Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Rozmyślania w Pawilonie Czterech Kopuł

Rozmyślania w Pawilonie Czterech Kopuł

Adrian Nikiel

O Panie Jezu Chryste, Potęgo władzy królewskiej, rozkoszne wesele myśli naszej!
(IX modlitwa św. Brygidy o Męce Pańskiej)

Jeżeli Pan nasz Jezus Chrystus jest Królem, legitymizm nie wymaga skomplikowanych uzasadnień, których zrozumienie przekraczałoby możliwości prostego człowieka (łącznie z tą staruszką, która w półmroku kościoła opanowanego przez modernistów odmawia modlitwę różańcową w jej niezmienionym przez niepowołanych kształcie, postacią dyskretnie katechoniczną). Wszystko, co o drodze doskonałości powinniśmy wiedzieć, mamy bowiem w nauce Kościoła. Wystarczą dwa słowa: wierność i pokora. Z drugiej zaś strony nadmierne wykształcenie, przewyższające zdolności intelektualne i poziom moralny kształconego, będzie przeszkodą w rozumieniu rzeczy najprostszych, zachętą zaś do szukania uzasadnień dla niewierności1. A przecież nawet ludy żyjące w odosobnieniu i bez znajomości prawdziwej Wiary wiedziały, że zmarli władcy opiekują się nimi.

Wpisana w naturę ludzką potrzeba hierarchii jest odzwierciedleniem relacyj panujących w niebie. Nieliczni zostali wyznaczeni przez dawcę koron, Syna Bożego, aby byli Jego pomazańcami (a część z nich nie w pełni sprostała wezwaniu), lecz pro Deo agendum każdy może być wiernym poddanym. Trwać, nie licząc na doczesną nagrodę, a pragnąc zbawienia, przy prawdziwym królu, choćby zapomnianym, lekceważonym lub potępianym przez zbuntowanych poddanych za swoje „roszczenia”. Brać udział w jego męce, jak on bierze udział, jako w porządku łaski przybrany syn Boży, w Męce Pana naszego Jezusa Chrystusa. Modlić się, kiedy – jak każdy obciążony grzechem – błądzi on jako syn marnotrawny, ulega słabościom, daje się zwieść fałszywym doktrynom (zwłaszcza tym szerzonym przez podszywających się pod Kościół) i nie wypełnia obowiązków stanu. W obliczu tych ostatnich trudności zachowywać natomiast pokorę, nie dając się uwieść podszeptom, że może jest się kimś lepszym, mądrzejszym i szlachetniejszym od błądzącego monarchy, który upada pod ciężarem wygnania, nie dostrzegając w nim oczyszczenia poprzedzającego odnowę prawowitego ustroju2.

Łatwo i przyjemnie jest adorować tryumfatorów, pisać panegiryki o podążających od zwycięstwa do zwycięstwa. Dziś jednak powinniśmy wspominać tych, którzy ‒ pozornie ‒ przegrali zmagania z diabłem i dla „świata” umarli. Jeżeli wybraniec Boga otrzymał panowanie i władzę, a nie dopuszcza się aktów tyranii (np. przez bezprawne próby zmiany porządku sukcesji), bez wątpliwości sprawuje je, choćby wszyscy zatkali uszy i nikt nie chciał go słuchać. Dla niego to z pewnością sytuacja skrajnie niewdzięczna i trudna, lecz dla tych, którzy dzięki Bożemu Miłosierdziu wytrwają pod jego sztandarem, jest okazją do ćwiczenia się w cnotach. Prawda to, powtórzmy, najprostsza z możliwych, lecz niestety dla zmierzających ku potępieniu – słowa non serviam zwykle nie są jedynym grzechem – odległa jak podróże międzyplanetarne.

Proste linie określają głębokość skupienia. (Kōji Kamoji)


1 Jak dalece monarchizm w Polsce wykracza poza krąg Uniwersytetu? Sprawa legitymistyczna będzie miała szansę powodzenia, kiedy struktury rojalistyczne zejdą na poziom powiatu.

2 Oczywiście również wśród monarchów istnieje zróżnicowanie, zarówno doczesne, które ukształtowały dzieje, jak i nadprzyrodzone, istotne dla ich usytuowania w sferze sakralnej, które wynika z bliskości poszczególnych władców z naszym Panem Jezusem Chrystusem – lub też stopnia ich oddalenia od Boga, Kościoła, prawdziwej Wiary.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2026 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.