Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Tomasz Witczak: Lonsai Maïkov – „The Confession of the Rose”

Lonsai Maïkov – „The Confession of the Rose”

Adam Tomasz Witczak

Przyznam, że mam słabość do twórczości Thierry’ego1 Jolifa. Jego Lonsai Maïkov to projekt wciąż chyba mało znany w Polsce, a szkoda, bo godne uwagi są zarówno duchowe poszukiwania zespołu, jak i sama muzyka. Często jest to senna, melancholijna odmiana neofolku, której delikatność burzą okazjonalne drapieżne pasaże rocka, industrialu czy militarnej neoklasyki — ale tak naprawdę Lonsai Maïkov znajduje się poza granicami, poza sztywnymi podziałami. Równie dobrze można określić twórczość zespołu tak, jak zrobił to swego czasu sam Thierry: Apopkalyptic esotronic metal blues’n’folk. A może Noises of faith and sickness, jak głosi podpis na oficjalnym MySpace? Jak napisał kiedyś Paweł Frelik z Antimusick: Muzyka jest jedna, ale przecież musimy jakoś o niej rozmawiać — i tylko taki sens mają gatunkowe szufladki, etykietki. Ale w ostateczności jest jedna — Thierry pisze o tym tak: We use every sounds, every spaces, because Christ is a measure of all things.

Duchowe poszukiwania wiodły Thierry’ego Jolifa od tradycjonalizmu integralnego i wczesnych fascynacji koncepcjami Evoli czy Guénona, aż po głęboko przeżywane prawosławie. Po drodze przydarzyło mu się kilka książek (m.in. o mitologii Celtów), wiele artykułów na tematy religioznawcze i kilka albumów muzycznych, w tym właśnie „Wyznanie Róży” z roku 2001. Płyta w całości dedykowana jest Hiraoka Kimitake, czyli słynnemu Yukio Mishimie, „orientalnemu dandysowi”, na równi zafascynowanemu kulturą Europy i etosem samurajskim, człowiekowi, który zakończył życie gestem seppuku, gestem niejako teatralnym, a zarazem na serio.

Lonsai Maïkov prezentuje na „The Confession of the Rose” raptem cztery kilkuminutowe kompozycje (jest to 7” winyl). Pierwsze trzy to oniryczne, leniwie płynące ballady na gitarę akustyczną, której spokojnym akordom towarzyszy nieco smutny, zamyślony śpiew Thierry’ego w języku angielskim. Przypomina to nagrania z wcześniejszych albumów, takich jak „Fire” czy „Our Lady of the Bones”. Możliwe, że nie wszystkich przekona ta estetyka — jeśli to neofolk, to odmienny zarówno od stylu Death In June, jak i od teutońskich zaśpiewów rodem z nocnego ogniska volkistów. Powiedziałbym, że słychać tu nutkę wrażliwości „currentowej”, choć to moje subiektywne odczucie.

Ostatnia kompozycja, z powtarzającą się po francusku frazą Revolution i tajemniczymi dźwiękami w tle, to wycieczka w rejony bardziej industrialne, choć ostatecznie i tutaj pojawia się melancholijny śpiew i melodia…

Mała płytka, której się przyjemnie słucha. Ot, co.

Lonsai Maïkov – „The Confession of the Rose”, wyd. Cauda Draconis 2001

1. Self Sacrifice of the Rose, 2. The Confessions of the Rose, 3. Hail the Rose, 4. Third Confessions


1 Teodoryka – przypis redakcji Portalu.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.