Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Konferencje i prelekcje » Wrocław: Koncert w ramach obchodów 150. urodzin Jana Sibeliusa

Koncert w ramach obchodów 150. urodzin Jana Sibeliusa

Narodowe Forum Muzyki

Narodowe Forum Muzyki

plac Wolności 1, Wrocław

Sala Główna KGHM

Koncert NFM Filharmonii Wrocławskiej
w ramach obchodów 150. urodzin Jana Sibeliusa

6 listopada 2015 roku, godz. 19.00

Eiji Oue – dyrygent

Elina Vähälä – skrzypce

NFM Filharmonia Wrocławska

Program:

Hektor Berlioz (1803-1869) Korsarz – uwertura koncertowa op. 21 [8’]

Jan Sibelius (1865-1957) Koncert skrzypcowy d-moll op. 47 [35’]

I Allegro moderato

II Adagio di molto

III Allegro, ma non tanto

***

Sergiusz Rachmaninow (1873-1943) II Symfonia e-moll op. 27 [60’]

I Largo – Allegro moderato

II Allegro molto

III Adagio

IV Allegro vivace 

Omówienie

Ze słusznie nagrodzonego Oscarem filmu Birdman Aleksandra Gonzáleza Iñárritu, poza kilkoma naprawdę gorzkimi dialogami, zostaje w pamięci scena lotu: Riggan (Michał Keaton), przebrzmiała gwiazda filmów o superbohaterze, starzejący się i łysiejący aktor, staje na dachu nowojorskiej kamienicy, w której mieści się jego teatr, i mając na sobie wyświechtany prochowiec zamiast obcisłego trykotu Człowieka Ptaka, odlatuje. Przedtem jednak mówi: „Muzyka!”. I w uszach widza oraz w głowie bohatera rozbrzmiewa fragment II Symfonii Sergiusza Rachmaninowa, rozlewne cantabile w C-dur, wprost idealne do fruwania ponad dachami i wylatywania ponad poziomy. Jest w tej scenie, jak i w całym filmie, zarazem pompatyczność i prawda, a Riggan to zarazem ptak i pozer. I oczywiście prawdziwy romantyk.

„Berlioz, tan bachant szalony, ten postrach filistrów, który wydaje im się jakimś włochatym potworem o drapieżnych oczach”, pisał Robert Schumann o najbardziej romantycznym z francuskich kompozytorów, który w swojej ojczyźnie miał czelność zachwycać się Szekspirem (Berlioz miał go niemal za Boga!), Byronem, Walterem Scottem i – mimo umiłowania słonecznej Italii oraz południowego krajobrazu – z zapałem oddawał również kompozytorski hołd zimnym, mrocznym północnym pejzażom, przypominającym te z obrazów Kacpra Dawida Friedricha, a także północnym poetom. Z tych fascynacji wyrosła uwertura Korsarz, zainspirowana powieścią poetycką lorda Byrona pod tym samym tytułem. Cztery lata później na jej podstawie Józef Verdi skomponuje operę. Uwertura jest owocem pewnych włoskich wakacji Berlioza, które kompozytor głównie przesiedział w kościelnym konfesjonale, chroniąc się tam przed upałem i – według własnej pamiętnikowej relacji – „upijając się płonącą poezją” Byrona. Komponowany w Nicei utwór początkowo miał nosić tytuł Wieża Nicejska i – jak pisze Alfred Einstein – niewiele w istocie łączy go z poezją angielskiego romantyka: „jedyną sugestią wspólną dla obu tytułów jest po prostu poetyckie czy muzyczne odtworzenie mniej lub więcej wzburzonego morza”. Nie chodzi jednak Berliozowi o dosłowne zilustrowanie literackiego programu, ale o ducha przenikającego uwerturę. Muzyka epoki romantyzmu, zwłaszcza późnego, której różne oblicza ukazuje dzisiejszy koncert, to często sztuka nadmiaru, łatwych wzruszeń, nieco histerycznych uniesień – jak we wspomnianym Birdmanie. W kulturze popularnej to często ulubiona muzyka podstarzałych, zgorzkniałych Ikarów lub nieszkodliwych dziwaków, w przeciwieństwie do muzyki baroku, szczególnie Jana Sebastiana Bacha, która w filmowym świecie najczęściej kojarzy się z bohaterami kierującymi się intelektualnym chłodem, nierzadko nawet okrucieństwem (koronnym przykładem jest tu Hannibal Lecter, ale również Brandon z pamiętnego Wstydu Stefana McQueena).

