Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Tomasz Powyszyński: Podróże: Bielsko-Biała

Podróże: Bielsko-Biała

Tomasz Powyszyński

Poniższy tekst to relacja z wycieczki. Nie jest to jednak typowa relacja, ponieważ do opisów miejsc i przeżyć z nimi związanych dochodzą refleksje dotyczące aniołów. A dlaczego tak? Dlatego że do Bielska-Białej udałem się właściwie po to, by przyjąć szkaplerz św. Michała, a przy tej okazji zobaczyć parę ciekawych rzeczy w tym mieście. Są to więc dwie rzeczywistości, z których żadna nie mogła zostać pominięta.

*****

Katechizm Kościoła Katolickiego poucza: „Życie ludzkie od początku aż do śmierci jest otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów. «Nikt nie zaprzecza, że każdy wierny ma anioła jako nauczyciela i pasterza prowadzącego przez życie». Już na ziemi życie chrześcijańskie uczestniczy – przez wiarę – w błogosławionej wspólnocie aniołów i ludzi, zjednoczonych w Bogu”1. Skoro więc aniołowie zostali stworzeni, by nam pomagać, odrzucanie ich pomocy byłoby odrzucaniem ręki wyciąganej ku nam przez samego Boga. Warto z tej pomocy korzystać świadomie. Tym szczególniejsza cześć, w obliczu tego, co zostało nakreślone, należy się temu, który w hierarchii anielskiej stoi najwyżej – św. Michałowi Archaniołowi.

Podróż do Bielska-Białej

Od 12 kwietnia 2013 roku w Polsce wędruje figura św. Michała Archanioła z Groty Objawień na górze Gargano we Włoszech, a chcąc być bardziej ścisłym – jej wierna kopia. Gdy dotarła do Bielska-Białej, czyli w pobliże mojego miejsca zamieszkania, nie mogłem tam nie pojechać. To będzie więc subiektywna opowieść o dwóch sprawach: o św. Michale Archaniele, Księciu wojska niebieskiego, i o Bielsku-Białej, jednym z moich ulubionych miast Górnego Śląska, które to 21 i 22 sierpnia 2013 roku złączyły się dla mnie nierozerwalnie, przez co gdy myślę o jednym, drugie nasuwa się mimowolnie. Może ta peregrynacja przyczyni się do lepszego ukazania roli, jaką odgrywają na drodze do zbawienia aniołowie?

Jeżeli chodzi o samego św. Michała, to bezpośrednich o nim wzmianek w Piśmie Świętym jest pięć, z czego cztery przedstawiają go jako wojownika, który toczy jakąś walkę. To wiele mówi. Jest to o tyle istotne, że wizerunki aniołów bywają przesłodzone. Mówiąc o aniołach, często mamy na myśli pucułowate bobaski lub piękne i powabne kobiety w bieli. A przecież, jak trafnie zauważa C.S. Lewis, autor niesamowitych Opowieści z Narnii, „w Piśmie Świętym nawiedzenie anioła jest zawsze czymś zatrważającym; musi ono zaczynać się od słów «Nie trwóż się»”2. Wielkość aniołów, ich potęga i moc, którą dysponują, zostały utracone w naszych wyobrażeniach. Romano Guardini pisze, że „obraz aniołów stał się sentymentalny, uproszczony i stracił dla życia chrześcijańskiego wszelkie znaczenie”3. Żeby móc najpełniej korzystać z pomocy tych niebiańskich bytów, należy zweryfikować narzucone nam wyobrażenia.

Można wiele złego powiedzieć o Kolejach Śląskich, ale należy również wskazać dobre rzeczy. Jedną z nich jest to, że z Katowic do Bielska-Białej jedzie się krócej niż jeszcze rok czy dwa lata temu. O reszcie nie mogę się wypowiedzieć, bo nie jeżdżę tą linią za często. Pociąg tego dnia (21 sierpnia 2013 r.) był w miarę pusty, co jest niewątpliwie dobrą informacją, a jechaliśmy w godzinach południowych. Bielsko-Biała, gdy już się komuś zdarzy tam pojechać pociągiem, wita przybyłych ceglanym dworcem, o którym napiszę więcej pod koniec. Zaraz po przyjeździe udaliśmy się do Domu Turysty PTTK przy ul. Zygmunta Krasińskiego. Bliskość dworca (jakieś 5 minut nieśpiesznym spacerkiem) jest dla mnie ogromnym plusem tego miejsca noclegowego. Budynek wygląda bardzo przyjaźnie – wysoki, biały, z zielonym dachem niby elfią czapką równo narzuconą na górę. Pokoje są czyste i przyjemne, łazienki również. Nie można się do niczego przyczepić. Podobno w stołówce serwują znakomite pierogi, ale niestety nie mogliśmy tego sprawdzić. Szczerze jednak polecam, gdyby ktoś szukał sprawdzonego i pewnego noclegu w Bielsku-Białej. W dodatku nie jest drogi.

