Jesteś tutaj: Publicystyka » Inni publicyści » Łukasz Galusek: „Wyobrażone stolice. Miasta monarchii habsburskiej jako centra narodów 1815‒1918” (fragmenty)

„Wyobrażone stolice. Miasta monarchii habsburskiej jako centra narodów 1815‒1918” (fragmenty)

Łukasz Galusek

Wprowadzenie

Nie ma państw bez stolic, tak jak nie ma stolic bez państw. Wydaje się to logiczne i oczywiste. Niech wolno mi będzie sprawę skomplikować.

W Dictionnaire général de la politique opublikowanym w 1873 roku w haśle Stolica jej autor, Maurice Block, zapisał ciekawą uwagę: „Madryt i Wiedeń zaliczają się do mniejszych stolic. W przypadku Madrytu zdaje się to wynikać z nieurodzajności obszaru, na jakim jest położona siedziba władz hiszpańskich. Z kolei w Austrii jest to związane z wielością narodowości ją zamieszkujących — każda z nich gromadzi się wokół swojej stolicy, w której mówi się danym językiem. Różnorodność języków sprawia, że Wiedeń jest dla wielu z tych grup narodowych niemal obcym miastem”1.

To zaskakujące spostrzeżenie, nawet jeśli przyjąć, że autor — z encyklopedycznej konieczności — posłużył się skrótem myślowym. Użył nazwy Austria, mimo że chodziło o Austro‑Węgry, którym zresztą w tym samym słowniku poświęcono obszerne hasło. Lata sześćdziesiąte XIX wieku przyniosły w monarchii habsburskiej tyle ważnych zmian, między innymi ugodę austriacko‑węgierską i przyjęcie konstytucji, że konieczne było ich rzetelne zrelacjonowanie. Jeśli chodzi o stolice, to obok Wiednia od czasu ugody (1867) pojawia się w haśle także Buda (od 1873 roku jako Budapeszt). I na tym koniec! Dlaczego zatem autor pisze o stolicach poszczególnych narodowości? Stolica, jak sam wykłada na początku, jest siedzibą władz. Owszem, w monarchii wypracowano samorządowe rozwiązania prawne pozwalające działać sejmom krajowym, miastom i gminom, lecz nie o tym chyba mowa. Wątpliwości można mnożyć, a i tak zostaną nierozwiane. Ważne są natomiast dwie sprawy. Po pierwsze, odpowiedź na pytanie, czym jest stołeczność, nie jest tak prosta, jak się zdaje. Po drugie, narody bez państw mogą tworzyć własne ośrodki, których Block nie waha się nazwać stolicami.

Trudno orzec, jakie miasta miał na myśli, pisząc o stolicach, w których „mówi się danym językiem”. Widać za to, gdy porówna się dzisiejszą mapę Europy Środkowej z tą sprzed dwóch stuleci, że pięć miast — Bratysława, Budapeszt, Lublana, Praga i Zagrzeb — będących dziś stolicami państw, na początku XIX wieku nie odgrywało jeszcze znaczącej roli politycznej i metropolitalnej. Stawiam zatem tezę, że w Cesarstwie Austriackim, a później w Austro‑Węgrzech zaistniały warunki sprzyjające poszczególnym ruchom narodowym w takim ukształtowaniu wybranych miast na swoje centra, że ich „stołeczność” jawiła się jako oczywista i w chwili wybicia się na suwerenność nie podlegała dyskusji. W dodatku ośrodki te dysponowały już kompletnym programem stołecznym, koniecznym do odgrywania tej roli. Co więcej, przy braku podstaw politycznych i często niedostatku ekonomicznym taką stołeczność opierano na innych wartościach — kulturowych, symbolicznych oraz na „świadomości wielkiej przeszłości”, czyli dziedzictwie. Twierdzę wreszcie, że „wyobrażone stolice”, jeśli tak można nazwać ośrodki narodów bez własnych państw, wykazują pewne cechy wspólne i są konstruowane wedle określonych prawideł.

W toku rozważań postaram się również oświetlić kwestie ogólniejszej natury, a mianowicie: Jak narody bez państw kształtują stołeczność miast, które obierają za swoje centra? W jaki sposób wybrane przeze mnie miasta w ciągu XIX i na początku XX stulecia stały się, by tak rzec, formami istnienia swoich narodów, formami ich przestrzennego wyobrażenia? Jak poprzez miasto komunikuje się wspólnota wyobrażona, którą jest naród? Za sprawą czego w niesprzyjających, a jednak stwarzających pewne możliwości warunkach politycznych narody bez własnego państwa ziściły w miejskich formach swoje pragnienie kulturowej i cywilizacyjnej podmiotowości?

Rola Budapesztu, Pragi, Zagrzebia i Lublany jako głównych ośrodków życia narodowego nie ulega wątpliwości. Zarazem, jak już wspomniałem, wszystkie te miasta stały się, prędzej czy później, stolicami państw narodowych: Węgrów, Czechów, Chorwatów i Słoweńców. Najwcześniej Budapeszt, który oficjalnego stołecznego statusu doczekał się jeszcze w ramach monarchii Habsburgów. Następnie Praga, zostając stolicą powstałej z rozpadu tejże Czechosłowacji. Lublana i Zagrzeb, przygotowane w XIX wieku do odgrywania roli stolic, po utworzeniu w 1918 roku Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców musiały ustąpić miejsca Belgradowi, choć nadal pozostawały najważniejszymi miastami dla swoich narodów. Stolicami państw, odpowiednio Słowenii i Chorwacji, stały się w 1991 roku. Sytuacja Bratysławy, którą również zamierzam się zająć, wymaga dodatkowego komentarza. Słowacy formowali się jako nowoczesny naród w szczególnie trudnych okolicznościach, toteż z wielu względów Preszburg nie mógł w pełni odegrać roli narodowego ośrodka. Powiodło się natomiast niewielkiemu Martinowi (tj. Turczańskiemu Świętemu Marcinowi), położonemu w północno‑zachodniej części kraju. Ostatecznie jednak po pierwszej wojnie światowej stołeczność przypadła Preszburgowi, przemianowanemu na Bratysławę — najpierw jako „drugiej stolicy” Czechosłowacji, a w latach 1939–1945 stolicy Pierwszej Republiki Słowackiej.