Być może jedną z najbardziej niemożliwych do spełnienia, ale i najpiękniejszych ambicji muzyki romantycznej (i w ogóle sztuki tego okresu), było oddanie ducha przyrody, jednak nie za pomocą czysto dźwiękonaśladowczych sztuczek – jak to było przyjęte u kompozytorów baroku czy klasycyzmu – ale raczej w nastroju przenikającym utwór. Pejzaż raz na zawsze przestał być bukolicznym obrazkiem, dekoracją, a stał się krajobrazem wewnętrznym, najlepszym medium do ukazywania targanej namiętnościami duszy twórcy. Takie potraktowanie morskiego krajobrazu słychać w zawadiackim Korsarzu Berlioza oraz w innym romantycznym, marynistycznym „przeboju” – uwerturze Hebrydy Feliksa Mendelssohna (której echa można odnaleźć w niemal każdej ścieżce dźwiękowej filmu fantasy z Władcą Pierścieni na czele), a także w całej twórczości Jana Sibeliusa, którego sto pięćdziesiątą rocznicę urodzin właśnie obchodzimy. Koncert skrzypcowy d-moll, jeden z najpopularniejszych utworów fińskiego mistrza, nie zalicza się, rzecz jasna, do muzyki programowej, ale przenika go ten sam północny duch i szeroki oddech, które znaleźć można we wszystkich utworach twórcy Finlandii. Stosunek kompozytora do programowości był w ogóle dość luźny i niezobowiązujący, choć wiele jego utworów nosi tytuły zaczerpnięte z Kalevali. Wierność duchowi, nie literze: w przypadku Sibeliusa po raz kolejny okazuje się, że ta zasada sprawdza się zarówno w przypadku adaptacji filmowych, jak i dzieł muzycznych zainspirowanych literaturą. Ujęty w ramy klasycznej formy utwór należy do żelaznego repertuaru wiolinistycznego. W 1965 roku w Helsinkach z okazji setnej rocznicy urodzin kompozytora został ustanowiony Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy imienia Jana Sibeliusa, a wykonanie koncertu patrona obowiązuje wszystkich finalistów.

Sergiusz Rachmaninow pamiętany jest głównie jako twórca wirtuozowskich koncertów fortepianowych, jednak i jego symfonie słusznie wracają do łask. Wspomniany Birdman jest tylko jednym z dowodów na ten triumfalny powrót, choć akurat w Stanach Zjednoczonych rosyjski kompozytor zawsze cieszył się ogromną popularnością jako twórca niemal perfekcyjnie „hollywoodzkich” tematów. Wykonana po raz pierwszy w 1908 roku II Symfonia, uhonorowana wówczas prestiżową nagrodą im. Michała Glinki, popadła w niepamięć na niemal siedemdziesiąt lat. Kompozytor oskarżany był o „roztrwanianie dobrze się zapowiadających pomysłów”, a trwające ponad godzinę dzieło często w pragmatycznym wieku XX było podczas wykonań skracane o połowę. Dziś warto chyba pozwolić sobie na zanurzenie się w odmętach rosyjskiej duszy, na moment rzewnej, niepraktycznej zadumy, choćby po to, żeby jak zgorzkniały Riggan choć na chwilę rozpostrzeć skrzydła i jak on usłyszeć: „Teraz jesteś tam, gdzie powinieneś być – ponad nimi wszystkimi”. Po to chyba przecież słuchamy muzyki – dla choćby chwili lotu.

Piotr Matwiejczuk (Program II Polskiego Radia)

Eiji Oue

Urodził się w Japonii. Dzięki zaproszeniu w 1978 roku przez S. Ozawę na legendarne kursy w Tanglewood Music Center poznał L. Bernsteina, który następnie został jego przyjacielem i mentorem. W trakcie swojej kariery pełnił funkcję dyrektora muzycznego bądź pierwszego dyrygenta czołowych orkiestr, takich jak Minnesota Orchestra, NDR Radiophilharmonie w Hanowerze, Osaka Philharmonic Orchestra oraz Orquesta Simfònica de Barcelona i Nacional de Catalunya. Gościnnie współpracuje m.in. z New York Philharmonic, Philadelphia Orchestra, Los Angeles Philharmonic oraz orkiestrami symfonicznym w Detroit, St Louis, Montrealu i Toronto. W Europie dyrygował m.in. hr-Sinfonieorchester, Gewandhausorchester Leipzig, Oslo Philharmonic, Accademia Nazionale di Santa Cecilia, Swedish Radio Symphony, Münchner Philharmoniker oraz orkiestrami Deutsche Oper Berlin i WDR Sinfonieorchester Köln.

Elina Vähälä

Urodziła się w USA, wychowała w Finlandii. W wieku 12 lat zadebiutowała z Sinfonia Lahti pod batutą O. Vänskä. Od tamtego czasu jej międzynarodowa kariera nieustająco się rozwija. Występowała z takimi orkiestrami jak Helsinki Philharmonic, Finnish Radio Symphony Orchestra, Sinfonia Lahti, Turku Philharmonic, Minnesota Orchestra i Simon Bolivar Youth Orchestra. Współpracowała z wieloma uznanymi dyrygentami, pośród których znaleźli się m.in. L. Slatkin, J.-P. Saraste, O. Kamu, J. Hrusa, T. Fischer oraz L. Sergerstam. Artystka dokonała prawykonania Koncertu na skrzypce i wiolonczelę K. Pendereckiego. Jako kameralistka współpracuje m.in. z Y. Bashmetem, S. Isserlisem, A. Norasem oraz J.-Y. Thibaudetem.

(Archiwum Narodowego Forum Muzyki)

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.