Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Wywiad z Adrianem Niklem dla „Opcji na Prawo”

Wywiad z Adrianem Niklem dla „Opcji na Prawo”

Adrian Nikiel

Poniżej publikowany wywiad został przeprowadzony przez Natalię Dueholm w lipcu A.D. 2002 i przeznaczony do druku w piśmie „Opcja na Prawo”.

Adrian Nikiel — prezes Organizacji Monarchistów Polskich, redaktor naczelny pisma narodowo-konserwatywnego „ROJALISTA — Pro Patria”, autor książek „Narodowy konserwatyzm” (1996) i „Głos skrajny” (1998), członek UPR we Wrocławiu, politolog.

— Wasze stowarzyszenie istnieje już od trzynastu lat. Jaki jest dotychczasowy dorobek OMP? Jak wygląda obecna kondycja ruchu monarchistycznego w Polsce, Europie czy na świecie?

— Rzeczywiście, decyzja o powołaniu nowego stowarzyszenia monarchistycznego zapadła we Wrocławiu 16 listopada 1989 r. Od tego czasu działamy nieprzerwanie, promując idee monarchistyczne (zwane również narodowym konserwatyzmem) — w sferze metapolitycznej, jak też angażując w konkretne działania polityczne — zwykle w kręgu Unii Polityki Realnej, ale staramy się współpracować również z innymi partiami politycznymi, zwłaszcza Obozu Narodowego. Nasze osiągnięcia to przede wszystkim pismo narodowo-konserwatywne „Rojalista — Pro Patria”, którego ukazało się już 35 numerów, książki, które publikujemy, cykle wykładów, jakie udało się nam przeprowadzić we współpracy z Markiem Celejewskim, jednym z przywódców Ruchu Katolicko-Narodowego, a także inne, mniej lub bardziej okazjonalne spotkania poświęcone monarchizmowi pod szyldem OMP. Angażujemy się w walkę przeciwko inkorporacji Polski do Unii Europejskiej. Szczegółowe kalendarium naszych działań publicznych publikujemy w każdej edycji pisma „Rojalista — Pro Patria”. Nasz największy sukces to ci wszyscy ludzie, których udało nam się skłonić do zaakceptowania monarchizmu, a nawet do osobistego włączenia w działalność ruchu tradycjonalistyczno-monarchistycznego.

Należy pamiętać, że polski monarchizm nie sprowadza się tylko do OMP. Istnieją zarówno inne stowarzyszenia, pod względem ideowym dosyć zbliżone do nas, jak też partie polityczne, które — niestety — mają zwykle charakter pseudomonarchistyczny, a ich działalność sprowadza się do rozdawania fałszywych tytułów niby-szlacheckich. Dla mnie takie działania mają charakter dywersyjny, gdyż służą ośmieszaniu autentycznego nurtu zachowawczego w polityce polskiej. Są w nie zaangażowani byli funkcjonariusze PZPR. Problemem dla ruchu monarchistycznego w Rzeczpospolitej stało się z pewnością zaangażowanie warszawskich konserwatystów w aktywną współpracę z rządem byłego premiera Jerzego Buzka. Dla mnie jest rzeczą niezrozumiałą, jak można pracować dla rządu, który chce poddać Polskę bezwzględnemu dyktatowi socjalistycznej Unii Europejskiej, a po godzinach pracy pisać płomienne manifesty i artykuły przeciwko UE. Takich „smaczków” było więcej. Wizerunek polskiego rojalizmu został poważnie nadszarpnięty. Niepokoi mnie również pewna „nowość”, jaką są tendencje do łączenia monarchizmu z lewicowo zorientowanym narodowym radykalizmem, sympatiami dla peronizmu, rewolucyjnego aktywizmu i innych „wynalazków”.

Jeżeli chodzi o naszych ideowych „braci” z całego świata, muszę stwierdzić, że chyba nie ma państwa, w którym nie działałyby struktury rojalistyczne, choć niektóre z nich muszą przede wszystkim trwać na emigracji. Nam, OMP, zależy przede wszystkim na kontaktach i współpracy z legitymistami. Trudno jednak mówić o jakichś globalnych wspólnych mianownikach. Każdy kraj jest przecież specyficzny. Z pewnością zawsze i wszędzie problemem jest totalitarna demokracja we wszystkich swoich zabójczych odmianach.

— To prawda, że monarchie wciąż istnieją w siedmiu państwach Europy: w Belgii, Wielkiej Brytanii, Danii, Holandii, Norwegii, Hiszpanii i Szwecji. Swojego księcia ma Luxemburg, Lichtenstein i Monaco. Idea rojalistyczna w Polsce może być jednak uważana za ciekawostkę socjo-polityczną. Czy wierzy Pan, że w Polsce można restaurować monarchię?

— Zapewniam Panią, że angażuję się wyłącznie w sprawy, w które wierzę, których potrzebę zaistnienia dostrzegam. Nie rozumiem, z czego miałoby wynikać, że idea rojalistyczna jest „ciekawostką”. Reprezentujemy ideę, która była oczywistością dla przynajmniej kilkudziesięciu minionych pokoleń. To raczej współczesna ochlokracja i nowe barbarzyństwo są tragiczną „ciekawostką”. „Ciekawostką”, za doświadczenie której płaci się wyjątkowo wysoką cenę — często własnej duszy.

