Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Poglądy odrębne

Poglądy odrębne

Adrian Nikiel

Jesienią 2011 roku w gremiach administrujących prowincją polską Unii Europejskiej rozgorzał spór o właściwy model relacyj między prowincją polską a zajmującą pozycję hegemona w Unii prowincją niemiecką. O ile sama utrata niepodległości została przesądzona przed kilkoma laty, więc obecnie nie ma już czego bronić, o tyle aktualna pozostaje dyskusja na temat zakresu spraw, w jakim nasza ojczyzna podporządkowana będzie demokratycznemu reżimowi z siedzibą w Berlinie. W tym kontekście niezwykłej aktualności nabiera wydana w 2008 r. monografia autorstwa pana dra Marka Figury.

Władysław Studnicki-Gizbert (1867-1953) to postać wyjątkowa w historii polskiej myśli politycznej. To myśliciel bez większych problemów zmieniający swoje sympatie partyjne czy środowiskowe, śmiało modyfikujący i aktualizujący poglądy, a równocześnie wyznający nienaruszalny dogmat o konieczności współpracy polsko-niemieckiej tak ścisłej, że aż prowadzącej do podporządkowania naszych interesów narodowych interesom niemieckim. Drugą stroną tego przekonania stało się przeświadczenie o stałym zagrożeniu dla Polski ze strony Rosji, każdej Rosji. Za polskie „być albo nie być” Studnicki uznawał wynik rywalizacji o tereny rozciągające się między Inflantami a wybrzeżem Morza Czarnego.

W tytule monografii p. Figura sygnalizuje, że jego obszerne dzieło poświęcone jest jednemu aspektowi myśli Studnickiego – Rosji. W rzeczywistości czytelnicy otrzymują publikację znacznie obszerniejszą, w niektórych fragmentach daleko odbiegającą od wąsko zakreślonego tematu. Z drugiej strony – można przyjąć, że wszelkie rozważania Studnickiego ostatecznie podporządkowane były myśli o fatalnym położeniu Polski między Niemcami a Rosją.

Pewną wadą, wynikającą zapewne z tego, że na xiążkę złożyły się także wcześniej publikowane artykuły, jest powtarzalność niektórych wątków i informacyj. Generalnie można wyodrębnić kilka części problemowych: zarys biografii, Rosja, droga do niepodległości Polski, II Rzeczpospolita w kontekście zagadnień ustrojowych i stosunków międzynarodowych, stanowisko Studnickiego wobec Sowietów i Niemiec w latach 1939-1953.

Dla legitymisty, co nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, najbardziej interesującym aspektem dorobku Studnickiego jest niewątpliwie jego rozumienie monarchizmu i monarchii. Myśliciel, w ciągu kilkudziesięciu lat obecności w życiu intelektualnym Polski, ewoluował od młodzieńczego socjalizmu do własnej formuły nacjonalizmu i poruszał się po swoistej ideowej „ziemi niczyjej”, znajdującej się gdzieś pomiędzy konserwatyzmem, endecją i warunkowym poparciem dla obozu piłsudczykowskiego. Monarchizm był stałym elementem jego poglądów, lecz na pewno nie jako czynnik fundamentalny, a raczej warunkowany okolicznościami. Był to nie tyle monarchizm sui generis, ile „monarchizm (wyłącznie) polski”, oparty na przeświadczeniu, że ustrojem najlepszym dla Polski jako państwa narodowego będzie ustrój monarchiczny, czerpiący z wzorów – narzuconego przecież Niemcom na ruinach legitymizmu Rzeszy! – Cesarstwa Niemieckiego.

