Jesteś tutaj: Ogłoszenia i aktualności » Aktualności » List otwarty do Janusza Korwin-Mikkego od jego wiernego Wyborcy

List otwarty do Janusza Korwin-Mikkego od jego wiernego Wyborcy

Ruch Autonomii Jednostki

Szanowny Panie!

Chodzi o Pański planowany start w wyborach prezydenckich. Nie ukrywam, że jako Pana polityczny uczeń (a także Stanisława Michalkiewicza, RAZ-a i jeszcze innych UPR-owców) mam dla Pana wiele szacunku. Niewielu jest w Polsce ludzi, którzy dla polityczno-ekonomicznej edukacji społeczeństwa zrobili tyle, co Pan i całe środowisko dawnej UPR i jej antenatów. Do tej pory był Pan naszym naturalnym kandydatem w wyborach prezydenckich. Tym razem pozwolę sobie mieć odmienne zdanie. Uważam, że Pański start w tych akurat wyborach nie tylko nie ma żadnego sensu, ale może być wręcz szkodliwy. Piszę to w związku z informacją o zgłoszeniu kandydatury Grzegorza Brauna.

Obecne zawirowania wokół KNP, a także wyjście na jaw skandalu rodzinno-obyczajowego z Pańskim udziałem, zmniejszają Pana i tak niewielkie szanse. Janusz Korwin-Mikke ma od dawna spory elektorat negatywny, a ostatnie wydarzenia (partyjne i osobiste) z pewnością nie przysporzą Panu wyborców wśród elektoratu niezdecydowanego, ale nominalnie konserwatywnego i mentalnie prawicowego.

Pańskie dotychczasowe starty w wyborach prezydenckich były oczywiście niezbędne – jako manifestacja aktywności jedynej na naszym rynku politycznym partii prawicowej. Po prostu nie było innego, lepszego kandydata niż Pan, o którym można byłoby bez cienia wątpliwości powiedzieć, że nie jest podszyty jakimiś socjalistyczno-lewackimi przesądami. I taki charakter miały Pana dotychczasowe starty w wyborach prezydenckich – podtrzymanie żywotności partii i próba podniesienia jej rozpoznawalności i popularności. Bo przecież nie zwycięstwa w tych wyborach – na to, przy tym poziomie społecznej polaryzacji między PiS-olidarnościowcami a PO-stkomuchami, nie było najmniejszych szans.

Obecnie sytuacja jest trochę inna – i inne czasy. Historia przyspieszyła, sytuacja (wewnętrzna i – co gorsze – międzynarodowa) Polski pogarsza się z każdym rokiem i teraz nie ma już czasu na zabawy. Tych wyborów Pan również nie wygra, Pański wynik może być zaś gorszy niż wynik partyjny całej politycznej formacji zgromadzonej wokół Pana osoby i całego naszego środowiska – nie piszę o nazwach kolejnych partii, bo ta karuzela z nazwami sama w sobie zaczyna być z punktu widzenia wizerunku katastrofalna i z pewnością nie przełoży się na wzrost poparcia w kolejnych wyborach.

Kandydatura Grzegorza Brauna prezentuje się zaś niezwykle obiecująco. Tu nie będzie już chodziło o start w wyborach prezydenckich, by podtrzymać i poprawić wizerunek partyjny. Tu może chodzić o REALNE zwycięstwo. Po raz pierwszy – pomijając już powody (brak Lecha Kaczyńskiego i jakieś obawy Jarosława) – PiS popełnił duży błąd. Tego typu partia, jaką jest PiS, powinna wystawić swojego niekwestionowanego lidera, czyli Jarosława Kaczyńskiego. To wokół jego nazwiska kręci się cały polityczny świat wyborców PiS – trochę jak wokół Pana w naszym środowisku. Jednak teraz z nieznanych przyczyn Jarosław Kaczyński zdezerterował, wysuwając na najważniejsze stanowisko w państwie jakiegoś figuranta, którego wyciągnął z trzeciorzędnego garnituru swojej ławki rezerwowych.

Człowieka, którego nazwiska nie słyszał nawet najbardziej zagorzały fanatyk tej partii i nie poznałby go na ulicy. To daje Prawicy sporą szansę.

