Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Romuald Lazarowicz: Usunąć sowieckie bałwany!

Usunąć sowieckie bałwany!

Romuald Lazarowicz

W swoim tekście, zatytułowanym Różnica, otwierającym numer 147 gazety „Obywatelskiej”, Kornel Morawiecki podaje dwa argumenty przemawiające – jego zdaniem – przeciwko usuwaniu z Polski pomników żołnierzy sowieckich. Pierwszym ma być fakt, że w 1941 roku Sowieci zmienili zdanie: już nie chcieli zlikwidować wszystkich Polaków, a tylko niektórych, i w przeciwieństwie do Niemców nie odmawiali nam prawa do istnienia. Argument drugi to retoryczne pytanie, czy przegrana hitlerowskich Niemiec, która po półwieczu doprowadziła do pokonania przez nas komunizmu, byłaby możliwa bez ofiar 600 tys. żołnierzy sowieckich poległych na terenie naszego kraju.

Zapewne nawet zdaniem Autora argument pierwszy byłby mocno niewystarczający bez drugiego. Bo przecież jest całkiem spore grono narodów, państw i polityków, które również nie odmawia nam prawa do istnienia, a wcale nie stawiamy im pomników… Decydujący zatem musi być argument drugi, a innych w tym tekście nie odnajduję. Mamy zatem akceptować obecność w naszym kraju sowieckich pomników (wyjątkowych zresztą koszmarów rzeźbiarskich), dlatego że w czasie wojny bolszewicy antycypowali nasze o pół wieku późniejsze wyzwolenie z ich niewoli! Jeśli zaś nie przewidywali takiego rozwoju wypadków – co raczej jest pewne – to, wypędzając Niemców, zagarniali cały nasz kraj jednocześnie w niewolę. Od razu przy tym masowo rabując i gwałcąc. To ma przemawiać na rzecz pozostawienia obelisków na cześć podbijających Polskę sowieckich żołnierzy?! Na naszych ziemiach bili się z Niemcami, ale walczyli nie o Polskę, a o bolszewicką władzę w tej części Europy. Niektórzy z tych poległych, których mamy honorować po wieczne czasy, z całą pewnością parę lat wcześniej uczestniczyli w mordowaniu polskich jeńców czy w masowych wywózkach Polaków na Syberię, a kontynuowali ten proceder również w trakcie „wyzwolenia”. Ogrom cierpień, które przyniosła nam bolszewicka barbaria, jest niepoliczalny. Czy to, że niemiecki był jeszcze większy, przemawia za honorowaniem Sowietów pomnikami?

1 sierpnia 1944 r. w Warszawie rozpoczęło się powstanie. Na wieść o tym sowieckie dowództwo zmieniło plany strategiczne. Armia Czerwona zatrzymała swoje natarcie na zachód. Musiała zaczekać, aż Niemcy rozprawią się z Polakami i ich stolicą. Sowieci nie byli jednak bezczynni: na terenach wcześniej zajętych wprowadzali rządy terroru. Przejmowali siedziby Gestapo i obozy koncentracyjne, ponownie zapełniając je Polakami.

19 sierpnia 1944 r. w Paryżu rozpoczęło się powstanie. Na wieść o tym amerykańskie dowództwo zmieniło plany strategiczne. Armia amerykańska ruszyła na pomoc Francuzom. Po tygodniu Paryż był wolny. Nad wyzwolonymi terenami władzę obejmowali Francuzi.

Po wojnie w Polsce zbudowano liczne cmentarze żołnierzy sowieckich, ale oprócz tego niezliczone „pomniki wdzięczności”, często stawiane przez samych Sowietów. We Francji zbudowano także amerykańskie cmentarze wojenne, nikomu do głowy jednak nie przyszło pokrywać kraju „pomnikami wdzięczności”.

II wojnę światową wywołała spółka niemiecko-sowiecka, zakończyła zaś koalicja sowiecko-aliancka. Mamy być wdzięczni sowieckim sołdatom za wyzwolenie z opresji, w którą nas sami wpędzili?

Redakcja „wzmocniła” wymowę tekstu, opatrując go zdjęciem: Pomnik Bohaterów Armii Czerwonej w Wiedniu nikomu nie przeszkadza. Otóż nie jest to prawda. Pomnik, który Sowieci wystawili sobie w 1945 r. w okupowanym Wiedniu, jest co jakiś czas dewastowany. Komuś zatem przeszkadza. Ważniejsze jednak wydaje się, że jest to monument na terenie pokonanej dawnej Rzeszy, a więc kraju uznanego za sprawcę II wojny światowej (inna rzecz, że postawiony przez drugiego ze sprawców). Polska nie ma powodu do okazywania takiej pokory jak Austria.

Obeliski sowieckich żołnierzy, pomniki wdzięczności nie są w istocie tym, czym niby mają być. To znaki hołdu dla najbardziej zbrodniczego systemu w historii świata – który rzekomo przyniósł nam wolność. To równocześnie totemy podległości, całkowicie niepasujące do wolnej Polski. Tak jak II Rzeczpospolita systematycznie usuwała pomniki (również cerkwie) pozostawione przez państwa rozbiorowe, tak i obecna Polska nie może tolerować tych wątpliwych dowodów pamięci. Zupełnie czym innym są cmentarze wojenne – mamy i takie, na których są również pochowani żołnierze niemieccy. I nie powinny nikomu przeszkadzać. Natomiast wszelkie komunistyczne bałwany powinny zniknąć z naszych miast i wsi.

Swoje autorskie teksty otwierające Kornel Morawiecki opatruje kotwicą Solidarności Walczącej. Sugeruje to niestety, że wyrażone w nich poglądy i opinie oddają stanowisko SW. A tak przecież nie jest. Wielu z nas osobiście angażuje się, na przykład, w usuwanie sowieckich skamielin z terenu Polski i nie zgadza się z opiniami Przewodniczącego w tym względzie. Narzucanie innym (kotwica) obcych im poglądów nie sprawi, że zmienią zdanie, ale wielu niezorientowanych wprowadzi w błąd co do opinii panujących w SW.

Pierwodruk: Romuald Lazarowicz, Usunąć sowieckie bałwany!, „Obywatelska” nr 148, 31 sierpnia – 13 września 2017 r., str. 12

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2009 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.