Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Mateusz Machaj: „Gwiezdne wojny a filozofia polityki” (fragment)

„Gwiezdne wojny a filozofia polityki” (fragment)

Mateusz Machaj

Społeczeństwo potrzebuje wroga

Tutaj docieramy do najmroczniejszego z mrocznych zakątków ludzkiej natury: jak to się dzieje, że ludzie skłonni są popierać dyktatorów? Jak to w ogóle możliwe, że Palpatine został wybrany, a później zdołał utrzymać się przy władzy? Oczywiście istotną rolę odegrał w tym strach, jednak w pierwszej fazie to lud przyznaje władzę późniejszemu dyktatorowi. Co stoi za motywacją dla tego pierwotnego poparcia udzielanego politycznym potworom? Bez wątpienia warunkiem koniecznym jest elektorat złożony z ludzi pozbawionych wiedzy i wyobraźni. Ale samo to nie wystarczy. Dlaczego zatem obywatele opowiadają się za potworami? Prawdopodobnie dlatego, że kogoś innego nienawidzą jeszcze bardziej. Innymi słowy, w danej grupie czy danym narodzie widzą wroga, z którym należy walczyć natychmiast, za wszelką cenę i bez litości. Uwolnijcie swój (społeczny) gniew!

Widać to wyraźnie. Wspólny wróg spaja społeczność, czyni ją silniejszą i bardziej zdeterminowaną. Ludzie to zwierzęta stadne, a inne gatunki występujące w Gwiezdnych wojnach najwyraźniej dzielą z nami tę cechę. Tak jak my przedstawiciele tych innych galaktycznych gatunków żyją w zbiorowościach, co daje jednostkom pole do przenoszenia swojej tożsamości na jakąś grupę czy klasę. Niestety, wskutek tego ludzie (oraz inne istoty) wykazują tendencję do kategorycznego izolowania się od innych grup oraz sugerowania, że za wszystko, co złe w naszym świecie, odpowiadają właśnie te inne grupy. Wszystko, co złe jest winą Innych.

Prawdopodobnie kojarzycie serial Zagubieni, w którym świetnie uchwycono ideę mówiącą, że stworzenie społeczności i ustanowienie w niej pewnych akceptowanych przez wszystkich reguł i standardów zachowań jest znacznie łatwiejsze w warunkach stałego zagrożenia ze strony Innych – gotowych zabijać, grabić i porywać dzieci. Idea ta wywodzi się z myśli politycznej słynnego niemieckiego filozofa Carla Schmitta (tak, zgadliście: żył w latach trzydziestych XX wieku). W swoich słowach wyraźnie podkreśla on, że istnienie wroga ludu jest potężnym sojusznikiem w kierowaniu masami: „Dopóki państwo jest ciałem politycznym, potrzeba wewnętrznego pokoju zmusza je w krytycznych sytuacjach do obrania wewnętrznego wroga. W efekcie każde państwo zapewnia taką czy inną formułę wyznaczania wrogów narodu”1.

Intencją polityki jest kreowanie wrogów ludu, z którymi należy walczyć z pełnym zaangażowaniem i bezwzględnością – i być w tej walce absolutnie zdeterminowanym, niemal jak Agent Smith w Matrixie. To wspólny cel tworzy społeczność. To on ją jednoczy. To on pcha ją do działania. Prowadzi ją i motywuje. To wspólny cel definiuje społeczność i ją spaja. Myślisz, że nigdy nie dałeś się ponieść społecznej złości? Jesteś pewien? Jako ludzie nauczyliśmy się nawet wykorzystywać język w taki sposób, który wyzwala silne reakcje emocjonalne. To część ewolucyjnej drogi naszego gatunku. To powód, dla którego na świecie nadal istnieje nienawistny kolektywizm: niejako automatycznie postrzegamy reprezentantów Innych jako źródła zagrożenia dla naszych zasobów i kultury. To dlatego piosenka Pink Floyd Waiting for the Worms jest tak popularna: słuchając jej, ludzie podskórnie czują, że antagonistyczna propaganda w zasadzie potrafi przemówić do każdego.

W polityce chodzi o konflikty – nie o rozwiązywanie tych istniejących, lecz o wzniecanie nowych. Również to twórcy Gwiezdnych wojen potrafili świetnie uchwycić. Jako obywatele często dajemy się nabrać utopijnemu obrazowi polityki, w którym rządy tworzą ład społeczny. W rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca – to społeczny gniew skłania ludzi do oddawania głosów na określonych polityków. Komuś należy zabronić prowadzenia działalności, kogoś opodatkować, na kogoś nałożyć sankcje, czegoś prawnie zakazać. Idea „mniejszego zła” perfekcyjnie oddaje toksyczną naturę polityki: Jest się przeciwko komuś i z tej niechęci pozyskuje się ogromną energię wciągającą do polityki. Podczas debat politycznych twoim celem nie jest cywilizowana konstruktywna dyskusja, lecz zmiażdżenie przeciwnika. Przywołuje to na myśl jeden z paradoksów mediów społecznościowych: choć tkwi w nich wspaniały potencjał jednoczenia różnych środowisk i kultur, jednocześnie są one przestrzenią dla tworzenia odseparowanych grupowych utopii, swoistych kabin pogłosowych, w których ludzie wzajemnie utwierdzają się w swoich poglądach, a tych, którzy myślą inaczej, okrzykują wrogami (zjawisko to tłumaczy postępującą radykalizację polityki, idącą w parze z rozwojem internetu).