Nie da się ukryć, że na tym tle wspólne wysunięcie przez środowiska „okołokorwinowskie”, Ruch Narodowy i jeszcze inne pomniejsze, pozaparlamentarne środowiska prawicowe kandydata o takim ciężarze gatunkowym jak Grzegorz Braun musiałoby być dla PiS-u sporym problemem.

Na tle Grzegorza Brauna kandydat PiS po prostu maleje w oczach. Nawet w tych oczach najbardziej fanatycznego wyborcy Jarosława Kaczyńskiego i PiS. Pan – z przyczyn oczywistych – nie ma żadnej szansy odebrać choćby jednego wyborcy PiS-owi, a Grzegorz Braun? W tym akurat fragmencie politycznej przynależności elektorat „korwinowski” i PiS-owski się pokrywa. W takiej sytuacji przeciętny wyborca PiS (poza tymi najbardziej bezkrytycznie oddanymi Jarosławowi, którzy zagłosowaliby nawet na konia, którego on wskaże) będzie miał dużą rozterkę, na kogo oddać głos. Z jednej strony TEN Grzegorz Braun – niewątpliwy człowiek Prawicy, wróg wszelkiego lewactwa, pogromca „Bolka”, człowiek niezwykle oddany obronie dobrego imienia Polski, ktoś niewątpliwie niezwykle zasłużony, intelektualnie niezależny i bezkompromisowy – człowiek legenda w środowisku Prawicy. Z drugiej strony jakiś nie wiadomo skąd wyciągnięty przez prezesa trzeciorzędny działacz partyjny, którego nazwisko usłyszeli po raz pierwszy właśnie podczas zgłoszenia jego kandydatury. Człowiek bez żadnego politycznego CV, nijaki, którego Jarosław Kaczyński może schować do kieszeni równie łatwo i szybko, jak go z niej wyjął, i nikt tego nawet nie zauważy.

A jak zachowa się środowisko Radia Maryja – które przecież w dużym stopniu pokrywa się z wyborcami PiS? Jak zachowa się Ojciec Rydzyk, którego szacunek dla Grzegorza Brauna jest chyba niewątpliwy? Gdyby Grzegorz Braun dostał błogosławieństwo również z Torunia, to Jarosław Kaczyński naprawdę będzie miał duży problem ze zdyscyplinowaniem swojego elektoratu, by poparł jakąś kolejną marionetkę prezesa, zamiast Grzegorza Brauna.

W obliczu wypłynięcia takiej kandydatury, gdyby zrezygnował Pan ze swojego – bezsensownego w tym wypadku – startu, szanse Grzegorza Brauna na pokonanie kandydata PiS i wejście w konfrontację z Bronisławem Komorowskim wzrosłyby lawinowo. Gdyby środowiska UPR, KNP i Pańskiej nowej formacji Pana ustami przekazały poparcie dla kandydatury Grzegorza Brauna – razem z Ruchem Narodowym – to można z niemal stuprocentową pewnością stwierdzić, że powyższe elektoraty zaakceptowałyby tę kandydaturę bez zastrzeżeń. Grzegorz Braun jest bez wątpienia zwolennikiem prawdziwego kapitalizmu i wolnego rynku (głosił to setki razy), wrogiem omnipotencji państwa i zwolennikiem przywracania wolności jednostce. Znany jest także jego stosunek do kary śmierci, Unii Europejskiej, prawa do posiadania broni. To wystarczy, by zaakceptował go każdy potencjalny wyborca z UPR-owskimi korzeniami – bo reprezentuje on 99% naszych postulatów programowych, a wiarygodność Grzegorza Brauna odnośnie do szczerości w głoszeniu tych poglądów raczej nie podlega wątpliwości. O Ruchu Narodowym nie będę się rozpisywał – Grzegorz Braun będzie miał ich 100% poparcia.

A jak zachowają się wyborcy PiS? Ano właśnie – pisałem już wyżej. Nie mogę być tego pewien, ale wydaje mi się, że połączone głosy Pana wyborców, Ruchu Narodowego, innych pozaparlamentarnych środowisk prawicowych i konserwatywnych, a także tych wyborców PiS, którzy wybiorą jednak człowieka tej klasy co Grzegorz Braun, nie zaś podsuniętego im przez prezesa człowieka znikąd, wystarczą, by pokonać Andrzeja Dudę i wejść do drugiej tury z Bronisławem Komorowskim – a wtedy nawet ci, którzy w pierwszej turze głosowali na Dudę (zgodnie z rozkazem prezesa), nie będą mieli innego wyjścia, tylko poprzeć Grzegorza Brauna.

