Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Marcin Śrama: Poznańscy Szkoci

Ze wszystkich miast Polski [Poznań jest] najprzyjemniejszy, bardzo dobrze położony, mający zdrowe powietrze, a wokół niego najżyźniejszy kraj ~ Patrick Gordon of Auchleuchries o Poznaniu1.
W dokumentach dotyczących niektórych wielkopolskich miast można odnaleźć informacje dotyczące rodzin pochodzących ze Szkocji. Zazwyczaj są to jednak zaledwie krótkie wzmianki, niepozwalające na stwierdzenie czegokolwiek o danych ludziach, na przykład na podstawie księgi małżeństw parafii w Szamotułach wiemy tylko, że w roku 1621 Aleksander Slich, Szkot z Edynburga, wziął ślub z Urszulą Kosczanką z Szamotuł. W tej samej miejscowości mieszkali Jan Remza (Ramsey?), zmarły w 1702 roku, oraz zmarły w 1705 roku Jakub Anderson, który przybył do Szamotuł nie później niż w połowie lat 80. XVII wieku, ponieważ od tego czasu regularnie bywał chrzestnym. W księdze zgonów tamtejszej parafii został opisany jako,,zasłużony miastu”, a w świetle innych dokumentów kilkukrotnie pełnił różne funkcje we władzach miejskich2. Poza Szamotułami wzmianki o Szkotach mamy także w takich miastach, jak Grodzisk Wielkopolski, Leszno czy też oczywiście stolica Wielkopolski – Poznań. W tym ostatnim mieście mamy do czynienia z największą liczbą niezniekształconych (oraz zniekształconych w zaledwie niewielkim stopniu) nazwisk ludzi opisywanych jako pochodzący ze Szkocji.
Początkowo znaczna część spośród Szkotów mieszkających w Poznaniu była wyznania kalwińskiego oraz innych denominacji protestanckich. Według niektórych wyliczeń Szkoci stanowili nawet około 10% spośród mieszkających w mieście protestantów (około 22–40 z 200–400) w 1599 roku3, przy czym ogólna liczba Szkotów (zarówno protestantów, jak i katolików) w Poznaniu w tym czasie jest bardzo niepewna, na przykład w 1605 roku było wśród nich 20 dorosłych mężczyzn:
David Burn, John Thosse (może Thompson), John Veneth (może Bonnet), David Skene (możliwe, że Skin), John Anderson, Andrew Stirling, James Paterson, James Calyle, Maurycy Wolstom (może Morris Wilson), John Robertson, James Kirkwood ([w dokumentach] Karkut, Kerkut), Robert Brown (Brun), David Duncan (Duncker, Dunker), Andrew Anstruther (Strunders), Alexander Nielson (Nilson), George Beem (Bain), James Frobell (Trobell, może Forbes), John Benna (Bennie), Bernard Ballentine (Belendin), złotnik, i Robert Ramsey (Ramza)4.
Spośród nich 10 zostało wpisanych do ksiąg miejskich między 1585 a 1600 rokiem5. Wiadomo także, że z czasem coraz większa liczba poznańskich Szkotów przechodziła na katolicyzm, co często było wynikiem działania rady miejskiej, która przynajmniej w kilku przypadkach postawiła nowo przyjętym mieszczanom warunek konwersji na to wyznanie, jeżeli chcą oni pozostać w mieście. Tak było na przykład w 1630 roku w przypadku Erazma Lilitsona (Livingstone’a?), Gilberta Blenchela i Jerzego Gibsona z Culross oraz później, w 1636 roku, w przypadku Jamesa Watsona6 i w końcu, w 1667 roku, Jamesa Joachima Watsona, George’a Edislaya z Newbattle i Williama Abercrombie (w dokumentach poznańskich określany jako Aberkrami) z Aberdeen7. Takie sytuacje wiązały się ze stosowanym począwszy od 1630 roku ograniczaniem przez władze miejskie możliwości dołączania niekatolików do stanu mieszczańskiego8.