Św. Faustyna Kowalska napisała w swoim Dzienniczku, że ma wielką cześć dla św. Michała Archanioła, dlatego że „on nie miał przykładu w pełnieniu woli Bożej, a jednak spełnił wiernie życzenia Boże”4. Jest więc pierwszym, który opowiedział się po stronie Boga w wojnie, w której my także bierzemy udział. To musi budzić nasz pobożny szacunek. Dla mnie św. Michał jednak jest ważny jeszcze z jednego powodu – gdy powracałem do chrześcijaństwa, a właściwie gdy pierwszy raz świadomie i z własnej woli do niego przybywałem, trochę drażniły mnie wizerunki świętych – z reguły zniewieściałych, z pokornie złożonymi do modlitwy dłońmi, tęsknymi oczyma wpatrującymi się w niebo itd. Wtedy jeszcze nie mogłem wiedzieć, że tak naprawdę święci są prawdziwymi herosami swoich czasów. Wizerunek św. Michała był jednak już wtedy inny – wódz zastępów niebieskich, zwycięska poza z uniesionym na moment przed uderzeniem mieczem, Boża, a więc święta siła. To mnie zafascynowało.

Gdy już okazało się, że z noclegiem trafiliśmy wyśmienicie, postanowiliśmy coś zjeść i powoli, przyglądając się wszystkiemu, co jest ciekawe po drodze, dojść do kościoła pw. św. Józefa, który znajduje się na wzgórzu Złote Łany. Droga tam, według map Google, ma dokładnie cztery kilometry, jednak głównie pod górkę, przez co trzeba było trochę wysiłku włożyć w marsz. W Bielsku-Białej bardzo mi się podoba to ciekawe według mnie połączenie osiedli, blokowisk, z widokiem na góry niemal tuż za nimi. Dla człowieka, który przyzwyczaił się, że w górach leżą jedynie maleńkie mieściny z pełnymi uroku i lekkości domkami, jest to widok przykuwający uwagę. I w pewnym sensie fascynujący ciekawym zestawieniem.

Ks. Dariusz Kielar nawiązując do bojowej postawy Archanioła, powiedział: „Tego rodzaju militaryzacja jednych śmieszy, drugich irytuje, ale z pewnością wyraża jedną, podstawową prawdę: zmaganie się człowieka z codziennością często jest walką, niekiedy bolesną i raniącą aż do krwi; zmaganie się z własnym grzechem lub nałogiem bywa prawdziwą bitwą na śmierć i życie”5. Przez życie – przypomina z kolei ks. Krzysztof Poświata – „nie płyniemy statkiem turystycznym, ale okrętem wojennym”6.

http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com

Po dosyć męczącym spacerze dotarliśmy do kościoła pw. św. Józefa. Z zewnątrz to kwadratowy w podstawie, niski ostrosłup, który zwieńczony jest wieżą z trzema dzwonami i – co nie dziwi – krzyżem. Nad głównymi drzwiami widnieje napis przypominający stojącym na zewnątrz, że będąc tam, nie uczestniczą we Mszy Świętej i gorszą innych ludzi – nie ma więc wymówki, że „się nie wiedziało”. W środku za to, kościół wygląda bardzo przestronnie, ma szeroko, w półkolu rozłożone ławy. Za ołtarzem na wiernych patrzy potężna figura św. Józefa, przed którym stoi mały Jezus z wyciągniętymi do ludzi dłońmi. Punktualnie o 18.00 przybyła figura św. Michała – wierna kopia tej, która stoi w grocie na górze Gargano, jedynej świątyni na świecie niepoświęconej ludzką ręką. Ma około 130 cm wysokości, jest wykonana z białego marmuru, ozdobionego złotymi skrzydłami i dostojną koroną. Św. Michał, którego oblicze emanuje spokojem i pewnością, ukazany jest w stroju legionisty rzymskiego, a pod jego stopami leży pokonany szatan – twarz małpy, udo kozła, pazury lwa i ogon węża.

