Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Spiegel Geschichte: Nazwisko nadal dzieli

Nazwisko nadal dzieli

Spiegel Geschichte

4 lipca 2011 r. zmarł cesarz i król Otton. Wraz z Jego śmiercią rozpoczęło się niełatwe panowanie prawowitego cesarza i króla Karola II (na Węgrzech – V). Niełatwe, jak w przypadku chyba wszystkich wygnanych monarchów, którzy nie mogą sprawować władzy i korzystać z przyrodzonych praw na ojczystej ziemi.

Poniżej publikujemy wywiad z pisma „Spiegel Geschichte” (nr 6/2009), który został przeprowadzony z obecnym cesarzem jeszcze za życia Jego poprzednika, lecz już w momencie, kiedy ówczesny arcyxiążę i następca tronu sprawował, na mocy decyzji swojego ojca, godność Głowy Domu Habsburgów. Oficjalne przejęcie obowiązków nastąpiło 1 stycznia 2007 r.

Wywiad jest ciekawym przykładem, w jaki sposób prawowity władca musi odnajdywać się i poruszać w republikańskiej nierzeczywistości. Podczas lektury ma się nieodparte wrażenie zetknięcia dwóch różnych światów, począwszy od tego, że wysłannik redakcji zwraca się do następcy tronu i przyszłego cesarza i króla per „Panie von Habsburg”. Trudno uznać to za normalne zachowanie… Podobnie dziwne jest oznaczenie wypowiedzi Głowy Domu słowem „Habsburg”, a nie określeniem „arcyxiążę” lub skrótem „JCiKW”.

W obliczu trudnej drogi, jaką Jego Cesarska i Królewska Mość będzie musiał podążać, pozostaje nam tylko życzyć: Boże, wspieraj cesarza!

Uzupełnienia w nawiasach kwadratowych pochodzą od autora tłumaczenia, pana Tomasza Panka.

Spiegel: Panie von Habsburg, od prawie trzech lat jest pan oficjalnie Głową Domu Habsburskiego. Na czym polega pana zajęcie?

Habsburg: Najpierw trzeba dobrze wyjaśnić, czym jest Dom Habsburgów: jest to bardzo duża rodzina. Obecnie liczy ona w przybliżeniu sześćset osób. Jej głowa — dotychczas głównie głowa państwa — jest rzecznikiem rodziny, dbającym o to, żeby prawa Domu były przestrzegane.

Spiegel: A więc macie własny kodeks?

Habsburg: Proszę sobie wyobrazić, że nie jest to skomplikowane. Większość spadków i norm zachowań z poprzednich wieków jest dzisiaj, po zniknięciu monarchii, nieco przestarzałe. Obecnie te prawa funkcjonują jako wytyczne w Kodeksie postępowania, gdzie oczywiście zasady religijne i inne wartości grają istotną rolę.

Spiegel: Czy odbywają się jakieś zjazdy rodzinne?

Habsburg: Tak. Organizujemy je co kilka lat, przy okazji uroczystości, takich jak np. beatyfikacja mojego dziadka [bł. Karola Habsburga].

Spiegel: Czy istnieje możliwość, żeby kobieta była Głową Domu Habsburskiego?

Habsburg: Teoretycznie tak, kiedy mężczyźni umrą. Jednakże można przewidzieć, że w najbliższym okresie się to nie wydarzy. Teraz [w kolejności sukcesji] jestem ja, po mnie do sukcesji przygotowywany jest mój syn Ferdynand; jeśli nie będę miał kolejnych synów, to następny w kolei będzie mój bratanek.

Spiegel: A kobiety nie dążą do równouprawnienia?

Habsburg: Nie, przecież nie ma tu nic do rozdawania. Z tym urzędem nie jest połączona żadna władza.

Spiegel: Wynika to głownie z tego, że Habsburgowie po I wojnie światowej zostali pozbawieni własności; do dziś ich prawa w Austrii są poważnie ograniczone. Dla przykładu: członkowie rodziny nie mogą kandydować na urząd austriackiego prezydenta. Jeden z pana krewnych w chwili obecnej się na to skarży.