[…]

Kształtowanie się „wyobrażonych stolic” rozpatruję na tle formowania się narodów habsburskich jako wspólnot wyobrażonych, co utarło się nazywać „narodowym odrodzeniem”. O ile faza narodowa w dziejach Europy i świata obejmuje ostatnie dwa stulecia, o tyle w tej książce wyznaczam inne ramy czasowe: od kongresu wiedeńskiego w 1815 roku do rozpadu Austro‑Węgier w roku 1918. Ponadstuletni okres wydaje się odpowiedni, aby należycie prześledzić interesujący nas proces i umieścić go w szerokim kontekście. Wybór krótszego odcinka czasu groziłby fragmentarycznością: spojrzeniem zawężonym do przemian naskórkowych, takich jak wybór stylu, przeprowadzenie jakiegoś etapu modernizacji, lepsza czy gorsza koniunktura, kontekst polityczny bardziej lub mniej korzystny dla realizacji założonego programu. Słowem: pozwalającym analizować pojedyncze zjawiska bądź budowle. Miasto natomiast jest dziełem sztuki innej natury: wieloautorskim, rozległym, a przede wszystkim długotrwale tworzonym. Trzeba więc odpowiedniej perspektywy, by uchwycić je w warstwie materialnej — w urbanistyce i w architekturze; w warstwie niematerialnej — w sferze treści, symboli i wyobrażeń, jakimi obrasta; wreszcie w ramach uniwersum kultury narodowej, które stolica współtworzy, a zarazem staje się jego częścią.

Mam nadzieję, że dodatkowym walorem mojego ujęcia jest zestawienie pięciu miast dobranych wedle szczególnego kryterium, jakim jest rola odgrywana wobec „swoich” narodów, a jednocześnie reprezentujących pełne spektrum habsburskiej miejskości — od drugiej po Wiedniu metropolii, Budapesztu, liczącego u schyłku monarchii niemal milion mieszkańców, po niewielką czterdziestotysięczną Lublanę.

Mimo że badam miasta w określonym kontekście, czasie i miejscu, ujęcie historyczne ma w mojej pracy wyjątkowy charakter. Studia przypadków, jakimi są rozdziały poświęcone konkretnym miastom, prowadzę zgodnie z chronologicznymi prawidłami. Świadomość jednak, że dziewiętnastowieczne miasto środkowoeuropejskie jest owocem splotu kilku wielkich procesów: modernizacyjnego, narodotwórczego i urbanizacyjnego, zachodzących dodatkowo w warunkach kształtującego się nowoczesnego państwa prawa, zdecydowała o konieczności ujęcia tych przypadków z wielu perspektyw równocześnie. „Historyczność” w mojej metodzie objawia się w tym, że badam stołeczność jako proces, nie jako stan. Proces, w którym idą w parze modernizacja i kult przeszłości, materia i duch.

Wyobrażone stolice. Miasta monarchii habsburskiej jako centra narodów 1815—1918

Praga

Pierwsza połowa czeskiego XIX wieku, szczególnie lata trzydzieste i czterdzieste, to okres „narodowego przebudzenia”; czas intensywnej pracy intelektu i wyobraźni, mającej odpowiedzieć na pytanie, kim są Czesi. Druga połowa stulecia, zwłaszcza epoka monarchii konstytucyjnej po 1861 roku, przyniosła rzeczywiste odrodzenie: czas przedsięwzięć i dzieł, które ukazały Czechów światu i potwierdziły — mimo braku własnego państwa — ich przynależność do europejskiej rodziny narodów.

W pierwszej połowie wieku czescy patrioci tworzyli swoisty klub, którego członkowie rozpoznawali się po kilku słowach, niekoniecznie wypowiedzianych po czesku. Die enthusiastischen Böhmen2 stanowili namiastkę nieistniejącego jeszcze społeczeństwa narodowego, coś, co Vladimír Macura określił mianem sztucznego mikroświata, im bardziej sztucznego, tym bardziej czeskiego. Celowo odróżniali się od otoczenia, choć żyjący obok nich inni często nie podejrzewali ich czeskiej pasji, böhmischen enragé3. W drugiej połowie XIX wieku czeskie społeczeństwo zaistniało już jako wspólnota samowystarczalna w swoich funkcjach duchowych, gospodarczych i organizacyjnych, a także w postulatach politycznych. Wspólnota, której wyobrażonym spoiwem stał się język czeski.

Mieszkańcy Czech, Moraw i części Śląska w pierwszej połowie stulecia identyfikowali się z Bohemią jako ziemiami dawnego Królestwa Czeskiego. Ślad tego „krajowego” patriotyzmu zachował się w niemieckim słowie ‘Czesi’, die Böhmen, oznaczającym wszystkich mieszkańców Bohemii niezależnie od języka. Natomiast w drugiej połowie stulecia na tych samych ziemiach zaistniały dwa odrębne narody: Niemcy (Němci, die Deutschen) i Czesi (Češi, die Tschechen), żyjące obok siebie i ze sobą konkurujące.

