Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Tomasz Gabiś: Wielki kryzys — wielka zagadka?

Wielki kryzys — wielka zagadka?

Tomasz Gabiś

24 października 1929 roku przeszedł do historii gospodarczej jako Czarny Czwartek, dzień, w którym ówczesne finansowe serce świata – nowojorska giełda – bijące od miesięcy jak oszalałe, stanęło. W ciągu następnych dni zapanowała panika, kursy akcji, które jeszcze nie tak dawno szybowały gdzieś wysoko w przestworzach, zaczęły pikować w dół bez opamiętania. Ci, co kupili je za 100 dolarów, teraz pozbywali się ich po 10, byle tylko coś uratować. Giełdowy krach, który nastąpił po wielu miesiącach optymizmu i euforii, wiary, że kursy mogą iść tylko w górę, spowodował, że w ciągu dwóch miesięcy akcjonariusze stracili ponad 40 mld dolarów. Od krachu na Wall Street światowa gospodarka weszła w okres nazywany w USA Wielką Depresją, a w innych krajach Wielkim Kryzysem Gospodarczym. Produkcja w głównych krajach przemysłowych spadła od 30 do 50%, wartość handlu światowego była w 1932 roku o jedną trzecią niższa niż trzy lata wcześniej. W 1933 roku 30 milionów ludzi było bez pracy, wszędzie zmniejszał się dochód narodowy brutto. Pomiędzy 1929 a 1932 rokiem przeciętny dochód amerykańskiej rodziny spadł o 40% – z 2300 do 1500 dolarów rocznie. Pomiędzy 1929 a 1933 rokiem upadło 10 000 z 25 000 komercyjnych banków USA.

Od momentu załamania się amerykańskiego rynku akcji kryzys rozprzestrzenił się z USA, które po wojnie przejęły rolę głównego centrum finansowo-gospodarczego świata, najpierw na uprzemysłowione kraje Europy (najmocniej dotknął najważniejsze państwo na kontynencie – Niemcy), a potem dotarł do krajów eksportujących surowce, do europejskich kolonii. Gospodarka już wtedy była zglobalizowana, depresja rozszerzyła się na cały świat, docierając do Ameryki Południowej, Australii, Nowej Zelandii, do kolonii brytyjskich, holenderskich i francuskich, do najodleglejszych zakątków kuli ziemskiej. Nigdy jeszcze w historii gospodarki światowej nie zdarzyło się coś podobnego. Pod koniec 1930 roku Maynard Keynes stwierdził, że „ludzkość żyje w cieniu jednej z największych katastrof gospodarczych nowoczesnej historii”. Inny wybitny ekonomista brytyjski prof. Lionel Robbins z London School of Economics napisał w 1934 roku, że przed pierwszą wojną światową nigdy nie było tak poważnego zagrożenia dla systemu ekonomicznego świata, jak to miało miejsce po roku 1929.

Choć w różnych krajach kryzys miał inny przebieg i zakres, inaczej zaczynał się i inaczej kończył, to można powiedzieć, że trwał on praktycznie przez całą dekadę, a nawet – jak uważają niektórzy – zakończył się dopiero na przełomie lat 40. i 50. XX wieku. Epoka ta przyniosła zarówno niewyobrażalne ludzkie tragedie, jak i polityczne wstrząsy i wojny. Dlatego Wielki Kryzys uważany jest zgodnie za punkt zwrotny w historii USA i całego świata, i dlatego też od osiemdziesięciu lat stanowi przedmiot ciągle niezakończonego sporu wśród ekonomistów i historyków. Ciągle na nowo stawia się pytania: Co się naprawdę stało? Jak mogło dojść do czegoś takiego, czego nikt nie przewidywał, nie spodziewał się, co spadło jak grom z jasnego nieba? Dlaczego ekonomiści i analitycy o najwyższych kwalifikacjach nie przewidzieli krachu na giełdzie i bezprecedensowej depresji, jaka potem nastąpiła? Jeszcze dziś mówią niektórzy, że Wielki Kryzys to tajemniczy i niewyjaśnialny fenomen, „jedna z największych zagadek historii XX wieku”. Ale zagadki ekonomiczne nie mogą przecież pozostać nierozwiązane, ekonomiczny kryzys na taką skalę jest czymś więcej niż „serią historycznych przypadków”.