Poza tym mam wrażenie, że Pani opinia o monarchiach europejskich jest co najmniej nieścisła. Monarchie istnieją we wszystkich „krajach realnych”. Ludwik XX jest z pewnością Królem Francji, a Otton I jest na pewno prawowitym władcą Austrii, Węgier, Czech i kilku innych państw, które mają prawo egzystować w polityce tylko jako część habsburskiego imperium. Choćby demoliberalni uzurpatorzy zaklinali się przez pięćset czy tysiąc lat, że jest inaczej, że to oni sprawują władzę, Królowie pozostaną Królami. To, co obserwujemy na co dzień w telewizji i innych mediach, to tylko brudna piana fałszywej „rzeczywistości”. Musimy potrafić i mieć odwagę, aby na własną odpowiedzialność sięgać pod powierzchnię zjawisk.

Natomiast państwa, które Pani wymieniła, to tak naprawdę „koronowane demokracje”. W przypadku niektórych z nich można podkreślić dodatkowo, że pogwałcono w nich zasady legitymizmu. Gdyby ktoś powiedział mi, że możliwa jest w Polsce tylko taka monarchia, jak ta zwana „zachodnioeuropejską”, palcem nie kiwnąłbym, aby ją stworzyć w Rzeczypospolitej. Naszym celem jest monarchia realna.

— Kto byłby potencjalnym królem Polski?

— Traktujemy poważnie nasze zaangażowanie polityczne. Dlatego nie zamierzamy wyskakiwać z pomysłami wpisującymi się w konwencję political fiction. Jedno jest pewne: to musi być tradycyjny katolik zrodzony z sakramentalnego, katolickiego małżeństwa. Reszta pozostaje tajemnicą, zważywszy, że „Duch wieje kędy chce”. Musi pojawić się silny człowiek, który będzie w stanie wziąć koronę i miecz Chrobrego. Należy przede wszystkim pamiętać, że to nie my wybieramy Króla. Suweren musi się pojawić, powinien być rozpoznawalny dzięki swojej naturalnej charyzmie. Niestety, w Polsce nie możemy mówić o idei legitymizmu. To z pewnością jest problem, lecz naszym zadaniem jest wyprowadzenie z niego pewnego dobra, czyli instaurowanie w naszej Ojczyźnie nowej dynastii. Wrócimy do tego tematu, kiedy restauracja stanie się faktem. Ważniejsze jest raczej precyzowanie: dlaczego, po co potrzebny jest Król. Jego pierwszym obowiązkiem jest troszczenie o dobro wspólne całej społeczności, oczywiście w zgodzie z prawem Bożym i prawem naturalnym. Cała działalność Króla musi być podporządkowana temu pierwszemu celowi — najwyższemu z doczesnych.

— W programie Organizacji Monarchistów Polskich mówicie jasno, że restauracja monarchii będzie możliwa, a przede wszystkim — sensowna, dopiero po wprowadzeniu w życie programu Unii Polityki Realnej. Czy UPR po dojściu do władzy musiałaby ją oddać w ręce OMP?

— Nie. Przede wszystkim należy podkreślić, że po restauracji monarchii w Polsce, wszystkie partie polityczne powinny być rozwiązane. Podobnie stowarzyszenia monarchistyczne. Wszyscy obywatele będą poddanymi Króla, symbolu jedności, zatem partyjniactwo nie ma racji bytu. Dzisiaj partie polityczne mogą być użytecznym narzędziem oddziaływania politycznego, czy kreowania i szerzenia pewnych idei, ale w autentycznej monarchii nie będą potrzebne, mogłyby tylko szkodzić. Musimy nauczyć się być poddanymi Króla! Tak więc właściwa odpowiedź brzmi: UPR władzę powinna przekazać Królowi, który ma być. Oczywiście mówię tu o sytuacji idealnej, bo w polityce zawsze trzeba być przygotowanym na wszystko. Nie wiem przecież, kiedy i w jakich warunkach odbędzie się restauracja.

— Czy OMP jest w pewnym sensie organizacją religijną? Wspieracie przecież siły Kontrrewolucji w Kościele katolickim?

— Organizacja jest stowarzyszeniem świeckich katolików. Działalność polityczną prowadzimy wyłącznie na własny rachunek, bez obciążania nią Kościoła jako całości. Oczywiście ta działalność czerpie swoje uzasadnienie z katolickiej metapolityki. Jest to oczywiste, jeżeli mamy traktować poważnie nasz ideał, czyli społeczne panowanie Chrystusa Króla. Poza tym przyjmujemy założenie, iż między wartościami religijnymi i politycznymi musi istnieć znak równości. Najważniejsze uzasadnienie istnienia i potrzeby monarchii ma charakter religijny. Inne uzasadnienia mają charakter wtórny. Aktywiści OMP to osoby oddane Tradycji katolickiej. Są wśród nich zarówno zwolennicy Bractwa Św. Piusa X, sedewakantyści, jak też tak zwani „petryści”.

Osoby zainteresowane współpracą z OMP prosimy o kontakt.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.