Całe poznańskie mieszczaństwo pochodzenia szkockiego spotykało się też z pewnymi utrudnieniami ze strony władz państwowych, na przykład w 1576 roku na mocy dekretu króla Stefana Batorego upoważniono władze miejskie do wygnania z miasta tych Szkotów, którzy nie posiadali na jego terenie domu9. Jest to zapewne przyczyna, dla której wielu z nich później wybierało do zamieszkania mniej znaczące miasta, takie jak na przykład wspomniane Szamotuły. Jest to również powód, dla którego przeglądając księgi metrykalne, przede wszystkim parafii świętej Marii Magdaleny, można byłoby dojść do wniosku, że Szkoci w Polsce zazwyczaj zajmowali się przede wszystkim kupiectwem i byli postrzegani jako zamożni i godni zaufania, szanowani obywatele, o czym świadczy na przykład częstotliwość pełnienia przez nich funkcji chrzestnych oraz świadków podczas ślubów. Trzeba jednak pamiętać, że poza miastem mieszkali ich mniej zamożni rodacy, którzy nie mieli możliwości zakupu nieruchomości w mieście oraz nie znajdowali sposobów na obostrzenia, jakie wobec szkockich rzemieślników podejmowały między innymi cechy10, na przykład poznański cech szewców nie dość, że nie przyjmował ich do swego grona, to na dodatek zabraniał szkockim szewcom sprzedaży ich produktów na terenie znajdującym się pod jurysdykcją miasta11.
Warto się również zastanowić nad tym, jakie były przyczyny emigracji ze Szkocji do Poznania (czy też szerzej Rzeczypospolitej) oraz czym zajmowali się Szkoci w Polsce. Przede wszystkim w przypadku emigrujących mieszczan nie sposób zgodzić się z romantycznym wizerunkiem Szkota jako uciekiniera przed prześladowaniem. Oczywiście z pewnością bywały i takie przypadki, związane z rewolucją angielską czy też toczącymi się w Szkocji co jakiś czas wojnami domowymi, ale nie należy zakładać, że z tymi wydarzeniami wiązała się większość migracji, ponieważ potwierdzone momenty emigracji ze Szkocji nie pokrywają się z momentami wzmożonych niepokojów. Bywało oczywiście również i tak, że migracja następowała z przyczyn zupełnie osobistych, na przykład… nieodwzajemnionej miłości, jak w przypadku dowódcy wojskowego i pamiętnikarza Patricka Gordona, który jednakowoż jako,,młodszy syn z młodszej linii rodziny zapewne chciał przy tym zwiększyć swoje szanse na karierę”12, a Rzeczpospolita na wielu obszarach Europy postrzegana była jako kraj, w którym przybyły szlachcic może zrobić największą karierę13.
Przyczyny migracji były jednak zazwyczaj o wiele bardziej prozaiczne i w przypadku przedstawicieli mniej zamożnych familii szlacheckich oraz rodzin mieszczańskich mieszkających między innymi w Poznaniu wiązały się przede wszystkim z chęcią uniknięcia pauperyzacji, ponieważ nawet bogaty rzemieślnik albo kupiec nie miał możliwości podzielenia warsztatu/sklepu między wszystkie swoje dzieci, które nawet przenosząc się do innych pobliskich miast, mogły natrafiać na rynek nasycony towarami, które były w stanie wytwarzać lub sprzedawać. Tymczasem Rzeczpospolita, jako państwo ze słabym mieszczaństwem i bardzo ograniczoną możliwością migracji oraz awansu społecznego chłopów, była miejscem, które było w stanie przyjąć nadmiar ludności zajmującej się rzemiosłem i handlem.