Szerszy podział na Słowian i nie‑Słowian również miał znaczenie. Zainteresowanie Słowianami jako „narodami przyszłości”, zapoczątkowane przez Johanna Gottfrieda Herdera, podjęli dwaj słowaccy ewangelicy z Górnych Węgier: Pavol Jozef Šafárik i Ján Kollár. Już jako studenci w Jenie byli świadkami obchodów trzechsetlecia wystąpienia Lutra w 1817 roku, które rozbudziły wśród Niemców zjednoczeniowy zapał i entuzjazm dla manifestowania pangermańskiej wspólnoty. Propagowana przez nich później idea wspólnoty wszechsłowiańskiej była w pewnym stopniu reakcją na te doświadczenia. W Starożytnościach słowiańskich (1835–1837) Šafárik ukazał Słowian jako trzeci element współtworzący Europę. Z kolei Kollár w inspirowanym Dantem poemacie Córa sławy (1824) sformułował ideę słowiańskiej wzajemności, która początkowo miała odnosić się jedynie do sfery ducha, lecz okazała się brzemienna także w skutki politycznie. Pozwoliło to spojrzeć na Austrię jako na kraj zamieszkany przez narody słowiańskie i niesłowiańskie, a dla habsburskich Słowian oznaczało, że wcale nie są nieliczni: stanowią bowiem większość mieszkańców; że również poza Austrią są siłą, skoro istnieje wielki świat słowiański, który już odgrywa w Europie decydującą rolę, a może odegrać jeszcze większą. Podczas gdy austriaccy Niemcy dążyli do przewodzenia ruchowi wszechniemieckiemu i uczynienia Austrii nowoczesną następczynią Starej Rzeszy, Węgrzy — niemający żadnych związków z Rzeszą — usilnie bronili swojej podmiotowości i dążyli do niepodległości, Czesi podjęli dany przez Kollára i Šafárika asumpt do reprezentowania słowiańskiej większości i przewodzenia jej w monarchii. Należało tylko przekonać Austrię, że jej przyszłość bynajmniej nie leży w Związku Niemieckim. Stosowną argumentację sformułował trzeci słowacki ewangelik, pochodzący z Moraw historyk i działacz narodowy František Palacký4. Misją dziejową monarchii miało być według niego umożliwienie spokojnej i bezpiecznej egzystencji małym narodom na równych prawach, narodom zbyt małym, by mogły istnieć samodzielnie. Austria powinna bronić swoich Słowian — argumentował Palacký — zarówno przed wchłonięciem przez nową niemiecką Rzeszę, jak i przed zakusami carskiej Rosji. Jest to posłannictwo tak wielkie, że gdyby Austrii nie było — twierdził — należałoby ją stworzyć5. Austroslawizm Palackiego był deklaracją złożoną w dramatycznym momencie, w rewolucyjnym roku 1848, gdy niesłowiańskie narody monarchii, Niemcy i Węgrzy, dążyły do usamodzielnienia. W przeciwieństwie do Węgrów, którzy nie zawahali się wzniecić rewolucji, by zwiększyć szanse na odbudowę własnego państwa, Czesi postawili na lojalność, licząc na wynagrodzenie. I odeszli z kwitkiem.

Doświadczenia roku 1848 — podziw liberalnego świata dla wolnościowych dążeń Węgrów i dezaprobata wobec „reakcyjnych” Czechów — przeorientowały czeskie myślenie. W gruzach legły także ich słowiańskie nadzieje, utopijne, jak się okazało, nieoparte na realiach ani w Europie, ani w świecie słowiańskim, zwłaszcza w Rosji, co obnażyła nie tylko Wiosna Ludów, ale i kilka lat późniejsza wojna krymska. Rok 1848 był jednocześnie momentem ostatecznego rozejścia się Czechów i Niemców w Bohemii. Oba społeczeństwa wkroczyły wówczas na drogę samodzielnego rozwoju6.

Z porażek Czesi wyciągnęli lekcję taktyki małych kroków i walki o drobiazgi. Kultura, która w drugiej połowie stulecia zajęła miejsce polityki w programie narodowym, miała charakter praktyczny — użytkowy i dydaktyczny. Odzwierciedlała czeskie społeczeństwo skupione na najbliższych celach, które — jak podkreślał Jan Patočka — na swoją samodzielność musiało samo zaoszczędzić, dosłownie i w przenośni, startując ze skromnej, wiejskiej i małomiasteczkowej bazy, a następnie ów założycielski kapitał pracowicie pomnożyć7. Z perspektywy całego XIX wieku trzeba przyznać, że Czesi nie zmarnowali swojej szansy i nawet niepowodzenia potrafili wykorzystać, by stać się co prawda małym, lecz pewnym siebie narodem.

Wróćmy do pierwszej połowy wieku, kiedy przyszły naród dopiero wymyślano — czy raczej, jak mówili narodowi pionierzy, „budzono”. Motyw snu często spotykany jest u tworzących się narodów. Benedict Anderson pokazał, że ludzie animujący ruch narodowy, którzy dopiero uświadamiali sobie własną tożsamość, chętnie sięgali do metafory snu, dlatego że pozwalała im ona przedstawić zwrot ku narodowości i rodzimości nie jako odkrywanie czegoś nieznanego, lecz jako ponowne spotkanie z czymś znanym od zawsze8. Także Czesi określali swój stan snem albo bardziej metaforycznie — śmiercią (dlatego w poezji dość powszechnie pojawiały się zarówno sen, jak i grób)9. Motywy snu i nieświadomości wysunęły się jednak na pierwszy plan, pozwalając bezczynność skontrastować z narodową aktywizacją — „przebudzeniem” śpiącego narodu. Jej protagoniści byli „budzicielami” pośród innych, nadal zaspanych10. Warto dodać jeszcze dwie asocjacje: przebudzenie jako odrodzenie, renesans — co w drugiej połowie wieku będzie miało architektoniczne konsekwencje — oraz śnienie „czeskiego snu”, czyli marzenia, w którym český sen staje się projektowanym ideałem narodu11.

Czescy „budziciele” sformułowali własny system pojęć, ukształtowany najpierw w wyobraźni, a później urzeczywistniony, co świetnie pokazał Vladimír Macura w dwóch fundamentalnych pracach: Znaki narodzin i Czeski sen. Do naczelnych terminów „odrodzeniowego” słownika należała, rzecz jasna, ojczyzna12. W 1834 roku powstała pieśń zatytułowana pytaniem Gdzie jest mój dom?, na które odpowiadano śpiewem: „Pośród Czechów jest mój dom”, a „ziemię czeską” opiewano jako „ziemski raj”13. Szkopuł tkwił jednak w tym, że w ówczesnych realiach nie sposób było jednoznacznie ją określić. Česká země istniała więc pierwotnie jako ziemia wyimaginowana, kraina idealna, bo niekoniecznie zamieszkana przez tych, którzy na co dzień się po niej krzątali, rozmawiając ze sobą po czesku i po niemiecku, lecz będąca miejscem, gdzie żyje „słynne plemię” Czechów. Była to ojczyzna, by tak rzec, wyśniona — istniejąca „pośród Czechów” (i wyłącznie w nich), wówczas jeszcze równie widmowych jak ona sama14. Dopiero w drugiej połowie stulecia Czesi zyskali możliwość trwałego jej oznaczenia i widomego zaistnienia w jej przestrzeni — a najpełniej uczynili to w Pradze.