Jest taka ciekawa książka pt. Ujrzałem anioła stojącego w słońcu. Zawarte są w niej myśli i modlitwy na każdy dzień w roku, które w świetle Biblii i Tradycji mają pomóc rozważyć podstawowe prawdy dotyczące aniołów. Oto fragment tego, co znajduje się tam pod dniem 21 sierpnia:

Spadają wolno na trawę i grządki

ostatnie krople skąpane w słońcu.

Od mojego domu do dalekiego horyzontu,

– oh! co za cud – jest magiczny most,

most – rzucony na pogodnym niebie –

o kolorach tęczy.

(…)

Wejdź ufnie na ten magiczny most i, powierzywszy się Aniołowi, idź pogodnie na spotkanie z Boskim Słońcem, które chce oblać złotym światłem ostatnie krople twojego życia”7.

Po uroczystym wprowadzeniu figury do kościoła, któremu towarzyszyła pieśń Patronie nasz (gdy jest śpiewana przez ludzi w kościele, robi mocne wrażenie), nastąpiła jej koronacja. Potem odprawiona została Msza Święta, a po niej coś, na co najbardziej czekałem i po co właściwie tam jechałem – przyjęcie szkaplerza św. Michała Archanioła. Przed kościołem można było kupić szkaplerz płócienny lub srebrny medalik szkaplerzny, a także mnóstwo innych pamiątek, książek i obrazków (w tym m.in. kamienie z groty na Gargano). Ja wybrałem płócienny szkaplerz, w kształcie tarczy. Płatki materiału – jeden czarny, drugi granatowy – połączone są dwoma sznurkami w tych samych kolorach, widnieją na nich dwie ważne dla michalitów figury: św. Michała Archanioła z Gargano oraz Matki Bożej z Sanktuarium św. Michała w Miejscu Piastowym. Po nałożeniu szkaplerzy oddałem podpisaną deklarację – w ten sposób niejako oficjalnie zostałem czcicielem św. Michała Archanioła oraz członkiem rodziny michalickiej. Ciekawostka – przed uroczystością fotograf robił zdjęcia ludziom przychodzącym przed kościół – praktycznie każdemu z osobna. Myśleliśmy, że to będą zdjęcia przeznaczone do zilustrowania artykułów, ewentualnie umieszczone zostaną w jakiejś galerii internetowej parafii. Okazało się jednak, że potem zdjęcia te zostały wywołane i rozłożone, by można było kupić sobie taką pamiątkę z peregrynacji. Ludzie mieli dużo frajdy, wyszukując siebie na rozłożonych dziesiątkach zdjęć.

Wojna wywołana przez Lucyfera często jest błędnie, lub może lepiej – nieprecyzyjnie, przedstawiana jako potyczka Lucyfera z Bogiem (Jezusem Chrystusem), tak jakby były to dwie równorzędne postaci, o porównywalnej sile i podobnym znaczeniu, między którymi rozgrywa się batalia o dusze człowieka. Oczywiście diabeł jest przeciwnikiem wszystkiego, co boskie, ale nie stoi na równi z Bogiem – Bóg jest doskonałym dobrem, ale diabeł nie jest doskonałym złem. Diabeł jest bowiem „tylko” (upadłym) aniołem, czyli istotą stworzoną i skończoną, w dodatku będącą niegdyś dobrą i piękną, i to tutaj należy szukać jego przeciwieństwa. Cytowany już C.S. Lewis pisze, że „diabeł jest przeciwieństwem anioła […] w takim znaczeniu, jak Zły Człowiek jest przeciwieństwem Dobrego Człowieka. Szatan, przywódca diabłów lub ich dyktator, jest przeciwieństwem nie Boga, lecz Michała Archanioła”8. Takie przedstawienie konfliktu pozwala lepiej orientować się w roli, jaką odgrywa Książę wojska niebieskiego. Myśląc o zagrożeniu duchowym, nie można więc zbytnio demonizować demona i ustawiać go na pozycji równej Bogu.