Na uwagę zasługuje przy tym fakt, że w Poznaniu osiedlali się częstokroć przedstawiciele znamienitych, choć bardzo rozgałęzionych rodzin mieszczańskich, jak Watsonowie z Dundee14 (z nich wywodzili się James wpisany do ksiąg miejskich w 1636 roku15, William/Wilhelm wpisany do ksiąg miejskich w 1685 roku16 i Albert17), którzy stosunkowo szybko odnajdywali się wśród poznańskich elit i bywali wybierani do władz miejskich (np. Jakub Watson [prawdopodobnie tożsamy ze wspomnianym Jakubem Joachimem wpisanym do ksiąg miejskich w 1667 roku] – burmistrz i rajca poznański wybierany do rady od lat 70. XVII wieku do pierwszej dekady XVIII wieku18, czy Aleksander Stuart w latach 70. i 80. XVII wieku19). Oznacza to, że nawet posiadający relatywnie duży kapitał kulturowy Szkoci nie zawsze znajdowali w swym kraju dobre miejsce do życia20, ponieważ Szkocja w XVI i XVII wieku, czyli w czasach przed rewolucją przemysłową, nie należała do najbardziej rozwiniętych pod względem gospodarczym terenów, a jednocześnie w niektórych regionach była gęsto zaludniona, czego najbardziej dostrzegalnym rezultatem była migracja Szkotów do kolonii w Ameryce Północnej oraz w mniejszym stopniu do państw Europy kontynentalnej. Wiążąc dobrobyt również z żyznymi ziemiami, których w Szkocji nie było, pisał o tym w połowie XVII wieku Łukasz Opaliński: „Naród ów, zbrzydziwszy sobie swą ubogą i nieurodzajną ojczyznę, za morze ucieka przed biedą i u nas szuka zarobku”21.
O ile bogatsi Szkoci zajmowali się handlem cenniejszymi towarami, na przykład winem (pod koniec XVII wieku Albert Watson w Poznaniu22), o tyle ubożsi byli komiwojażerami i określano ich w zniekształcony sposób mianem „szotów”, co z czasem obok określenia „szkot” stało się powszechnym określeniem osoby zajmującej się obwoźnym handlem (nawet wtedy, gdy nie była pochodzenia szkockiego).
Można zatem stwierdzić, że Szkoci osiedlali się na terenie Rzeczypospolitej głównie w celu prowadzenia działalności handlowej albo rzemieślniczej (o ile nie byli najemnikami, jak na przykład ponad 600 żołnierzy zwerbowanych przez Gdańsk do walki ze Stefanem Batorym w 1577 roku czy też żołnierze szkoccy werbowani przez tegoż króla w czasie wojny o Inflanty23), a przy tym w świetle badań często zmieniali miejsce pobytu, z czego można wnioskować, iż przybywali do tych miejscowości, które dawały szansę na zarobek, a niektórzy z czasem, poprawiwszy status majątkowy, być może nawet wracali do swej ojczyzny24.
Na taki właśnie tymczasowy charakter pobytu Szkotów na terenie Rzeczypospolitej wskazują wnioski Zenona Guldona, który na podstawie badań dotyczących szkockiego osadnictwa w miastach dawnego województwa sandomierskiego oszacował, że tylko w pięciu spośród nich można stwierdzić ciągłość tegoż osadnictwa (a były to Sandomierz, Chęciny, Pińczów, Szydłów i Tarnów). W pozostałych przypadkach mamy do czynienia jedynie z krótkimi wzmiankami25, co może oznaczać, że dotyczą one kupców lub też drobniejszych handlarzy albo rzemieślników, którzy przez pewien czas „robili interesy” w danym miejscu i w zależności od sytuacji ekonomicznej lub politycznej przenosili się. Tak właśnie stało się również w przypadku znacznej części poznańskich rodzin szkockich, które często opuszczały Poznań po krótkim czasie (a jedynie niektóre rodziny przybyłe około połowy XVII wieku osiedliły się tutaj na dłużej), czego świadectwem są choćby kolejne spisy poznańskich mieszczan pochodzenia szkockiego z lat 1605, 1651 i 1713, w których większość nazwisk nie powtarza się (poza Stuartami, Farquharami i Watsonami w 1651 i 1713 roku)26.