Czym charakteryzują się wrogowie ludu, którzy w tak znaczącym stopniu wpływają na atmosferę polityczną? Czy muszą być tak bezsprzecznie źli jak orkowie we Władcy Pierścieni? Herr Schmitt kontynuuje:

Wróg polityczny nie musi być ohydny ani z moralności, ani z wyglądu. Nie musi kwalifikować się jako konkurent w zawodzie; co więcej, robienie z nim interesów może nawet nieść pewne korzyści. Niemniej konieczne jest ukazanie go jako kogoś innego, kogoś nietutejszego. Wystarczy, by z racji jego natury cechowało go coś wyraźnie odmiennego, obcego, a w warunkach kryzysu skonfliktowanie społeczeństwa z tym wrogiem będzie możliwe. Co istotne, o sprawach tych nie mogą decydować ustalone z wyprzedzeniem ogólne normy ani też osąd bezstronnych, a przeto neutralnych osób trzecich2.

Jak wiemy z dziesiątków przykładów historycznych, najprostszym sposobem na poróżnienie ludzi oraz wywołanie u nich prymitywnych reakcji i konfliktów jest podkreślenie odrębności rasowych, narodowych i językowych, które masy rozpoznają niemal natychmiast.

Nie zapominajmy jednak, że choć rasa, narodowość i język to najłatwiej rozpoznawalne różnice, nasz gatunek cechuje także wiele różnic subtelniejszych. Niekiedy wystarczy, że wróg należy do innej grupy, jak to było w przypadku posiadaczy własności w Rosji podczas rewolucji październikowej. Wróg musi być jednym z Innych, członkiem innego plemienia, aby jego i jego pobratymców dało się obarczyć winą za bolączki nękające naszą społeczność. Posłużyłem się słowem „plemię”, bo mowa tu o naszych głębokich, biologicznych instynktach.

No dobrze, a gdzie w tym wszystkim związek z Gwiezdnymi wojnami? Kim jest wróg, z którym konieczność walki podkreśla Palpatine? Są nim, rzecz jasna, separatyści. To odmieńcy: nie chcą się podporządkować, nie chcą się przyłączyć do naszej drużyny. Już my im w takim razie pokażemy: albo nas polubią, albo pożałują, że się w ogóle urodzili. Ktoś mógłby argumentować, że to brak realizmu w fabule Gwiezdnych wojen, gdzie pomimo tak dużej różnorodności rasowej nie obserwujemy żadnych oznak rasizmu. Owszem, jednak saga doskonale obrazuje inną ludzką przywarę – grzech jeszcze bardziej pierwotny od rasizmu: skłonność ludzi do prześladowania i zabijania innych tylko dlatego, że należą do innej grupy. Zarówno rasizm, faszyzm, komunizm, jak i wiele innych niegodziwości to pochodne tego pierwotnego grzechu.

Palpatine zdołał zmobilizować różne społeczności, by stanęły po jego stronie, gdyż potrafił ukazać im separatystów w „ohydnym” świetle. Udało mu się rozbudzić irracjonalne emocje obywateli Republiki i tym samym skłonić ich do lekkomyślnego przekazania mu władzy nad śmiertelnym arsenałem i potężną armią, dzięki którym następnie wywołał tragiczny konflikt i ustanowił totalitarne rządy. Innymi słowy, masy gotowe były przyznać władzę Palpatine’owi, ponieważ widziały w nim broń przeciwko Innym – na swoich przecież ręki nie podniesie, nieprawdaż?

Mateusz Machaj, Gwiezdne wojny a filozofia polityki. Powstanie i upadek pierwszego imperium galaktycznego, Wrocław 2019

Za: Mateusz Machaj, Gwiezdne wojny a filozofia polityki. Powstanie i upadek pierwszego imperium galaktycznego, tłum. Krzysztof Zuber, Wrocław 2019, str. 53-56.

Dr hab. Mateusz Machaj jest fundatorem i głównym ekonomistą Instytutu Misesa oraz pracownikiem Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego zainteresowania dotyczą głównie teorii ekonomii, czego efektem są książki Kapitalizm, socjalizm i prawa własności oraz Money, Interest and the Structure of Production, a także liczne artykuły publikowane w periodykach naukowych w Polsce i na świecie.

mises.pl


1 Carl Schmitt, The Concept of the Political, tłum. George Schwab, Chicago-London 2008, s. 46.

2 Ibidem, s. 27.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.