Następnego dnia głównym punktem programu miała być wycieczka po muzeum zamku książąt Sułkowskich – najstarszej budowli Bielska. Niestety trafiliśmy akurat na czas remontu. Wokół zamku porozkładane były blaszane płoty i inne ogrodzenia, które uniemożliwiały obejrzenie z zewnątrz pięknej budowli w całej swojej książęcej okazałości. W środku jednak nic nie przeszkadzało w delektowaniu się historią i sztuką. Były okazałe zbroje i broń, trofea w postaci rogów jelenich i narzędzia mniej lub bardziej codziennego użytku.

„Św. Teodozjusz, męczennik, w czasie tortur bardzo cierpiał, aż stanął przy nim anioł i łagodził to jego cierpienie. Co ciekawe, obecność anioła była dla Świętego tak słodka, że czuł żal, gdy tortury zakończono, bo wtedy anioł odszedł”9.

Jeżeli chodzi o sztukę, to oczywiście największą uwagę zwróciłem na wątek anielski. Był jeden, i to dotyczący samego św. Michała Archanioła, więc klimat wycieczki do Bielska-Białej, związanej przecież duchowo z potężnym Archaniołem, został zachowany. W pomieszczeniu prezentującym sztukę polską i europejską XIV-XVII wieku natknęliśmy się na zwieńczenie (koronę) tryptyku, który kiedyś tworzył ołtarz w spalonym kościele pw. św. Michała Archanioła w Łękawicy. Pochodzi on z 1509 roku. Za autora uznaje się Marcina Czarnego. Obraz przedstawia św. Michała w typowej dla siebie pozie – w jednej dłoni trzyma uniesiony nad głową miecz, a w drugiej – wagę, na której szalach ważone są dusze.

Podróż do Bielska-Białej

Do pierwszego objawienia na górze Gargano doszło w roku 490. Pewnemu gospodarzowi uciekł byk, który został potem odnaleziony na szczycie góry – klęczał przed wejściem do groty. Gospodarz, rozzłoszczony na zwierzę, wystrzelił z łuku, by je zabić, ale strzała wróciła i raniła strzelca. Rozpoznano w tym znak Boży. Miejscowy biskup, którym był św. Wawrzyniec, zarządził trzydniowe nabożeństwo. W ostatnim dniu biskupowi ukazał się św. Michał Archanioł, mówiąc: „Ja jestem Archanioł Michał, stojący przed obliczem Boga. Grota jest mnie poświęcona; ja jestem jej strażnikiem… Tam, gdzie się otwiera skała, będą przebaczone grzechy ludzkie… Modlitwy, które będziecie tu zanosić do Boga, zostaną wysłuchane. Idź w góry i poświęć tę grotę dla kultu chrześcijańskiego”. Biskup miał jednak wątpliwości. Po pierwsze góra była trudno dostępna, a po drugie była ona miejscem sprawowania obrzędów pogańskich.

Warto tu podać pewną ciekawostkę: często, gdy na obrazach pojawia się motyw ważenia dusz, widzimy, że dusze dobre, sprawiedliwe, są lżejsze – wędrują ku niebu – niż złe, czyli obciążone grzechem. Na wizerunku św. Michała z Łękawicy jest odwrotnie. Twórca zapewne inspirował się teologią łaski św. Augustyna. Święty uważał, że łaska jest pełnią, a zło – pustką, ponieważ zło to nic innego, jak brak dobra. Pełnia jest cięższa od pustki, więc dusza dobra powinna być cięższa od złej. Stąd na obrazie szala z duszą zbawioną przeważa duszę potępioną.

Drugie objawienie nastąpiło dwa lata później, gdy Grecy zaatakowali Siponto. Żołnierze byli wyczerpani obroną miasta, więc biskup, znów św. Wawrzyniec, zarządził trzydniowe modlitwy do św. Michała Archanioła. Ostatniego dnia św. Michał ukazał się biskupowi i obiecał zwycięstwo. Ludzie nabrali otuchy i ruszyli w bój. Podczas bitwy trzęsła się ziemia, słyszano grzmoty i huki. Pioruny raziły wojska nieprzyjaciela. Grecy przegrali.