Interesującym epizodem z dziejów poznańskich i ogólniej polskich Szkotów jest przeprowadzone w 1651 roku subsydium polskich Szkotów na rzecz Karola II, syna i następcy straconego w 1649 roku Karola I. Z pozoru mogłoby się tutaj wydawać, że znajdujący się na obczyźnie poddani wsparli swego władcę w próbie powrotu na tron, jednak rzeczywistość jest nieco mniej budująca – był to po prostu podatek nałożony w grudniu 1650 przez sejm na Szkotów i Anglików mieszkających na terenie Korony Polskiej na prośbę przybywających tutaj emisariuszy (m.in. Johna Cochrane’a, Williama Croftsa, Johna Denhama), którzy najpierw w 1649 roku zbierali dobrowolne datki wśród angielskiej i szkockiej migracji w Rzeczypospolitej i uzyskali spore fundusze (Cochrane). Cała społeczność migrantów z Wysp Brytyjskich dostarczyła 10 tysięcy funtów. Później jednak zaczęli również lobbować w sejmie za rozwiązaniem systemowym, takim jak właśnie podatek nałożony na migrantów z Wysp Brytyjskich (Crofts i Denham), z powodu podejrzeń, że Cochrane mógł przywłaszczyć część zebranych wcześniej pieniędzy, a potrzeby finansowe związane z odzyskaniem tronu przez króla były znaczne i mogłoby na nie nie wystarczyć hojności. Oznacza to, że o ile mieszkający na terenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów Anglicy i Szkoci rzeczywiście okazywali wsparcie sprawie Stuartów, o tyle dyplomaci sprawili, że obok uprzedniego wsparcia dobrowolnego nakłoniono ich również do złożenia przymusowej daniny.
Przypadki Szkotów, którzy wybierali Rzeczpospolitą Obojga Narodów, w tym opisywany w niniejszym artykule Poznań, jako miejsce do życia, świadczą o kilku kwestiach. Przede wszystkim jednak ludziom pochodzącym z mniej zamożnych części kontynentu europejskiego Rzeczpospolita Obojga Narodów jawiła się jako miejsce dające duże szanse na dostatnie życie.
1 Cyt. za: F. Steuart, Papers relating to the Scots in Poland 1576–1793, Edinburgh 1915, s. XXIV.
2 Najprawdopodobniej jest on tożsamy z tym Jamesem Andersonem [dostęp: 22 VII 2026].
3 P.P. Bajer, Scots in the Polish-Lithuanian Commonwealth, 16th to 18th Centuries, Leiden 2012, s. 255.
4 Tamże, s. 256. Nawiasy okrągłe pochodzą z cytowanego dzieła, kwadratowe dodane są przez autora artykułu.
5 Tamże.
6 James Watson [dostęp: 12 VII 2026].
7 F. Steuart, Papers relating…, dz. cyt., s. XXXII; por. James Watson [dostęp: 12 VII 2026].
8 F. Steuart, Papers relating…, dz. cyt., s. XXX.
9 P.P. Bajer, Scots…, dz. cyt., s. 255; F. Steuart, Papers relating…, dz. cyt., s. XIII.
10 Przynajmniej dwukrotnie stali się oni bohaterami artykułów popularnonaukowych, zob. B. Małłek, Szkoci w Polsce, „Tropem Korzeni” [dostęp: 12 VII 2026]; M. Brzeziński, Szkoci w Poznaniu, „Miasto Poznaj” [dostęp: 12 VII 2026].
11 F. Steuart, Papers relating…, dz. cyt., s. XXXIV.
12 J. Wijaczka, Szkoci [w:] Pod wspólnym niebem. Narody dawnej Rzeczypospolitej, red. M. Kopczyński, W. Tygielski, Warszawa 2010, s. 202, por. F. Steuart, Papers relating…, dz. cyt.