Grzegorz Braun, jako wspólny kandydat Prawicy, miałby nad Panem przewagę w jeszcze kilku innych punktach. Może nie powinienem o tym pisać, ale w końcu jesteśmy ludźmi dorosłymi, a ja nie piszę tego po to, by Pana obrazić – kieruje mną tylko czysto pragmatyczna troska o WYGRANIE tych wyborów.

Przede wszystkim jest młodszy od Pana – ale nie jest też żółtodziobem, któremu można byłoby zarzucić, że pomylił wybory samorządowe z prezydenckimi. Jest w wieku idealnie odpowiednim do kandydowania na to stanowisko. Jest też człowiekiem starannie wykształconym, erudytą – umie się publicznie wysławiać piękną polszczyzną, bardzo konkretnie formułując myśli. Ma w dodatku głęboki, radiowy głos – niezwykle przyjemny w odbiorze, jak głos profesjonalnego lektora – i potrafi nim doskonale operować. Jest przystojny i dobrze wypada przed kamerą – a jako filmowiec zna doskonale wszystkie medialne sztuczki. W przeciwieństwie do Pana umie trzymać nerwy na wodzy, trudno go sprowokować do gwałtownych reakcji (które na ogół odbierane są negatywnie), potrafi zachować zimną krew i kamienną twarz wobec najbardziej nawet chamskich prowokacji, zaś jego inteligencja i poczucie humoru pozwalają mu usadzić napastliwego adwersarza jednym, spokojnie wypowiedzianym słowem. Najbardziej zdecydowane poglądy wypowiada głosem opanowanym, można go zrozumieć bez ryzyka nadinterpretacji jego wypowiedzi. Jego charyzma nie ma cech cholerycznych (jak u Pana), ale objawia się spokojną pewnością siebie, co przed kamerą wypada dużo lepiej.

Do tego – w przeciwieństwie do Pana – ma bardzo mało słabych punktów, w które „niezależni dziennikarze” z pewnością będą uderzać podczas kampanii. Jest przecież oczywiste, że ostatnia sprawa z Pańskimi nieślubnymi dziećmi oraz kłopotami z córką schowana jest pod dywan tylko do czasu kampanii, w której czasie wszystko to zostanie wyciągnięte i będzie rozszczepiane w świetle lamp łukowych. Wskutek tego cała Pańska kampania, zamiast koncentrować się na sprawach programowych, sprowadzi się głównie do kopania się po kostkach z dziennikarzami wypominającymi Panu a to sprawy rodzinno-obyczajowe, a to rozmaite, wyrwane z kontekstu wypowiedzi – i trzeba będzie przyznać, że w sprawach rodzinnych będą mieli rację. Z pewnością nie przekona to do Pana niezdecydowanych wyborców o poglądach konserwatywnych. I tyle będzie z Pana kandydatury – szarpanie się z dziennikarzami, którzy – to już Pan na pewno wie – są mistrzami prowokacji, w której sidła Pan zawsze w końcu wpada. Zagłosuje na Pana najbardziej oddany elektorat, ale będą to głosy w błoto.

Dokąd nie było lepszych kandydatów, Pański start był oczywisty. Przedtem było to po prostu ciągłe zaznaczanie istnienia formacji naprawdę prawicowej i próba podnoszenia jej rozpoznawalności. Czy wygrywałby kandydat PiS, czy PO – to byłoby dla przeciętnego „korwinowca” bez większego znaczenia.

Obecnie jest inaczej – wskutek lekceważącej decyzji Jarosława Kaczyńskiego o wystawieniu Andrzeja Dudy, kandydatura Grzegorza Brauna daje REALNĄ szansę nawet na wygranie tych wyborów.

Wszystko zależy tylko od tego, czy zdoła Pan schować ambicję do kieszeni i przekazać swoje poparcie kandydatowi, który pod względem merytorycznym Panu nie ustępuje, a z wieeeeelu powodów ma nieporównywalnie większe szanse.

