Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Publicystyka » Ojciec Juncosa – jezuita, który wykoleił karlizm

Ojciec Juncosa – jezuita, który wykoleił karlizm

Jacek Bartyzel

(Padre Juncosa, el jesuita que descarrilló el Carlismo) 

Zgon księcia Karola Hugona Burbońskiego przyczynił się do ożywienia dyskusji na temat przyczyn i skutków, wprawdzie już odległej, ale wciąż krwawiącej historii zdrady karlistowskiego ideario tradycjonalistycznego i legitymistycznego. Internetowe wydania gazet, portale i blogi przynoszą codziennie wiele interesujących analiz i nieznanych dotąd szerzej faktów. Tylko w Polsce, niestety, jedyne na co stać „monarchistów wstydliwych” z sekty „realistycznej”, to głupkowato-złośliwe nagłówki tytułów i wulgarne wpisy anonimów.

Całą długą historię lewicowej transgresji i translokacji karlizmu można by w gruncie rzeczy streścić słowami Stanisława Lema: „Nawet konklawe można doprowadzić do ludożerstwa, byle tylko postępować cierpliwie i metodycznie”. Myśl ta uzmysławia nam wszelako, że nic w ludzkiej historii nie jest zdeterminowane, bo człowiek ma wolną wolę i rozum, z których winien czynić użytek, że zatem za to co się stało, odpowiadają zawsze jacyś konkretni ludzie, czyniący dobro lub, niestety częściej, zło.

Niektórych z tych konkretnych ludzi (Ramón Massó, José Mª de Zavala, Josep C. Clemente, Dª María Teresa de Borbón), stanowiących progresistowską „kamarylę” (camarilla) księcia Karola Hugona – który aż do przybycia do Hiszpanii w 1957 roku, jako 27-letni człowiek, nie miał tzw. bladego pojęcia o karlistowskim ideario, toteż łatwo było się nim posłużyć do niecnych celów – już wspomnieliśmy w nekrologu Księcia sprzed kilku dni. Pożyteczne jednak będzie zapamiętać nazwisko jeszcze jednej ważnej figury w owej kamaryli – o. Juncosy, który, jako duchowny, w szczególności odpowiada za destrukcję samego rdzenia karlistowskiej ortodoxia pública, jakim jest ortodoksja katolicka.

Padre Arturo Juncosa Carbonell SJ urodził się 5 X 1925 roku w Les Borges del Camp koło katalońskiej Tarragony. Studiował socjologię i filozofię i w 1971 roku obronił pracę doktorską na Uniwersytecie Barcelońskim pod kierunkiem ks. prof. José’go Ignacia Alcorta Echevaríi. Przez wiele lat kierował Katedrą Filozofii Teoretycznej i Praktycznej na tym samym Uniwersytecie, zaś od 1993 roku jest rektorem Instituto Borja de Bioética. Nieszczęściem i samego o. Juncosy, i karlizmu, było przejęcie się przez niego modernistyczną nauką o wolności religijnej, godności człowieka, ekumenizmie i dialogu międzyreligijnym.

Jak wielu innych jego konfratrów z Compañía de Jesús, o. Juncosa stał się żarliwym wyznawcą i propagatorem tych zabójczych nowinek. Jezuicie – ultramoderniście udało się zdobyć fawory rodziny królewskiej. Został spowiednikiem „starego króla” (el viejo Rey) Don Javiera de Borbón Parma, a następnie „doradcą duchowym” (asesor espíritual) Don Carlosa Hugona. I jako ów „doradca” sączył w uszy młodego księcia idee wolności religijnej i tolerancji w społeczeństwie „pluralistycznym” i „otwartym”, a w konsekwencji o konieczności wyrzucenia za burtę tradycjonalistycznego ideału jedności religijnej (unidad católica) Hiszpanów, wyłączności katolickiego kultu publicznego i obowiązywalności katolickiego prawa publicznego. Sączył, jak już wiemy, ze skutkiem.

***

Następnego dnia po zgonie księcia Karola Hugona, 19 sierpnia b.r., w kaplicy (a prawdę powiedziawszy, raczej w „międzywyznaniowym domu żałobnym” modo masonico) Tanatorio Sant Gervasi w Sarriá, odbyły się pierwsze uroczystości funeralne (szczątki doczesne Księcia mają być następnie przewiezione samolotem do Holandii, gdzie zostaną wystawione na widok publiczny w rezydencji królowej Beatrycze – siostry żony Zmarłego, rozwiedzionej z nim w 1981 roku, a następnie do Parmy, gdzie zostaną złożone w krypcie kościoła Santa Maria della Steccata, miejscu pochówku książąt Parmy i Piacenzy).

Pogrzeb x. Karola Hugona

Jak wynika z relacji Agencji FARO, ceremonia miała charakter dziwaczny, ni to laicki, ni to religijny, w każdym razie bez żadnego związku z liturgią żałobną Kościoła katolickiego. Trumna na katafalku owinięta była w sztandar Hiszpanii (który założona przez Księcia Partido Carlista kontestowała), na którym położono karlistowski czerwony beret (boina roja). Nie było ani krucyfiksu, ani żadnego innego symbolu religijnego.

Ceremonię prowadziło pięciu „koncelebransów”, pośród nich znany ksiądz „z telewizora”, José Apeles Santolaria de Puey. Jednym z nich był również stary przyjaciel i „doradca duchowy” Księcia – Padre Juncosa, który wygłosił coś na kształt homilii.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.