Kolejnym istotnym pojęciem był naród15. Do 1848 roku głównym zadaniem „budzicieli” było przekonanie krajan, że Czechem nie jest ten, kto mieszka w Bohemii, lecz ten, kto mówi po czesku. Po tym roku doszła jeszcze jedna kwestia. O ile wcześniej idea „wielkiego narodu słowiańskiego”, promowana przez Kollára i Šafárika, dodawała Czechom pewności siebie w konfrontacji z przemożną siłą kultury niemieckiej, o tyle po fiasku austroslawizmu zdali oni sobie sprawę, że są narodem niewielkim. Rozwiązanie podsunął Palacký, przekonując, że niewielki to nie to samo co nieznaczący. Czesi są małym narodem, ale z wielką historią; małym, lecz silnym i niepowtarzalnym16. Konsekwencją tego był zwrot ku „wielkiej narodowej historii”, dającej pewniejsze oparcie niż „wielka rzesza słowiańska”. Przeszłość świadczyła niezbicie, że kultura czeska może zajmować poczesne miejsce wśród kultur europejskich. Z tego powodu w drugiej połowie wieku Czesi zdali się na historyzm — brzemienny wprawdzie w mity, lecz niosący nadzieję na przyszłość.

Wśród najważniejszych pojęć „odrodzeniowego” leksykonu znalazły się jeszcze dwa szczególne: środek i Praga17. Filozofia Herdera miała ogromny wpływ na „przebudzenie” wielu narodów słowiańskich, ale jedynie Czesi (i w pewnym stopniu Słowacy) zaczerpnęli z niej specyficzny motyw środka. Herderowski „szczęśliwy środek” jest wartością niwelującą skrajności i skupiającą to, co najlepsze w jego kręgu. Z ideą takiego środka wiążą się również role „pośrednika” i „pośredniczenia”. Jak pokazał Macura, skojarzenie Czech ze środkiem pojawiło się w „odrodzeniowym” myśleniu bardzo wcześnie18. Na tym gruncie wyrosła koncepcja sensu czeskich dziejów sformułowana przez Františka Palackiego w jego monumentalnej pracy Dzieje narodu czeskiego w Czechach i na Morawach (1848–1872), fundamencie czeskiej historiografii. We wstępie Palacký wyłożył, że usytuowanie Czech w „środku i sercu Europy” uczyniło je ośrodkiem stykania się i ścierania (stýkání a potýkání) żywiołów łacińskiego, niemieckiego i słowiańskiego. Jako „narodowi środka” przypadła więc Czechom rola „mostu między Niemcami a Słowianami, czy ogólniej: między wschodem a zachodem Europy”19.

W Pradze „budziciele” ujrzeli „złoty środek” ojczyzny, który z czasem stał się tak oczywisty, że nawet popularny przewodnik z 1901 roku rozpoczynał się od słów: „Niewiele stolic tworzy tak naturalny środek kraju jak nasza królewska Praga. Leży u zbiegu prawie wszystkich czeskich wód, zaledwie kilka kilometrów od niej spotykają się dwie główne czeskie rzeki: Wełtawa i Łaba, które z kilkoma wyjątkami gromadzą wszystkie wody kraju, aby wyprowadzić je z niego jednym nurtem. Promieniście na wszystkie strony świata biegną stąd główne drogi i koleje, a jedyne, co pozostaje, to lepiej wykorzystać ów naturalny ośrodek gospodarki i handlu, ku czemu obecnie czyni się starania”20.

W „przebudzeniowym” piśmiennictwie Pradze nadano rysy kobiece. Ujrzano w niej „matkę” narodu i „wdowę” po królach, co współgrało z poczuciem „osierocenia” Czechów przez ich wymarłych władców. W jej „stuwieżowej”, „złotej” sylwecie dostrzeżono koronę, diadem Pragi‑matki. Z kolei Wełtawę wyobrażano sobie jako srebrny pas spięty drogocenną sprzączką Mostu Karola. Później obraz ten pogłębiono o wymiar czasu, opatrując miasto przymiotnikami takimi jak: starodawna, starożytna, starosławna, chrobra, królewska. Praga miała świadczyć o dawności — „dawnej sławie” i „dawnej świetności”21.

„Twoje złote zgasły już posochy / tępieje kord, szczerbiony walką, […] / Lecz tyś wieczną Sławy jest świątynią, / pięknobrzega Germanów rywalko / boś w porażce nawet zwyciężczynią”22.

Rzućmy okiem na Wyszehrad. Urwista skała nad Wełtawą i druga po Zamku dominanta praskiej sylwety to miejsce związane z „mitycznymi” początkami miasta i czeskiej państwowości: księciem Krokiem i Przemysłem Oraczem, legendarnym założycielem dynastii Przemyślidów. Wyszehrad wprowadzał pierwiastek męski, równoważący żeńskie cechy Pragi. Co ważne, jawił się opustoszałym. Próżno było tam szukać dawnych bohaterów: „wokół pusto, na Wyszehradzie smutno; — na sławnym i dumnym Wyszehradzie… Gdzie się podziali bogowie, ci, którym cześć oddawał naród? Gdzie jest Perun gromowładny? Gdzie Słowiański ród, gdzie Słowian dawne czasy?”23. Wyszehrad okazał się grobem minionej sławy.

W okresie „przebudzenia” Hradczany i Wyszehrad interpretowano na sposób dialogiczny, czemu sprzyjały zarówno topografia, jak i wyraźna wizualna oś łącząca oba wzgórza. O ile Zamek Praski symbolizował historię narodu, ale przebudowany przez Habsburgów stał się znakiem obcego panowania nad miastem i narodem, o tyle w Wyszehradzie widziano symbol legendarnych początków narodu, lecz niestety spustoszony.