Prehistoria Wielkiego Kryzysu

Cytowany wyżej Lionel Robbins pisał w swojej książce The Great Depression (London 1934), że kryzys światowy nie wybuchł nagle w 1929 roku, ale trwał już od roku 1914. Wojna światowa była straszliwą katastrofą dla ludzkości, przede wszystkim dla Europy; przyniosła ogromne gospodarcze i ludzkie zniszczenia; międzynarodowy podział pracy przestał funkcjonować, rozbiciu uległy światowe rynki. W państwach wojujących rozbudowano aparaty przemysłowe pracujące na rzecz gospodarki wojennej i pożerające ogromne kapitały. Państwa, aby sfinansować wydatki wojenne, zaciągały wielkie kredyty czy to w innych państwach, czy to u własnych obywateli. Po wojnie państwa zwycięskie musiały spłacać długi wojenne, a Niemcy reparacje. Do tego doszło zadłużenie na potrzeby odbudowy gospodarki, głównie poprzez kredyty zaciągane u Stanów Zjednoczonych.

Przez 40 lat przed wojną system finansowy czołowych przemysłowych krajów świata był na poziomie elementarnym jednością dzięki międzynarodowemu standardowi złota. W okresie wojny ta jedność zaczęła się rozpadać. Większość rządów europejskich faktycznie (choć nie formalnie) porzuciła standard złota, aby móc finansować wydatki wojenne. Po wojnie nigdy już tej jedności nie odbudowano. Cały okres powojenny to konwulsje znajdującego się w agonii dawnego systemu finansowego świata. Dochodziło wówczas do tak niesłychanych zjawisk, jak hiperinflacja w Niemczech w latach 1922-23. Załamanie systemu międzynarodowego standardu złota oznaczało koniec świata, jaki ludzie znali w XIX wieku. Ogólnie rzecz biorąc, można stwierdzić, że kryzys (depresja) po 1929 roku wydarzył się w okresie, kiedy gospodarka światowa oparta była na kruchych fundamentach, brak jej było stabilności i równowagi, stała się o wiele mniej elastyczna (kartelizacja przemysłu, zmniejszenie elastyczności rynku pracy, restrykcje w handlu międzynarodowym itd.). Jak wiadomo, niszczące skutki trzęsienia ziemi nie zależą tylko od jego siły, ale i od struktury budynków, które znalazły się w jego zasięgu. A struktura gospodarki światowej nie była mocna, przeto kiedy uderzył kryzys, szybko stał się Wielkim Kryzysem, pogłębionym, wzmocnionym i przedłużonym przez rządy i parlamenty, które – nie potrafiąc właściwie rozpoznać jego źródeł – nie potrafiły znaleźć właściwych środków zaradczych.

Przyczyny Wielkiego Kryzysu

Wielkie procesy i zjawiska ekonomiczne ogarniające cały świat nie mają jednej przyczyny, lecz wiele, są wynikiem splotu różnych czynników i okoliczności. Jednak są przyczyny pierwszorzędne i drugorzędne, decyzje ważne i mniej ważne. Gdy chodzi o załamanie rynku akcji i kryzys, są tacy, którzy podkreślają negatywną rolę Banku Anglii, rządu brytyjskiego i londyńskiego City i walki Brytyjczyków o odzyskanie pozycji światowego centrum finansowego, utraconego na rzecz Nowego Jorku. Inni chcieliby widzieć przyczyny w „chciwości spekulantów” i „rekinów z Wall Street”, jeszcze inni upatrują przyczynę w śmierci w październiku 1928 roku – znakomitego ich zdaniem – prezesa Banku Rezerwy Federalnej (Fed) w Nowym Jorku Benjamina Stronga, co spowodowało, że w kluczowym momencie zabrakło lidera zarządzającego sprawnie systemem monetarnym USA. Są i tacy krytycy Fed-u, którzy uważają, że Wielka Depresja była „produktem ubocznym ekonomicznie racjonalnego zachowania ze strony banków wchodzących w skład Fed-u dążących do zysku poprzez eliminację konkurentów”. Wszystko to jednak są czynniki drugo- lub trzeciorzędne. Nie psychologia, nie polityczne rozgrywki, nie instytucjonalne interesy, ale pieniądz, kredyt, stopy procentowe, struktura kapitału – tutaj trzeba szukać wyjaśnienia Wielkiego Kryzysu. Czyli dokładnie tam, gdzie należy szukać przyczyn obecnych problemów dręczących świat.