Wizyta w muzeum uzmysłowiła mi jedną ważną rzecz: gdy zwiedzający przechodzi przez kolejne pomieszczenia zamku, oglądając obrazy i rzeźby od najdawniejszych do najnowszych, widać czarno na białym, że nasza cywilizacja przestała wierzyć w sztukę. Kiedyś sztuka pokazywała rzeczywistość, dziś nie wiadomo, co tak właściwie ukazuje – interpretacja dowolna. Kiedyś ludzie potrafili wyrażać konkretniejsze komunikaty, dziś to się rozmywa, subiektywizuje. Dawniej wiadomo było, co artyści chcą powiedzieć, dziś coraz częściej za sztukę uważa się bełkot. Stojąc przed współczesnym obrazem składającym się z bezkształtnych plam lub kresek i kropek, nie można oprzeć się wrażeniu, że ze współczesnym człowiekiem, reprezentowanym przez szacownego artystę, jest coś nie tak.

Do trzeciego objawienia doszło, gdy biskup postanowił w końcu poświęcić grotę na górze Gargano. Św. Michał po raz kolejny mu się ukazał i powiedział: „Zaniechaj myśli o poświęceniu groty, ja wybrałem ją na swoją siedzibę i już poświęciłem razem z moimi aniołami. Znajdziesz w niej znaki na skale i mój wizerunek, ołtarz, paliusz i krzyż. Wy tylko wejdziecie do groty i odmówicie przy mnie modlitwy. Jutro odprawicie dla ludu Najświętszą Ofiarę i zobaczycie, jak sam poświęcam tę świątynię”.

Jeżeli chodzi o sztukę, to jednak trzeba wspomnieć o jeszcze jednym – obok obrazu św. Michała – miłym akcencie. W galerii im. Księcia A.J. Sułkowskiego trafiliśmy na czasową wystawę Stowarzyszenia Akwarelistów Polskich zatytułowaną „Akwarela – pasje i namiętności”. Na prace trzydziestu artystów tworzących akwarelą patrzyło się naprawdę z przyjemnością. Ta technika bardzo sprzyja, moim zdaniem, tworzeniu atmosfery snu w dziełach, przez co nabierają one ulotnego, płynnego nieco charakteru, pewnej lekkości właściwej dla – by już trzymać się klimatu tej wycieczki – bytów anielskich. Szczególnie spodobały mi się ptaki Piotra Pańkowskiego. Szczerze polecam!

Było i czwarte objawienie. Gdy w XVII wieku epidemia dżumy nawiedziła tamte ziemie, św. Michał ukazał się arcybiskupowi i powiedział: „Jestem Archanioł Michał. Każdy, kto dotknie kamieni z mojej groty, wyzdrowieje. Pobłogosław kamienie: wykuj na nich znak krzyża i moje imię”. I tak się stało10.

Po obejrzeniu tego, co muzeum ma do zaoferowania, można było spokojnie pospacerować po mieście. Zaczęliśmy od Rynku i okolic. Na głównym placu miasta znaleźć można kilka ciekawych rzeczy: fontanna z rzeźbą Neptuna, od której biegnie sztuczny, 15-metrowy kanał zakończony makietą placu. Nad kanałem przerzucony jest romantyczny mostek. Jest także pomnik św. Jana Nepomucena, którego kult szerzono, aby osłabić w Czechach kult Jana Husa, oraz kamienna studnia z XVII wieku, na której dnie leżą powrzucane przez ludzi monety. Z okolicznych miejsc warto też zobaczyć wąską, okraszoną urokliwymi arkadami ul. Podcienie, łączącą Rynek z zamkiem, o którym była mowa wcześniej. Jedyne, czego można żałować, to to, że nie mieliśmy okazji, by zobaczyć tę ulicę wieczorem, gdy mrok przysłania – taką mam przynajmniej nadzieję – popisane sprayem białe mury arkad, a światło z uwieszonych u góry lamp wydobywa zapewne niedostrzegalne za dnia walory tego miejsca. No cóż, może następnym razem będzie okazja.