Przyjmując takie założenia, Studnicki nie miał nic przeciwko temu, że rewolucja 1917 r. obaliła władzę cesarza Wszechrosji. Również później, gdy przekonał się, że bolszewicy nie ograniczyli się do zniszczenia starej Rosji, lecz stworzyli milionom ludzi piekło na ziemi, nie zwrócił się ku „białogwardyjskiej” diasporze i obu kolejnym emigracyjnym imperatorom, jako jedynemu lekarstwu na ogrom zła za wschodnią granicą II RP, tylko ograniczał się do rozwijania fantazyj o rozbiorze Rosji oraz podziale terytorium Związku Sowieckiego na szereg państw narodowych. Można to tłumaczyć jakimś zaślepieniem, antyrosyjskim fanatyzmem, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę z tego (por. str. 80), że większość narodu rosyjskiego pozostała wierna cesarzowi i prawosławiu, a więc jedynym remedium na szaleństwa Lenina i Stalina byłaby restauracja. Przyjmował przy tym całkowicie błędne założenie, że Sowiety są jakąś kontynuacją dawnego państwa, „czerwonym caratem”. W tym kontekście pozytywnie wartościował zachodnioeuropejską socjaldemokrację, jako rzekomo przywiązaną do idei wolnościowych Zachodu.

Analogicznie był obojętny na legitymizm austro-węgierski. Bez względu na to, czy w danym momencie dziejowym stawiał na współpracę z monarchią austro-węgierską, czy też porzucał tę opcję, nie miał oporów przed tworzeniem wizyj Anschlussu Austrii do Niemiec lub też sojuszy, które miały połączyć w blok antyrosyjski nowe państwa Europy Środkowej. Trzeba stwierdzić, że dla niego, jako monarchisty, Habsburgowie (a można domniemywać, że i inni władcy) byli ważni tylko o tyle, o ile mogli coś zrobić dla Polski. Można by w tym miejscu cynicznie uznać, że państwa nie mają przyjaciół, lecz tylko interesy, ale przecież Studnicki przez całe dorosłe życie upierał się przy tym, że Polacy muszą być przyjaciółmi Niemców, za każdą cenę, również wbrew stanowczemu oporowi Niemców wobec tej koncepcji. (Na marginesie warto skorygować rozpowszechniony błąd: nie było cesarza Austro-Węgier, był cesarz Austrii i król Węgier.)

W konwencjonalnych rozwiązaniach pokojowych, gdyby I wojna światowa skończyła się „tradycyjnie”, a nie serią rewolucyj, rozwiązanie austro-węgiersko-polskie można by chyba uznać za najlepsze dla naszego narodu (który choćby ze względu na swoją liczebność musiałby stać się istotnym podmiotem polityki takiego imperium). Niestety, historia – jeżeli patrzeć na nią pod kątem milionów trupów – potoczyła się gorzej. Nie wiem, czy Studnicki znał poglądy Leszka Gembarzewskiego, lecz w praktyce przeciwstawiał się jego stanowisku, że nie jest monarchistyczną taka polityka, która, owszem, dba o monarchię u siebie, lecz wokół sieje republiki. Ostatecznie stwierdzić więc trzeba, że każdą, choćby najszlachetniejszą ideę da się wypaczyć, gdy podporządkowuje się ją egoizmowi narodowemu1.

Co ważne, Studnicki po 1918 r. nie angażował się w działalność polityczną na rzecz restauracji (wcześniej aktywnie wspierał Królestwo Polskie, które powołano w 1916 r. Aktem 5 Listopada). Przyjmując w teorii za ideał założenia ustrojowe z czasów Wilhelma II, proponował wcielenie w życie rozwiązania pośredniego, w którym głową państwa byłby Naczelnik o uprawnieniach dyktatorskich. W konsekwencji uprawnienia parlamentu zostałyby zredukowane, a sama ordynacja wyborcza skonstruowana w taki sposób, aby zapewniać polską większość w wyborach na obszarach mieszanych narodowościowo. Ta zbliżona do monarchii dyktatura miała mieć charakter wolnościowy, gdyż państwo zostałoby zdecentralizowane, a w kwestiach ekonomicznych prowadziłoby politykę antyetatystyczną.

