Jesteś tutaj: Publicystyka » Adam Danek » Suweren i heros

Suweren i heros

Adam Danek

P. Michał Bąkowski odpowiedział ostatnio polemicznie na mój artykuł „Na prawej flance”. Ustosunkowanie się do polemiki wymagać będzie rozważenia roli, jaką w ideowej tożsamości Prawicy odgrywają dwa elementy: suwerenność i tzw. mit bohaterski. Pierwszy z nich współczesne środowiska prawicowe niemal bez wyjątku zaliczają do swoich pryncypiów, wzywając do obrony suwerenności własnych państw, rozpuszczanej stopniowo przez procesy globalizacyjne – pomimo, iż sama koncepcja suwerenności z konserwatywnego punktu widzenia jawiła się na ogół jako niezwykle niebezpieczna. Co do drugiego elementu, zachodzi sytuacja odwrotna – nierzadko mówi się o nim jako o obcym prawicowemu, a zwłaszcza konserwatywnemu stylowi myślenia, co moim zdaniem mija się z prawdą.

We wspomnianym tekście przypomniałem za prof. prof. Władysławem L. Jaworskim (1865-1930) i Karolem Schmittem (1888-1985), że suwerenność nie występuje w państwach demoliberalnych, gdyż ustrój liberalno-demokratyczny wyklucza istnienie suwerena – organu skupiającego w sobie pełnię władzy. Do tego p. Bąkowski dodaje: „(…) jeżeli podmiot suwerenny ma legalną władzę nad każdą osobą i każdą instytucją wewnątrz systemu prawnego, to z definicji nie może istnieć żaden autorytet, który mógłby zakwestionować tę władzę. Atoli podmiot prawny, który może określić swe własne kompetencje prawne, jest w istocie wszechpotężny, co prowadzi do nominalistycznej herezji: sankcje prawne czerpią swą moc od suwerennego podmiotu a nie ze zgodności z prawem naturalnym. Czy taki miałby być punkt dojścia konserwatywnej myśli na temat suwerenności?”. Uważam tę uwagę za całkowicie słuszną. Gwoli konsekwencji końcowe pytanie trzeba jednak postawić szerzej: czy koncepcję władzy suwerennej da się w ogóle pogodzić z konserwatywną filozofią polityczną? Sporo zachowawców o zburzenie ładu politycznego opartego na Tradycji obwinia doktrynę suwerenności ludu (narodu). Lecz ci zapominają, iż uznanie ludu/narodu za suwerena było zaledwie odpryskiem potwornej rewolucji w myśleniu o władzy, jaką spowodowało samo sformułowanie pojęcia suwerena – podmiotu zdolnego stanowić i egzekwować prawo niezależnie od religii, moralności, objawionego i naturalnego prawa Bożego, uświęconych przez wieki zwyczajów, tradycyjnych instytucji i autorytetów, budujących społeczeństwo organiczne ciał pośredniczących etc. Konsekwencje teorii i praktyki władzy suwerennej trafnie opisał w latach trzydziestych konserwatysta prof. Konstanty Grzybowski (1901-1970). Wykazał on, że przewrót w pojmowaniu natury władzy rozpoczął „absolutyzm monarszy, rozwijając doktrynę suwerenności państwa”, rozumianą jako „doktryna suwerenności naczelnego organu w każdym ustroju”. W ten sposób „usunął wartości naczelne”, zawarte w tradycjach poszczególnych wspólnot politycznych, lub je „sformalizował”: „wartością naczelną” fundującą państwo, zamiast „niepewnej określonej treści” (ładu naturalnego, zwyczajów), stała się „pewna norma kompetencyjna”. Pojawienie się wszechpotężnej – przynajmniej teoretycznie – władzy suwerena wywołało reakcję obronną: „(…) doktryna prawa natury, sprzymierzona z rodzącym się demokratyzmem, przywróciła znów nowe wartości absolutne, widząc je w ‘nienaruszalnych’ prawach jednostki (…)”. Ale mechanizm suwerenności, raz puszczony w ruch, bez problem strawił ideologię praw jednostki: „(…) rodzący się absolutyzm demokratyczny sformalizował normę naczelną, znów zamienił ją w normę kompetencyjną, jaką jest doktryna suwerenności ludu, niczym nie związanej, wszechmocnej i wszechkompetentnej, totalnej”. Jak widać, prawdziwą bombę pod konserwatywno-tradycjonalistyczny porządek polityczny – pod świat praw zwyczajowych, prastarych umów, przywilejów, niezależnych prowincji i korporacji, religijnych sankcji dla prawa itd. – podłożyli teoretycy monarchii absolutnej, uzasadniając pozycję ziemskiego suwerena. Podmienienie monarchy na lud bądź parlament na stanowisku suwerena miało drugorzędne znaczenie – przełom dokonał się wcześniej. Czy w związku z tym zachowawca powinien wystrzegać się refleksji nad suwerennością? Nie do końca. W dzisiejszych czasach ustrój oparty na głowie państwa ogniskującej w sobie jednolitą władzę wydaje się jak najbardziej wart przeciwstawiania „chaosowi kontrolowanemu” liberalnej demokracji – pod warunkiem związania jej prawem wyższym niż tylko pochodzące od człowieka, jak miało to miejsce w przypadku Prezydenta we wspaniałym, quasi-monarchicznym „Projekcie Konstytucji” W.L. Jaworskiego (1928) czy Konstytucji RP z 1935 r.