Istota Pragi zawarła się ostatecznie w sekwencji wyobrażeń: zamku, tronu (złotego stolca), grobu, ołtarza, świątyni, mekki Czechów. W jej efekcie Praga stała się miastem świętym, narodowym sanktuarium, a właściwie czymś na kształt świętej góry, przez którą przebiega oś czeskiego świata i która wyznacza środek ojczyzny. Ujawnia się w tym także wizja pięcia się ku wymarzonemu ideałowi. Szczyt mitycznej góry był miejscem styku rzeczywistego świata z legendarną bądź historyczną przeszłością. Tym bardziej że góra ta jawiła się także jako „góra kamieni”, gruzowisko dawnej chwały. Trudno nie dostrzec tu podobieństwa do ateńskiego Akropolu, zwłaszcza że język czeski zachował precyzyjny odpowiednik słowa „akropol”, czyli właśnie vyšehrad. Warto również dodać, że w czeskim imaginarium góry zajmują miejsce szczególne — od góry Říp, przez Radhoszcz, Blaník, Karkonosze, po Białą Górę. Włączenie Pragi w system „świętych gór” miało więc głęboki sens.

Wyobrażenie miasta i wywoływane przez nie emocje są nie tyle przykładem historyczno‑mitycznego myślenia czeskich budzicieli, o którym wcześniej pisałem, ile jego spełnieniem24. Służyły wartościowaniu realnej miejskiej przestrzeni, krajobrazu czy sylwety, a także inspirowały konkretne budowle i przebudowy. Pamiętając, że w latach sześćdziesiątych w ustroju cesarstwa dokonał się proces legislacyjny, wskutek którego ugruntowała się samorządność miast i gmin, można stwierdzić, że wchodząc w trzecią ćwierć XIX wieku, Czesi dysponowali nie tylko możliwościami wpływania na kształt miasta, lecz przede wszystkim wyobrażeniami, jakimi mogli wypełnić przekształcaną przestrzeń.

Znamienne, że gdy w 1868 roku cesarz Franciszek Józef I odwiedził Pragę, zauważył, że „ma ona zupełnie niemiecki wygląd”25. Kiedy jednak czternaście lat później czeski prawnik Tomáš Černý obejmował urząd burmistrza, w inauguracyjnej mowie oznajmił: „nasz historyczny gród, głowa królestwa, ta nasza stuwieżowa, stara, ukochana Złota Słowiańska Praga [podkreślenie w oryginale] rozwija się dalej i nieodmiennie zmierza ku świetlanej przyszłości”26. Zwłaszcza lata osiemdziesiąte przyniosły więc liczne przedsięwzięcia oraz budowle o wyjątkowym znaczeniu dla praskiej wyobrażonej stołeczności, a także wymowne gesty, takie jak zmiana nazwy zwierzchnika gminy miejskiej z wyraźnie niemieckiego purkmistr (niem. Bürgermeister) na czeskiego starostę27 czy zastąpienie niemiecko‑czeskich tabliczek z nazwami ulic i placów tabliczkami wyłącznie czeskimi na mocy uchwały z 1892 roku, przyjętej przez zdominowany przez Czechów magistrat28.

Cofnijmy się jeszcze o kilkanaście lat. W 1866 roku zdecydowano o zburzeniu terezjańskich obwarowań miast praskich: Starego i Nowego. Nadzieja na powtórzenie tego, co tak świetnie udało się w Wiedniu, okazała się jednak płonna. Uwolniony teren nie został praską Ringstraße, ponieważ gmina nie zdołała pozyskać od państwa całości potrzebnych do tego działek29. To, co zbudowano w Wiedniu, powstało siłami nie miasta, lecz władz centralnych. Dzięki nim można było znieść cały pierścień obwarowań i nabyć rozplantowany teren bezpłatnie, by z myślą o reprezentacji państwa zbudować przy nim ciąg monumentalnych gmachów. Praski ratusz nie był ani tak zasobny, ani tak silny. Nie zdołał nakłonić gmin przedmiejskich do połączenia się z miastem. Karlín, Vinohrady czy Smíchov trwały do końca monarchii przy swej niezależności30. Słowem — ring był ponad praskie możliwości.

Jego funkcję spełnił poniekąd Plac Wacława (Václavske náměstí), lecz w wymiarze symbolicznym funkcję analogiczną do wiedeńskiego Ringu najpełniej wypełniła Wełtawa, która stała się salonem i teatrum miasta. Z tą istotną różnicą, że o ile Ringstraße była wyrazem dziewiętnastowiecznego historyzmu, o tyle płynny bulwar Wełtawy wykreowano jako grę dominant i nadanych im znaczeń, dążono przy tym do zakorzenienia idei narodowych w dziedzictwie miasta, do jego nowej interpretacji.

W ukształtowanym w ciągu XIX stulecia stołecznym kodzie czeskiej Pragi kluczową rolę odegrały wymieniane już sylwety Hradczan z zamkiem i katedrą oraz Wyszehradu, które wraz ze „stuwieżową” panoramą Starego i Nowego Miasta stanowiły kompleks, jaki „kultura odrodzeniowa” odziedziczyła po epokach wcześniejszych. Działania konserwatorów, którym zostały one poddane, nie były wolne od myślenia mitycznego, jakim przesiąkła ta kultura. W tę całość wpisano dwa nowe gmachy: Teatr Narodowy i Muzeum Narodowe. Dodatkowo na Wyszehradzie powstała czeska nekropolis, natomiast przekształcenie zamku w narodową akropolis nie było wówczas możliwe. Dokonali tego dopiero Tomáš Garrigue Masaryk i Jože Plečnik w okresie międzywojennym31.