O ile można tropić liczne niekonsekwencje w rozważaniach ustrojowych Studnickiego, o tyle podkreślić należy zmysł profetyczny w odniesieniu do przewidzianej przez niego II wojny światowej. Uważał bowiem, że w obliczu zbliżającego się starcia totalitaryzmów: narodowego socjalizmu, komunizmu i demoliberalizmu, Polska może ocalić swoje miejsce na mapie Europy jedynie za cenę sojuszu z Rzeszą Niemiecką lub przynajmniej życzliwej neutralności wobec zamiarów sąsiada. Podkreślał przy tym, że jeżeli przyszła wojna skończy się zwycięstwem Związku Sowieckiego, Polska, opuszczona przez zachodnich sojuszników, utraci terytoria położone za linią Curzona, a jej „resztówka” poddana będzie sowietyzacji, która unicestwi naród polski. Dziś, z perspektywy kilku dziesięcioleci dostrzec można, że naród, choć poważnie okaleczony i pozbawiony warstwy przodkującej, przetrwał ten straszny experyment, lecz z jego konsekwencjami borykać się będziemy jeszcze bardzo długo. U schyłku życia Studnickiego przetrwanie nie było rzeczą oczywistą. A być może właśnie cztery dekady ogłupiania doprowadziły do tego, że w XXI wieku tak łatwo zrzekliśmy się „odzyskanej wolności”?

Władysław Studnicki trafnie dostrzegał też, że „zamiana” Kresów Wschodnich na Ziemie Odzyskane (a właściwie zdobyte na Rzeszy Niemieckiej) oznacza dodatkowe, nie tylko motywowane ideologicznie, uzależnienie Polski od Sowietów. Późniejsze lata PRL potwierdziły tę obserwację. W ramach tzw. polrealizmu podnoszono, że wyłącznie protekcja ze strony Wielkiego Brata gwarantuje trwałość granicy zachodniej, a ponieważ nie ma już możliwości powrotu na Ziemie Utracone, jakiekolwiek porozumienie sowiecko-niemieckie doprowadzić może do zredukowania Polski do obszaru i znaczenia Xięstwa Warszawskiego. Studnicki stanowczo twierdził, że Niemcy prędzej czy później muszą odzyskać utracone terytorium.

Dla ludzi autentycznej Prawicy, którzy nieustannie nękani są sugestiami, żeby „nie przesadzać” z wolnym rynkiem i kapitalizmem („Wolny rynek? Tak, ale sterowany.”), cennym będzie stanowisko Studnickiego: kto odczuwa pogardę i niechęć do kapitalizmu, ten jest niezdolny do walki z komunizmem (str. 203). To zdanie jest aktualne również dziś, gdy można na żywo obserwować osobliwy proces współpracy z komunistami pod najwznioślejszymi hasłami prawicowymi.

Recenzja mogłaby być znacznie obszerniejsza, gdyż przedstawiłem tylko niektóre kwestie zaprezentowane w tej pasjonującej xiążce. Poglądy polityczne Studnickiego to intrygujące zestawienie przenikliwości i realizmu najwyższej próby obok postulatów życzeniowych. Zachęcam do uważnej lektury, gdyż każdy czytelnik publikacji p. dra Figury musi samodzielnie rozstrzygnąć, która z myśli Studnickiego jest i pozostanie aktualna w drugiej dekadzie XXI wieku.

Marek Figura, Rosja w myśli politycznej Władysława Studnickiego, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2008, str. 315. www.press.amu.edu.pl

Pierwodruk (w nieco innej wersji): „Opcja na Prawo” nr 2/122, luty 2012 r.


1 Warto podkreślić, że taką właśnie antymonarchistyczną politykę prowadziły władze tzw. Cesarstwa Niemieckiego, które wykorzystały bolszewików jako swoją agenturę i czynnik rozkładowy Rosji. 9 kwietnia 1917 r. był dniem, w którym koniec panowania Wilhelma II został przesądzony. Niestety, te działania Władysław Studnicki popierał, a nawet naciskał w sprawie ich podjęcia na rządy państw centralnych, więc w ostatecznym rozrachunku jest współwinny zagładzie polskiej niepodległości w 1939 r.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.