Inny fragment mojego artykułu komentuje p. Bąkowski następującymi słowy: „Moje wątpliwości dotyczą (…) zbierania pod sztandarem czy też rzekomej potrzeby prawicy, ‘by kogoś okrzyknąć bohaterem’. Mnie uderza w tym przede wszystkim (…) ‘lewicowość’ takich zamiarów”. Prowadzi nas to do ciekawego zagadnienia. Tzw. mit bohaterski uważany jest często za obcy tradycji politycznej Prawicy, bo lewicowy per se. Ta pierwsza dostrzega bowiem w świecie ład przedmiotowy, czyli porządek niezależny od ludzkiej woli, który należy szanować i chronić; jeśli nawet w obrębie owego porządku zmieniają się pewne rzeczy, to w długich procesach dziejowych, drogą organicznej ewolucji. Mit bohaterski zaś mówi o kreacji i przekształcaniu rzeczywistości przez człowieka własnymi czynami. Ta sprzeczność jest jednak pozorna. Mit bohaterski posiada silne i oczywiste związki z filozofią czynu, a ta na polskim gruncie nigdy nie miała z lewicą nic wspólnego. Uprawiali ją m.in. konserwatywni liberałowie Bronisław Trentowski (1808-1869) i August hrabia Cieszkowski (1814-1894) oraz konserwatysta Maurycy Mochnacki (1804-1834). Najwybitniejszy jej polski przedstawiciel, Stanisław Brzozowski (1878-1911), zaczynał drogę intelektualną jako marksista, lecz dzięki filozofii czynu zakończył ją jako miłośnik Barrèsa, Chestertona i Maurrasa. Filozofia czynu przenika również pisma katolickiego mesjanisty narodowego Jerzego Brauna (1901-1975) oraz, niewątpliwie, Stanisława Wyspiańskiego (1869-1907). Wracając do mitu bohaterskiego, sławny religioznawca i filozof kultury prof. Mircea Eliade (1907-1986) zwraca uwagę, iż wszystkie cywilizacje sakralne – gdzie metafizyczny porządek ponadziemskiego pochodzenia utożsamiano wręcz z bytem – ogromną rolę przypisywały „herosom cywilizującym”, zesłanym, by przekazać ludziom wiedzę o tym porządku i urzeczywistnić go w ich społeczności. Najwyraźniej mit bohaterski i konserwatywny ład wcale się nie wykluczają; idźmy zatem dalej. Dla konserwatysty epoki nowoczesnej oczywiste jest, że w sferze doczesnej ład ten został zburzony i nie odrodzi się sam, ewolucyjnie, ponieważ na pogorzelisku wszystkich diabelskich rewolt nie pozostało nic, co mogłoby organicznie ewoluować. Została tylko jedna droga do przywrócenia zgodności rzeczywistości empirycznej z wiecznym ordo – droga Czynu. Tak kształtuje się koncepcja rewolucji konserwatywnej, rodzą się postawy takie jak „heroiczny realizm” Wernera Besta (1903-1989) i „heroiczny pesymizm” Juliusza barona Evoli (1898-1974). Notabene, w 1933 r. dyskusja na temat m.in. rewolucji konserwatywnej i mitu bohaterskiego odbyła się na łamach konserwatywnego krakowskiego „Czasu”. Negatywnie do obu wymienionych idei ustosunkował się w niej wspomniany już Konstanty Grzybowski. Jego polemista, Anatol Listowski (1904-1987), wywodził: „(…) świat i życie jest tym, co wytwarza się wciąż i przez nas samych, a wytwarzanie to tworzenie, a tworzenie opiera się w pierwszym rzędzie na pierwiastku woli. Myśl ewolucyjna nie podkreślała (przecież) pierwiastka woli w budowaniu świata i życia (…). Nie dominował i ów pierwiastek w kryteriach myślenia konserwatywnego u nas, dominował natomiast w myśleniu rewolucyjnym – tam istniał i rozwijał się ‘mit bohaterski’. Jest zasadniczym złudzeniem, że postawa zachowawcza, powiedzmy wyraźniej reakcyjna, złączona jest ślubem nierozerwalnym z myśleniem ewolucyjnym (…). Zachowawca (…) może myśleć rewolucyjnie i pozostać zachowawcą – chodzi tylko o to, aby myślał kategoriami jakościowymi, a nie ilościowymi”. Postawa heroiczna nie kłóci się więc z konserwatyzmem, lecz logicznie z niego wynika, jeżeli stawia on sobie za cel restaurację porządku rzeczy opartego na ponadczasowych, konserwatywno-tradycjonalistycznych zasadach.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.