Przyjrzyjmy się bliżej zamkowi. Gdy w 1833 roku François‑René de Chateaubriand zawitał nad Wełtawę, ciemna sylweta Hradczan wydała mu się posępna, samotna i monumentalna jak Watykan albo Świątynia Jerozolimska widziana z Doliny Jozafata, a wewnątrz straszna jak Escorial32. Ta romantyczna wizja była żywotna nie tylko w literaturze (kafkowski Zamek!), lecz także w różnych opisach czy przewodnikach, w których więcej uwagi poświęcano rozwijającej się w dole metropolii niż opuszczonemu zamczysku, rzadko odwiedzanemu przez władców i Prażan. Nie była to jednak do końca prawda. Owszem, po śmierci cesarza Rudolfa II w 1612 roku dwór habsburski przeniósł się na stałe do Wiednia, a Zamek Praski — choć znacznie większy od Hofburga — był pośledniejszą rezydencją, odwiedzaną nawet rzadziej niż węgierski Zamek Królewski w Preszburgu. Zresztą od 1749 roku, kiedy Maria Teresa zlikwidowała Czeską Kancelarię Dworską, a tym samym odrębność królestwa, Czechy stały się — inaczej niż Węgry — jednym z austriackich krajów koronnych. Mimo to przez cały XIX wiek Zamek Praski był utrzymywany w dobrym stanie, choć jego wyposażenie pozostawiało nieco do życzenia. Habsburgowie i ich prominentni goście bywali w nim do 1918 roku33. Ożywał podczas ich wizyt i okolicznościowych uroczystości. Najwspanialszym wydarzeniem w dziewiętnastowiecznych dziejach zamku była koronacja cesarza Ferdynanda I i cesarzowej Marii Anny Sabaudzkiej na króla i królową Czech we wrześniu 1836 roku. Los związał ich później z miastem ściślej. Po abdykacji w grudniu 1848 roku schorowany „dobrotliwy” władca udał się wraz z żoną i niewielkim dworem do Pragi z zamiarem spędzenia w zamku zimy — ostatecznie zostali tam do końca życia. Zrzekłszy się tronu na rzecz bratanka, zachowali tytuły cesarskie, a Zamek Praski ponownie stał się cesarską rezydencją. Ferdynand dobrze czuł się w Czechach, prowadził spokojne, nieostentacyjne życie; według przekazów ustąpiły nawet ataki epilepsji, na które cierpiał. Zmarł w 1875 roku, cesarzowa przeżyła go o dziewięć lat34.

Mimo ponawianych obietnic jego następca nigdy nie koronował się w Pradze na króla Czech. Franciszka Józefa powstrzymywali austriaccy i czescy Niemcy, którzy obawiali się powtórki scenariusza węgierskiego, czyli otwarcia drogi do przywrócenia odrębności Królestwa Czeskiego i do ewentualnego austriacko‑czeskiego wyrównania. Doniosłym wydarzeniem było natomiast przewiezienie czeskich regaliów z Wiednia na Hradczany w 1867 roku i złożenie ich w sali archiwum koronnego. Najważniejszą dziewiętnastowieczną inwestycją na zamku była przeprowadzona w latach 1866–1868 restauracja dwóch sal: Hiszpańskiej i Niemieckiej, zamówionych na przełomie XVI i XVII wieku przez Rudolfa II Habsburga na potrzeby jego słynnej galerii obrazów i rzeźb — obok gotyckiej Sali Władysławowskiej były to najbardziej reprezentacyjne pomieszczenia. Prace renowacyjne wykonali znamienici architekci wiedeńscy: Ferdinand Kirschner, autor Traktu Michalskiego w Hofburgu, i Heinrich von Ferstel, projektant Kościoła Wotywnego i Uniwersytetu Wiedeńskiego35. Niezależnie od realnych perspektyw koronacji Franciszka Józefa nadanie nowego blasku tym manierystycznym wnętrzom i przywołanie dzięki nim epoki rudolfińskiej — czasu, gdy po panowaniu Karola IV Praga ponownie została pierwszym miastem Rzeszy i jednym z ważniejszych miast Europy — miało potwierdzić trwałość i pewność imperialnej habsburskiej tradycji nad Wełtawą.

Znacznie wcześniej niż renowacja sal pojawiła się idea odrestaurowania i dobudowania Katedry św. Wita, inspirowana planami ukończenia katedry kolońskiej. Pomysł wysunął w 1829 roku ksiądz Václav Michal Pešina, późniejszy kanonik hradczański. Zabiegając o przychylność kanclerza Metternicha, podkreślał, że chodzi o „przybytek Boży, relikwiarz naszych świętych patronów, narodową świątynię Bohemii, katedrę koronacyjną królów Czech, wybitne dzieło doby Karola IV, dumę Pragi i palladium królestwa”36. Najważniejszym sprzymierzeńcem Pešiny i spiritus movens przedsięwzięcia był hrabia Franz Anton von Thun und Hohenstein — patriota bohemski, miłośnik sztuki i admirator gotyku, który od lat trzydziestych do siedemdziesiątych XIX wieku ogniskował środowisko praskiej kultury i sztuki37. To on animował między innymi sprzeciw wobec bezdusznej przebudowy Ratusza Staromiejskiego forsowanej przez dwór wiedeński i nadwornego architekta Pietra Nobilego, dzięki czemu uznawany jest dziś za prekursora ochrony zabytków w Czechach38.

W 1842 roku Thun i Pešina powołali Komitet na rzecz Dokończenia Praskiej Katedry — na dwa miesiące przed położeniem kamienia węgielnego pod dobudowę katedry kolońskiej39. Cesarz Ferdynand I udzielił zgody na działalność komitetu w 1844 roku i pierwsze walne zgromadzenie zwołano w przypadającą w owym roku pięćsetną rocznicę położenia kamienia węgielnego pod budowę Katedry św. Wita40. Niestety wydarzenia roku 1848 spowodowały przestój w działaniach na całą dekadę. Organizację reaktywowano w 1859 roku jako Stowarzyszenie na rzecz Ukończenia Katedry św. Wita na Zamku Praskim. Na jego czele stanął hrabia Thun41.

