Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Adam Tomasz Witczak: Pieśni z bunkra

Pieśni z bunkra

Adam Tomasz Witczak

„Pieśni z bunkra” – czyli kompilacja „Songs from the Bunker”, a ściślej rzecz ujmując, jej pierwsza część – to dla mnie płyta szczególna, albowiem był to bodaj pierwszy album z gatunku militarno-industrialnego, jaki osobiście nabyłem. Działo się to przed dekadą, podczas tzw. czad giełdy w klubie Wagon. Wówczas to zakupiłem tę składankę wprost z rąk wydawcy.

Nie o tym materiale będzie jednak mowa, a o drugiej jego części, która ukazała się po dziesięciu latach, jako swoisty materiał rocznicowy, uświetniający więcej niż dekadę działalności wytwórni Bunkier Productions. Warto jednak zauważyć, że edycja specjalna „Songs from the Bunker II” (a taką mam przyjemność recenzować) zawiera również – jako dodatek – starą składankę.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Militarna nazwa wydawnictwa i samej kompilacji nasuwa skojarzenia z posępną estetyką martial, warkotem werbli i pompatycznymi aranżacjami quasi-orkiestralnymi. W istocie jednak to nie ten styl przeważa na płycie. Tak naprawdę dominuje tu rzewny, chwilami nieco oniryczny neofolk (Der Frachter Am Abend, Ludola, Ruda, A Heart In The Stillness, Strydwolf). Mamy też kilka porcji mrocznego ambientu (Ghosts Of Breslau, Awen), odrobinę industrialnych zgrzytów, a wreszcie wycieczki w stronę zimnej fali (Nacht und Nebel) czy klimatów agresywnego, futurystycznego EBM (Skon). Pojawiają się też kompozycje bardzo eklektyczne, jak np. utwór grupy Room Noir (urocza elektroniczna impresja pełna rozedrganych beatów, dziwnych dźwięków i łagodnych melodii) czy kompozycja zaprezentowana przez Lonsai Maïkov (dedykowana o. Serafimowi Rose, odnowicielowi prawosławia w USA; drapieżny rock splata się tu z typowym dla tej kapeli prostym folkiem i smętnym, zadumanym śpiewem Teodoryka Jolifa).

Przyziemność codziennej egzystencji i związany z nią pośpiech wciąż jeszcze utrudniają mi pełne wczucie się w ten album. A zatem fakt, że mnie osobiście żadna kompozycja nie powaliła na kolana, nie musi jeszcze o niczym przesądzać. Nawet bez tego przeczuwam, że niektóre są naprawdę dobre. Najwięcej znajdą tu chyba dla siebie miłośnicy neofolku, w tym nawet tego arcy-klasycznego, teutońsko-volkistowskiego do bólu (z uwagi na obecność Strydwolf czy – chrześcijańskiej, co ciekawe – piosenki Der Frachter Am Abend). A jednocześnie pozostaje to kompilacja bardzo różnorodna, tak ze względu na same utwory, jak i na kolejność wybraną przez wydawcę.

Materiał wydany został w tradycyjnym jewel case (tj. plastikowym pudełku), ładnie wykonana wkładka informuje nas nie tylko o tytułach kompozycji i wykonawcach, ale także o tym, co chcieli nam przekazać – czasem to jedynie line-up grupy, czasem znacznie więcej…

V/A – „Songs from the Bunker II”, Bunkier Productions 2014

Brazen Serpent – Deliver Me (Oh Lord Death). Reptile Eye, A Heart In The Stillness – Old Skin, Ghosts Of Breslau – Man with the Green Gloves, Ludola – Przy sadzeniu róż, Docetism – White Night, Jarosław Woś – A Crumbling Heart, Keltika Hispanna – Marcha de Guerra, Ruda – Kaliki, Der Frachter Am Abend – Palmesøndag, Ēnu Kaleidoskops – Elpa, Room Noir – In Dreams, Skon – W ogniu odnajdziesz spokój, Lonsai Maïkov – God’s Revelation to a Human Heart, Srub – Lazy, Moongazing Hare – Salmon Wives, Strydwolf – Tausend Jahre Sind Nicht Viel, Nacht und Nebel – Koniec miasta (Shadowolf’s 80’s Edit), Awen – Grunwald Swords

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.