Należy przede wszystkim wziąć pod uwagę fakt, że krach na nowojorskiej giełdzie nie był przyczyną, lecz symptomem kryzysu, ujawnił tylko procesy trwające już wcześniej. Wzmiankowany wcześniej wybitny brytyjski ekonomista Lionel Robbins w The Great Depression napisał, iż na całym świecie, a co najważniejsze w Stanach Zjednoczonych, rosła podaż pieniądza – rozumianego w możliwie szerokim tego słowa znaczeniu – nie pieniądza w normalnym obiegu, ale jego substytutów, będących instrumentami ekspansji kredytowej (po latach tezy Robbinsa rozwinął i uzupełnił Murray Rothbard). Mieliśmy zatem do czynienia nie z inflacją taką jak np. w Niemczech w latach 1922-23, kiedy rząd drukował pieniądze i wprowadzał do obiegu, ale z „inflacją kredytową” za pośrednictwem banków kierowanych przez bank centralny. Utrzymywanie niskich stóp dyskontowych, zakup obligacji rządowych na otwartym rynku przez bank centralny, obniżanie obowiązkowych rezerw bankowych i inne instrumenty finansowe służyły polityce „taniego kredytu”. Sytuację zaciemnia fakt, że ceny towarów generalnie nie poszły w górę (choć inflacja ujawniła się na rynku akcji), jak dzieje się wówczas, kiedy rząd po prostu drukuje pieniądze, wpuszczając je do powszechnego obiegu. Ale „tani kredyt” wlał się do branż produkujących dobra kapitałowe (inwestycyjne).

Jednym słowem, mieliśmy do czynienia z nadmierną ekspansją kredytową, czyli błędną interwencją monetarną, dokonywaną głównie przez Fed i rząd amerykański; podobne zjawisko (w różnych formach i różnym zakresie) wystąpiło – zdaniem Lionela Robbinsa – w wielu innych krajach, miało więc zasięg światowy. Polityka „taniego kredytu” wysyła zachęcające, ale fałszywe sygnały do przedsiębiorców. Pożyczają oni więcej, niż pożyczyliby wówczas, gdyby cena kredytu była ustalana według praw podaży i popytu, i inwestują w dobra kapitałowe oraz produkcyjne. Tym samym zniekształcona zostaje struktura produkcji, powstaje sztuczny boom, pojawia się „nadprodukcja”, czyli niemożność sprzedania z zyskiem wyprodukowanych towarów. Gospodarcze załamanie było nieuchronną konsekwencją tej polityki – wywołany sztucznie boom inwestycyjny nie może trwać wiecznie, musi się kiedyś zakończyć. W USA, pomiędzy czerwcem 1921 roku a czerwcem 1929 – podaż pieniądza (kredytu) wzrosła o 61,7%. Trwająca dekadę inflacyjna ekspansja kredytowa napędzana przez interwencję rządu i banku centralnego kończy się krachem na rynku akcji i długotrwałą depresją gospodarczą, w której trakcie upadają błędne inwestycje. Wszelkie próby zatrzymania tego procesu są na dłuższą metę daremne; podtrzymywanie przy życiu przynoszących straty inwestycji i niedopuszczenie do obniżki płac jedynie przedłuża i zaostrza bolesną kurację, która nie byłaby potrzebna, gdyby nie błędna polityka monetarna i finansowa rządów i banków centralnych.