Podróż do Bielska-Białej

Ze Statutu Szkaplerza św. Michała Archanioła11:

Do obowiązków przyjmujących Szkaplerz należy:

1.     Stać dobrowolnie pod sztandarem chwalebnego św. Michała Archanioła, poprzez żywe i gorliwe wypełnianie zobowiązań wypływających z przyjęcia sakramentu Chrztu Świętego;

2.     Brać czynny udział w walce św. Michała Archanioła, jaką toczy on ze złymi duchami oraz ich stronnikami, poprzez realizację zobowiązań wypływających z przyjęcia sakramentu Bierzmowania;

3.     Gorliwie korzystać z sakramentu Pojednania oraz angażować się w utrwalanie Królestwa Bożego w duszach ludzkich;

4.     Codziennie odmawiać modlitwę do św. Michała Archanioła napisaną przez papieża Leona XIII.

Z Rynku jest bardzo blisko do kościoła pw. św. Mikołaja. Tropienie anielskich śladów zaprowadziło nas przed portal do świątyni. Nad głównym wejściem umieszczona jest figura Jezusa Chrystusa, po której bokach klęczą dwaj aniołowie. Wokół nich umieszczono wizerunki dwunastu apostołów. Potem udaliśmy się na pl. Marcina Lutra, gdzie znajduje się jedyny w Polsce jego pomnik. Rzecz ciekawa: Wszystkie drzewa w parku wokół pomnika tętniły mniej lub bardziej żywą zielenią, z wyjątkiem jednego – tego, które stało za pomnikiem. Nawet przyroda, subtelniej niż cokolwiek innego, daje do zrozumienia, czym kończy się luteranizm. Niedaleko pomnika znajduje się kościół ewangelicko-augsburski. Szczerze powiedziawszy, nigdy nie byłem w świątyni innej niż katolicka, więc byłem bardzo ciekawy, jak tam jest. Niestety kościół pozamykany był na cztery spusty. Nic dziwnego – nie ma w środku żywego Boga w postaci Najświętszego Sakramentu w tabernakulum, to i nie ma po co zostawiać kościoła otwartego.

Podróż do Bielska-Białej

Jedno w przedstawianiu św. Michała Archanioła na obrazach i rzeźbach mnie intrygowało: Skoro Archanioł ukazany jest w trakcie walki, to dlaczego ma tak spokojną twarz? Dlaczego jego oblicze nie wykazuje żadnych emocji? Z odpowiedzią przychodzi przywoływany już św. Augustyn, który w Państwie Bożym pisał, że „aniołowie święci muszą […] bez gniewu karać tych, których odwieczny wyrok Boży karać poleca, i bez współczucia dla nieszczęścia wspierać nieszczęśliwych, i bez uczucia trwogi wobec niebezpieczeństwa grożącego tym, których miłują, z pomocą spieszyć”12. Robią to samo, co mógłby robić człowiek powodowany uczuciem gniewu, współczucia i trwogi, lecz u nich czyny te wynikają, jak zauważa Dionizy Areopagita, z „męskiej energii ich rozumu” i „nieprzezwyciężonej wytrwałości w porządku boskim i niewzruszonym”13. Emocje, jak uczą aniołowie, to zły doradca.

Z ciekawszych rzeczy, z których słynie Bielsko-Biała, należy wymienić jeszcze Kamienicę Pod Żabami, niedaleko kościoła Lutra. Budynek bardzo ciekawy, z wieżą w centralnej części. Na jednej ze ścian znajdują się rzeźby dwóch żab ubranych we fraki. Żaba po lewej trzyma fajkę, a żaba po prawej – mandolinę, na której gra. Obie leniwie opierają się o beczkę wina – kiedyś była tu winiarnia Rudolfa Nahowskiego. Dopiero później, czytając o tym budynku, znalazłem informację, że autor rzeźb – umieszczając je konkretnie w tym miejscu, niedaleko kościoła ewangelickiego – chciał zaprotestować przeciwko nietolerancji religijnej wymierzonej w ewangelików. Nie mnie oceniać, ile w tym prawdy.

Podróż do Bielska-Białej

Fragment godzinek do św. Michała Archanioła14:

„Walka, która na niebie niegdyś się odbyła,

dotąd się jeszcze w świecie Bożym nie skończyła”.

Kto był w Bielsku-Białej, najprawdopodobniej nie mógł nie zahaczyć o centrum handlowe Sfera, największe w województwie śląskim. Samo centrum jak każde inne, co jest natomiast istotne, to to, że przed nim, przy ul. Mostowej, stoi pomnik Bolka i Lolka. Bolek na postawionym między nimi globusie wskazuje palcem, gdzie leży Bielsko-Biała. W innym miejscu miasta, przy ul. 11 Listopada, tuż nad rzeką Białą, stoi pomnik Reksia, innego bohatera bielskiego Studia Filmów Rysunkowych. Reksio wskazuje palcem na fontannę, która znajduje się obok niego. Fontanna z kolei ma kształt przeciętej na cztery części skorupki jajka.

