Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Reklama » JKM Ludwik XX: „Ostatnie dni w więzieniu Temple”

„Ostatnie dni w więzieniu Temple”

Lektura obowiązkowa

Podczas lektury dziennika mojej ciotki Marii Teresy Francuskiej na myśl przychodzi mi dziwna postać. To poważna twarz księżniczki, córki króla Ludwika XVI, to także twarz, z której wyczytać można odrętwienie samotnie uwięzionej w Temple i, w końcu, zaskoczona twarz wygnanej małżonki efemerycznego króla Ludwika XIX1.

Te trzy kobiety składają się na jedną Madame Royale, której życie nie należało do najłatwiejszych. Nie mogę pozostać niewzruszonym w obliczu tego, co wydarzyło się w jej życiu: zabójstwo ojca, następnie matki, śmierć brata – także w mękach – zamkniętego w tym samym więzieniu Temple co i siostra, w którym żadne złe traktowanie nie zostało mu oszczędzone, oraz wygnanie, które pogrzebało wszystko w głębokiej ciszy.

Dni w więzieniu Temple

Zadziwiające wspomnienia tej młodej kobiety o tragicznym przeznaczeniu, zadziwiające opowiadania księżniczki, więźniarki, jednodniowej królowej, wiecznie ranionej wygnanej! Z tym zamiarem przełożenia na papier wzruszającego przez swój realizm świadectwa, Madame Royale nie może, dwieście lat później, pozostawić nas obojętnymi. XIX wiek odnalazł ją zdystansowaną, chłodną. Jednak jaką odwagę wykazuje w tych tragicznych momentach historii Francji! Jakże wyjątkowe przeznaczenie księżniczki, która walczyła i przeżyła po to, by przekazać nam wiadomość. Zrobiła to w służbie zasad monarchii, w służbie pewnego wyobrażenia Francji. Tej Francji, która zraniła ją, ale której potrafiła wybaczyć. Jej małżeństwo z księciem Angoûleme było bezdzietne; podświadomie chciał zatrzymać śmierć nie dając życia?

Wydanie jej wspomnień pozostawia mi ochotę, by wierzyć w życie tak, jak wierzyła w nie ta nieszczęśliwa księżniczka. Chciałbym wyciągnąć z jej życia naukę: nadzieja jest silniejsza niż śmierć, silniejsza niż zachowanie ludzi, którzy zabijają jak stado wilków.

Teraz, musimy nie tylko zaakceptować nauki przeszłości, ale przede wszystkim musimy je też przekroczyć. Z tych doświadczeń – choć to słowo wydaje się zbyt słabe – które księżniczka Maria Teresa przeżyła, musimy wyciągnąć nieskończoną siłę. Była „opiekunką świątyni”, świątyni tysiąca lat, kiedy to nasi królowie, jeden za drugim, wznosili Francję – tę, której nie można wymazać, bo jest zapisana w naszych genach.

Jako głowa Domu Burbonów, a w związku z tym jako depozytariusz tego zdumiewającego dziedzictwa monarchii francuskiej, życzę brania przykładu z odwagi księżniczki Angoûleme, która przypomina nam, że nawet jeśli najbardziej ciemne momenty naszej historii skąpały Francję w chaosie, to nie przeszkadza nam to w tym, by żyć i mieć nadzieję.

Jego Książęca Mość Ludwik de Bourbon,

książę Andegawenii, głowa Domu Burbonów2

*****

Nota wydawcy:

Mój brat spał, gdy gwałtownie wyciągnęli go z łóżka, aby je przeszukać. Moja matka wzięła go, całego zziębniętego, w ramiona. Następnie przeszukali nasze kieszenie. Odebrali matce adres pewnego handlarza, który zachowała, laseczkę laku do pieczęci, która znaleźli przy mojej ciotce, a mnie odebrali litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa i modlitwę za Francję.

Nieszczęścia bardzo wcześnie spotkały Marię Teresę Szarlottę Francuską nazywaną Madame Royale. Wypędzona z Wersalu, by zostać zamkniętą w twierdzy Temple wraz z rodziną, Maria Teresa zaznała cierpień żałoby widząc jak ojciec – Ludwik XVI, matka – Maria Antonina i ciotka – Elżbieta giną na szafocie oraz oczekując na agonię swojego dziesięcioletniego brata – Ludwika XVII.

Madame Royale dzięki sile charakteru nie chce jednak pogrążyć się w ciszy. W obliczu tragedii zapisuje najważniejsze wydarzenia z czasów niewoli. Kilka lat później, podczas wygnania, redaguje drugi tekst – wspomnienia z pierwszych godzin Rewolucji. Te wzruszające teksty stanowią wartościowe świadectwo, świadectwo niewinnej ofiary i odważnej kobiety. Jedyna, która przeżyła Temple, Madame Royale pozostawiła swój ślad w XIX wieku zdobytym przez siłę jej duszy i współczucia.

tłumaczenie: Magdalena Marzec


1 Wprawdzie z legalistycznego punktu widzenia Ludwik XIX był królem tylko przez krótki czas dzielący „abdykację” króla Karola X od jego własnego „zrzeczenia się” tronu, lecz w rzeczywistości Ludwik XIX panował podczas przymusowej emigracji w latach 1836-1844. Zgodnie z Prawami Fundamentalnymi Królestwa Francji żaden król nie może ważnie abdykować lub też wyrzec się możliwości sprawowania władzy w imieniu swoich prawowitych następców – przypis redakcji Portalu Legitymistycznego.

2 Zgodnie z rozpowszechnionym zwyczajem przebywających na emigracji monarchów, którzy nie mogą sprawować władzy w ojczyźnie, JKM Ludwik XX, król Francji i Nawarry, posługuje się tytułem związanym z jego domeną – przypis redakcji Portalu Legitymistycznego.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.