Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Mateusz Scarince: Stójcie, ludzie Zachodu!

„Ja pokłonu nie oddam Żelaznej Koronie
i berła mego skromnego nie złożę”1.
Władca Pierścieni, a także całe legendarium Johna Ronalda Reuela Tolkiena wywarły ogromny wpływ na mój światopogląd. Ta historia […] ujęta w kategoriach dobra i zła, piękna przeciw bezwzględnej brzydocie, tyranii przeciwko królowaniu, umiarkowanej wolności przeciw przymusowi, który dawno stracił cel poza władzą samą w sobie […] wydaje się mieć uniwersalne przesłanie. Dotyka czegoś głęboko w duszy ludzkości ‒ oto istnieje Dobro, lecz także Zło, mroczne, potężne. Mimo to, przekraczając wszelkie nadzieje, Dobro triumfuje. Jednakże według mnie urokiem tych mitów i fikcyjnych historii jest ich głębokie związanie z coraz bardziej zapomnianymi historiami i legendami cywilizacji Zachodu.
Od niewielkich miasteczek i pól wolnego Shire’u do wielkich zamków i miast Królestw Arnoru i Gondoru, ten wykreowany wtórnie (subcreated2) świat na wiele sposobów, w ogóle i w szczególe, stanowi echo minionych wieków naszej własnej rzeczywistości. W osobie Arcykróla Elendila, twórcy wielkich królestw, możemy dostrzec archetyp świętego monarchy, odzwierciedlającego prawdopodobnie cesarza Karola Wielkiego, ojca Europy. Również w późniejszych królach Zachodu, takich jak Aragorn Elessar, niektórzy widzą podobieństwo do królów znanych nam z historii średniowiecza, zwłaszcza zaś Świętych Cesarzy Rzymskich w ich złotych koronach. Przekuty miecz królewski, Andúril, swoją nazwą i cechami przypomina Durandal ‒ niezłamany miecz Rolanda (który z kolei był inspiracją do powstania miecza Durantara z moich własnych pism3). Rycerze Rohanu i Gondoru, mieszkańcy miasta Bree, Hobbici z Shire ‒ wszyscy oni różnią się od naszego świata, a jednak tak bardzo nam go przypominają. A może raczej świat, który minął. Świat, w którym średniowieczny człowiek widział nie tylko wojnę między cywilizacją a plemionami barbarzyńców, lecz także – oczyma wiary – walkę między aniołami podobnymi elfom a demonami przypominającymi orków.
Dając przebłysk tego dawno utraconego świata, Tolkien zachowuje i przekazuje nam dziś ważne prawdy, które nie powinny zostać zapomniane. Najważniejszą z nich, śmiem twierdzić, jest ideał cywilizacji, w której wolność i wszystko, co dobre, rozkwita4. O Tolkienie i jego pracach, a zwłaszcza Władcy Pierścieni, mówi się, że faworyzują nieskazitelną, dziką przyrodę, nietkniętą przez człowieka. Osobiście uważam, iż taki punkt widzenia zawęża szerokość tych refleksji. Tam, gdzie bowiem rozprzestrzenia się Zło, wszystko dziczeje i gnije. wielkie lasy, takie jak Mirkwood, stają się mroczne i splątane, po czym zaczynają umierać. To właśnie cywilizacja i ludzie, będący nadzorcami i opiekunami, sprawiają, że przyroda może kwitnąć, tak jak w średniowiecznych lasach królewskich, otoczonych szczególną ochroną ze strony monarchów. A kiedy król powraca, uschnięte drzewo zakwita na nowo.

Jakie więc znaczenie mają dla nas, w świece współczesnym, cała ta symbolika i metafory? Otóż takie, że nawet w tym świecie, gdzie codziennie obserwujemy okrucieństwo i wielkie zło, my sami możemy, a nawet musimy być dobrymi, cnotliwymi obrońcami tego, co dobre i wolne, pełnymi miłosierdzia względem nieprzyjaciół. Ważne są słowa czarodzieja Gandalfa, skierowane do Froda przed jego podróżą, wyrażające koncept podobny do średniowiecznej cnoty rycerstwa: Nie bądź zbyt pochopny w wydawaniu wyroków śmierci w imię sprawiedliwości, bojąc się o swoje bezpieczeństwo. Nawet najwięksi mędrcy nie widzą wszystkich zakończeń.
Nie trzeba być wielkim królem czy rycerzem, aby być bohaterem. Jak pokazuje historia czasem wystarczy być oberżystą5 czy zwykłą dziewczyną ze wsi6. Cytując z listów Tolkiena: […] wielkie sprawy historii, „koła tego świata”, często poruszane są nie przez władców ani namiestników, ani nawet bogów, lecz przez tych pozornie nieznanych i słabych.
[…] sprawy żadnej domeny ‒ nie tylko Gondoru, ale też każdej innej, wielkiej czy małej ‒ nie są dla mnie najważniejsze. Ja troszczę się o wszystkie rzeczy godne trwania na całym świecie, które obecnie znalazły się w niebezpieczeństwie. Jeśli o mnie chodzi, nawet zupełna klęska Gondoru nie będzie dla mnie całkowitą porażką, jeśli tylko tragedia ta może okazać się płodna dla dni, które potem nastąpią. (Gandalf7)
tłumaczenie: Szymon Radwan
1 J.J.R. Tolkien, Mythopoeia (przekład: Tadeusz Andrzej Olszański). Przypisy pochodzą od tłumacza.
2 Słowo subcreated zostało silnie spopularyzowane przez J.R.R. Tolkiena. Oznacza ono dosłownie „stworzony wtórnie” i ma służyć do określania rzeczy tworzonych przez ludzi. Tym samym Tolkien zostawia możliwość „stwarzania” (create) Bogu (w języku polskim mamy rozróżnienie „stworzyć – tworzyć”, którego brak w języku angielskim).
3 M. Scarince, The Beginning of Tower of Ivory, 21.11.2015 [dostęp: 26.03.2026].
4 Ideał ten spełnia się w realizacji metafizycznego ładu, porządku (ordo), który początek bierze w królowaniu Chrystusa, od którego pochodzi wszelka władza na ziemi, a której to władzy poddani winni są posłuszeństwo.
5 Choć autor nie mówi wprost, o kogo chodzi, być może ma na myśli Andrzeja Hoffera.
6 Jest to jasne odwołanie do postaci św. Joanny d’Arc.
7 Władca Pierścieni: Powrót króla, tłum. Jerzy Łoziński, wyd. Zysk i SK-a, 1997, s. 31.