Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Aleksander Stralcov-Karwacki: W odpowiedzi na list otwarty pewnego republikańskiego konserwatysty z Łodzi

W odpowiedzi na list otwarty pewnego republikańskiego konserwatysty z Łodzi

Aleksander Stralcov-Karwacki

Przez jakiś czas myślałem, czy mam odpowiadać na ten list, czy nie. W końcu zdecydowałem, że pewne wątki poruszone w liście wymagają szerszego wyjaśnienia.

Przede wszystkim autor listu stawia kilka pytań, mających określić zapatrywania ideowe bliżej nieznanego konserwatysty z Białorusi. Mimo tego, iż list ten jest w zasadzie skierowany do wszystkich konserwatystów lub potencjalnych konserwatystów na Białorusi, uważam, że również mam na te pytania odpowiedzieć.

  1. Tak, jestem białym mężczyzną.
  2. Katolikiem.
  3. Małżeństwa sakramentalnego.
  4. Orientacji normalnej.
  5. Moralności patriarchalnej.
  6. Patriotą Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów, w związku z czym mam mieszaną, polsko-litewsko-białoruską tożsamość narodowo-patriotyczną.

Dalej prawie całość sugestii autora wychodzi z założenia, że domniemany konserwatysta białoruski jest oddzielony od reszty świata swoistym informacyjnym „murem berlińskim”, w związku z czym nie jest świadom zagrożeń, płynących z „realnej demokracji”, panującej w USA, Unii lub gdziekolwiek indziej. Otóż „mur berliński” padł 20 lat temu, a razem z nim i blokada informacyjna krajów byłego ZSRR. Oczywiście, brak znajomości realiów — panujących na Zachodzie — może charakteryzować przeciętnego obywatela takiego kraju, lecz nie osoby wyrobione ideowo, niezależnie od opcji. Mogę powiedzieć: stan umysłowy Zachodu jest dogłębnie znany tak antyłukaszenkowskim „libertynom-demokratom”, jak i sceptycznie patrzącym na aktualnie panujący „pseudoład” na Białorusi konserwatystom. Pierwsi w prywatnych rozmowach twierdzą, że Zachód w zasadzie nie ma żadnej idei. Demokrację popieramy, bo nie mamy innej perspektywy i tylko w taki sposób możemy obalić Łukaszenkę. Drudzy mówią – widzimy degradację Zachodu, ale nie mamy złudzeń, że „wyzwolenie” przyjdzie ze Wschodu, stamtąd czyha na nas taka sama degradacja, tylko w rosyjskojęzycznej wersji. Cywilizacyjnie jednak musimy zachować jedność z Narodami Zachodu. Jesteśmy z tej rodziny i tu nie ma innego wyjścia. Czy w imię „Realpolitik” mielibyśmy zawiązać sojusz z maoistami?

Tak, Łukaszenka mógłby dla nas nie być, sam w sobie, wrogiem obiektywnym. Zadajmy co prawda pytanie: czy jego światopogląd i ustrój nie jest oparty na „rozumie” i „nauce”,,,postępie” i „nowoczesności”, jako wartościach nadrzędnych? Jest, jak najbardziej. Ostatnio najbardziej częstym w używaniu hasłem oficjalnej propagandy jest „modernizacja Białorusi”. Sam władca określił się niedawno jako „osoba wolna od zapatrywań religijnych”.

I tu powstaje pytanie o taktykę. Trzeba byłoby wprowadzić rozróżnienie między taktyką konserwatywną a kontrrewolucyjną. W pierwszym rzędzie jestem kontrrewolucjonistą w rozumieniu dr. Plinio Corrêa de Oliveiry, a tylko w drugim - konserwatystą. Nie każdy porządek czy „pseudoład” zasługuje na zachowanie.

Czy musimy w tym momencie stać w obronie Łukaszenki? W zasadzie wszyscy uświadamiają sobie, że dni Łukaszenki są policzone. Wcześniej czy później zostanie obalony przez siły „postępu”. Czy w tym świecie połukaszenkowskim musimy razem z nim ponieść odpowiedzialność za wszystkie prawdziwe i domniemane zbrodnie, które mu wymienią? Nie ulega wątpliwości, że zostanie osądzony na podstawie kodeksu karnego, a nie jako „ideowy zachowawca starego porządku”. Śmiem zadać pytanie, gdzie są teraz w Polsce członkowie PAXu, „moczarowcy”, członkowie Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa? Czy zajmują jakiekolwiek miejsce na scenie społecznej (nie mówię — politycznej)? Czy mamy podzielić ich los? Jedyną rozumną taktyką w takiej sytuacji byłoby neutralne wyczekiwanie, praca organiczna, samokształcenie etc., czym zresztą się zajmujemy.

Natomiast „elektorat Łukaszenki” pozostanie i po zrzuceniu władcy. Naszym celem byłoby zagospodarowanie tego elektoratu, jak to zrobiło w swoim czasie Radio Maryja. Nad tym musimy już teraz pracować i myśleć. Jako kontrrewolucjoniści musimy patrzeć w przyszłość, a nie opłakiwać ruin „starego porządku”. Piękne było średniowiecze, jednak nie idealne i dlatego padło. Musimy z Bożą pomocą zbudować Arcyśredniowiecze na ruinach Rewolucji.

Aleksander Stralcov-Karwacki

Mińsk Litewski

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.