycznej – Księgarnia Akademicka, Kraków 2007, ss. 390.
PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.