Jeżeli nie da się Pan przekonać i zamiast dla dobra Polski oddać pole kandydatowi o większych szansach, wystartuje, zbierze te kilka procent, których potem zabraknie Grzegorzowi Braunowi, by pokonać Andrzej Dudę w walce o drugie miejsce – to jak będziemy wyglądali? Bo tego, że Grzegorz Braun zbierze więcej głosów od Pana (samych tylko wyborców PiS, rozczarowanych wystawieniem przez Jarosława Kaczyńskiego takiego nijakiego kandydata jak Andrzej Duda), jestem tak pewien, jak tego, że w dzień jest jasno, a w nocy ciemno.

Artysta śpiewał – trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść – niepokonanym.

Nie proszę Pana o całkowite wycofanie się z polityki – nie widzę dla Pana lepszego miejsca niż sejm, w którym mógłby Pan zająć się pracą legislacyjną i do którego najprawdopodobniej dostanie się Pan w najbliższych wyborach parlamentarnych. Ale w wyborach prezydenckich proszę odstąpić pola innemu kandydatowi Prawicy o większych szansach.

Wszystko zależy od Pana.

Z wyrazami szacunku

Robert Wasilewski

(bezpartyjny, Pański wyborca od 20 lat)

Bardzo niniejszym wszystkich proszę o rozsyłanie tego listu po wszystkich znanych sobie stronach internetowych ze szczególnym uwzględnieniem tych korwinowskich, narodowych i kaczystowskich.

24 stycznia 2015 roku Grzegorz Braun podjął decyzję o starcie w wyborach na urząd prezydenta Polski. Decyzja ta poprzedzana była licznymi wyrazami poparcia ze strony Polaków. Już wcześniej zawiązał się Społeczny Komitet poparcia kandydatury Grzegorza Brauna, którego członkowie i sympatycy coraz aktywniej dawali wyraz temu, że to właśnie w nim widzą najlepszego kandydata na najwyższy urząd w państwie.

Grzegorz Braun (ur. w 1967 r. w Toruniu) jest reżyserem filmów dokumentalnych i publicystą. Jego twórczość cieszy cię ogromną sympatią w kręgach patriotycznych. Świadczą o tym liczne prelekcje i pokazy filmów, z którymi Grzegorz Braun od wielu lat jeździ nie tylko po całym kraju, ale także za granicą, gdzie gości na zaproszenie Polaków żyjących na emigracji. Reżyser porusza niewygodne dla obecnego układu tematy, krytycznie odnosi się do komunistów, angażuje się także w ochronę życia i godności człowieka, czego wyrazem są filmy: Eugenika – w imię postępu, Nie o Mary Wagner czy Nie jestem królikiem doświadczalnym.

Syn Kazimierza Brauna (reżysera teatralnego, scenarzysty, teatrologa, krytyka teatralnego, pisarza i tłumacza) i Zofii, z domu Reklewskiej (pisarki, teatrologa, pedagoga, dziennikarki); mąż Aleksandry, z domu Gruziel.

Grzegorz Braun jest kandydatem ponadpartyjnym, wytypowanym przez samych Polaków. W liście do Członków i Sympatyków Społecznego Komitetu poparcia jego kandydatury (nadesłanym z Steubenville w Ohio), napisał: (…) W istocie nie chodzi tu jednak ani o mnie – ani, z całym szacunkiem, o Was. Chodzi o tysiącletnie państwo i naród polski, których losy ważą się dziś po raz kolejny. Dlatego Wasz projekt traktuję z należytą powagą, Waszą propozycję przyjmuję jako zaszczyt – i niniejszym oddaję się w tej sprawie do Waszej dyspozycji (…).

Pełna treść komunikatu Grzegorza Brauna

GrzegorzBraun
PopieramGrzegorza Brauna

GrzegorzBraun na prezydenta

Na podstawie komunikatu Biura Prasowego Komitetu Wyborczego Grzegorza Brauna

PMK Design
© Organizacja Monarchistów Polskich 1989–2018 · Zdjęcie polskich insygniów koronacyjnych pochodzi z serwisu replikiregaliowpl.com.