Jesteś tutaj: Publicystyka » Adrian Nikiel » Umieranie rozłożone na lata

Umieranie rozłożone na lata

Adrian Nikiel

Bez ryzyka popełnienia większego błędu stwierdzić można, że duńskie powieści kryminalne nie są jeszcze tak popularne w Polsce jak dzieła autorów z Norwegii i Szwecji. Dzięki przekładom znanej już naszym Czytelnikom pani dr Joanny Cymbrykiewicz w ubiegłym roku do rąk miłośników tego typu literatury trafiły powieści popularnego na Zachodzie pisarza, p. Jussiego Adler-Olsena – kolejna luka została wypełniona.

Kobieta w klatce to xiążka solidnie osadzona w realiach społecznych i politycznych Królestwa Danii. Na dalekim planie, ale w sposób istotny dla fabuły, zasygnalizowana została rola potężnych związków zawodowych, wspomniano o tzw. małżeństwach sodomitów, a główny bohater prezentowany jest jako mocno mizantropijna jednostka uwikłana w zjawisko znane w socjologii jako „rodzina patchworkowa”. Częścią tych realiów Północy okazuje się także rozbudowana biurokracja z jej nieruchawością i immanentnymi słabościami. Dodatkowym elementem jest „zderzenie kultur”, które obserwować można w relacjach interpersonalnych Carla Mørcka i jego nowego współpracownika Assada, Syryjczyka z pochodzenia. Spojrzenie duńskiego autora na ojczyznę okazuje się mocno ironiczne…

Carl Mørck, szef nowo utworzonego Departamentu Q, którego zadaniem są śledztwa w sprawach dalekich od rozwikłania, lecz odłożonych ad acta, to postać niedbająca o pozyskanie czyjejkolwiek sympatii: przełożonych, kolegów, czy nawet czytelników. Można przyjąć, że gdyby nie był jedynie bohaterem literackim, nie zależałoby mu na xiążkach z jego udziałem, popularności i uznaniu. Przeciwnie, jest to człowiek szorstki i zamknięty w sobie, politycznie niepoprawny, pozostający w dziwacznych relacjach z żoną często zmieniającą kochanków, z trudem dochodzący do siebie po tragedii, która dotknęła jego grupę śledczą w trakcie wykonywania obowiązków służbowych. Właściwie tylko to, że jest doskonałym detektywem, buduje jego pozytywny obraz w oczach czytelników.

Pierwszym zadaniem, jakiego podjął się dwuosobowy Departament Q, było zaginięcie przed pięcioma laty młodej duńskiej parlamentarzystki Merete Lynggaard, która zniknęła z pokładu w trakcie rejsu promowego. Domniemania prowadziły w kierunku hipotezy wypadku lub samobójstwa…

Wprawdzie uważny czytelnik dość szybko wpaść może na trop motywu prowadzącego do tragedii, lecz konstrukcja powieści sprawia, że mimo domysłów czyta się ją z narastającym napięciem. Nietrudno postawić siebie w sytuacji tak extremalnej jak opisana w xiążce – z pytaniem: „czy sam(a) przetrwał(a)bym podobną orgię okrucieństwa?”. Jest to xiążka w jakimś sensie podwójnie drastyczna, gdyż prezentuje nie tylko bezwzględność przestępców, lecz również siłę samooskarżenia, która swoim natężeniem – w przypadku Mørcka – prowadzić może na skraj autodestrukcji.

Zachęcam do lektury i pozostaję z nadzieją na kolejne, równie udane przekłady dzieł pana Adler-Olsena. Po lekturze pierwszego tomu pozostaje odczucie, że naprawdę lepiej poznało się Danię. Niewątpliwie jest to dobra promocja kultury tego skandynawskiego kraju w Polsce.

Jussi Adler-Olsen, Kobieta w klatce, tłum. Joanna Cymbrykiewicz, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2011, str. 411. www.terytoria.com.pl

Pierwodruk: „Opcja na Prawo” nr 9/129, wrzesień 2012 r.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.