Habsburg: Sądzę, że w kontekście norm podstawowych i praw człowieka sprawa jest jasna. Ale oczywiście ta kwestia jest nie tyle prawna, co polityczna. Chciano zapobiec [w chwili ustanawiania tych przepisów] odrodzeniu monarchii i to na wszelkie możliwe sposoby. To działa do dnia dzisiejszego. Mógłbym pokazać mój pierwszy paszport. Był wydany przez austriacki konsulat generalny w Monachium i zawierał zapis szczególny: Ważny w każdym kraju na świecie z wyjątkiem Austrii. Ten absurd na szczęście się skończył, ale inne istnieją nadal.

Spiegel: Istnieją jeszcze w Austrii jakieś specjalne prawa Głowy Domu Habsburskiego?

Habsburg: Powiem tak: to nazwisko polaryzuje. Dla Habsburgów świat nie jest czarno-biały. Wielu uznaje go [Głowę Domu] za Cesarską Wysokość, ale gdy arcybiskup Wiednia użył tego określenia, pojawiło się publiczne oburzenie.

Spiegel: Wynikało to [te słowa arcybiskupa] z tradycyjnego powiązania papiestwa z Habsburgami?

Habsburg: Raczej nie. Jednak relacje z papieżem to zawsze coś wyjątkowego. Istnieje obecnie prawdziwy, osobisty związek, w końcu mój ojciec…

Spiegel: …Otton von Habsburg, teraz dziewięćdziesięciosiedmioletni, najstarszy syn ostatniego cesarza Monarchii Dunajskiej…

Habsburg: …przez wiele lat był w dobrych kontaktach z Benedyktem XVI. Kiedy kardynał Ratzinger został wybrany papieżem, byłem całkowicie zaskoczony, a później — oczywiście — szczęśliwy.

Spiegel: Czy Habsburgowie muszą być katolikami?

Habsburg: W rodzinie jest wiele wyznań. Moja żona konwertowała z Kościoła Szkocji na katolicyzm, ale to była jej wolna decyzja. Nie wymagały tego prawa Domu ani mój ojciec, którego otwartość i wielkoduszność staram się naśladować.

Spiegel: Czy to on przekazywał panu historię waszej rodziny?

Habsburg: Tak i wiele innych rzeczy. Zaczęło się od nauki wielu języków: zna ich „legendarnie” wiele. Kiedy byłem mały, bawiliśmy się w domu, czasami każdy dzień tygodnia w innym języku — proszę sobie wyobrazić to szerokie doświadczenie kulturalne! Wprowadzał nas w geografię, historię i religię w dosyć zabawny sposób. Na zagranicznych wyjazdach, na podstawie oznakowań. Jechaliśmy samochodem, dopóki nie znaliśmy na pamięć, na przykład, wszystkich francuskich departamentów. Oczywiście, kiedy jechaliśmy przez Burgundię, Lotaryngię albo Katalonię, opowiadał on o wielkich książętach. Poznałem dzięki temu tło rodzinne.

Spiegel: Można tylko zazdrościć. Poznał pan dzięki niemu jakiegoś przodka, który jest dla pana szczególnie istotny?

Habsburg: Bez wahania wskazałbym na Filipa Dobrego z Burgundii. To był nowoczesny polityk, dalekowzroczny, reformator administracji, który dokonał pionierskiego przejścia do renesansu. Jest mi również szczególnie bliski, dlatego że w 1430 roku założył Zakon Złotego Runa, którego jestem suwerenem.

Spiegel: Jest to kolejny urząd, który odziedziczył pan po ojcu. Co to za zakon?

Habsburg: Filip Dobry założył go nie jako dekorację albo klub kostiumowy, ale jako polityczno-strategiczny sojusz władców Europy. Suwerenna i ponadnarodowa organizacja — nie do pomyślenia w czasach absolutyzmu! Do dziś są pośród nas władcy europejscy, od monarchy belgijskiego po wielkiego mistrza Zakonu Maltańskiego. Jak bohaterscy rycerze arturiańscy, zakonnicy powinni zaprowadzać Wiarę i Pokój.

Spiegel: I czynią to nadal?

Habsburg: Absolutnie. Pomimo zmian politycznych, zasady zakonne nie uległy zmianie, co głęboko podziwiam.

Spiegel: Założyciel Zakonu, Filip Dobry nie był Habsburgiem. Czy ktoś jeszcze z tego kręgu [rodziny habsburskiej] jest dla pana istotny?

