Jesteś tutaj: prof. Jacek Bartyzel » Publicystyka » Problem sekularyzacji władzy i polityki

Problem sekularyzacji władzy i polityki

Jacek Bartyzel

Ludzie zastanawiający się nad pochodzeniem sekularystycznego błędu w polityce skłonni są zazwyczaj upatrywać jego początków w epoce tzw. Oświecenia (które z wielu powodów należałoby nazywać raczej Ociemnieniem), kiedy to proceder okazywania nienawiści chrześcijaństwu stał się po raz pierwszy w dziejach nie tylko jawny i powszechny, ale, co bodaj jeszcze ważniejsze, popłatny, zarówno pod względem uznania tzw. kręgów opiniotwórczych, jak w wymiarze ściśle pekuniarnym.

Już wtedy zaiste można było zyskać sobie reputację odważnego i oryginalnego myśliciela ogłaszając wszem i wobec – jak H. S. Reimarus (1694–1768) – że patriarcha Abraham był „chciwym łotrem”, Jakub – „opitą pijawką”, a apostołowie – „oszustami”.

Przypisywanie autorom XVIII-wiecznym ufundowania intelektualnych podstaw sekularyzacji jest jednak nieporozumieniem. Na to trzeba mimo wszystko niepospolitego umysłu, natomiast pismacy pokroju Reimarusa czy francuskich encyklopedystów byli zaledwie retorycznie sprawnymi propagandystami, którzy miano les philosophes przyznali sobie w celach autoreklamiarskich – niestety, z dużym powodzeniem. Nawet Voltaire wyróżniał się tylko wykwintnym stylem, zaś jedyne jego dzieło, które można uznać za filozoficzne, dotyczyło epistemologii. Swoje powodzenie owi pseudofilozofowie zawdzięczali nie temu, iżby odkryli jakiś naprawdę nowy porządek, ale jedynie dobrze zorganizowanej klace oraz wysokiej zaiste sprawności w wymyślaniu zabójczych i chwytliwych wezwań bojowych w rodzaju Écrasez l’infâme! czy roztaczaniu „słodkich” wizji (D. Diderot) wieszania ostatniego króla na kiszkach ostatniego klechy.

Z drugiej strony, nie należy cofać się zbyt głęboko w przeszłość, aby wskazać ów decydujący moment przejścia „osi czasu” od porządku zorientowanego teocentrycznie do czysto sekularnego, chociaż mają wiele racji mądrzy badacze wskazujący liczne robaki w zaczynającym już gnić owocu, jak immanetyzacja eschatologii w trynitarnym schemacie dziejów Joachima z Fiore (E. Voegelin), „antropologiczny ześlizg” ku naturalizmowi w awerroizmie (P. Siena), nominalizm (R. M. Weaver), psująca heroiczny etos wykwintna miękkość kultury „jesieni średniowiecza” i humanizmu (P. Corrêa de Oliveira) czy „pięć zerwań” z Christianitas w protestantyzmie, makiawelizmie, teorii suwerenności, „naturalizacji” prawa naturalnego i rozpadzie jedności Res Publica Christiana w Traktacie Westfalskim (F. Elías de Tejada). Były to jednak tylko zapowiedzi tego, co się później stało, nikt jeszcze natomiast nie przedstawił kompletnej wizji świata opartego na zupełnie innym fundamencie niż dotychczasowy, tj. Boski.

Całość w: „Cywilizacja. O nauce, moralności, sztuce i religii”, nr 44/2013, s. 32-39.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.