W 1861 roku stanowisko budowniczego katedry powierzono Josefowi Krannerowi. Rekomendował go sam August Reichensperger, katolicki polityk z Nadrenii i patron kolońskiego przedsięwzięcia. Przed architektem postawiono zadanie usunięcia barokowego wyposażenia i opracowania planu dobudowy42. Było ono o tyle trudniejsze, że w przeciwieństwie do Kolonii w Pradze nie znaleziono oryginalnych rysunków ani Mateusza z Arras, ani Petra Parlera, średniowiecznych budowniczych świątyni. Kranner był zdany na neogotyckie wariacje w kwestii możliwego wyglądu świątyni, przy czym starał się pozostać wierny warunkom lokalnym, dlatego na przykład zwieńczenie jedynej istniejącej wieży — południowej — zaczerpnął z gotyckiego tabernakulum przechowywanego w skarbcu katedralnym43.

Prace budowlane rozpoczęto w 1873 roku, dwa lata po śmierci Krannera i już pod nowym kierownictwem — Josefa Mockera, ucznia restauratora wiedeńskiej Katedry św. Szczepana, Friedricha von Schmidta. Podczas gdy Kranner zajmował się zarówno restauracją istniejącego oryginalnego chóru, jak i dobudową niezrealizowanej części, Mocker skoncentrował się przede wszystkim na tym drugim zadaniu. Mniej skory do respektowania domniemanego zamysłu Mateusza z Arras i Petra Parlera, a bardziej skłonny upodobnić budowlę do wielkich europejskich katedr realizował je według zmodyfikowanego przez siebie planu. Skrócił pięcionawowy korpus w stosunku do projektu Krannera, dodał nieprzewidzianą przez niego dwuwieżową fasadę zachodnią, analogiczną do kolońskiej, zadaszył nowo wybudowany korpus, po czym… zmarł. Prace kontynuował Kamil Hilbert, który ukończył fasady i system przyporowy, a także wnętrza i dekorację całej budowli. Nie był purystą, z większym szacunkiem podchodził do zastanych nawarstwień. Jego zasługą było między innymi pozostawienie w oryginalnej formie wieży południowej44. Ostatni etap — rozbiórkę tak zwanej jałowej ściany, prowizorycznej fasady przez wieki zamykającej oryginalny chór, a później oddzielającej średniowieczną część katedry od jej rozbudowy — przeprowadzono w 1926 roku. Odnowioną i ukończoną świątynię konsekrowano trzy lata później45.

Łukasz Galusek — historyk i architekt; zajmuje się dyplomacją publiczną oraz kulturą, sztuką i architekturą Europy Środkowej, w szczególności relacjami między przestrzenią, pamięcią i tożsamością. Dyrektor Muzeum Śląskiego w Katowicach, w latach 2018–2025 dyrektor programowy Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie.

Kurator wystaw, autor i współautor licznych publikacji, m.in. Socmodernizm. Architektura w Europie Środkowej w okresie zimnej wojny (wyd. polskie i angielskie: Kraków 2024), Pogranicze. O odradzaniu się kultury (wyd. polskie: Wrocław 2012, wyd. angielskie: Wiedeń – Zürich 2019, wyd. serbskie: Belgrad 2024), Jože Plečnik. Architekt i wizjoner (wyd. polsko‑angielskie: Kraków 2006); współkurator wystaw poświęconych sztuce Europy Środkowej, m.in. Kartograf złowrogiej historii. Tara (von Neudorf) (2013), Adriatycka epopeja. Ivan Meštrović (2017), Architektura niepodległości w Europie Środkowej (2018), Socmodernizm. Architektura w Europie Środkowej w okresie zimnej wojny (2024), Śmiejąc się jednym, płacząc drugim okiem. Sztuka Rumunii z kolekcji Ovidiu Șandora (2025).

Zasiada w Radzie Programowej Forum Polsko‑Czeskiego przy Ministrze Spraw Zagranicznych RP. Współtworzy DILEMMA. The Mobile Academy of Dialogue, zrzeszającą intelektualistów i artystów z Europy Środkowej, Bałkanów i Kaukazu. Jest członkiem Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa oraz Europejskiej Sieci Muzeów Historii Miejskiej i Ośrodków Badawczych Historii Miejskiej przy Muzeum Historii Barcelony.

Łukasz Galusek, Wyobrażone stolice. Miasta monarchii habsburskiej jako centra narodów 1815—1918, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2026, ss. 450, oprawa twarda, ISBN: 978-83-66419-810.


1 Maurice Block, Dictionnaire général de la politique, O. Lorenz Libraire‑Éditeur, Paris 1873, s. 296. (Jeśli nie podano inaczej — przekład Łukasz Galusek).

2 Jak nazywał ich Josef Dobrovský, autor pierwszej gramatyki czeskiego, jednak sam sceptyczny co do szans na odrodzenie się tego języka.

3 Vladimír Macura, Znamení zrodu a české sny, Academia, Praha 2015, s. 135.

4 Jan Patočka, Kim są Czesi?, tłum. Jacek Baluch, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2010, s. 70–74.

5 „Niewątpliwie, gdyby austriackiego państwa nie było już od dawna, musielibyśmy w interesie Europy, a nawet całej ludzkości dążyć do jak najszybszego jego utworzenia”. František Palacký, Psaní dne 11. dubna 1848 do Frankfurtu, „Národní nowiny”, 15.04.1848 i 18.04.1848.

6 J. Patočka, Kim są Czesi?, dz. cyt., s. 75.

7 Tamże, s. 71.

8 Benedict Anderson, Wspólnoty wyobrażone. Rozważania o źródłach i rozprzestrzenianiu się nacjonalizmu, tłum. Stefan Amsterdamski, Wydawnictwo Znak – Fundacja im. Stefana Batorego, Kraków – Warszawa 1997, s. 189–190.

9 V. Macura, Znamení zrodu a české sny, dz. cyt., s. 278.

10 Obie metafory stały się z czasem obowiązującymi terminami i dziś cały ten okres, lata trzydzieste i czterdzieste, nazywa się „przebudzeniem narodowym”, a „budziciel” stał się neutralnym określeniem działacza narodowego.

11 Tamże, s. 271–272, 278–279.

12 Tamże, s. 157–171, 283–287.

13 Pieśń stała się hymnem narodowym.

14 Tamże, s. 283. Zob. także: Csaba G. Kiss, Wizerunek narodów w hymnach krajów Europy Środkowej, w: tegoż, Lekcja Europy Środkowej. Eseje i szkice, tłum. Joanna Nowostawska‑Gyalókay, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2009, s. 96–107.