Podróż do Bielska-Białej

Św. Wincenty z Ferrary, żyjący na przełomie XIV i XV wieku hiszpański dominikanin, w kazaniu na dzień św. Michała Archanioła wymienia w punktach, a następnie rozwija siedem korzyści ze świętych aniołów, jakie znaleźć można w Piśmie Świętym15:

–     jesteśmy przez aniołów bronieni przeciw demonom,

–     jesteśmy przez aniołów pocieszani w pokusach,

–     jesteśmy przez aniołów prowokowani do prawdziwej pokuty,

–     jesteśmy przez aniołów pouczani w wierze chrześcijańskiej,

–     jesteśmy przez aniołów przedstawiani wobec Boga,

–     jesteśmy przez aniołów rozweselani w niebie,

–     będziemy przez aniołów zaniesieni do chwały.

Czas wycieczki dobiegał końca i trzeba było powoli żegnać się z tym pięknym miastem. Do wspomnienia pozostał więc tylko dworzec główny PKP. Znów dopiero po wycieczce dowiedziałem się ciekawych rzeczy – jest to dworzec w stylu austriackich dworców prowincjonalnych. Nad głównym wejściem widnieje napis: „K.K. PRIVILEGIRTE KAIS. FERD. NORDBAHN”, co oznacza: „Cesarsko-Królewska Uprzywilejowana Kolej Północna Cesarza Ferdynanda”. Gdy wejdzie się do środka i podniesie wzrok, zobaczyć można freski w stylu pompejańskim. Przy kasach ustawione były drzewka w wielkich donicach – bardzo przyjemny akcent, ubarwiający to miejsce. Zawsze to przyjemniej wyjeżdżać z dworca, który ma jakąś historię do opowiedzenia, smaczki do wypatrzenia i jest czymś więcej niż smutnym budynkiem, w którym nabyć można bilety i zaczekać na pociąg. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda się wrócić do Bielska-Białej, bo naprawdę warto.

zdjęcia: Tomasz Powyszyński

(z wyjątkiem zdjęcia opublikowanego za zgodą http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com)


1 Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 336.

2 C.S. Lewis, Listy starego diabła do młodego, Poznań 2005, s. 8.

3 R. Guardini, Aniołowie. Rozważania teologiczne, Kraków 2003, s. 12.

4 Św. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, nr 667.

5 Ks. D. Kielar, Cierpliwość w walce i solidarne apostolstwo [w:] Kazania o św. Michale Archaniele i Aniołach, oprac. ks. H. Skoczylas, Marki 2007, s. 29.

6 Ks. K. Poświata, Wspieraj nas w walce [w:] Kazania o św. Michale i Aniołach…, s. 78.

7 Ujrzałem Anioła stojącego w słońcu. Rozważania o Aniołach na każdy dzień, Marki 2006.

8 C.S. Lewis, dz. cyt., s. 7.

9 A. Matusiak, Aniołowie w życiu świętych, Kraków 2012, s 144.

10 Opis objawień na podstawie tekstu dostępnego na stronie: http://sanctus.pl/index.php?podgrupa=411&doc=361.

11 Cały tekst statutu dostępny jest na stronie: http://www.kjb24.pl/component/content/article/1343-statut-szkaplerza-sw-michala-archaniola.html.

12 Św. Augustyn, Państwo Boże, Kęty 2002, s. 335.

13 Dionizy Areopagita, O hierarchji niebiańskiej [w:] Dzieła Świętego Dionizyusza Areopagity, tłum. Emanuel Bułhak, Kraków 1932, s. 129.

14 Cały tekst godzinek i wielu innych modlitw związanych ze św. Michałem Archaniołem dostępny w: Broń nas w walce… Modlitwy do św. Michała Archanioła, oprac. Zenon Ziółkowski, Częstochowa 2010.

15 Św. Wincenty z Ferrary, Kazanie na dzień św. Michała Archanioła [w:] Średniowiecze aniołów, wybór Jakub Szymański, Marki 2006, s. 136.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.