13 Zob. np. M. Śrama, Co wiemy o polskości Śląska we wczesnej nowożytności?, „Pro Fide, Rege et Lege” 2020, nr 84.
14 Rodzina ta posiadała majątki ziemskie w okolicy miasta Dundee, a jej przedstawiciele byli wielokrotnie wybierani do władz miejskich, zob. A.J. Warden, Angus Or Forfarshire: The Land and People, Descriptive and Historical, t. 2, Dundee 1881, s. 411. Rodzina Watsonów z Dundee jest jednym z nielicznych przypadków, w których można bezsprzecznie zweryfikować pochodzenie danej familii, ponieważ jak dotąd zaledwie w przypadku pojedynczych rodzin historycy z Institute of Scottish Historical Research Uniwersytetu St. Andrews zajmujący się migracjami Szkotów odkryli wpisy dotyczące Birth brief (świadectw narodzin), czyli dokumentów, jakie już w XVII wieku wydawano Szkotom udającym się w podróż zagraniczną. W ten oto sposób można stwierdzić, że na przykład wspomniany już William/Wilhelm Watson przybył z Dundee, a Daniel MacIlroy albo MacAlroy (pierwszą wersję przyjmuje David Dobson, drugą Francis Steuart, podczas gdy w poznańskich metrykach występuje pod nazwiskiem Macoloroy[ey]) z Culross nieopodal Edynburga. Jednocześnie wiele XVII-wiecznych metrykaliów z terenu Szkocji nie zachowało się. W nielicznych przypadkach w notatkach dotyczących wpisania poszczególnych osób do ksiąg miejskich można odnaleźć wzmianki świadczące o tym, że od urodzenia ludzie ci mieszkali na terenie Polski, na przykład James Joachim Watson przyjęty do stanu mieszczańskiego w 1667 roku, określany mianem „Graboviensis”, co może wskazywać na to, że urodził się w jakimś Grabowie lub Grabowcu, wszakże w stosunku do mieszczan czasami używano przydomków wskazujących na ich miejsce narodzin, nawet jeżeli mieszkali tam jedynie przez krótki czas w dzieciństwie, ale przystanki po drodze do Poznania stają się przy tym kolejną komplikacją podczas badania genealogii szkockich rodów.
15 James Watson [dostęp: 12 VII 2026].
16 D. Dobson, Scots in Poland, Russia and the Baltic States: 1550–1850, t. 1, Baltimore 2000, s. 162; por. William Watson [dostęp: 12 VII 2026].
17 Albertus Watson [dostęp: 12 VII 2026].
18 J. Wiesiołowski, Władze miasta Poznania: 1793–2003. Wykaz członków władz miasta: 1253–2003, Poznań 2003, s. 256.
19 Tamże, s. 249.
20 O ich kapitale kulturowym wnioskuję, opierając się na udokumentowanych przypadkach wejścia do władz miejskich w pierwszym pokoleniu oraz samym pochodzeniu. Na podstawie badań zubożałych linii późniejszych, bo XVIII- i XIX-wiecznych, rodzin mieszczańskich można stwierdzić, że nawet przedstawiciele takowych częstokroć przykładali wagę do edukacji, a przynajmniej konieczności zdobycia umiejętności czytania i pisania.
21 J. Wijaczka, Szkoci, dz. cyt., s. 202.
22 Zazwyczaj poznańscy Szkoci opisywani są po prostu jako kupcy bez dodatkowych szczegółów.
23 J. Wijaczka, Szkoci, dz. cyt., s. 211.
24 P.P. Bajer, Scots…, dz. cyt., s 189; F. Steuart, Papers relating…, dz. cyt. Bardzo prawdopodobnym przypadkiem powrotu z Poznania jest na przykład David Skene [dostęp: 12 VII 2026].
25 Z. Guldon, Żydzi i Szkoci w Polsce w XVI–XVIII wieku. Studia i materiały, Kielce 1990.
26 Spośród rodzin wymienionych w ostatnim z tych spisów największe znaczenie z czasem zyskali Fergussonowie, czyli przodkowie Fergussonów Tepperów, z których wywodził się m.in. bankier Piotr Fergusson Tepper, zob. F. Steuart, Papers relating…, dz. cyt., s. 223.