15 V. Macura, Znamení zrodu a české sny, dz. cyt., s. 172–190.

16 Tamże, s. 184–189.

17 Tamże, s. 191–211.

18 Tamże, s. 194.

19 František Palacký, Dějiny národu českého v Čechách a v Moravě, t. 1, L. Mazáč, Praha 1927, s. 7, 9 (dostęp: 22.12.2025).

20 Josef Kafka, Praha, hlava království Českého, Dr. E. Grégr, Praha [1901], s. 5.

21 V. Macura, Znamení zrodu a české sny, dz. cyt., s. 200–208.

22 Ján Kollár, Córa sławy, tłum. Józef Waczków. Cyt. za: Karel Krejčí, Praga. Legenda i rzeczywistość, tłum. Cecylia Dmochowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1974, s. 173.

23 Josef Linda, Záře nad pohanstvem nebo Václav a Boleslav, České akademie věd a umění, Praha 1924, s. 10 (dostęp: 22.12.2025).

24 V. Macura, Znamení zrodu a české sny, dz. cyt., s. 210–211.

25 Derek Sayer, The Coasts of Bohemia. A Czech History, Princeton University Press, Princeton 1998, s. 86. Cyt. za: Alan J. P. Taylor, The Habsburg Monarchy, 1809–1918. A History of the Austrian Empire and Austria‑Hungary, Penguin Books, London 1990, s. 181.

26 Jindřich Šolc, hasło Tomáš Černý, w: Almanach královského hlavního města Prahy na rok 1910, Důchody obce královského hlavního města Prahy, Praha 1910, s. 269. Zob. także: Cathleen M. Giustino, Prague, w: Capital Cities in the Aftermath of Empires. Planning in Central and Southern Europe, red. Emily Gunzberger Makaš, Tanja Damljanović Conley, Routledge, London – New York 2010, s. 159.

27 Po powstaniu Wielkiej Pragi w 1920 roku wprowadzono nazwę o łacińskiej genezie: primátor, co stanowiło hołd republikańskim ideałom masarykowej Czechosłowacji. Přehled primasů a primátorů Prahy, Archiv Hlavního Města Prahy (dostęp: 22.12.2025).

28 C.M. Giustino, Prague, dz. cyt., s. 159.

29 Tamże, s. 158.

30 Jindřich Vybíral, Česká architektura na prahu moderní doby. Devatenáct esejů o devatenáctém století, Vysoká škola uměleckoprůmyslová v Praze, Argo, Praha 2002, s. 169.

31 Zob. rozdział Konkluzje i kontynuacje.

32 Relację z podróży przedrukowano w „Wiener Zeitung”, w dodatku „Beilage zum Morgenblatte der Wiener Zeitung”, 28.05.1850 (dostęp: 22.12.2025).

33 Po upadku paryskiej rewolucji lipcowej w 1830 roku przybył w 1832 roku do Pragi król Francji Karol X Burbon z synem Ludwikiem, delfinem, kilkorgiem krewnych oraz dworem. Habsburgowie, z których pochodziła jego szwagierka, tragicznie zmarła Maria Antonina, zaoferowali im schronienie na zamku. Karola odwiedzali tam francuscy monarchiści, m.in. w 1833 roku wspomniany François‑René de Chateaubriand. W 1836 roku Burbonowie zostali przeniesieni do Gorycji, „austriackiej Nicei”, gdzie spędzili resztę życia.

34 Jindřich Vybíral, Španělský a Německý sál na Pražském hradě v 19. století, Vysoká škola uměleckoprůmyslová v Praze, Národní památkový ústav, Praha 2019, s. 33–52.

35 Tamże, s. 72–77, 83–86, 136–137.

36 Taťána Petrasová, Katedrála bez krále. Chrám sv. Víta v Praze (1791–1929), w: Katedrála viditelná i neviditelná, red. Jana Maříková‑Kubková, Hilbertinum, Praha 2019, s. 518.

37 Przewodniczył Stowarzyszeniu Patriotycznych Przyjaciół Sztuk (Společnost vlasteneckých přátel umění v Čechách, Privat Gesellschaft patriotischer Kunst‑Freunde) oraz Towarzystwu Sztuk Pięknych (Krasoumná jednota pro Čechy, Kunstverein für Böhmen), zasiadał w radzie Towarzystwa Muzeum Ziemskiego w Czechach (Společnost wlastenského museum w Čechách, Gesellschaft des vaterländischen Museums in Böhmen); były to najważniejsze stowarzyszenia działające w duchu patriotyzmu ziemskiego dwujęzycznej Bohemii.

38 Pavel Zatloukal, Architektura 19. století, t. 5, seria Deset století architektury, Správa Pražského hradu, Praha 2001, s. 70–71; Taťána Petrasová, The History of the Town Hall in Prague in the 19th Century, w: Mayors and City Halls. Local Government and the Cultural Space in the Late Habsburg Monarchy, red. Jacek Purchla, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 1998, s. 183–188; Jindřich Vybíral, Síla i budoucnost jest národu národnost / The Strength and Future of the Nation Is National Identity, Vysoká škola umělecko-průmyslová v Praze, Praha 2021, s. 161–165.

39 J. Vybíral, Síla i budoucnost…, dz. cyt., s. 166–167.

40 Tenże, Česká architektura na prahu moderní doby, dz. cyt., s. 61.

41 Jednota pro dostavění Chrámu sv. Víta na Pražském hradě, któremu hrabia Thun przewodził do śmierci w 1870 roku.

42 J. Vybíral, Česká architektura na prahu moderní doby, dz. cyt., s. 61.

43 Art in the Czech Lands 800–2000, red. Taťána Petrasová, Rostislav Švácha, Arbor vitae societas, Prague 2017, s. 714.

44 J. Vybíral, Česká architektura na prahu moderní doby, dz. cyt., s. 61.

45 P. Zatloukal, Architektura 19. století, dz. cyt., s. 34.

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2026 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.