Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Zbigniew Gołasz: Victoria niespodziewana — 100 lat temu, 19 sierpnia 1920 r., rozpoczęło się II powstanie śląskie

Victoria niespodziewana — 100 lat temu, 19 sierpnia 1920 r., rozpoczęło się II powstanie śląskie

Zbigniew Gołasz

Jego wybuch był ściśle związany z bolszewicką kontrofensywą, która zbliżała się nieuchronnie w kierunku Warszawy, zagrażając bytowi odbudowywanego z mozołem państwa. Próby skierowania rzeczowej i militarnej pomocy dla walczącej Polski przez Śląsk zakończyły się protestami i obstrukcją Niemców, a fake news o zdobyciu przez bolszewików Warszawy opublikowany w gliwickiej gazecie „Oberschlesischer Wanderer” doprowadził do kilkudniowych zamieszek antypolskich na ulicach Katowic. Zamordowano dr. Andrzeja Mielęckiego i innych działaczy polskich oraz zdemolowano polskie drukarnie i instytucje. Brutalność Niemców i bezradność aliantów zmusiła stronę polską do kontrakcji. 19 sierpnia do działań przystąpiła katowicka Polska Organizacja Wojskowa Górnego Śląska pod wodzą Walentego Fojkisa. W ślad za nią uczyniły to kolejne powiatowe struktury POW. Rok po I powstaniu spełnił się czarny sen Niemców.

Wybuch II powstania śląskiego, podobnie jak i pierwszego, nastąpił w momencie braku łączności pomiędzy poszczególnymi ośrodkami decyzyjnymi polskiej konspiracji, a więc POW Górnego Śląska i Polskim Komisariatem Plebiscytowym w Bytomiu. Sukces, jak wiadomo, ma zawsze wielu ojców. Wydanie rozkazu o rozpoczęciu insurekcji przypisywał sobie później zarówno Korfanty, jak i przywódcy POW. Jedno nie wyklucza jednak drugiego. Korfanty, jako komisarz postawiony przed faktami dokonanymi zarówno przez Niemców, jak i przywódców POW, podjął zapewne jedyną w zaistniałej sytuacji słuszną decyzję i ogłosił strajk generalny, a niedługo po nim powstanie, którego ster dzięki temu uchwycił i mógł nim pokierować na swoich warunkach, a nie przywódców wojskowych, którzy oczywiście zasługi przypisywali sobie, a nie Korfantemu, z którym byli w stałym konflikcie i którego oskarżali o tchórzostwo.

Z kolei konspiratorom z POW G.Śl. powiatu katowickiego łatwiej lub wygodniej (do tego zapewne już nigdy nie dojdziemy) było skontaktować się z ośrodkiem POW w Sosnowcu aniżeli z Komisariatem Plebiscytowym w Bytomiu. Niewykluczone jednak, że w ówczesnej sytuacji, kiedy wojska bolszewickie tratowały Rzeczpospolitą, uznali, że mimo wszystko prędzej uzyskają pomoc, zwracając się bezpośrednio do ośrodka wojskowego aniżeli do władzy cywilnej, która w świetle prasy niemieckiej przecież miała uciec z Warszawy. Pamiętajmy, że w tym momencie zakres oddziaływania prasy polskiej był niewielki, tym bardziej że niektóre redakcje zostały zniszczone na skutek zamieszek katowickich.

Jakby nie było, pod hasłem „samoobrony” POW przystąpiła do działania. Rozmach i wysoka organizacja akcji zaskoczyły kompletnie Niemców, spodziewających się raczej załamania morale obozu polskiego po przegranym plebiscycie na Warmii i Mazurach, porażce w konflikcie z Czechosłowacją o Śląsk Cieszyński oraz pozornie beznadziejną sytuacją w obliczu bolszewickiej inwazji. Insurekcja szybko objęła powiat katowicki oraz powiat pszczyński, gdzie oddziały ppor. Stanisława Krzyżowskiego opanowały Murcki, Mikołów. Nie udało się z powodu interwencji aliantów zająć jednak Pszczyny. W powiecie rybnickim powstańcy opanowali obszar do linii Pszów–Wodzisław–Godów, ale bez Rybnika. Opanowano też Wodzisław. W powiecie katowickim powstańcy zajęli m.in. Mysłowice, Giszowiec i Nikiszowiec. Spory sukces odnieśli też w powiecie bytomskim, wkraczając nawet do samego miasta, w którym jednak stacjonował silny garnizon aliancki – to zmusiło ich do opuszczenia miasta. W ich rękach znalazły się Rozbark, Brzeziny Śląskie, Dąbrówka Wielka, Brzozowice, Piekary, Miechowice i Łagiewniki. 20 sierpnia cała wschodnia część GOP znalazła się niespodziewanie w rękach powstańców. Ofensywa rozpoczęta 24 sierpnia w powiatach północnych pozwoliła opanować spore tereny w powiecie lublinieckim, gdzie dotarto do rogatek miasta, tarnogórskim i toszecko-gliwickim, gdzie udało się opanować miejscowości Toszek oraz Pyskowice, co dawało dobre rokowania do rozszerzenia insurekcji na powiaty strzelecki i opolski.

W powiatach zachodnich doszło jednak do nielicznych lokalnych wystąpień. POW nie była na tyle silna, aby osiągnąć sukces, a niemiecka organizacja bojowa KOOS miała dość czasu, aby przejąć inicjatywę. Również na południu powstanie nie rozlało się na powiaty kozielski i raciborski, z większą już masą ludności proniemieckiej i zabezpieczane przez oddziały włoskie. Powstanie osiągnęło kres swych możliwości. POW nie była w stanie osiągnąć dalszych sukcesów. Jego zasięg i tak był oszałamiający. W trakcie pertraktacji uzyskano realne maksimum żądań: likwidację Sipo i powołanie Policji Górnego Śląska, co wynegocjowano już 24 sierpnia, a także przydzielenie polskich doradców przy urzędach kontrolerów powiatowych i obietnicę dopuszczenia takich przy innych urzędach.

Rokowania prowadzone pod auspicjami władz koalicyjnych i przy ich biernym wsparciu przyniosły pełen sukces strony polskiej, której główne postulaty zostały uwzględnione. Złożyło się na niego kilka czynników, o których wcześniej wspomniano, a także fakt, że alianci uznali polskie postulaty za zasadne, i to jeszcze przed powstaniem, i patrzyli na polskie działania przychylnym okiem, na co z pewnością wpływ miała niechlubna postawa Sipo w trakcie zamieszek sierpniowych w Katowicach.

Insurekcja, przeprowadzona praktycznie siłami własnymi POW Górnego Śląska, której większość kadry dowódczej i szeregowych stanowili Górnoślązacy, bez większego wsparcia ze strony czynników rządowych i armii, zakończyła się niespodziewanym sukcesem. Jest jednym z nielicznych zrywów powstańczych w dziejach Polski, które zakończyły się zwycięstwem.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.