Habsburg: Możliwe, że nie zabrzmi to oryginalnie, ale podziwiam Marię Teresę. Nie na darmo nazywa się ją cesarzową: To ona rządziła, podczas gdy koronę nosili jej mąż, a następnie syn. Ten kobiecy spektakl życia, jej szerokie horyzonty i polityczne obycie, jej dzieci, które traktowała w tak piękny sposób, wszystkie jej listy, w końcu miłosna gra między nią a Franciszkiem Lotaryńskim, która była tak zróżnicowana — to wszystko jest naprawdę fascynujące. To, jak organizowała czas, jakby panowała nad wszystkim — to niewiarygodne.

Spiegel: Czuje pan, że to dziedzictwo będzie kształtowane również przez pana?

Habsburg: To pewne. Mój ojciec miał w zwyczaju mówić: „Jestem człowiekiem politycznym, jesteśmy polityczną rodziną”. Przez 800 lat byliśmy zawodowymi politykami, więc tak to musi wyglądać. I jest to wszystko logiczne, że Habsburgowie patrzą na siebie jako na Europejczyków. Mój ojciec był pod tym względem wizjonerem, który w czasach narodowego socjalizmu, a następnie komunizmu, musiał często bronić swojego paneuropeizmu.

Spiegel: To brzmi dobrze. Ale europejski Zakon Św. Jerzego, którego jest pan wielkim mistrzem, określa się jako „ponadnarodowy, staro-austriacki, patriotyczny” i opierający się na dziedzictwie krzyżowców. Co to oznacza? Chce pan powiedzieć, że tradycjonalizm jest przyszłością?

Habsburg: Oczywiście, jeśli tylko nie myślimy o tym schematycznie. Mój ojciec był, podobnie jak ja, parlamentarzystą europejskim; zaangażował się dla narodów wschodniej Europy, ja wspieram uciskane na całym świecie ludy i narody. To wpisuje się w habsburską Tradycję. Imperium cesarza Franciszka Józefa charakteryzowało się szczególnym szacunkiem dla etnicznych i religijnych mniejszości. Różnorodność nie ochrania naszej przyszłości?

Spiegel: W porządku, ale gdzie wyznaczyć granice [tej multikulturowości]? Aktualne pytanie testowe dla Europejczyków dotyczy wcześniejszego arcy-wroga Habsburgów: jaki powinien być nasz stosunek do Turcji? Czy Turcja należy do Europy?

Habsburg: O jakiej Europie mówimy? Chrześcijaństwo nie może być jedynym wyznacznikiem; kulturowo Turcja należy do Europy od czasów rzymskich. Jednak system tego państwa nie odpowiada pod wieloma względami polityce Unii Europejskiej. Jestem zadowolony z Turcji i mam tam wielu przyjaciół. Ten kraj ma przyszłość w Europie, ale nie myślę, że może się ona zrealizować jutro. Istnieją tutaj duże różnice regionalne [w samej Turcji]. Podobna debata mogłaby dotyczyć Rosji — Sankt Petersburg jest metropolią europejską, w przeciwieństwie do Władywostoku.

Spiegel: Sankt Petersburg — miasto cara — budzi wielką nostalgię. U pana również? Czy to przypadek, że w 1918 roku zniknęło wiele europejskich monarchii?

Habsburg: Wiele z tego, co ustanowiono w traktatach po 1918 roku, było prawdziwymi katastrofami dla Europy. Sztuczne twory, takie jak Czechosłowacja, Irak i — później – Jugosławia, były punktami zapalnymi. Ceną nacjonalizmu i fanatyzmu były miliony istnień, poświęconych w wojnie światowej, a mimo to ideologie te nie zostały jeszcze przezwyciężone. Z drugiej strony: rozwój historyczny jest faktem i cieszymy się dzisiaj wolnością. Swoboda podróżowania i wolność słowa są dla mnie czymś niezwykle cennym.

Spiegel: Nie zazdrości pan monarchom dzisiejszej Europy?

Habsburg: Osobiście na pewno nie.

Spiegel: Jaką rolę dla Habsburgów widzi pan w dzisiejszym świecie?

Habsburg: Musimy dawać przykład, jaką wartością dla rodziny — nie tylko tej dużej [naród], ale nawet tej nuklearnej — jest możliwość życia razem.

Spiegel: Panie von Habsburg, serdecznie dziękujemy za ten wywiad.

tłumaczenie: Tomasz Panek, opracowanie: Adrian Nikiel

Za: „Spiegel Geschichte” nr 6/2009

glorieta w Wiedniu

zdjęcie: Adrian Nikiel

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.