Rząd Stanów Zjednoczonych popełnił jeszcze drugi błąd, mający ogromnie negatywne skutki dla Ameryki i całego świata, mianowicie w czerwcu 1930 roku, kiedy kryzys trwa, uchwalona zostaje ustawa Smoota-Hawleya, podwyższająca czterokrotnie cła na towary importowane do USA. Obejmuje ona ponad 20 000 produktów zarówno rolnych, jak i przemysłowych. Wprowadzenie tych ceł (najwyższych w historii USA) zainicjowało falę protekcjonizmu na całym świecie i zakłóciło handel międzynarodowy. Zdławienie importu automatycznie – niezależnie od kroków odwetowych, czyli podniesienia ceł w krajach Europy i Ameryki Południowej – ograniczyło amerykański eksport i uderzyło w konsumenta. Efekt: pogłębienie depresji, jeszcze większy wzrost bezrobocia i spadek produkcji. W marcu 1933 roku handel międzynarodowy spadł do 33% poziomu z roku 1929.

Pamiętać należy, że rządy europejskie i europejskie banki centralne także prowadziły politykę „łatwego kredytu”, m.in. zaciągając kredyty w Stanach Zjednoczonych – największego kredytodawcy na świecie. Z powodu wysokich ceł nie mogły one sprzedawać towarów na rynki amerykańskie, stąd nie mogły wywiązać się ze zobowiązań, co rzecz jasna pogłębiło kryzys.

Podsumowując: światowa inflacja kredytowa i protekcjonizm zamiast wolnego handlu i kredytu z oszczędności ulokowanych w bankach – to była niezawodna recepta na kryzys światowy.

Skutki Wielkiego Kryzysu

Z pięćdziesięciu czterech państw, których waluta oparta była w latach 1925-1931 na międzynarodowym standardzie złota, w 1937 roku nie pozostało ani jedno. Świat podzielił się na lokalne terytoria i bloki walutowe. Jedność systemu finansowego świata rozpadła się ostatecznie, zapanował monetarny chaos. Rozbicie rynków światowych i załamanie międzynarodowego systemu finansowego i handlowego przygotowały grunt pod wojnę światową. Nie jest przesadą stwierdzenie, że cały gmach handlu światowego i światowych finansów uległ implozji. Nasiliły się niepokoje społeczne, kryzysy polityczne i konflikty pomiędzy elitami politycznymi różnych państw.

Brytyjski historyk Paul Johnson pisał:

    Załamanie na Wall Street we wrześniu i październiku 1929 roku i następująca po nich Wielka Depresja należą do najważniejszych wydarzeń dwudziestego wieku. Sprawiły one, że druga wojna światowa, choć nie nieunikniona, stała się możliwa.

Kryzys, błędnie interpretowany, jako skutek mechanizmów rynkowych, podciął zaufanie do skuteczności wolnego rynku i systemu kapitalistycznego, stał się pożywką dla intelektualnej i politycznej fascynacji socjalistycznymi ideami ekonomicznymi i gospodarczym planowaniem. Przychylniejszym okiem spoglądano na morderczy eksperyment sowieckiego komunizmu z likwidacją własności prywatnej.

W Niemczech – państwie odgrywającym czołową rolę ekonomiczną i polityczną w Europie – już w 1929 gospodarka zaczęła się kurczyć, cały czas zaciągano kredyty zagraniczne, nad państwem wisiała stale groźba braku dewiz i niewypłacalności, boom drugiej połowy lat 20. był w dużej mierze boomem na kredyt. Kiedy dopływ kapitałów i kredytów do Niemiec wysechł, niemiecki eksport spadł z 13,5 na 5,7 mld reichsmarek, produkcja przemysłowa zmniejszyła się o ok. 40%, przyszła fala bankructw firm i banków; bezrobocie pomiędzy wrześniem 1929 a początkiem 1933 roku wzrosło z 1,3 do 6 milionów, realne dochody spadły o jedną trzecią. W wyniku kryzysu gospodarczego Niemcy pogrążyły się w kryzysie politycznym, który zakończył się upadkiem całego systemu politycznego i przejęciem władzy przez narodowych socjalistów, a w konsekwencji upadkiem systemu powersalskiego w Europie i wojną.

Tytuł książeczki amerykańskiego publicysty ekonomicznego Gareta Garretta, poświęconej krachowi na giełdzie i kryzysowi, A Bubble That Broke the World (Boston 1932) okazał się proroczy. Świat rzeczywiście rozwalił się na kawałki.

Artykuł pierwotnie opublikowany w portalu Nowa Debata: http://nowadebata.pl/2012/02/29/wielki-kryzys-wielka-zagadka

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.